Po Muminkach ostatni planowany szort w moim tegorocznym maratonie:
Rudzik Rudzia - czemu w utworach o zwierzętach się normalizuje kradzież :)? Co urzeka, to strona techniczna - nie wygląda to jak robota Aardmana, bo styl graficzny odmienny od tego i zamiast ciastoliny użyty jest filc. A postacie mają przyjemny vibe rodem z ilustracji Tove Jansson (zwłaszcza myszki) i nikt nie ma tych charakterystycznych zębatych paszczęk (a ludzi nie widać). Sentymentalne w dobrym znaczeniu tego słowa, ale jest nieco humoru który nie wybija z rytmu. Ode mnie duży kciuk w górę za pozytywną sroczą reprezentację, bo należy się temu ptakowi (zwłaszcza w tym zjebanym kraju jakim jest UK). Bardzo przyjemnie spędzone pół godziny.
Oczywiście dubbing i tu jedna moja uwaga - wszędzie mówi się o dziwnie brzmiących feminatywach jako potworkach językowych. Tym razem jest coś podobnego, ale w drugą stronę. Otóż sroka w tym filmie to samiec. A, że w polskim "sroka" to rodzaj żeński, a obecnie już zrezygnowano z genderwashingu znanego chociażby z Witaj, Franklin, więc jak wybrnęli? Ano ogoniasty nazywa się "srok". Brzmi to dziwne i mogli dać "pan sroka". Ja bym tak dał, gdybym odpowiadał za polskie tłumaczenie. Zastanawiałem się nad "sroczek", ale to gatunek innego ptaka i to z rodziny muchołówkowatych. Albo po prostu zostawił srokę i dać ogoniastemu żeńską płeć w dubbingu. Szczególnie, że i tak ten gatunek nie ma dymorfizmu płciowego (dobra, samiec jest większy i ma dłuższy ogon, ale nie będę latać z linijką. Żywołapek też nie będę zakładać). EDIT: Z krukowatych to istnieje odpowiedni maskulatyw "srokal białogardły".
8/10
Rudzik Rudzia - czemu w utworach o zwierzętach się normalizuje kradzież :)? Co urzeka, to strona techniczna - nie wygląda to jak robota Aardmana, bo styl graficzny odmienny od tego i zamiast ciastoliny użyty jest filc. A postacie mają przyjemny vibe rodem z ilustracji Tove Jansson (zwłaszcza myszki) i nikt nie ma tych charakterystycznych zębatych paszczęk (a ludzi nie widać). Sentymentalne w dobrym znaczeniu tego słowa, ale jest nieco humoru który nie wybija z rytmu. Ode mnie duży kciuk w górę za pozytywną sroczą reprezentację, bo należy się temu ptakowi (zwłaszcza w tym zjebanym kraju jakim jest UK). Bardzo przyjemnie spędzone pół godziny.
Oczywiście dubbing i tu jedna moja uwaga - wszędzie mówi się o dziwnie brzmiących feminatywach jako potworkach językowych. Tym razem jest coś podobnego, ale w drugą stronę. Otóż sroka w tym filmie to samiec. A, że w polskim "sroka" to rodzaj żeński, a obecnie już zrezygnowano z genderwashingu znanego chociażby z Witaj, Franklin, więc jak wybrnęli? Ano ogoniasty nazywa się "srok". Brzmi to dziwne i mogli dać "pan sroka". Ja bym tak dał, gdybym odpowiadał za polskie tłumaczenie. Zastanawiałem się nad "sroczek", ale to gatunek innego ptaka i to z rodziny muchołówkowatych. Albo po prostu zostawił srokę i dać ogoniastemu żeńską płeć w dubbingu. Szczególnie, że i tak ten gatunek nie ma dymorfizmu płciowego (dobra, samiec jest większy i ma dłuższy ogon, ale nie będę latać z linijką. Żywołapek też nie będę zakładać). EDIT: Z krukowatych to istnieje odpowiedni maskulatyw "srokal białogardły".
8/10
22-12-2024, 22:22 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-12-2024, 16:16 przez OGPUEE.)





