Captain Skullet
Liczba postów: 20,275
Liczba wątków: 128
W 1998 premierę miały dwa filmy o asteroidzie zagrażającym ziemi. Jeden z nich obejrzałem i zapomniałem, a drugi...
Armageddon to idealny przykład na to jak należy prawidłowo kręcić głupie, przepełnione absurdami filmy. Dzisiaj wróciłem do niego po raz 6 czy 7 (dla odmiany BD+Łukomski) i zaobserwowałem pewną rzecz. O ile w trakcie niedawnego seansu Elizjum, każdy serwowany idiotyzm przyprawiał mnie o facepalma lub wywracanie oczami i coraz większe zniecierpliwienie, tak tutaj... dwa promy kosmiczne startujące jednocześnie i odrzucające rakiety nośne tak, że mogą trafić w drugi wahadłowiec - co tam, to tylko film, a bawię się świetnie, potem te same wahadłowce podłączają się do wirującej stacji kosmicznej, ok spoko, na stacji uzyskano sztuczną grawitację jak na Nostromo, whatever, potem wahadłowce lecą przez deszcz meteorytów i jeden jest w stanie wylądować na asteroidzie, ba, jest nawet w stanie z niej wystartować choć zgodnie z moimi oczekiwaniami jest to pokazane od wewnątrz statku bo rzecz jest tak kosmicznie absurdalna, że nawet nie wypadało próbować jej pokazać. I co? I nic. Żadna bzdura, nie była mi w stanie w najmniejszym stopniu zepsuć seansu, Mr Bay - my congratulations.
8/10
A, byłbym zapomniał:
Pierwsza piosenka na moim weselu :]
09-09-2013, 01:30
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-09-2013, 01:52 przez Gieferg.)
Banned
Liczba postów: 3,333
Liczba wątków: 35
(09-09-2013, 01:30)Gieferg napisał(a): Armageddon to idealny przykład na to jak należy prawidłowo kręcić głupie, przepełnione absurdami filmy.
Nie wiem komu do tego potrzebne przykłady.
09-09-2013, 02:12
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-09-2013, 02:13 przez vast.)
Nowy
Liczba postów: 437
Liczba wątków: 10
Ten drugi film o którym zapomniałeś to "Deep Impact" ("Dzień zagłady"), o niebo inteligentniejszy i bardziej realistyczny. "Armageddon" podobał mi się w dniu premiery jak miałem kilkanaście lat. Teraz oglądając go przewracam oczami tak ze widzę ścianę za mną. Durny bluckbuster z beznadziejnym aktorstwem i scenariuszem. Jedyne co przetwało próbę czasu to efekty specjalne, udanie łączące CGI i miniatury.
09-09-2013, 08:28
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Inteligentniejszy i bardziej realistyczny to był "Bright Angel Falling" Camerona. Niestety nie ma na nim daty, ciekaw jestem jak się miała do tych dwóch bo czyta się to jak lepszą wersję tych dwóch. Tzn brak luzu i humoru Armageddonu, ale jest wiele podobieństw, córka, poświęcenie itd, oraz wiele wydarzeń trzyma się kupy.
09-09-2013, 08:39
Captain Skullet
Liczba postów: 20,275
Liczba wątków: 128
Cytat:Ten drugi film o którym zapomniałeś to "Deep Impact" ("Dzień zagłady"), o niebo inteligentniejszy i bardziej realistyczny.
i mimo to zdecydowanie słabszy.
09-09-2013, 10:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-09-2013, 10:08 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
Oba filmy widziałem ostatni raz lata temu, ale także wspominam "Deep Impact" znacznie lepiej. "Armageddon" może był bardziej efekciarski i patetyczny, ale miałem kompletnie wysrane na to co się działo na ekranie.
Chociaż może na dniach zrewiduję poglądy.
09-09-2013, 10:57
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
Chyba mam popcorn zamiast mózgu, ale też chyba wolę "Armageddon" od "Deep Impact". Niby to drugie inteligentniejsze i trzymające się bardziej kupy, ale przy tym strasznie bezpłciowe i nudniejsze.
Z "Armageddon" mam ten problem, że zanim znaleźli się na asteroidzie to film mi się ten bardzo podobał. Wydarzenia na asteroidzie zaczęły mnie już trochę męczyć.
Plus, wszyscy wiadomo zachwycają się piosenką Aerosmith, ale sam score też "Armageddon" miał niczego sobie.
09-09-2013, 15:32
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-09-2013, 15:33 przez Lawrence.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,185
Liczba wątków: 67
Armageddon to po prostu czysty fun, który nie udaje chuj wie czego. A Deep Impact jest zwyczajnie nudny i ma kiepawych bohaterów.
09-09-2013, 18:29
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Armageddon to takie samo ścierwo co 2012, tylko z lepszą obsadą i fajną piosenką. Kiedyś co prawda byłem zachwycony, ale był to tragiczny okres przypadający na lata 1997-1999, w których to moją wyobraźnią zawładnęły Batman & Robin, Anakonda, Mroczne widmo i Armageddon właśnie.
