A także triumfy święciły FilmFair z ich Dreamstone i Legendami wyspy skarbów, Cosgrove Hall Films z W jeżynowym grodzie i Oakie-Doke oraz BBC z w/w Piotrusiem Królikem.
Any questions? Bitch?
20. Barbie w Wigilijnej Opowieści - dawniej widziałem Barbie w Dziadku do orzechów (a także parę innych Barbie-CGI filmów), ale bardziej chciałem jednak też mieć jakieś nowości. A Barbie jako Ebenezer Scrooge - już to jest dziwne. Zwłaszcza, ze we wszystkich tych taśmowych animkach Barbie jest dobra, uczynna zwór cnót wszelakich - Jezus normalnie. Pozmienianie pod Barbie, ale szkielet powieści zostawione. Plastikowej jak diabli animacji nie będę kopać; to nigdy nie miał być Pixar (tutaj postacie nie mają wyrenderowanych zimowych ubrań i panie chodzą po mrozie z odsłoniętymi łopatkami i przewiewnych sukienkach). Naprawdę, zabawnie się ogląda jak Barbie (tutaj nazywa się Eden Starling) jest tu pomiatającą wszystkimi primadonną. Towarzyszy jej kot, którego okropny design przywłaszczyli do Sekretnego życia zwierzaków domowych (i też zgapili od jednej animowanej wigilijnej opowieści z Timem Currym jako Scrooge'em, gdzie Scrooge miał jakieś śmiesznego buldoga). Taki średniaczek do puszczenia w TV Puls dla córki.
5/10
21. Dziadek do orzechów i cztery królestwa - w tym roku sporo dziadków do orzechu. Drugi po Uczniu Czarnoksiężnika film adaptujący fragment z Fantazji. Jest nawet dosłowny cytat dyrygującego Stokowskiego. Oglądanie dzisiaj w tej części Europy to ruski onucyzm, bo główne bajkowe królestwo to carska Rosja. I z kolei zamek to cerkiew (kolejny raz jak Amerykanie guzik się znają ;)).
Obecny Disney ze wszystkimi wadami i zaletami. Film jest jednocześnie ładny i jednocześni brzydki. CGI przyzwoite z wyjątkiem sceny jak Klara jest zwożona windą przez matrioszkoklauny. OCZYWIŚCIE, że matka musi umrzeć! Bo obecny Disney nie byłby sobą! Już przebolałem czarnoskórego dziadka do orzechów - może on z autoramentu cudzoziemskiego, by jako lepiej zorientowany lokals podbijał oporne afrykańskie wioski dla europejskich kolonii :). Ale co zauważyłem, to mimo bycia tytułowym bohaterem ma dużo mniejszą rolę niż w oryginale (i innych adaptacjach) i więcej czasu ekranowego ma biała laska, która jest strong woman (ale o tyle dobrze, że z jej Marysue'owaniem nie przegięli i też ma jakieś słabostki. Aha, aktorka w roli Klary słaba). Serio, dałoby się go wykreślić bez szkód dla scenariusza. Podczas seansu już chciałem pisać, że główny bohater zły to mysi król żyjący w jakimś zapuszczonym Disneylandzie i że wyczuwam autoironię, ale po odwiedzeniu Helen Mirren w połowie filmu już wiedziałem, że fundną nam twist villaina. Nie jest wybitny, ale mógł być gorszy. Kto wie, może 20 lat temu byłby jakimś klasykiem i nie obraziłbym się na animowaną wersję.
6/10
PS. Keira Knightley powinna grać Dzwoneczek w aktorskim Piotrusiu Panie.
A jutro Koszmar przed Bożym Narodzeniem Burtona.
Any questions? Bitch?
20. Barbie w Wigilijnej Opowieści - dawniej widziałem Barbie w Dziadku do orzechów (a także parę innych Barbie-CGI filmów), ale bardziej chciałem jednak też mieć jakieś nowości. A Barbie jako Ebenezer Scrooge - już to jest dziwne. Zwłaszcza, ze we wszystkich tych taśmowych animkach Barbie jest dobra, uczynna zwór cnót wszelakich - Jezus normalnie. Pozmienianie pod Barbie, ale szkielet powieści zostawione. Plastikowej jak diabli animacji nie będę kopać; to nigdy nie miał być Pixar (tutaj postacie nie mają wyrenderowanych zimowych ubrań i panie chodzą po mrozie z odsłoniętymi łopatkami i przewiewnych sukienkach). Naprawdę, zabawnie się ogląda jak Barbie (tutaj nazywa się Eden Starling) jest tu pomiatającą wszystkimi primadonną. Towarzyszy jej kot, którego okropny design przywłaszczyli do Sekretnego życia zwierzaków domowych (i też zgapili od jednej animowanej wigilijnej opowieści z Timem Currym jako Scrooge'em, gdzie Scrooge miał jakieś śmiesznego buldoga). Taki średniaczek do puszczenia w TV Puls dla córki.
5/10
21. Dziadek do orzechów i cztery królestwa - w tym roku sporo dziadków do orzechu. Drugi po Uczniu Czarnoksiężnika film adaptujący fragment z Fantazji. Jest nawet dosłowny cytat dyrygującego Stokowskiego. Oglądanie dzisiaj w tej części Europy to ruski onucyzm, bo główne bajkowe królestwo to carska Rosja. I z kolei zamek to cerkiew (kolejny raz jak Amerykanie guzik się znają ;)).
Obecny Disney ze wszystkimi wadami i zaletami. Film jest jednocześnie ładny i jednocześni brzydki. CGI przyzwoite z wyjątkiem sceny jak Klara jest zwożona windą przez matrioszkoklauny. OCZYWIŚCIE, że matka musi umrzeć! Bo obecny Disney nie byłby sobą! Już przebolałem czarnoskórego dziadka do orzechów - może on z autoramentu cudzoziemskiego, by jako lepiej zorientowany lokals podbijał oporne afrykańskie wioski dla europejskich kolonii :). Ale co zauważyłem, to mimo bycia tytułowym bohaterem ma dużo mniejszą rolę niż w oryginale (i innych adaptacjach) i więcej czasu ekranowego ma biała laska, która jest strong woman (ale o tyle dobrze, że z jej Marysue'owaniem nie przegięli i też ma jakieś słabostki. Aha, aktorka w roli Klary słaba). Serio, dałoby się go wykreślić bez szkód dla scenariusza. Podczas seansu już chciałem pisać, że główny bohater zły to mysi król żyjący w jakimś zapuszczonym Disneylandzie i że wyczuwam autoironię, ale po odwiedzeniu Helen Mirren w połowie filmu już wiedziałem, że fundną nam twist villaina. Nie jest wybitny, ale mógł być gorszy. Kto wie, może 20 lat temu byłby jakimś klasykiem i nie obraziłbym się na animowaną wersję.
6/10
PS. Keira Knightley powinna grać Dzwoneczek w aktorskim Piotrusiu Panie.
A jutro Koszmar przed Bożym Narodzeniem Burtona.
21-12-2023, 20:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-01-2024, 03:40 przez OGPUEE.)
Spoiler




