(14-07-2022, 08:55)Debryk napisał(a): Wóz z końmi penetrujący arkady okazuje się do dogonienia przez babkę biegnącą na dachu. I takich nierealności jest kilka.
Hm, no cóż, oglądając tego typu lekkie przygodówki, chyba po prostu przymykam oko na takie zagrania. Widocznie wprawiają mnie w na tyle dobry humor, by pewne przegięcia mnie nie raziły. Bo w przeciwnym razie, to ile można by się doszukać takich mankamentów w chociażby "Indianach Jonesach", ło paaanie!
"Cutthroat Island" na przykład oglądałem ileś razy i ten wrzucony przez ciebie przykład nigdy nie zapalił u mnie czerwonej lampki, heh.
Fabuła to standardowe pirackie motywy (w dobrym znaczeniu tego słowa), ale największe plusy filmu dla mnie to rozbuchana, praktycznie zrealizowana akcja (jest tu taka bitwa okrętów, jakiej żadna część "Piratów z Karaibów" nam nie dostarczyła), kapitalna muzyka, no i w sumie duet głównych bohaterów. Czy się czepiać Geeny, czy nie, to postacie Morgan i Shawa mają fajnie przedstawione relacje (w których jedno początkowo próbuje ograć drugie, a ostatecznie łączą siły) z interakcjami i dialogami mającymi sporo lekkości i wdzięku. No i w dzisiejszych czasach doceniam podejście z lat 90-tych do tematu "strong woman" jako głównej bohaterki filmu. Gdyby ten film powstał teraz, to z partnerującego jej Shawa pewnie zrobiono by kompletnego nieudacznika i idiotę, żeby Morgan mogła błyszczeć na jego tle. A tutaj tak nie jest - chociaż to ona jest tą lepszą w walce i ogólnie scenach akcji (co ma sens, bo Morgan to piratka, a Shaw - cwaniaczek i złodziej), to on za to wykazuje więcej sprytu, a i w walce zresztą radzi sobie zupełnie dobrze, nieraz też okazuje się przydatny, ratując sytuację.
14-07-2022, 09:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-07-2022, 09:13 przez al_jarid.)





