Debiut Ariego Astera za za mną. Oglądałem na pusty żołądek, nie wiedząc nic o fabule.
Niezłe ujęcie jak z miniatury domku przechodzi w live action. Ogólnie ładne powolne zdjęcia nadają się do tego typu kina. Czułem, że zwrot akcji i "potwór tygodnia" będzie związany z córką, bo została ustanowiona jako ta dziwna (aspekt ten wzmagany przez chorobę fizyczną aktorki). A tu po pół godzinie twórcy wzięli mnie ze szczerego zaskoczenia. Szczególnie, że reszty i tego co nastąpi można się domyśleć, a jak nie, to potem niektóre poszlaki zjawiają później i można połączyć kropki.
Colette znakomita, ale ten co grał jej syna - jedne z najlepszych odegrań żałoby. Niestety, gdy próbuje grać przerażenie i płacz, bardziej zachowuje i brzmi jak 8-latek. Byrne też dobry, zwłaszcza w scenie jak pełna desperacji i rozpaczy żona prosi o spalenie zeszytu aż czuć przez co on przechodzi.
Dali dobrego fake out scare'a (ten z mrówkami), zważywszy co było wcześniej. Akurat nie podskakiwałem ze strachu, a postać Colette
Ale sceny docelowo straszne są dość niepokojące i jest w nich napięcie. I można się na niektórych momentach się skrzywić.
Nie zachwyciłem się jak większość forum i Midsommar bardziej mi zapadł w pamięć, ale rozumiem pozytywne opinie. Na pewno wyróżnia się ze współczesnych horrorów i można dodawać na listę produkcji do ujrzenia w październik.
7,5/10
Niezłe ujęcie jak z miniatury domku przechodzi w live action. Ogólnie ładne powolne zdjęcia nadają się do tego typu kina. Czułem, że zwrot akcji i "potwór tygodnia" będzie związany z córką, bo została ustanowiona jako ta dziwna (aspekt ten wzmagany przez chorobę fizyczną aktorki). A tu po pół godzinie twórcy wzięli mnie ze szczerego zaskoczenia. Szczególnie, że reszty i tego co nastąpi można się domyśleć, a jak nie, to potem niektóre poszlaki zjawiają później i można połączyć kropki.
Colette znakomita, ale ten co grał jej syna - jedne z najlepszych odegrań żałoby. Niestety, gdy próbuje grać przerażenie i płacz, bardziej zachowuje i brzmi jak 8-latek. Byrne też dobry, zwłaszcza w scenie jak pełna desperacji i rozpaczy żona prosi o spalenie zeszytu aż czuć przez co on przechodzi.
Dali dobrego fake out scare'a (ten z mrówkami), zważywszy co było wcześniej. Akurat nie podskakiwałem ze strachu, a postać Colette
Ale sceny docelowo straszne są dość niepokojące i jest w nich napięcie. I można się na niektórych momentach się skrzywić.
Nie zachwyciłem się jak większość forum i Midsommar bardziej mi zapadł w pamięć, ale rozumiem pozytywne opinie. Na pewno wyróżnia się ze współczesnych horrorów i można dodawać na listę produkcji do ujrzenia w październik.
7,5/10
23-10-2024, 22:31
Spoiler




