Armageddon (1998)
#43
Dobra, wygrzebałem. Wypada więc dotrzymać słowa i pociągnąć temat.

Armageddon obejrzałem w kinie za bajtla i zakochałem się z miejsca. Brusowi Willisowi ogólnie wtedy byłbym w stanie oddać obie nerki, gdyby łaskawie je przyjął, a Brusowi Willisowi ratującemu świat przed zagładą oddałbym wszystkie organy. Ale ten casting to w sumie tylko wierzchołek góry lodowej mojej miłości do tego arcydzieła.

Głupoty scenariusza widziałem od samego początku. I od samego początku mnie one kompletnie nie obchodziły. Tak jak Baya. On w większości swoich filmów opowiada o marzeniach, które chciałby spełnić. W The Rock wyśnił sobie nerda, którego nie szanują twardziele, a który musi im wszystkim uratować sytuację. W Armageddonie wymarzył sobie już totalnego twardziela - Brus Willis w tym filmie to jakiś ideał męskości - który w zasadzie od niechcenia i bez grama zawahania ratuje ludzkość. To czy promy kosmiczne mogą startować jednocześnie Bayowi jest tak obojętne, że już bardziej nie może. Grunt, że ujęcie będzie niesamowite i emocje podczas oglądania zagotują się do temperatury 500 stopni.

Reżysersko i realizacyjnie ten film to obłęd w dobrym znaczeniu tego słowa. Efekty może kuleją z dzisiejszej perspektywy, bo w sumie czuć, że powierzchnia asteroidy w totalu to studio, a lot promów to bardzo słabe CGI, jednak to są pojedyncze ujęcia. Same projekty są bardzo fajne, a koncepcja, że większość filmu jest bardzo jednak ciasna to genialny pomysł wizualny. To pewien paradoks, że film o ratowaniu dosłownie całej planety jest rozegrany w zasadzie intymnie, bo zbliżeniach, ciasnych planach. Cały nacisk emocjonalny jest położony na bohaterów. Są oczywiście sceny totalnej rozpierduchy miast, ale to bardziej przerywniki. Kluczowe momenty rozgrywają się przy stanowiskach w bazie NASA i w niemal klaustrofobicznym promie. Jednocześnie montowane jest to jak najlepsze pościgi. Spadający w slowmo kubek to petarda większa niż naloty w filmach wojennych. Jakieś branżowe żarty typu "Bay nawet kupowanie mleka nakręci z 7 kamer, gdzie każda będzie na jeździe" to żadna przesada. W Armageddonie właśnie tak są filmowe nawet najprostsze ujęcia. No i ten montaż. Tu nie ma chwili spokoju. Dodam jeszcze, że jest to genialnie zmontowany film pod względem strukturalnym. Jak w obrębie poszczególnych scen można mówić o szczycie tej dziedziny, tak w kwestii łączenia całości w opowieść zdarzają się kosmicznie genialnie pomysły. Przejścia dźwiękiem, przejścia przez dialog, używanie piosenek jako łączników. Wszystko się tu zgadza.

Kocham ten film za brak humoru. To jest wielka siła. Jest tu oczywiście kilka jakichś tam pojedynczych żarcików, ale one w ogóle nie mają na celu rozładowania atmosfery. W dzisiejszych czasach ten atut wydaje się jeszcze większy. Bay w ogóle nie mruga okiem. Oj nie. Armageddon to film śmiertelnie poważny. Wygłupy Buscemiego w trzecim akcie to niby element komediowy, ale w praktyce mają jedynie dolać oliwy do ognia, bo pokazują, że gość zwariował od presji i stresu. To nie jest żadne ironiczne i samoświadome kino. Zupełnie nie. Dlatego można przy tym filmie dać się porwać i zapomnieć o wszystkim dookoła. Nie trawię ogólnie tego całego brania w nawias swoich historii. Bay na początku kariery umiał wytrzymać i dociskać do podłogi pedał gazu. Później już jednak regularnie robił sobie jaja ze swoich historii. Armageddon to jednak film totalnie poważny w swoim idiotyzmie. I dobrze.

Pora też na kilka słów o aktorach. Sam casting to mistrzostwo świata. O Willisie już wspomniałem. Niepozornie jednak w Armageddonie rządzi arcygenialny Billy Bob Thornton. Willis to w sumie w tym filmie jest i wystarczy. Thorton natomiast kreuje bardzo fajną postać. Jego szef NASA to taki gość, który kiedyś chciał, ale nie mógł, obecnie rutyniarz, ale gdy przychodzi wyzwanie to wspina się na 200% swoich wyżyn, żeby udowodnić sobie, że jest właściwym typem na właściwej pozycji. Jednocześnie nie jest mechaniczny w tym co robi. Bardzo dba o swoich ludzi, za którymi staje murem i widać to wielokrotnie w filmie. To zdecydowanie serce filmu, jeżeli chodzi o bohaterów. Mimo, że nie znalazł się na plakacie.

Liv Tyler natomist jest tragiczna. Inna sprawa, że ma równie tragiczną rolę. Jej jedynym zadaniem jest być kochaną przez ojca i narzeczonego. Chyba każdy tekst, który wypowiada jest zagrany źle. Przy mojej ogólnej miłości do filmu traktuję to jako urocze, ale to realnie zła rola. Niemniej sama postać jest nie do usunięcia. To ogromnie istotny element układanki.

Ben Affleck jest piękny i cudowny. Kiedyś myślałem, że gra w tym filmie źle, ale to jest łebski gość i poszedł w lekką ironię ze swoim występem, co jeszcze dodatkowo dodaje AJowi uroku jako takiemu bezrefleksyjnemu, ale bardzo emocjonalnemu kozaczkowi.

Will Patton i jego Chick to cichy bohater filmu. Wychodzi z cienia Willisa w kilku tylko momentach, ale zawsze jest to złoto świecące najjaśniejszym blaskiem. "Harry, the clock on that nine-foot nuclear weapon is ticking".

