Ogólnie gdy porównam finał 2 serii Daredevil Born Again z finałem 1 serii to finał 2 serii jest dużo lepszy, a finał 1 serii to było duże rozczarowanie, zwłaszcza po świetnym przedostatnim odcinku ( to był odcinek z imprezą i z zamachem). Też dlatego uważam finał 2 serii za lepszy odcinek, bo w finale dostałem w końcu Matta na sali sądowej. No i trzeba przyznać, że całkiem fajnie, mimo wielu głupotek scena na sali sądowej wypadła. To była scena trochę mi się kojarząca z finałem Ludzi Honoru. Oczywiście nie porównuję odcinka do filmu z Nicholsonem, ale scena trzymała w napięciu. I to jest coś czego brakowało bardzo w drugiej serii, czyli Matta, bo w w 2 serii jest dużo Daredevila, co wydawałoby się, że jest dobrym pomysłem, ale wyszło średnio. A w 1 serii Murdocka - prawnika było dużo. No i mógł się wykazać aktorsko Cox w 1 serii, był jeszcze lepszy w roli Matta Murdocka niż w serialu Netflixa.
A w 2 serii przez to że prawie cały sezon Cox (albo dubler, choć widać że przypakował do roli) biega w kostiumie to nie ma za wiele okazji by mógł sobie pograć Cox przez co nie można nic o Murdocku/Daredevilu powiedzieć po 2 serii. Więcej do grania ma D'Onofrio, szczególnie w wątku żony Kingpina mógł sie wykazać, który najlepiej wybrzmiał ze wszystkich. Ale też liczę na to że w 3 serii za dużo D'Onofrio jednak nie będzie bo jak ciągle gra dobrze, to ile można ciągnąć wątek Kingpina. 2 sezon to taka typowa komiksówka, dużo bohaterszczyzny, prania po pyskach, więc niby powinienem być zadowolony, a wolę jednak 1 sezon, gdzie więcej było Matta a nie Daredevila i wyszło to dobrze, pomimo zawirowań za kulisami, czyli łączenia kilku pomysłów, sprzecznych czasami, przepisywania scenariusza i kręcenia odcinków od nowa. 1 sezon jest takim potworkiem Frankensteina, a wyszło dobrze, choć wydawało się, że nie może się udać, a w drugim sezonie gdy wszystko było zrobione po bożemu, nie zmieniano w trakcie zdjęć koncepcji, planów, to wyszło jakoś tak jakby twórcy mieli za dużo pomysłów na sezon, które wprowadzili, ale nie wszystkie wątki są dogotowane odpowiednio.
Choć 2 sezon ma kilka dobrze poprowadzonych wątków jak z synem Gandolfiniego, który ogląda się trochę jak Sopranos, czy z Bullseye, ale też kilka beznadziejnych jak z panią psycholog, który kończy się tak jak każdy się spodziewał (scena przed lustrem, choć przebija ją scena, gdy próbuje ją poderwać w czasie zamieszek, gdy są zamknięci, skorumpowany prokurator - co to miało być?), ale wyszło to żenująco. W większości odcinki miały dobre momenty i słabsze momenty, podobnie jest z finałem 2 serii, na którym mimo wszystko lepiej się bawiłem niż na ostatnim odcinku Boysow, ale całościowo jednak wyżej oceniam 1 sezon, więc za całość postawię 6+/10.
Tak się zastanawiam czy problemem serialu nie jest showrunner, który wcześniej pisał scenariusze do Punishera z Bernthalem, a to nie był najlepszy serial z tych netflixowo marvelowych produkcji. Widocznie pan scenarzysta nie potrafi wskoczyć powyżej pewnego poziomu.
A w 2 serii przez to że prawie cały sezon Cox (albo dubler, choć widać że przypakował do roli) biega w kostiumie to nie ma za wiele okazji by mógł sobie pograć Cox przez co nie można nic o Murdocku/Daredevilu powiedzieć po 2 serii. Więcej do grania ma D'Onofrio, szczególnie w wątku żony Kingpina mógł sie wykazać, który najlepiej wybrzmiał ze wszystkich. Ale też liczę na to że w 3 serii za dużo D'Onofrio jednak nie będzie bo jak ciągle gra dobrze, to ile można ciągnąć wątek Kingpina. 2 sezon to taka typowa komiksówka, dużo bohaterszczyzny, prania po pyskach, więc niby powinienem być zadowolony, a wolę jednak 1 sezon, gdzie więcej było Matta a nie Daredevila i wyszło to dobrze, pomimo zawirowań za kulisami, czyli łączenia kilku pomysłów, sprzecznych czasami, przepisywania scenariusza i kręcenia odcinków od nowa. 1 sezon jest takim potworkiem Frankensteina, a wyszło dobrze, choć wydawało się, że nie może się udać, a w drugim sezonie gdy wszystko było zrobione po bożemu, nie zmieniano w trakcie zdjęć koncepcji, planów, to wyszło jakoś tak jakby twórcy mieli za dużo pomysłów na sezon, które wprowadzili, ale nie wszystkie wątki są dogotowane odpowiednio.
Choć 2 sezon ma kilka dobrze poprowadzonych wątków jak z synem Gandolfiniego, który ogląda się trochę jak Sopranos, czy z Bullseye, ale też kilka beznadziejnych jak z panią psycholog, który kończy się tak jak każdy się spodziewał (scena przed lustrem, choć przebija ją scena, gdy próbuje ją poderwać w czasie zamieszek, gdy są zamknięci, skorumpowany prokurator - co to miało być?), ale wyszło to żenująco. W większości odcinki miały dobre momenty i słabsze momenty, podobnie jest z finałem 2 serii, na którym mimo wszystko lepiej się bawiłem niż na ostatnim odcinku Boysow, ale całościowo jednak wyżej oceniam 1 sezon, więc za całość postawię 6+/10.
Tak się zastanawiam czy problemem serialu nie jest showrunner, który wcześniej pisał scenariusze do Punishera z Bernthalem, a to nie był najlepszy serial z tych netflixowo marvelowych produkcji. Widocznie pan scenarzysta nie potrafi wskoczyć powyżej pewnego poziomu.
08-05-2026, 00:59





