Zgodnie z oczekiwaniami start drugiego sezonu nie "przyniósł" odpowiedzi, otrzymaliśmy za to powrót do jako takiego statusu quo. W żadnym wypadku nie narzekam, odcinek obejrzałem z największą przyjemnością, bo brakowało mi tych dziwów w paranoicznym sosie. Byle tylko nie czekali z "rozkręcaniem się" do ostatnich odcinków; mogą stawiać widzom kolejne pytania, ale niech no czasem łaskawie coś wyjaśnią. Na marginesie - Milkshake to obecnie moja ulubiona serialowa postać, na jego widok szczerzę się równie mocno jak... on. Tillman przypomina mi trochę Patersona Josepha (Alana Johnsona z Peep Show), oby zrobił od niego większą karierę.
18-01-2025, 14:55





