Twoja rzeczowość jest powalająca.
07-01-2007, 03:38
|
Apocalypto (2006) reż. Mel Gibson
|
|
...hmmm...czy mi się wydaje...czy odkąd powrociłem po długiej przerwie na owe forum (dzięki Ci Panie za nie)...jestem atakowany z każdej strony...
http://forum-kmf.fc.pl/viewtopic.php?t=1315 ??? 07-01-2007, 04:17
Projekt udany i 3\10 ?!?!? To jakie oceny dajesz nieudanym albo średnim - ujemne?!?!??!?!?!?!?!
07-01-2007, 09:45
Dokladnie nad tym samym myslalem. Arcydzielo w takej skali lapie sie pewnie w pulapie 6/10. (Swoja droga zadziwiajace jest, jak czesto na naszym forum uzywa sie tego okreslenia ostatnio).
07-01-2007, 12:19
Ah zepsuliście mi z tym Władcą Much trochę zakończenie filmu Ale ogólnie film mi sie bardzo podobał. Początkowe sceny kiedy muzyka zaczyna groźnie dudnicć a z pośród drzew wyłaniają się nieznajomi intruzi wgniata w fotel bo widz do końca nie wie co się zaraz stanie.(konfrontacja kończy się jak kończy ale jest napięcie i spory strach przedsmak tego co nas czeka ) Film do akcji nad wodospadem trzyma klimat i to w 100% potem troszeczkę spada ale to minimalnie o 5 % (chyba musieli się zmieścić w czasie czy coś :) ).
Sumienna ocena 8/10 Tekst filmu który mnie rozwalił: "Kto Dzisiaj Dobija??" :) A ta ogólna otoczka wokół tego film że jest bardzo brutalny aż do przesady jest niesprawiedliwa bo wcale tak nie jest Bywały filmy bardziej brutalniejsze. Pokłony dla Gibsona za bdb. film :D. Czyżby kino na nowo sie odradzało :D 07-01-2007, 12:39
A mi do głowy przyszła taka skromna myśl [niestety nie potrafię jej zignorować], jak to możliwe, że zyjąc zaledwie 2 dni drogi od Welkiego Mista nasi bohaterowie nie wiedzieli o jego istnieniu. A podobno lasy znali jak kieszeń własną i z dziada pradziada w nich polowali.
15-01-2007, 00:49
1. A kto powiedział, że nie wiedzieli? Mogli wiedzieć, ale się nie zapuszczać, bo
2. Najpierw trzeba byłoby przejść przez puste pola i pilnie strzeżone kamieniołomy. A 3. Domyślam się, że nikt wolał nie ryzykować wychodzenia z lasu. 15-01-2007, 07:42
Nie chcę powtarzać za przedmówcami zbyt wielu słów, ale mam dziwne odczucie, że w Apocalypto każda scena jest pretekstem tylko do pokazania pewnej tezy. Zapewne zabrzmi to nieco obraźliwie, ale film sprawiał wrażenie takiej nieco pozytywistycznej powieści z tezą. Mamy kilka kwestii, które poruszyc trzeba, wiec by łatwo z jednej do drugiej przechodzić wrzućmy ot taką scenkę.
Indianie to dowcipnisie, ludzie tacy jak my, też mają poczucie humoru i każą Grubciowi wcinać jądra, a potem jakby tego było mało podowiadają jak sobie pomóc w akcie prokreacji. Bo przecież taka kultura jak ichnia bez prokreacji jest kiepska. Grubcio zatem musi się starać. I tak oto Gibson demitologizuje wierzenia we konsumpcję zwierzęcych organów, które mają cudowną moc. Podobnie wspominana już scena na piramidzie. [Nie chcę wspominac o tym, że miasto przypominało mi bardziej nasz swojski Biskupin niż aglomerację i szczyt osiągnięć indiańskiej kultury. Różnorodność to kwestia inaczej pomalowanych ciał, tatuaży, kolczyków bądź fryzur. A na środku i tak NIEWIELKI placyk, na którym gawiedź czeka na kolejną turlająca się łepetynę]. Mamy więc na szczycie piramidy grubasne dziecko, co świadczy o zmanierowaniu i dobrobycie klasy rządzącej. Mamy znudzonego Bossa i jego Żonę, którzy nawet zaćmienie słońca potrafią traktować instrumentalnie. To jedna strona medalu. Z drugeiej jego strony jest Łapa Jaguara, któremu do dalszych przygód jest potrzebne TYLKO to właśnie zaćmienie. Przypomina mi się tez dziewczynka z trądem, która panowie wojownicy kilka razy kijkiem odepchnęli. To zaś wystarczyło, by mała zaczęła wieszczyć. Wieszczyć pretekst do sceny z czarnym kotem, biegania po lesie i w końcu ubicia tych złych. Na swój sposób uraziła mnie lekka niekonsekwencja w budowaniu postaci Głównego Złego Wojownika. Najpierw mamy zasadniczego, honorowego śłużbistę, który rozumie zasady walki, a potem gdy jego syn z powodu własnej nieudolności umiera - Główny Zły Wojownik ma już nosie wczesniejsze zasady i organizuje nieprzemyślaną pogoń za Łapą Jaguara. A co do kwestii wiedzy bądź niewiedzy i odległości od Miasta, mam wrażenie, że 2 dni drogi to niewiele dla pieszych braci Łapy Jaguara. Ponad to podczas spotkania z innym plemieniem, którego też jak dotąd nie znali, dowiadują się o tym, że ktoś ich kolegom zrobił ziaziu. Nie wiadomo kto, nie wiadomo jak. A chyba kapłani z Miasta nie zaczęli swoich krwawych rytuałów przed 5 minutami...? Mimo to film podobał mi się ogromnie i w dużej mierze zgadzam się z recenzją ze strony. Tak naprawdę film Gibsona zależy od naszych oczekiwań. I pomimo tego, że jest, wg mnie, słabszy od Walecznego serca i Pasji, nadal jest znakomitym, choć bardzo kanonicznym kinem. 15-01-2007, 12:58
Mnie się "Apocalypto" podobało, że hej! Bo to klasyczna rozrywka rodem ze starych dobrych czasów, gdy na ekranie królowali Indiana Jones i Tyranzaurus Rex Spielberga.
Sporo ludziów chyba zapomina (albo im to tymczasowo z widnokręgu znika), że "Apocalypto" to film najpierw rozrywkowy, a dopiero później jakiś tam zaangażowany czy coś. Wiara spodziewała się po Gibsonie nie-wiadomo-czego, a on pojechał do drugiej Ameryki i nakręcił widowisko co się zowie. 15-01-2007, 16:18
Dreczy nieslychanie tylko jedno pytanie: skoro klasyczna rozrywka, to po co cala ta rekonstrukcja swiata, kultury i zwyczajow starodawnej cywilizacji? Bo gdzies trzeba umiescic akcje?
Od razu przy okazji zaznacze, ze dla mnie Apocalypto jest ok. 15-01-2007, 19:36
jak to po co? po to, żeby o filmie mówili jeszcze przed premierą. a po co Cameron budował Titanica? właśnie po to :)
15-01-2007, 19:44
No jezeli powod jest tylko taki marketingowy, to chyba nalezaloby to oceniac in minus?..
15-01-2007, 19:50
to tylko moje zdanie... zresztą - im większa dbałość o szczegóły, tym lepiej chyba...
15-01-2007, 22:16
Z lekkim poślizgiem, ale obejrzałem.
Apocalypto ogląda się przyjemnie, jest widowiskowe i można miło spędzić czas oglądając film. Szkoda, że oprócz tej fajności i przyjemności nie dostałem nic dodatkowo, można odnieść wrażenie, że cały film jest tylko o bieganiu w dżungli, a gdzie ten upadek cywilizacji. Zabrakło w filmie jakiejś refleksji za to mamy Łape Jaguara biegnącego przez dżunglę, szkoda mogło wyjść świetne kino, a tak wyszło tylko widowiskowe kino.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
19-06-2007, 20:47
Pytanie fundamentalne do wszystkich narzekających na brak głębi w filmie Gibsona: jaką, u licha, refleksję chcielibyście zobaczyć/usłyszeć? Że co? Że każda religia, względnie światopogląd zaczyna swój upadek od proklamowania własnej nieomylności? ludzie, o co wam chodzi? :)
20-06-2007, 02:22
Tu nawet nie chodzi o wielce głeboką refleksję na temat religii, światopoglądu, czy samych Majów, chodzi o to, że film jest tak prymitywny jak prymitywny jest jego rezyser, czyli Mel Gibson.
20-06-2007, 22:09 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| FLIGHT RISK (reż. Mel Gibson) | Mental | 97 | 9,909 |
25-07-2025, 18:27 Ostatni post: shamar |
|
| Braveheart (1995) reż. Mel Gibson | Phlogiston2 | 151 | 33,646 |
15-10-2024, 02:28 Ostatni post: Bucho |
|
| Hacksaw Ridge (2016) reż. Mel Gibson | Mental | 136 | 29,821 |
26-08-2022, 21:01 Ostatni post: Mefisto |
|
| Inside Man (2006) reż. Spike Lee | Mental | 29 | 8,279 |
28-11-2019, 19:51 Ostatni post: Mierzwiak |
|
| The Killing Floor (2006) | Oconnel | 3 | 1,952 |
07-08-2007, 08:10 Ostatni post: Oconnel |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |