dzięki hannibalowi, który był łaskaw w "krótkiej piłce" rozreklamować ów tytuł, obejrzałem powalająco dobre kino sensacyjne. z trudem powstrzymuje się od użycia mocniejszych słów. jak ja do jasnej ciasnej uwielbiam takie filmy! zwłaszcza jeśli w newralgicznych momentach podchodzą do tematu w sposób nietuzinkowy. dzieło pana Cannona ten warunek spełnia.
![[Obrazek: 25yw4mo.jpg]](http://i45.tinypic.com/25yw4mo.jpg)
postać grana przez raya liotte. pomijając aktorstwo - w wykonaniu liotty na ogol kapitalne, a w tym filmie po prostu rewelacja - najbardziej rozwaliła mnie w harrym (dodajmy: nałogowym hazardziście, takim prawdziwym hardcore'owym, grającym nie dla kasy, ale dla samej gry) masa niedopowiedzeń, z których scenarzysta zbudował tę postać. niektóre jego życiowe decyzje mogą budzić zdziwienie i wydawać się kompletnie niezrozumiałe. ogólnie rzecz ujmując harry to taki Mannowski typ faceta - złożony z kawałków, rozbity, będący w połowie drogi do celu, czymkolwiek ów cel jest, w życiu kierujący się zasadami i dla tych swoich abstrakcji gotowy poświęcić zdrowie, miłość, wszystko. co ciekawe, wątek miłosny poprowadzony został przez reżysera mega niehollywoodzko, niełopatologicznie i zajebiście subtelną ręką. imo jeden z mocniejszych punktów historii. to chyba była miłość z gatunku tych traktowanych na serio przez obie strony (choć kobieta nie miała złudzeń, jak to się skończy) - jedyne szczere uczucie w Phoenix.
![[Obrazek: 2a9tm4p.jpg]](http://i48.tinypic.com/2a9tm4p.jpg)
no właśnie - uczucia w Phoenix. jon lajoie śpiewał, że uczucia są gejowskie. główny kwartet - gliniarze płci męskiej, zasadniczo do szpiku kości skorumpowani, mający za uszami więcej niż niejeden mafiozo - chyba zbyt dosłownie zinterpretowali słowa jona. co się zaś tyczy kobiet, większość z nich - jak to zresztą zwykle bywa w archetypowo męskim kinie sensacyjnym - to ździry kurwiące się dla pieniędzy. dobra jest scena, jak harry nakrywa żonę przyjaciela ujeżdżającą innego typa. Katie, ty naprawdę jesteś kurwą co się zowie.
![[Obrazek: w71o91.jpg]](http://i47.tinypic.com/w71o91.jpg)
po trzecie, zakończenie. perfekcyjne wyczucie klimatu historii. finał to się panu reżyserowi udał bez kitu oskarowo. cudowne zamknięcie - takie bezkompromisowo zajebiste, puentujące. ostatnie ujęcia oglądałem z rozdziawioną gębą.
po czwarte, w roli drugoplanowej sepleniący Tom Noonan. zazwyczaj w obstawie dwóch obszczymurów.
wreszcie po piątek, PHOENIX TO KINO SENSACYJNE!!! nieściemniane, wysokooktanowe, brutalne, słowem, towar, który dzisiaj kiepsko schodzi z półek. dla mnie klasyk.
![[Obrazek: 25yw4mo.jpg]](http://i45.tinypic.com/25yw4mo.jpg)
postać grana przez raya liotte. pomijając aktorstwo - w wykonaniu liotty na ogol kapitalne, a w tym filmie po prostu rewelacja - najbardziej rozwaliła mnie w harrym (dodajmy: nałogowym hazardziście, takim prawdziwym hardcore'owym, grającym nie dla kasy, ale dla samej gry) masa niedopowiedzeń, z których scenarzysta zbudował tę postać. niektóre jego życiowe decyzje mogą budzić zdziwienie i wydawać się kompletnie niezrozumiałe. ogólnie rzecz ujmując harry to taki Mannowski typ faceta - złożony z kawałków, rozbity, będący w połowie drogi do celu, czymkolwiek ów cel jest, w życiu kierujący się zasadami i dla tych swoich abstrakcji gotowy poświęcić zdrowie, miłość, wszystko. co ciekawe, wątek miłosny poprowadzony został przez reżysera mega niehollywoodzko, niełopatologicznie i zajebiście subtelną ręką. imo jeden z mocniejszych punktów historii. to chyba była miłość z gatunku tych traktowanych na serio przez obie strony (choć kobieta nie miała złudzeń, jak to się skończy) - jedyne szczere uczucie w Phoenix.
![[Obrazek: 2a9tm4p.jpg]](http://i48.tinypic.com/2a9tm4p.jpg)
no właśnie - uczucia w Phoenix. jon lajoie śpiewał, że uczucia są gejowskie. główny kwartet - gliniarze płci męskiej, zasadniczo do szpiku kości skorumpowani, mający za uszami więcej niż niejeden mafiozo - chyba zbyt dosłownie zinterpretowali słowa jona. co się zaś tyczy kobiet, większość z nich - jak to zresztą zwykle bywa w archetypowo męskim kinie sensacyjnym - to ździry kurwiące się dla pieniędzy. dobra jest scena, jak harry nakrywa żonę przyjaciela ujeżdżającą innego typa. Katie, ty naprawdę jesteś kurwą co się zowie.
![[Obrazek: w71o91.jpg]](http://i47.tinypic.com/w71o91.jpg)
po trzecie, zakończenie. perfekcyjne wyczucie klimatu historii. finał to się panu reżyserowi udał bez kitu oskarowo. cudowne zamknięcie - takie bezkompromisowo zajebiste, puentujące. ostatnie ujęcia oglądałem z rozdziawioną gębą.
po czwarte, w roli drugoplanowej sepleniący Tom Noonan. zazwyczaj w obstawie dwóch obszczymurów.
wreszcie po piątek, PHOENIX TO KINO SENSACYJNE!!! nieściemniane, wysokooktanowe, brutalne, słowem, towar, który dzisiaj kiepsko schodzi z półek. dla mnie klasyk.
03-12-2009, 03:12






