Bo to jest derdebil, serial dla debili.
Cała narracja jest tak pocięta, tylko pretekstowo połączona, że głowa mała. Postacie są miałkie, wszystko opiera się na tłumaczeniu, co się dzieje, zero akcji (w sensie działania, nie walki), przecież w netflixowej wersji zobaczylibyśmy, jak ten cały Muse odbywa te sesje psychiatryczne, poznalibyśmy jego background, zobaczyliśmy relację z lekarzem, a walka w dzień spuentowana by została tym, jak Daredevil próbuje wyjść w świetle dnia z budynku, by nie zostać zauważonym przez policję. W wersji disneya po prostu znika i chuj.
Ale to jest Derdebil i tutaj takie rzeczy są traktowane jak nieistotny element układanki, skaczemu po punktach "fabuły" którą przygotował zespół fajgiego i byle do celu, nawet jeśli cel jest chujowy. Kończcie to, bo już nie mogę.
Dodam jeszcze coś o zdjęciach, jak ja nienawidzę tego sztucznego światła napierdalającego z okien w każdej pierdolonej scenie, niezależnie od pory dnia... Do tego ta muzyka, derdebil walczy w dzień, w małym pokoju, a w tle lecą chórki operowe jakby walczył na Mustafar.
Cała narracja jest tak pocięta, tylko pretekstowo połączona, że głowa mała. Postacie są miałkie, wszystko opiera się na tłumaczeniu, co się dzieje, zero akcji (w sensie działania, nie walki), przecież w netflixowej wersji zobaczylibyśmy, jak ten cały Muse odbywa te sesje psychiatryczne, poznalibyśmy jego background, zobaczyliśmy relację z lekarzem, a walka w dzień spuentowana by została tym, jak Daredevil próbuje wyjść w świetle dnia z budynku, by nie zostać zauważonym przez policję. W wersji disneya po prostu znika i chuj.
Ale to jest Derdebil i tutaj takie rzeczy są traktowane jak nieistotny element układanki, skaczemu po punktach "fabuły" którą przygotował zespół fajgiego i byle do celu, nawet jeśli cel jest chujowy. Kończcie to, bo już nie mogę.
Dodam jeszcze coś o zdjęciach, jak ja nienawidzę tego sztucznego światła napierdalającego z okien w każdej pierdolonej scenie, niezależnie od pory dnia... Do tego ta muzyka, derdebil walczy w dzień, w małym pokoju, a w tle lecą chórki operowe jakby walczył na Mustafar.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
02-04-2025, 12:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-04-2025, 12:44 przez marsgrey21.)





