Po roku przerwy zdecydowałem się ponownie na całomiesięczny maraton bożonarodzeniowy. Tak planuję, bo większość największych klasyków obejrzanych/powtórzonych, a też nie ma co szukać na siłę. Ale z drugiej strony, produkcji świątecznych jest od chu... chuci i trochę, a w tym roku to planuję oglądać krótsze formy. I z dniem dzisiejszym pierwszy tytuł to:
Życzenie Annabelli - widziałem fragmenty onegdaj na Super RTL (i było mocno reklamowane). Od lat nosiłem się z ujrzeniem ów animacji, bo jakimś tam miniklasykiem się okazała i na aż taki gniot nie wyglądała (choć pasowałaby na recenzję Nostalgia Critica). Głównie pamiętałem, że był wątek chłopca-niemowy. Dobrze się złożyło, bo w dwa ostatnie 1. grudnia ogladało się jakiś film o reniferach św. Mikołaj. Podobnie jest tutaj - jakby. Jest sobie mała jałówka marząca o korekcie gatunku i zostaniu latającym reniferem.
Przy okazji zaliczam film od Hallmarka, bo to pod ich egidą był dystrybuowany. Wybitne to nie jest, ale szczerze mówiąc mogło być gorzej (na ciebie patrzę Rudolfie od GoodTimes Entertainment). Są oczywiście klisze - jest dziecko będące sierotą, wredna bogata ciotka robiąca za głównego antagonistę, bullies będący tu kryptogejami, bo podczas naśmiewania z niemowy pytają się go: "Czemu ciągle chodzisz z dziewczynami?". A, że akcja dzieje w Boże Narodzenie to mamy też postać w stylu Scrooge'a. Ale scenariusz jest solidny i jako, że film trwa 51 minut z napisami końcowymi to nie jest to rozwleczone i zapychaczy praktycznie zero (patrzę na ciebie Wyprawo po świąteczne pisanki), a nawet z pozoru zbędne wątki są umocowane w fabule. Animacja jak na straight-to-video jest nawet przyzwoita. Generalnie twórcy włożyli w swą pracą sporo serca i całość jest całkiem szczera. I ktoś zwrócił uwagę na to, że krowy (w ogóle zwierzęta) nie są długowieczne.
Polski dubbing niestety robiło En-Be-Ef i czterech aktorów robi głosy do kilkunastu postaci, a nie są oni Jarosławami Boberkami (no może Grzegorz Pawlak, ale przed Madagaskarem jego kariera pozostawała wiele do życzenia). I to jeden z tych rzadkich przykładów, gdzie redubbing jest lepszy (akurat nie miałem okazji go usłyszeć, bo na cda.pl jest pierwszy, ale Telewizyjne Studia Dźwięku są jednak kompetentne).
Spokojnie można puścić to dziecku, a nawet samemu ujrzeć bez specjalnej żenady.
6/10 i serduszko.
Życzenie Annabelli - widziałem fragmenty onegdaj na Super RTL (i było mocno reklamowane). Od lat nosiłem się z ujrzeniem ów animacji, bo jakimś tam miniklasykiem się okazała i na aż taki gniot nie wyglądała (choć pasowałaby na recenzję Nostalgia Critica). Głównie pamiętałem, że był wątek chłopca-niemowy. Dobrze się złożyło, bo w dwa ostatnie 1. grudnia ogladało się jakiś film o reniferach św. Mikołaj. Podobnie jest tutaj - jakby. Jest sobie mała jałówka marząca o korekcie gatunku i zostaniu latającym reniferem.
Przy okazji zaliczam film od Hallmarka, bo to pod ich egidą był dystrybuowany. Wybitne to nie jest, ale szczerze mówiąc mogło być gorzej (na ciebie patrzę Rudolfie od GoodTimes Entertainment). Są oczywiście klisze - jest dziecko będące sierotą, wredna bogata ciotka robiąca za głównego antagonistę, bullies będący tu kryptogejami, bo podczas naśmiewania z niemowy pytają się go: "Czemu ciągle chodzisz z dziewczynami?". A, że akcja dzieje w Boże Narodzenie to mamy też postać w stylu Scrooge'a. Ale scenariusz jest solidny i jako, że film trwa 51 minut z napisami końcowymi to nie jest to rozwleczone i zapychaczy praktycznie zero (patrzę na ciebie Wyprawo po świąteczne pisanki), a nawet z pozoru zbędne wątki są umocowane w fabule. Animacja jak na straight-to-video jest nawet przyzwoita. Generalnie twórcy włożyli w swą pracą sporo serca i całość jest całkiem szczera. I ktoś zwrócił uwagę na to, że krowy (w ogóle zwierzęta) nie są długowieczne.
Polski dubbing niestety robiło En-Be-Ef i czterech aktorów robi głosy do kilkunastu postaci, a nie są oni Jarosławami Boberkami (no może Grzegorz Pawlak, ale przed Madagaskarem jego kariera pozostawała wiele do życzenia). I to jeden z tych rzadkich przykładów, gdzie redubbing jest lepszy (akurat nie miałem okazji go usłyszeć, bo na cda.pl jest pierwszy, ale Telewizyjne Studia Dźwięku są jednak kompetentne).
Spokojnie można puścić to dziecku, a nawet samemu ujrzeć bez specjalnej żenady.
6/10 i serduszko.
01-12-2023, 16:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-12-2023, 16:25 przez OGPUEE.)






