Wczoraj: Czerwone trzewiki (1995) - to uczucie, gdy w mainstreamowej telewizji prezentowano uberchrześcijańską animację dla dzieci, którą dzisiaj można znaleźć tylko na kanałach pokroju TV Trwam. A w polskim dubbingu w roli głównej Dude z Postala:
Jest sobie niemiecki gruby szewc, który nie znosi świąt. Ale jego niechęć jest dobrze umotywowana - uważa, że Boże Narodzenie to wymówka dla kupowania niepotrzebnych prezentów. Dość ładna animacja i styl graficzny. Duży plus za dobre przesłanie i poważne potraktowanie tematu. Miło, że nie ma żenującego humoru, zapychaczy i głupotek charakteryzujących kino dla dzieci. Nawet oswojony ptak krukowaty szewca to zwykłe zwierzę bez śladów antropomorfizacji. I można zrobić konkretny drinking game, gdy zjawia się odniesienie do Jezusa, Boga, kościoła, pasterki, etc. Polski dubbing taki sobie - robiło to niszowe studio, a nie SOF w Warszawie/Łodzi, i słychać, że dubbingerzy nie byli jeszcze otrzaskani z mikrofonem.
7/10
Dzisiaj: Przygody Bałwanka (1996) - Tym razem o brytyjskim bałwanie imieniem Bałwanek cosplayującym Binga Crosby'ego:
Ten kawałek bardziej to randomowy twór animowany do lecenia w tle podczas dekorowania choiny. Animacja niestety dość toporna jak na lata 90. i fakt posiadania BBC jako producenta. I uczucie cięcia kosztów wzmaga korzystanie z muzyki klasycznej. Podoba mi się, że ludzie realistycznie reagują na fakt, że mają do czynienia z ożywionym gadającym bałwanem - albo uciekają albo niedowierzają. A ten niczym monstrum Frankensteina jest przepędzany i wyzywany od potworów. I na tyle to sympatyczne, że można obejrzeć, bo istnieją STO RAZY GORSZE bożonarodzeniowe animki. I też fabuła mniej oklepana od tego co przyzwyczaiły tego typu produkcje i jak Czerwone trzewiki stawia się na otoczkę Bożego Narodzenia jako święta okazującego dobroć i bliskość czy podarki z czystego serca. No i warto zobaczyć polski dubbing, szczególnie że w roli tytułowej pojawia się Marek Barbasiewicz pasujący do postaci ze swym ojcowskim, ciepłym głosem (i pomyśleć, że to jemu przyszło grać to kocisko Skazę).
6/10
Jest sobie niemiecki gruby szewc, który nie znosi świąt. Ale jego niechęć jest dobrze umotywowana - uważa, że Boże Narodzenie to wymówka dla kupowania niepotrzebnych prezentów. Dość ładna animacja i styl graficzny. Duży plus za dobre przesłanie i poważne potraktowanie tematu. Miło, że nie ma żenującego humoru, zapychaczy i głupotek charakteryzujących kino dla dzieci. Nawet oswojony ptak krukowaty szewca to zwykłe zwierzę bez śladów antropomorfizacji. I można zrobić konkretny drinking game, gdy zjawia się odniesienie do Jezusa, Boga, kościoła, pasterki, etc. Polski dubbing taki sobie - robiło to niszowe studio, a nie SOF w Warszawie/Łodzi, i słychać, że dubbingerzy nie byli jeszcze otrzaskani z mikrofonem.
7/10
Dzisiaj: Przygody Bałwanka (1996) - Tym razem o brytyjskim bałwanie imieniem Bałwanek cosplayującym Binga Crosby'ego:
Ten kawałek bardziej to randomowy twór animowany do lecenia w tle podczas dekorowania choiny. Animacja niestety dość toporna jak na lata 90. i fakt posiadania BBC jako producenta. I uczucie cięcia kosztów wzmaga korzystanie z muzyki klasycznej. Podoba mi się, że ludzie realistycznie reagują na fakt, że mają do czynienia z ożywionym gadającym bałwanem - albo uciekają albo niedowierzają. A ten niczym monstrum Frankensteina jest przepędzany i wyzywany od potworów. I na tyle to sympatyczne, że można obejrzeć, bo istnieją STO RAZY GORSZE bożonarodzeniowe animki. I też fabuła mniej oklepana od tego co przyzwyczaiły tego typu produkcje i jak Czerwone trzewiki stawia się na otoczkę Bożego Narodzenia jako święta okazującego dobroć i bliskość czy podarki z czystego serca. No i warto zobaczyć polski dubbing, szczególnie że w roli tytułowej pojawia się Marek Barbasiewicz pasujący do postaci ze swym ojcowskim, ciepłym głosem (i pomyśleć, że to jemu przyszło grać to kocisko Skazę).
6/10
03-12-2023, 15:08 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-12-2023, 15:14 przez OGPUEE.)





