4. grudnia zwierzęta urzadzały wigilię w lesie polskim, zaś 5. grudnia to samo robił dziadek do orzechów w zaborze pruskim. A dziś 6. grudnia, czyli Mikołajki i w to konkretne święto seans jest wspomagany przez dwa krótkie dodatki:
Vianočné rozprávanie: Prišiel svätý Mikulášz - coś o Mikołaju, ale tym biskupim z Miry. Od naszych sąsiadów ze Słowacji. Gdzieś w internetach była wersja z polskim dubbingiem z TVP (czasów, gdy Polska faktycznie była państwem wyznaniowym ;)). Film to odcinek 6-minutowego serialu animowanego dla dzieci prezentujące chrześcijańskie tradycje (przynajmniej te słowackie), więc ma charakter edukacyjny. Sam kojarzę, że kiedyś widziałem odcinek z Trzema Królami. Lecz w przeciwieństwie do wielu "christian cartoons" ma ładną wycinankową animację i design, przywodzący na myśl starą Europę Wschodnią.
Animacja kojarzy mi się z taką wieczorynką Cukiereczek i kruk (kojarzy ktoś?), bo też wycinankowa i projekty graficzne łudząco podobne. I jest w tym klimacik, zwłaszcza ówczesnego braku cackania się. Otóż św. Mikołaj zostaje wezwany przez matkę małego Janka, który jest bardzo niegrzeczny. Rozwala mnie, że Miki widząc że nic nie wskóra i gnojek to stracony przypadek, bez żenady przywołuje czarty i biorą smarka do piekła :). Dzisiaj to byłoby kuratorium :).
Ciekawostka historyczna.
Christmas Comes But Once A Year - wrzucałem w krótkim metrażu. Jest sobie sierociniec, w którym kierownictwo żydzi na zabawki i smutne dzieci dostały jakiś chiński badziew. Na szczęście pojawia się jakiś dziadzio będący przodkiem MacGyvera i przebrany za Mikołaja sprawia uśmiech u wszystkich Jedna z wielu animowanych krótkometrażówek z lat 30. autorstwa braci Fleischer. Czyli wysoki poziom techniczny z przestrzennymi dekoracjami na czele, który niweczy robione na odwal postsynchrony :).
Na jutubie została wrzucona wersja odrestaurowana - i kurde jak te kreskówki zyskują na jakości (która i tak była widoczna). Na razie jutuba, choć nie obraziłbym się na jakiś Blu Ray.
Oba shorty bez oceny (ale na plus)
The Christmas Star (1986) - disneyowska produkcja o św. Mikołaju. Ed Asner jako więzień, który ucieka w wdzianku Mikołaja, by odkryć ukryty przez zdradzieckiego ziomka skradziony hajs. Ale natrafia na dzieci z problemami, które biorą go za Mikołaja.
Dość poważny film, jeszcze z sprzed czasów nadużywania taniego szantażu emocjonalnego. Praktycznie dramat Jednak nie jestem specjalnie usatysfakcjonowany. Jest tu dosyć słabe tempo. Szczególnie słabe są dzieciaki - bezpłciowy chłoptaś, jego przesłodzona malutka siostrzyczka, która tylko wkurza i ich starszy kolega mający za ojca wrednego i szarżującego do szpiku kości kamienicznika (młody prosi Mikołaja, żeby jego stary był sympatyczniejszy, choć psycholog od razu powiedziałby, żeby spierdalał od przemocowego środowiska). I każe mocno zawiesić niewiarę. Że malutka siostrzyczka bierze Asnera za Mikołaja, kupuję. Ale, żeby jej brachol? Ma on koło 10 lat - zdecydowanie już nie w tym wieku, żeby wierzyć w istnienie św. Mikołaja - OK, Asner ma prawdziwy zarost, ale nawet ja w tym wieku wiedziałbym, że to przebieraniec. Nawet w latach 80. A także słabe tempo i mało tej atmosfery świątecznej. Całość ratuje Edward Asner w roli Mikołaja, który pomimo odsiadki nie jest złym człowiekiem i ma dobry kontakt ze smykami.
Doceniam wysiłek, ale ocena może wzrośnie jak obejrzę jakieś gorsze bożonarodzeniowe produkcje.
