Akurat duża ilość humoru w filmach Marvela nigdy mi nie przeszkadzała. Raczej niska jakość żartów zależna już od pojedynczych produkcji potrafi działać mi na nerwy (absolutny zwycięzca w tej kategorii to JarJarfina z Szangczi). Dla mnie prawdziwym problemem są w zasadzie nieistniejące stawki w tych filmach. Nawet te zakończenie "Infinity War" nad którym wszyscy się spuszczali, spłynęło po mnie kompletnie, bo przecież i tak będzie odwrócone w kolejnej części.
26-07-2022, 01:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-07-2022, 01:17 przez Grievous.)





