Norton, to ja też ostatni raz, na razie: nie, nie zakładam, że w normalnej pracy by miał okazję powrócić do żywych. Dla Marka w pracy brak traumy można uznać za ulgę, ale skoro on nie wie o traumie to nie odczuwa tej ulgi, za to ma traumę korporoboty, w której jest dosłownie uwięziony. Za to dla Marka poza pracą nie ma znaczenia czas skoro on i tak jest w pętli z trauma - nie ma znaczenia długość interwałów skoro i tak one składają się na jedną ciągła traumę. Gdyby czas miał znaczenie to... nie może brać nadgodzin? Ja bym na jego miejscu brał coraz więcej, gdyby Twoja logika była słuszna. Może jest to wyjaśnione i nie może, ale dla firmy to chyba też idealna sytuacja. Praca byłaby wtedy takim narkotykiem, który daje ucieczkę i dlatego potrzebujemy go coraz więcej. Wydaje mi się, że Ty z kolei popełniasz błąd traktując za bardzo Marka jako jedno no a cała zabawa polega na tym, że on jest... no rozdzielony. Przynajmniej tak to wygląda na etapie, na którym jestem. Zakładam, że cały myk polega na tym, że te światy i też świadomości zaczynają się jednak coraz bardziej przenikać, ale nie zmienia to (chyba) sensowności mojej logiki - oceniam na podstawie "tu i teraz".
Przy czym powtórzę, to chyba jest tylko jeden z elementów, który mi trochę zaczyna psuć zabawę a że nie potrafię się powstrzymać przed takimi rozkminami to się produkuję. Broń boże nie, żeby ci udowodnić, że nie się mylisz a ja jestem super przenikliwy i logicznie myślący, szczególnie że widziałem dużo mniej niż ty no i ogólnie to taka pierdoła.
Przy czym powtórzę, to chyba jest tylko jeden z elementów, który mi trochę zaczyna psuć zabawę a że nie potrafię się powstrzymać przed takimi rozkminami to się produkuję. Broń boże nie, żeby ci udowodnić, że nie się mylisz a ja jestem super przenikliwy i logicznie myślący, szczególnie że widziałem dużo mniej niż ty no i ogólnie to taka pierdoła.
26-01-2025, 23:57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-01-2025, 02:24 przez PropJoe.)





