Hmmm... "Żołnierze kosmosu"? (będę na tyle łaskawy, że o "Showgirls" nie wspomnę).
PS - Żeby nie było wątpliwości to ja lubię Verhoevena i dlatego napisałem wyżej, że mi go w kinie amerykańskim brakuje. Nie ma takiego drugiego twórcy, to fakt.
PS - Żeby nie było wątpliwości to ja lubię Verhoevena i dlatego napisałem wyżej, że mi go w kinie amerykańskim brakuje. Nie ma takiego drugiego twórcy, to fakt.
17-05-2008, 16:25







