A ja to inaczej zrozumiałem z filmu:
Agamemnon, władca zachłanny, chciwy, przebiegły, szuka najmniejszego pretekstu żeby zaatakować Troję - wszak nie chce być postrzeganym jako zwykły agresor.
Parys, młody i głupi, uprowadza Helenę, w której się zakochał, nie myśląc o konsekwencjach. Hektor po fakcie stara się wybić mu to z głowy, ale zacietrzewienie Parysa zwycięża.
Dla Agememnona porwanie stanowi doskonały pretekst - ma czyste niby Piłat ręce - więc zbiera armię i rusza na Troję. Jednak musi mieć w swoich szeregach najlepszego z najlepszych - Achillesa.
Achilles ma dość służenia Agamemnonowi, ale przepowiednia zdobycia w Troi wiecznej sławy łechce jego dumę i zabiera swój oddział.
Wojska przybywają pod Troję, rozpoczyna się wojna, Achilles podczas niej się zakochuje w Trojance i wreszcie zaczyna myśleć. Stwierdza, że już się nawojował. Teraz chciałby wrócić do domu. Ale Hektor przez pomyłkę zabija jego "kuzyna" - młodego i narwanego jak Parys - przez co w Achillesa wstępuje żądza zemsty. Wyzywa Hektora na pojedynek i po krótkiej, acz zwycięskiej walce bezcześci jego zwłoki. Zwłoki, po jakie sam władca Troi wybiera się osobiście do obozu wroga, ryzykując życie. Achilles rezygnuje z walki, chce tylko wrócić po swoją wybrankę.
Wojna przeciąga się, Agamemnon robi się niecierpliwy. W końcu wypływa idea zbudowania konia trojańskiego i podstępnego zakradnięcia się za mury Troi. Co też się dzieje. Podczas walk Achilles szuka swojej ukochanej, znajduje ją, lecz Parys - który nie wie, że Achilles już nie jest wrogiem Troi - zabija go kilkoma strzałami, z których ostatnia uderza w piętę.
Agamemnon, mimo że wygrał wojnę, przez własną nieostrożność zostaje zabity podczas triumfalnego marszu przez zgliszcza.
---
To wszystko działo się w filmie, ale w wielkim skrócie, bo wiele wątków pominąłem. Jak widać - historia nie jest ani uproszczona, ani nielogiczna, ani dziurawa. Jest za to wielowątkowa, interesująca i znakomicie radzi sobie bez obecności bogów. Jest opowieścią o zachłanności, miłości, sprycie, honorze i zemście. Co ciekawe, każda z postaci posiada te wszystkie cechy.
Jedyne, co w Troi zawiodło, to reżyser. Bo nie oszukujmy się - aktorów miał wybornych (w większości), a środki gigantyczne. Scenariuszowi nie mam nic do zarzucenia. Powiedzmy, że to taki "cover" dzieła Homera.;) A do coverów można wprowadzać zmiany. Naprawdę nie wiem dlaczego nie może się obyć bez bogów - bo jak dla mnie doskonale sobie radzi bez nich. Wciąż jest skomplikowaną opowieścią o charakterach. Którą Petersen spartaczył, ale mniejsza z tym.
Agamemnon, władca zachłanny, chciwy, przebiegły, szuka najmniejszego pretekstu żeby zaatakować Troję - wszak nie chce być postrzeganym jako zwykły agresor.
Parys, młody i głupi, uprowadza Helenę, w której się zakochał, nie myśląc o konsekwencjach. Hektor po fakcie stara się wybić mu to z głowy, ale zacietrzewienie Parysa zwycięża.
Dla Agememnona porwanie stanowi doskonały pretekst - ma czyste niby Piłat ręce - więc zbiera armię i rusza na Troję. Jednak musi mieć w swoich szeregach najlepszego z najlepszych - Achillesa.
Achilles ma dość służenia Agamemnonowi, ale przepowiednia zdobycia w Troi wiecznej sławy łechce jego dumę i zabiera swój oddział.
Wojska przybywają pod Troję, rozpoczyna się wojna, Achilles podczas niej się zakochuje w Trojance i wreszcie zaczyna myśleć. Stwierdza, że już się nawojował. Teraz chciałby wrócić do domu. Ale Hektor przez pomyłkę zabija jego "kuzyna" - młodego i narwanego jak Parys - przez co w Achillesa wstępuje żądza zemsty. Wyzywa Hektora na pojedynek i po krótkiej, acz zwycięskiej walce bezcześci jego zwłoki. Zwłoki, po jakie sam władca Troi wybiera się osobiście do obozu wroga, ryzykując życie. Achilles rezygnuje z walki, chce tylko wrócić po swoją wybrankę.
Wojna przeciąga się, Agamemnon robi się niecierpliwy. W końcu wypływa idea zbudowania konia trojańskiego i podstępnego zakradnięcia się za mury Troi. Co też się dzieje. Podczas walk Achilles szuka swojej ukochanej, znajduje ją, lecz Parys - który nie wie, że Achilles już nie jest wrogiem Troi - zabija go kilkoma strzałami, z których ostatnia uderza w piętę.
Agamemnon, mimo że wygrał wojnę, przez własną nieostrożność zostaje zabity podczas triumfalnego marszu przez zgliszcza.
---
To wszystko działo się w filmie, ale w wielkim skrócie, bo wiele wątków pominąłem. Jak widać - historia nie jest ani uproszczona, ani nielogiczna, ani dziurawa. Jest za to wielowątkowa, interesująca i znakomicie radzi sobie bez obecności bogów. Jest opowieścią o zachłanności, miłości, sprycie, honorze i zemście. Co ciekawe, każda z postaci posiada te wszystkie cechy.
Jedyne, co w Troi zawiodło, to reżyser. Bo nie oszukujmy się - aktorów miał wybornych (w większości), a środki gigantyczne. Scenariuszowi nie mam nic do zarzucenia. Powiedzmy, że to taki "cover" dzieła Homera.;) A do coverów można wprowadzać zmiany. Naprawdę nie wiem dlaczego nie może się obyć bez bogów - bo jak dla mnie doskonale sobie radzi bez nich. Wciąż jest skomplikowaną opowieścią o charakterach. Którą Petersen spartaczył, ale mniejsza z tym.
06-01-2006, 08:51