5/10 (EDIT: Po roku rewizja oceny i finalnie 7/10)
Vianočné rozprávanie: Prišiel svätý Mikulášz - coś o Mikołaju, ale tym biskupim z Miry. Od naszych sąsiadów ze Słowacji. Gdzieś w internetach była wersja z polskim dubbingiem z TVP (czasów, gdy Polska faktycznie była państwem wyznaniowym ;)). Film to odcinek 6-minutowego serialu animowanego dla dzieci prezentujące chrześcijańskie tradycje (przynajmniej te słowackie), więc ma charakter edukacyjny. Sam kojarzę, że kiedyś widziałem odcinek z Trzema Królami. Lecz w przeciwieństwie do wielu "christian cartoons" ma ładną wycinankową animację i design, przywodzący na myśl starą Europę Wschodnią.
Animacja kojarzy mi się z taką wieczorynką Cukiereczek i kruk (kojarzy ktoś?), bo też wycinankowa i projekty graficzne łudząco podobne. I jest w tym klimacik, zwłaszcza ówczesnego braku cackania się. Otóż św. Mikołaj zostaje wezwany przez matkę małego Janka, który jest bardzo niegrzeczny. Rozwala mnie, że Miki widząc że nic nie wskóra i gnojek to stracony przypadek, bez żenady przywołuje czarty i biorą smarka do piekła :). Dzisiaj to byłoby kuratorium :).
Ciekawostka historyczna.
Christmas Comes But Once A Year - wrzucałem w krótkim metrażu. Jest sobie sierociniec, w którym kierownictwo żydzi na zabawki i smutne dzieci dostały jakiś chiński badziew. Na szczęście pojawia się jakiś dziadzio będący przodkiem MacGyvera i przebrany za Mikołaja sprawia uśmiech u wszystkich Jedna z wielu animowanych krótkometrażówek z lat 30. autorstwa braci Fleischer. Czyli wysoki poziom techniczny z przestrzennymi dekoracjami na czele, który niweczy robione na odwal postsynchrony :).
Na jutubie została wrzucona wersja odrestaurowana - i kurde jak te kreskówki zyskują na jakości (która i tak była widoczna). Na razie jutuba, choć nie obraziłbym się na jakiś Blu Ray.
Oba shorty bez oceny (ale na plus)
The Christmas Star (1986) - disneyowska produkcja o św. Mikołaju. Ed Asner jako więzień, który ucieka w wdzianku Mikołaja, by odkryć ukryty przez zdradzieckiego ziomka skradziony hajs. Ale natrafia na dzieci z problemami, które biorą go za Mikołaja.
Dość poważny film, jeszcze z sprzed czasów nadużywania taniego szantażu emocjonalnego. Praktycznie dramat Jednak nie jestem specjalnie usatysfakcjonowany. Jest tu dosyć słabe tempo. Szczególnie słabe są dzieciaki - bezpłciowy chłoptaś, jego przesłodzona malutka siostrzyczka, która tylko wkurza i ich starszy kolega mający za ojca wrednego i szarżującego do szpiku kości kamienicznika (młody prosi Mikołaja, żeby jego stary był sympatyczniejszy, choć psycholog od razu powiedziałby, żeby spierdalał od przemocowego środowiska). I każe mocno zawiesić niewiarę. Że malutka siostrzyczka bierze Asnera za Mikołaja, kupuję. Ale, żeby jej brachol? Ma on koło 10 lat - zdecydowanie już nie w tym wieku, żeby wierzyć w istnienie św. Mikołaja - OK, Asner ma prawdziwy zarost, ale nawet ja w tym wieku wiedziałbym, że to przebieraniec. Nawet w latach 80. A także słabe tempo i mało tej atmosfery świątecznej. Całość ratuje Edward Asner w roli Mikołaja, który pomimo odsiadki nie jest złym człowiekiem i ma dobry kontakt ze smykami.
Doceniam wysiłek, ale ocena może wzrośnie jak obejrzę jakieś gorsze bożonarodzeniowe produkcje.
06-12-2023, 22:50 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-12-2024, 21:54 przez OGPUEE.)
Spoiler




