[Absurdalny SPOILER z książkowego Pentagramu]
Dowodem obciążającym mordercę okazuje się ucięty palec ofiary. Laboratoryjni znajdują pod paznokciem odchody z nieprzetrawionymi nasionami fenkułu, a Harry łączy kropki: zna konkretny nawyk żywieniowy mordercy (bodajże śledzik z fenkułami jadany w konkretny dzień tygodnia) i biorąc pod uwagę proces trawienia nasion upewnia się, że musiał mieć po kontakt z zabitą ofiarą. Konkretnie: wsadził sobie jej ucięty paluch w dupsko. :)
Autor często balansuje na granicy groteski oraz przesady i moim zdaniem w tym jednym wypadku przekroczył linię dobrego smaku. Sam motyw morderstwa (a raczej podjęte środki i cała ta maskarada z wieloma ofiarami znalezionymi w odpowiednich punktach na mapie miasta) może się zdawać na siłę „kul", ale pasowała mi do postaci złoczyńcy. Tylko ta kolonoskopia... :)
Nesbo wypracował konkretny, „mroczny" styl. Wiadomo — nie podejdzie każdemu, tak to bywa z gustami; sam polubiłem się z nim dość szybko, przy czym miał ułatwione zadanie, bo wychowałem się na powieściach Christie i uwielbiam kryminały (whodunity). Główkowanie nad tożsamością mordercy i próba oddzielenia istotnych szczegółów od zmyłek (czerwonych śledzi) to sama radość. No i właśnie w tworzeniu tego typu zagadek/łamigłówek Nesbo jest świetny. Na tyle, że zdarzało mu się mnie (czujnego lisa z fajką w gębie) wyprowadzać w pole. Cała reszta to dodatki, a te mi nie wadzą — mhrok w świecie seryjniaków jak najbardziej na miejscu, bohaterowie też dają się lubić; może niekiedy za bardzo cwaniaczą, ale większość z nich to profesjonaliści, więc okej.
Co do odbioru: na Filmebie raczej na minus, ogólnie w necie różnie (super na Pomidorach, średni na Meta). Kurna, znowu opinie podzielone. :) Wcześniej podchodziłem do serialu raczej chłodno, ale właśnie zobaczyłem, kto skomponował muzykę i teraz już nie odpuszczę. Cóż, jestem wyznawcą kościoła Nicka i ten kangur może mnie pośrednio skłonić do wielu rzeczy. Wszystkie odcinki najwyraźniej napisał sam autor, więc będzie go można śmiało obwiniać za wszelakie niepowodzenia. W każdym razie nie będzie to gorsze od Pierwszego śniegu, czyli ekranizacji Bałwana sprzed prawie dekady, tworu absolutnie beznadziejnego, brutalnie porąbanego na stołku montażowym.
Dowodem obciążającym mordercę okazuje się ucięty palec ofiary. Laboratoryjni znajdują pod paznokciem odchody z nieprzetrawionymi nasionami fenkułu, a Harry łączy kropki: zna konkretny nawyk żywieniowy mordercy (bodajże śledzik z fenkułami jadany w konkretny dzień tygodnia) i biorąc pod uwagę proces trawienia nasion upewnia się, że musiał mieć po kontakt z zabitą ofiarą. Konkretnie: wsadził sobie jej ucięty paluch w dupsko. :)
Autor często balansuje na granicy groteski oraz przesady i moim zdaniem w tym jednym wypadku przekroczył linię dobrego smaku. Sam motyw morderstwa (a raczej podjęte środki i cała ta maskarada z wieloma ofiarami znalezionymi w odpowiednich punktach na mapie miasta) może się zdawać na siłę „kul", ale pasowała mi do postaci złoczyńcy. Tylko ta kolonoskopia... :)
Nesbo wypracował konkretny, „mroczny" styl. Wiadomo — nie podejdzie każdemu, tak to bywa z gustami; sam polubiłem się z nim dość szybko, przy czym miał ułatwione zadanie, bo wychowałem się na powieściach Christie i uwielbiam kryminały (whodunity). Główkowanie nad tożsamością mordercy i próba oddzielenia istotnych szczegółów od zmyłek (czerwonych śledzi) to sama radość. No i właśnie w tworzeniu tego typu zagadek/łamigłówek Nesbo jest świetny. Na tyle, że zdarzało mu się mnie (czujnego lisa z fajką w gębie) wyprowadzać w pole. Cała reszta to dodatki, a te mi nie wadzą — mhrok w świecie seryjniaków jak najbardziej na miejscu, bohaterowie też dają się lubić; może niekiedy za bardzo cwaniaczą, ale większość z nich to profesjonaliści, więc okej.
Co do odbioru: na Filmebie raczej na minus, ogólnie w necie różnie (super na Pomidorach, średni na Meta). Kurna, znowu opinie podzielone. :) Wcześniej podchodziłem do serialu raczej chłodno, ale właśnie zobaczyłem, kto skomponował muzykę i teraz już nie odpuszczę. Cóż, jestem wyznawcą kościoła Nicka i ten kangur może mnie pośrednio skłonić do wielu rzeczy. Wszystkie odcinki najwyraźniej napisał sam autor, więc będzie go można śmiało obwiniać za wszelakie niepowodzenia. W każdym razie nie będzie to gorsze od Pierwszego śniegu, czyli ekranizacji Bałwana sprzed prawie dekady, tworu absolutnie beznadziejnego, brutalnie porąbanego na stołku montażowym.
08-04-2026, 14:23