Armageddon ma dla mnie absurdalną wręcz "replay value". Jak gdzieś na jutubie trafiam na klip z niego, to mam ochotę na całość. W kinie byłem 3 razy, z czego 2 razy dzień po dniu. Kocham ten film absolutnie. Powiem wręcz, że jest on moim ulubionym filmem w ogóle. I jest mi wstyd, że nie dałem go na swojej forumowej liście top 30. Zachowałem się wtedy snobistycznie i uznałem, żę głupio w sumie dać tam taki durny film. Dziś wychodzę z cienia.
.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Wiadomości w tym wątku
Armageddon (1998) - Gieferg - 09-09-2013, 01:30
RE: Armageddon (1998) - vast - 09-09-2013, 02:12
RE: Armageddon (1998) - Kaczor - 09-09-2013, 08:28
RE: Armageddon (1998) - Craven - 09-09-2013, 08:39
RE: Armageddon (1998) - Gieferg - 09-09-2013, 10:04
RE: Armageddon (1998) - Grievous - 09-09-2013, 10:57
RE: Armageddon (1998) - Lawrence - 09-09-2013, 15:32
RE: Armageddon (1998) - Mefisto - 09-09-2013, 18:29
RE: Armageddon (1998) - Mierzwiak - 09-09-2013, 18:56
RE: Armageddon (1998) - Mefisto - 09-09-2013, 19:00
RE: Armageddon (1998) - Mierzwiak - 09-09-2013, 19:04
RE: Armageddon (1998) - Gieferg - 09-09-2013, 19:23
RE: Armageddon (1998) - Kaczor - 09-09-2013, 20:52
RE: Armageddon (1998) - Gieferg - 09-09-2013, 21:37
RE: Armageddon (1998) - und3r - 10-09-2013, 00:16
RE: Armageddon (1998) - Gieferg - 10-09-2013, 00:41
RE: Armageddon (1998) - und3r - 10-09-2013, 01:45
RE: Armageddon (1998) - Juby - 19-06-2014, 11:30
RE: Armageddon (1998) - und3r - 19-06-2014, 15:28
RE: Armageddon (1998) - Arahan - 21-02-2015, 23:56
RE: Armageddon (1998) - Juby - 22-02-2015, 11:23
RE: Armageddon (1998) - Arahan - 22-02-2015, 23:48
RE: Armageddon (1998) - SonnyCrockett - 23-02-2015, 00:13
RE: Armageddon (1998) - Juby - 06-06-2015, 09:50
RE: Armageddon (1998) - Bucho - 06-06-2015, 12:19
RE: Armageddon (1998) - Lawrence - 18-04-2016, 02:58
RE: Armageddon (1998) - Proteus - 18-04-2016, 03:16
RE: Armageddon (1998) - Martinipl - 18-04-2016, 07:54
RE: Armageddon (1998) - Snappik - 28-05-2018, 08:22
RE: Armageddon (1998) - Danus - 28-05-2018, 13:41
RE: Armageddon (1998) - srebrnik - 22-11-2022, 23:27
RE: Armageddon (1998) - shamar - 23-11-2022, 02:22
RE: Armageddon (1998) - Corn - 22-11-2022, 23:44
RE: Armageddon (1998) - al_jarid - 23-11-2022, 00:02
RE: Armageddon (1998) - Gieferg - 23-11-2022, 00:13
RE: Armageddon (1998) - srebrnik - 23-11-2022, 00:32
RE: Armageddon (1998) - Corn - 23-11-2022, 00:38
RE: Armageddon (1998) - srebrnik - 23-11-2022, 01:00
RE: Armageddon (1998) - Danus - 23-11-2022, 01:13
RE: Armageddon (1998) - Gieferg - 23-11-2022, 04:12
RE: Armageddon (1998) - yacajackowski - 23-11-2022, 09:29
RE: Armageddon (1998) - srebrnik - 25-11-2022, 19:48
RE: Armageddon (1998) - Dirk - 25-11-2022, 20:25
RE: Armageddon (1998) - srebrnik - 25-11-2022, 21:39
RE: Armageddon (1998) - Craven - 25-11-2022, 20:24
RE: Armageddon (1998) - Mefisto - 25-11-2022, 21:12
RE: Armageddon (1998) - srebrnik - 25-11-2022, 20:26
RE: Armageddon (1998) - Gieferg - 25-11-2022, 21:00
RE: Armageddon (1998) - srebrnik - 25-11-2022, 21:09
RE: Armageddon (1998) - Dirk - 25-11-2022, 21:42
RE: Armageddon (1998) - srebrnik - 25-11-2022, 21:45
RE: Armageddon (1998) - Dirk - 25-11-2022, 21:48

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Hard Rain (1998) i inne mniej znane filmy katastroficzne lat 90-tych i wcześniejszych slepy51 7 329 16-03-2026, 12:23
Ostatni post: Scheckley
  When Trumpets Fade (1998) reż. John Irvin (HBO) Spoilerowo 1 234 10-11-2025, 23:46
Ostatni post: Paszczak
  The Thin Red Line (1998) reż. Terrence Malick Snuffer 23 7,047 25-08-2025, 18:24
Ostatni post: Gieferg
  Phoenix (Danny Cannon, 1998) Mental 4 2,952 11-03-2024, 10:09
Ostatni post: Melvin27
  Soldier (1998) D'mooN 12 3,590 10-06-2012, 21:21
Ostatni post: OGPUEE
  Rounders (1998) Snuffer 1 1,318 13-12-2009, 21:55
Ostatni post: Snuffer
  Happiness (1998) nowak 9 2,658 08-06-2009, 14:03
Ostatni post: JohnBerebere



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości