Świetny film. Petarda realizacyjna - to przede wszystkim. Idealnie do tego dobrano zarówno narrację, jak i styl wizualny. Dzięki małej ilości ekspozycji, niemal dokumentalnym zdjęciom oraz bardzo precyzyjnemu montażowi film niemal sprawia wrażenie dokumentu właśnie.
Zero tu miejsca na celowe efekciarstwo, pogłębianie bohaterów czy szersze kreślenie społecznego kontesktu i konsekwencji wydarzeń. Jednocześnie jest bardzo efektownie, bohaterowie są sportretowani wyraźnie, a waga sytuacji bardzo wyczuwalna. To jest zasługą konkretnego scenariusza i drobiazgowej reżyserii. Howard jest skupiony na prowadzeniu historii niemal bez żadnych didaskaliów, ale kiedy już sobie na nie pozwala, to są one istotne. To w nich zresztą jest główny ładunek emocjonalny. Krótka rozmowa telefoniczna z synem, kilkusekundowy dialog, a czasami tylko ciut przeciągnięte cięcie patrzącego gdzieś bohatera - te pozornie niestotne drobiazgi dopełniają bohaterów historii.
Jestem zachwycony. Nie umiem temu filmowi w sumie nic zarzucić
Zero tu miejsca na celowe efekciarstwo, pogłębianie bohaterów czy szersze kreślenie społecznego kontesktu i konsekwencji wydarzeń. Jednocześnie jest bardzo efektownie, bohaterowie są sportretowani wyraźnie, a waga sytuacji bardzo wyczuwalna. To jest zasługą konkretnego scenariusza i drobiazgowej reżyserii. Howard jest skupiony na prowadzeniu historii niemal bez żadnych didaskaliów, ale kiedy już sobie na nie pozwala, to są one istotne. To w nich zresztą jest główny ładunek emocjonalny. Krótka rozmowa telefoniczna z synem, kilkusekundowy dialog, a czasami tylko ciut przeciągnięte cięcie patrzącego gdzieś bohatera - te pozornie niestotne drobiazgi dopełniają bohaterów historii.
Jestem zachwycony. Nie umiem temu filmowi w sumie nic zarzucić
.
15-08-2022, 14:54





