Zachęcony artykułem o samurajach i ninjach obejrzałem dwie interesujące mnie pozycje, i tak:
Shigurui
Mocna rzecz. Miałem wrażenie że oglądam Japońskie "Once upone time in the west" choć raczej powinno być "Far away East". Dobrze zarysowane postacie, historia która mimo swojej prostoty jest genialnie opowiedziana, klmatyczna muzyka, ogółem bomba. Tempo akcji mimo że powolne jest jednak zachowane co sprawia że każdy kolejny odcinek posuwa akcję do przodu i nie ma wrażenia, jak przy niektórych produkcjach, że kręcimy się wkółko. Mimo że ewidentnie to anime chce szokować, to te elementy są umjejętnie dozowane. Jedynym mankamentem jest fakt że mimo iż początek histori sugeruje że całość będzie spięta "klamrą", tak się nie dzieje i opowieść się urywa. Polecam bo to solidne 8/10
Basilisk
No coż w tym przypadku spotkało mnie rozczarowanie. Mimo bezbłędnej strony technicznej nie potrafiłem się przekonać do tej serii i rzuciłem ją w kąt po obejrzeniu 3 odcinków. Fabuła nie oferuje nic ciekawego poza rozpisanymi na początku pojedynkami które jak mniemam doprowadzą do anihilacjii obu klanów. Ckliwy wątek romantyczny przyprawiał mnie o ból głowy. Tej historii ewidentnie brakuje jaj. Autorzy zamisat dobrze zarysować postacie skupili się na co bardziej dziwacznych technikach przez nie posiadanych. Ewidentnie bliżej Naruto niż Ninja Scrolla. Jedna rzecz mnie nurtuje - może mi ktoś wytłumaczyć czmu jest taka rozbierzność między 1 a 2 odcinkiem?
Na ósmą część przyszło czekać aż półtora roku od epizodu nr 7 (w tym czasie serię od Gonzo przejęło inne studio). Mangę czytałem dwa razy, toteż wiedziałem, czego się spodziewać. OVA 8 miało potencjał na bezwzględnie najlepszy epizod ze wszystkich, i w rzeczy samej, jest bardzo dobry. Jest epika, rozmach, wszystko wierne mandze, ale? całość nieco rozmywa muzyka. W większości scen aż prosi się o kultowe Gradus Vita lub inny podniosły utwór, a dostajemy elektronikę :( I dziwna rzecz ? do połowy jest wspaniale, a kiedy zaczyna się dziać najlepsze? tempo jakoś dziwnie siada (wpływ mają na to i muzyka, i przeładowanie trupami). Mimo to, po OVA 5, to druga najlepsza część Ultimate.
28-07-2011, 16:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-08-2011, 15:10 przez Anielski_Pyl.)
Teizokurei Daydream (Ghost Talker's Daydream); 2004, 4 OVA
Naładowany prostackim, choć niezłym fanserwisem bzdet o duchach. Historyjki w ogóle nie wciągają, proste są jak drut. To anime miało potencjał, jeśli pociągnąć je na klozetowym humorze (który lubię) bazującym na głównej bohaterce. A tak wyszło "nie wiadomo co", gdzie ostry fanserwis kontrastuje z próbką poważniejszej historii - aż za bardzo. W dodatku grafika i animacja jak na serię OVA są poniżej przeciętnej, a muzyka wydaje mi się strasznie anachroniczna (jakbym oglądał budżetówkę z końcówki lat 80-tych, choć taki chyba był zamiar). W sumie - odradzam.
12-08-2011, 14:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-08-2011, 14:31 przez Anielski_Pyl.)
Bardzo solidna produkcja. Zacznę od oprawy. Grafika jest śliczna, zwłaszcza fantastyczne tła (wnętrze ściany, takie szczegóły jak odpadająca farba z krat, itp.), komputerów zaś użyto bardzo oszczędnie i z wyczuciem - za ten element wielkie brawa. Chyba jeszcze lepiej wypada muzyka, która nie tylko świetnym lirycznym podkładem, ale przede wszystkim licznymi i pięknymi piosenkami wciąga nas w świat sympatycznej Arrietty. Sama historia jest prościutka, z mądrym przesłaniem dla podrostków, a mnie - starego byka - rzecz jasna nie porwała, ale w końcu to nie we mnie celowali twórcy. Pozycja bardziej dla milusińskich i jako taka sprawdza się doskonale, choć o detronizacji Totoro nie ma absolutnie mowy. 8/10, gdybym miał dziesięć lat mniej, na dziś - mocne 7.
13-08-2011, 21:44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-08-2011, 21:46 przez Anielski_Pyl.)
Staroszkolna ciekawostka. Klasyczny przykład mocno postarzałego cyberpunku, choć nie jest źle. Oprawa może się podobać ? charakterystyczna kreska I połowy lat 90?tych (swoiste uczucie ?brudu?), nie najgorsza animacja i kilka fajnie zainscenizowanych scen akcji. Do tego apetyczna główna bohaterka. Dalej już tak różowo nie jest ? muzyka jest strasznie archaiczna, a merytorycznie jest już bardzo średnio. Schemat wygląda tak: mamy dochodzenie i sceny akcji ? podkład elektroniczny. Kiedy słyszymy jakiś liryczny motyw, oznacza to, że zaraz bohaterka zacznie swój monolog na temat prawa robotów do życia, itp., w każdym wypadku polane łzami ? lol. Tak czy siak, dla fanów oldskulu to pozycja godna uwagi. Dla OVA 6/10, dla *** punkt mniej.
