Dead End (2003) - za polecajkami shamara. Pewnie za rok bym ujrzał w październiku, ale akcja dzieje się w wigilię BN, to więc...
Sprawdził się jako horror. Główny motyw to rodzinna toksyczna jazda autem prowadzona przez głupiomądrego kierowcę :) (który jest tak do tyłu, że nadal myśli, że sprzedają Atari). A reszta nie lepsza - żona Grażyna, dupkowaty przyszły szwagier, nastolatek walący kapucyna do Playboya i słuchający jakiejś Maryli Manson i jego siostra będąca obok kierowcy jedyną normalną osobą.
Fajne jest to, że pokazują gore, przez co te bardziej bardziej ono wpada w pamięć. W sumie domyśliłem się na czym główny twist polegał i czy jest Czarna Wołga, ale chciałem upewnić w swoich przeczuciach. I troszkę się pomyliłem.
Muzyka niezła kojarząca się z Lśnieniem, a także dobrych aktorów dobrali, choć matka mogła nie bawić w obłęd.
6/10
Życzenie wigilijne Richiego Richa - filmu z Culkinem nie widziałem i nie zamierzam. Postać głównie znam z serialu Hanna-Barbera, co leciał na Polsacie. Sam film to niezłe odwzorowanie owego serialu animowanego (tak, wiem. Był wcześniej komiks).
Jak wypada ten familijny wariant It's a Wonderful Life? Tak jak żem się spodziewał. Robił to Saban, więc realizacja to będzie niczym w Power Rangers i momentami aktorzy stoją na najbardziej bezczelnym green screenie jaki widziałem i to w scenach, gdzie nie musiał być. Fabuła oklepana i zdecydowanie bardziej pod dzieciaki. Mnie rozwala, jak w nowej rzeczywistości miasto pod rządami Reggiego zmieniło się w totalitarną dystopię. Złe to na każdym poziomie, ale seans sprawiał frajdę i czuć, że aktorzy dobrze się bawili na planie. Świetny był aktor grający Reggiego, czyli taki jak powinien być - obrzydliwy i zepsuty bachor, który na wstępie pomiata innymi i po osiągnieciu pełnoletniości w najlepszym przypadku zabije kogoś po pijackiej jeździe autem. I mam wrażenie, że dzieciak wcielający się w Richiego lepiej wypadł w tej niż Macaulay.
Planowałem ujrzeć w oryginale, który śmiga po necie, ale okazało że Polacy zrobili dubbing i też śmiga po necie (dokładnie resetoff.pl). Cóż, nie było to najlepsze dzieło Doroty Kawęckiej. Obsada niezła, ale brzmi to bardziej jak do kreskówki niż live action. Fajnie, że dzieciaki są grane przez dzieciaki i aktor dubbingujący głównego bohatera pasuje, ale do Reggiego mogli dać kogoś przed mutacją (a taki był wspomniany aktor w oryginalnej wersji językowej).
Nostalgia Critic powinien to zrecenzować w ramach jednego ze swoich grudniowych maratonów.
3/10 ze wskazaniem na 4/10
Sprawdził się jako horror. Główny motyw to rodzinna toksyczna jazda autem prowadzona przez głupiomądrego kierowcę :) (który jest tak do tyłu, że nadal myśli, że sprzedają Atari). A reszta nie lepsza - żona Grażyna, dupkowaty przyszły szwagier, nastolatek walący kapucyna do Playboya i słuchający jakiejś Maryli Manson i jego siostra będąca obok kierowcy jedyną normalną osobą.
Fajne jest to, że pokazują gore, przez co te bardziej bardziej ono wpada w pamięć. W sumie domyśliłem się na czym główny twist polegał i czy jest Czarna Wołga, ale chciałem upewnić w swoich przeczuciach. I troszkę się pomyliłem.
Muzyka niezła kojarząca się z Lśnieniem, a także dobrych aktorów dobrali, choć matka mogła nie bawić w obłęd.
6/10
Życzenie wigilijne Richiego Richa - filmu z Culkinem nie widziałem i nie zamierzam. Postać głównie znam z serialu Hanna-Barbera, co leciał na Polsacie. Sam film to niezłe odwzorowanie owego serialu animowanego (tak, wiem. Był wcześniej komiks).
Jak wypada ten familijny wariant It's a Wonderful Life? Tak jak żem się spodziewał. Robił to Saban, więc realizacja to będzie niczym w Power Rangers i momentami aktorzy stoją na najbardziej bezczelnym green screenie jaki widziałem i to w scenach, gdzie nie musiał być. Fabuła oklepana i zdecydowanie bardziej pod dzieciaki. Mnie rozwala, jak w nowej rzeczywistości miasto pod rządami Reggiego zmieniło się w totalitarną dystopię. Złe to na każdym poziomie, ale seans sprawiał frajdę i czuć, że aktorzy dobrze się bawili na planie. Świetny był aktor grający Reggiego, czyli taki jak powinien być - obrzydliwy i zepsuty bachor, który na wstępie pomiata innymi i po osiągnieciu pełnoletniości w najlepszym przypadku zabije kogoś po pijackiej jeździe autem. I mam wrażenie, że dzieciak wcielający się w Richiego lepiej wypadł w tej niż Macaulay.
Planowałem ujrzeć w oryginale, który śmiga po necie, ale okazało że Polacy zrobili dubbing i też śmiga po necie (dokładnie resetoff.pl). Cóż, nie było to najlepsze dzieło Doroty Kawęckiej. Obsada niezła, ale brzmi to bardziej jak do kreskówki niż live action. Fajnie, że dzieciaki są grane przez dzieciaki i aktor dubbingujący głównego bohatera pasuje, ale do Reggiego mogli dać kogoś przed mutacją (a taki był wspomniany aktor w oryginalnej wersji językowej).
Nostalgia Critic powinien to zrecenzować w ramach jednego ze swoich grudniowych maratonów.
3/10 ze wskazaniem na 4/10
12-12-2024, 21:46





