Z Nesbo dałem swego czasu radę przeczytać chyba 3 powieści i na tym koniec, no nie dało sie więcej, a bywam wytrwały. Jedno słowo - grafomania.
Ani to kryminały (suspens i intryga opierają się na deus ex machinach), ani dramaty obyczajowe (problemy protagonisty i ludzi wokół są obdarzone skalą prawdopodobieństwa graniczącą z gatunkiem literackim zwanym space operą), ani też dreszczowiec (skoro wszystko opiera się na splocie nieszczęśliwych przypadków, to gdzie tu emocje?). Degrengolady dopełnia postać protagonisty, któremu nie sposób w jakikolwiek sposób kibicować oraz fakt, że zdaniem autora dramatyzmu dodaje fakt, że bliscy protagonisty co rusz giną albo w inny sposób cierpią. No nie.
A teraz jeszcze wziął się za te półprodukty literackie Netflix, z tego co sleepy pisze, z wiadomym skutkiem.
Ani to kryminały (suspens i intryga opierają się na deus ex machinach), ani dramaty obyczajowe (problemy protagonisty i ludzi wokół są obdarzone skalą prawdopodobieństwa graniczącą z gatunkiem literackim zwanym space operą), ani też dreszczowiec (skoro wszystko opiera się na splocie nieszczęśliwych przypadków, to gdzie tu emocje?). Degrengolady dopełnia postać protagonisty, któremu nie sposób w jakikolwiek sposób kibicować oraz fakt, że zdaniem autora dramatyzmu dodaje fakt, że bliscy protagonisty co rusz giną albo w inny sposób cierpią. No nie.
A teraz jeszcze wziął się za te półprodukty literackie Netflix, z tego co sleepy pisze, z wiadomym skutkiem.
Wczoraj, 10:52





