Te rozkrecanie na parkiecie to akurat zalecialo mi tanim hollywoodzkim chwytem. ;) W generowaniu emocji lepiej, o dziwo, radzi sobie niesamowicie autentyczny Lee Carter. Ten caly Will jakos do mnie nie przemawial (aczkolwiek rozbrajal mnie zawsze, kiedy przybieral pozy twardziela - patrz chociazby drugie zdjecie od gory). Byl taki... niewydarzony. ;)
Najlepsza scena? Carter otwiera drzwi, a tam Will w stroju Rambo. 'Przyszedlem ci pomoc, Lee Carter'. Lee Carter: 'O Jezu...'. :)
Najlepsza scena? Carter otwiera drzwi, a tam Will w stroju Rambo. 'Przyszedlem ci pomoc, Lee Carter'. Lee Carter: 'O Jezu...'. :)
06-08-2008, 16:45





