Po obejrzeniu mocno bezpłciowego filmu o Whitney, tutaj z początku miałem wrażenie przegięcia w drugą stronę (przy tych wszystkich zabiegach stylistycznych, które robiły z niego komiks), ale z czasem film się trochę uspokoił, wciąż będąc zdecydowanie bardziej wyrazisty i ciekawszy niż IWDWS.
Wcześniej w ogóle nie wiedziałem o Parkerze, ale po filmie trochę o gościu poczytałem i w sumie wychodzi, że pomysł, by film oprzeć na relacji Presleya z menadżerem był całkiem niezły (choć jednak trochę boli przeskakiwanie po łebkach po różnych wydarzeniach z życia Presleya). Butler z początku mi nie pasował, ale z biegiem czasu się do niego przekonałem - w porównaniu do Phoenixa w Walk The Line było z tym o tyle trudniej, że Johnny'ego Casha w ogóle nie znałem przed obejrzeniem filmu o nim, a Elvisa każdy kojarzy - a swoją drogą - Bulter wyglądał lepiej jako Elvis po comebacku niż jako młody Elvis. Anyway, Walk The Line pozostaje na pierwszym stopniu podium, ale Elvis na pewno wyraźnie lepszy niż takie choćby Bohemian Rhapsody.
Solidne 7/10 z szansą na 8, a powtórka pewnie będzie prędzej czy później.
Wcześniej w ogóle nie wiedziałem o Parkerze, ale po filmie trochę o gościu poczytałem i w sumie wychodzi, że pomysł, by film oprzeć na relacji Presleya z menadżerem był całkiem niezły (choć jednak trochę boli przeskakiwanie po łebkach po różnych wydarzeniach z życia Presleya). Butler z początku mi nie pasował, ale z biegiem czasu się do niego przekonałem - w porównaniu do Phoenixa w Walk The Line było z tym o tyle trudniej, że Johnny'ego Casha w ogóle nie znałem przed obejrzeniem filmu o nim, a Elvisa każdy kojarzy - a swoją drogą - Bulter wyglądał lepiej jako Elvis po comebacku niż jako młody Elvis. Anyway, Walk The Line pozostaje na pierwszym stopniu podium, ale Elvis na pewno wyraźnie lepszy niż takie choćby Bohemian Rhapsody.
Solidne 7/10 z szansą na 8, a powtórka pewnie będzie prędzej czy później.
23-09-2023, 04:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-09-2023, 04:45 przez Gieferg.)