Battle Angel Alita (1993; OVA: dwa razy 30 min.) - akcja s-f
Ostatnio zaliczyłem staroszkolne Armitage III, które postarzało się niemiłosiernie. Na tym tle akcyjniak w szatach cyberpunk Battle Angel Alita wypada dwie półki lepiej. Bardzo dobra grafika, kilka świetnie zrealizowanych pojedynków (animacja naprawdę daje radę), ładna muzyka (szczególnie zapada w pamięć pewien motyw na flecie, swoiste Love Theme) i hmm? efektowna brutalność, która robi spore wrażenie (handel organami included). Sama historia nie ma przesadnych ambicji, puentując drugi epizod prostym, acz ważnym przesłaniem. Akcja pędzi tu na złamanie karku, być może także dlatego, że jest to trochę reklamówka mangi (anime obejmuje 2 z 9 tomów mangi), ale nie czyniłbym BA zarzutu z tego powodu. Jako efektowna, brutalna, niedługa i niegłupia rozrywka w przerwie między głębszymi pozycjami, wypada adaptacja Gunnm bardzo dobrze. 8/10
20-08-2011, 17:22 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-08-2011, 17:44 przez Anielski_Pyl.)
Jin-Rô - świetne anime. Alternatywna historia Japonii, po skończonej okupacji narastają konflikty społeczne. Policja nie radzi sobie z atakami terrorystów oraz demonstracjami. Zostaje utworzony specjalny oddział CAPO niezależny od policji. To jeszcze bardziej zaognia konflikt w japońskim społeczeństwie. Zostaje utworzona partyzantka, a pomiędzy policją i CAPO toczy się cicha wojna o wpływy. Fabuła i cała intryga poprowadzona jest wyśmienicie. Do końca nie wiadomo kto jest po czyjej stronie, kto jest zdrajcą, a kto okaże się lojalny. Ponadto anime odwołuje się do bajki o czerwonym kapturku wplatając motyw wilka przebranego za człowieka, co jeszcze bardziej podkreśla wymowę scenariusza. Kreska jest świetna, animacja również. Żałuję tylko, że tak mało pokazano oddziałów CAPO w akcji, bo cała sekwencja otwierająca film jest genialna. 9/10
"Jin-Roh" koniecznie trzeba obejrzeć. Jak dla mnie ten film załapuje się spokojnie do mojego TOP5 Anime wszechczasów. Przy czym film widziałem raz i nie wiem czy jestem w stanie po raz kolejny obejrzeć. Gdyż po seansie naprawdę można wpaść w depresję, gdyż jest to mega przygnębiające anime. Bardzo dobre, ale naprawdę dające mocny wycisk emocjonalny.
Azgaroth w sumie napisał wszystko co najważniejsze, ale ja ze swojej strony dodam, że "Jin-Roh" posiada jeszcze rewelacyjną oprawę muzyczną.
Wystarczy posłuchać, szczerze polecam zwłaszcza od 2:34 minuty:
A co do "Battle Angel Alita" to dalej żałuję, że raczej nie mamy co liczyć na film w reżyserii Jamesa Camerona:( Cameron skoncentrował się teraz na "Avatarach" i jak patrzyłem na IMDb to niby "Battle Angel" dalej jest w planach, ale z datą 2016. I w sumie od kiedy pamiętam, to ciągle Cameron ma się tym filmem zająć i ciągle nic z tego nie wychodzi. A szkoda, gdyż ta historia w ujęciu Camerona mogłaby być ciekawa.
Same anime też dobre, chociaż trochę liczyłem na więcej. Za to niektóre sceny przemocy zostają w pamięci, jak chociażby ta z psem.
Neon Genesis Evangelion - brak słów. Takiego bullshitu jaki zaserwowano w końcówce serialu, potem także drugiej części End of Evangelion, to najwybitniejsi przedstawiciele macedońskiego nurtu neorokoko nie odpierdolili. Jeśli Unia ma się do czegoś przydać - niech każe przed każdym epizodem tego śmiecia wstawiać ostrzeżenie: "Uwaga! Totalna strata czasu!"
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.
Jakby to ktoś nie wiedział, to informuje, iż Amerykanie chcieli zrobić własną, aktorską wersję Nowej Ewangelii, niestety, albo stety, projekt podzielił los gry Duke Nukem Forever, i nie zanosi się na to, żebyśmy kiedykolwiek doczekali się premiery Aktorskiego Ewangeliona pomimo tego, że pierwsze informacje o przeniesieniu NGE na duży ekran pojawiły się jeszcze w 2003 roku.
P.S. Anielski Pyle, EoE nie powstał w 1998, tylko w 1997 roku. ;)
P.S.2 Tak, widziałem całe NGE łącznie z EoE i nie będę ukrywał, że bardzo mi się to podobało, przy czym zaznaczam, że fanem anime nie jestem, i nie wiele japońskich animacji oglądałem. A skoro już o tym mowa, to doradzi mi ktoś, co po NGE powinienem zobaczyć? Hellsinga, Ergo Proxy, Death Note, a może coś innego?
Hail to the king, baby!
31-08-2011, 15:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-08-2011, 15:46 przez Ash.)
Bodie: He's a cold motherfucker. Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'.
Ergo jest nawet fajne, choć finał też się paprze (ale nie aż tak dennie jak NGE, EP gdzieś tak 4/10, NGE -kwadryliard/10 i spada), możesz też obejrzeć Full Metal Alchemist, bardzo dobra rzecz. Hellsing/Death Note chyba się niedługo wezmę.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.
Jeśli mówicie o Hellsingu z 2001 roku, to dajcie sobie spokój z tym gównem. Seria OVA Hellsing Ultimate - to jest to! Choć, jeśli ktoś nie widział Death Note, to nie wiem na co czeka :)