Z nudów postanowiłem zaliczyć jedyny(?) kinowy hit tego roku i cóż, wiele bym nie stracił, gdybym odpuścił, bo to żadne cuda.
Największe zalety do chyba scenografia, muzyka, zdjęcia, kostiumy - to wszystko wygląda jak z jakiegoś porządnego filmu, jednak cała reszta jest raczej średniawa. Główny zwrot akcji jest straszliwie odtwórczy i nie wiem w sumie czemu ma służyć poza trzymaniem widza w niepewności przez godzinę i wodzenia go za nos przez ten czas. Oczywiście dużo lepiej by było bez żadnych wampirów, zrobić historię po prostu o dwóch murzynach zakładających knajpę, niech by był ten wątek z KKK, ale znając życie to byłby on jeszcze bardziej banalny. Nawet z tą tancbudą w wersji realistycznej miałem problem, bo wydawało mi się to anachronizmem, że niby wśród biednych, czarnych zbieraczy bawełny na zadupiach Missisipi było możliwe, żeby w szczycie zbiorów, w piąteczek po robocie wszyscy mogli się odwalić jak stróż w Boże ciało i zrobić imprezę dla całej okolicy tak jakby wtedy nie tyrano od zmierzchu do świtu, bez żadnych weekendów. No nie lubię takich fantazji, bo tutaj Coogler właściwie tylko przebrał współczesność w ciuszki z lat 30. aby wyglądało ładniej (na szczęście wygląda).
Część wampiryczna to już nudy, nawet akcyjka jest nakręcona tak sobie.
Podwójna rola Jordana wg mnie mocno bez sensu, jak zresztą zazwyczaj w takich wypadkach jest to powodowane tylko ego takiego aktora.
Ode mnie 5/10
Największe zalety do chyba scenografia, muzyka, zdjęcia, kostiumy - to wszystko wygląda jak z jakiegoś porządnego filmu, jednak cała reszta jest raczej średniawa. Główny zwrot akcji jest straszliwie odtwórczy i nie wiem w sumie czemu ma służyć poza trzymaniem widza w niepewności przez godzinę i wodzenia go za nos przez ten czas. Oczywiście dużo lepiej by było bez żadnych wampirów, zrobić historię po prostu o dwóch murzynach zakładających knajpę, niech by był ten wątek z KKK, ale znając życie to byłby on jeszcze bardziej banalny. Nawet z tą tancbudą w wersji realistycznej miałem problem, bo wydawało mi się to anachronizmem, że niby wśród biednych, czarnych zbieraczy bawełny na zadupiach Missisipi było możliwe, żeby w szczycie zbiorów, w piąteczek po robocie wszyscy mogli się odwalić jak stróż w Boże ciało i zrobić imprezę dla całej okolicy tak jakby wtedy nie tyrano od zmierzchu do świtu, bez żadnych weekendów. No nie lubię takich fantazji, bo tutaj Coogler właściwie tylko przebrał współczesność w ciuszki z lat 30. aby wyglądało ładniej (na szczęście wygląda).
Część wampiryczna to już nudy, nawet akcyjka jest nakręcona tak sobie.
Podwójna rola Jordana wg mnie mocno bez sensu, jak zresztą zazwyczaj w takich wypadkach jest to powodowane tylko ego takiego aktora.
Ode mnie 5/10
24-08-2025, 15:33 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-08-2025, 15:37 przez simek.)