Deep Impact lubię o tyle, że zamiast na bayizmach opiera się na ludzkim dramacie. Wątek Frodo i Sobieski to badziew, ale już wszystko co związane z Tea Leoni jest bardzo dobre i za to film ma u mnie wielki plus.
09-09-2013, 18:56
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,185
Liczba wątków: 67
(09-09-2013, 18:56)Mierzwiak napisał(a): ale już wszystko co związane z Tea Leoni jest bardzo dobre
Tja, zwłaszcza scena na plaży :D
09-09-2013, 19:00
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
W której więcej emocji niż w koszmarnym "trójkącie" Affleck-Willis-Tyler.
09-09-2013, 19:04
Captain Skullet
Liczba postów: 20,275
Liczba wątków: 128
Cytat:Armageddon to takie samo ścierwo co 2012
Nie widziałem 2012 więc nic mi to nie mówi, ale gdyby powyższe stwierdzenie było prawdziwe, oznaczałoby to, że powinienem obejrzeć. Niestety widziałem "Pojutrze" i od tamtej pory kolejnych filmów Emmericha o tej tematyce nie dotykam.
09-09-2013, 19:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-09-2013, 19:32 przez Gieferg.)
Nowy
Liczba postów: 437
Liczba wątków: 10
Myślę że im mniej się wie o fizyce i kosmologii tym większa radocha z "Armageddonu" a tak tylko zgrzytanie zębów. Poza tym wszelkie przejawy Bayizmów obecne (slo mo, śmigłowce o zachodze słońca itd ) ;)
09-09-2013, 20:52
Captain Skullet
Liczba postów: 20,275
Liczba wątków: 128
Cytat:a tak tylko zgrzytanie zębów
Jak już wspominałem, to jest film, przy którym z uśmiechem łykam każdą głupotę mając tego pełną świadomość i jednocześnie świetnie się bawiąc. Movie magic.
09-09-2013, 21:37
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-09-2013, 21:37 przez Gieferg.)
Nowy
Liczba postów: 2,012
Liczba wątków: 4
Gieferg stawianie Armageddonu na jednej półce z 2012 jest dla tego pierwszego bardzo niesprawiedliwe, a dla drugiego nobilitujące. Armageddon to dla mnie klasyka gatunku (w ogóle to żałuję, że sam gatunek i taka konwencja są ostatnio niedoreprezentowane, obejrzałbym se jakiś dobry film o zagrażającej Ziemii asteroidzie z realistycznym CGI, nie musi być mądry, wystarczy mi epa), a 2012 to Emerichowskie pomyje* niegodne nawet nazwania filmem (i tak z cztery razy gorsze od Pojutrze, które już balansowało na granicy kinematografii). Nie marnuj transferu.
*jarzycie nawiązanie do fabuły? Normalnie jestem na (uwaga!) fali (ba-dum, tss)
PS
Chociaż co do Emmericha to Dzień Niepodległości mu się udał - ten sam poziom głupoty co w Armageddon, ale ogląda się nieźle.
10-09-2013, 00:16
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-09-2013, 00:23 przez und3r.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,275
Liczba wątków: 128
Dzień Niepodległości to nudne badziewie, które zestawione z Armageddonem już w ogóle jawi się jako gówno totalne.
10-09-2013, 00:41
Nowy
Liczba postów: 2,012
Liczba wątków: 4
Moim zdaniem DN wyprzedzał swoje czasy;]
10-09-2013, 01:45
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Powtórka po latach. Od pierwszej sceny, kiedy mała asteroida spada centralnie przy czarnoskórym rowerzyście i jego psie (i obaj przeżyli!) wiadomo z jakim kinem mamy do czynienia. Innego tak idiotycznego filmu jak Armageddon chyba próżno szukać. W co drugiej scenie byłem zaskoczony jak debilny jest scenariusz, zachowania bohaterów i wydarzenia, w których biorą udział. Po niewiarygodny deadline przylotu i wykonania misji zniszczenia asteroidy, przez Harry'ego strzelającego do chłopaka swojej dziewczyny z ostrej amunicji, przez (tu wstaw co drugą scenę/motyw z filmu), aż do samego finału.
Do tego dochodzą typowe "Bayizmy", czyli mnóstwo patosu, reklamowanie US Army, ujęcia slo-mo, ujęcia zachodzącego słońca, obrotowa kamera, humor pokroju kolesia ujeżdżającego głowicę atomową!
I tylko przez to, że jest to niebywale głupi film i przez wylajtowane podejście Bay'a, który nie potrafił przystopować z humorem jest 9/10 a nie 10/10. :)
Uwielbiam Armageddon. Świetna obsada, piękna muzyka, piosenka Aerosmith, mnóstwo pełnych emocji scen, cholernie trzymające w napięciu i wzruszające zakończenie (przyznaje się - gdy pierwszy raz oglądałem wyleciał ze mnie chyba z litr łez). Jest to zdecydowanie najlepszy, najgłupszy film świata. :D Tak głupi że aż zajebisty. Najlepszy film Bay'a (taki jego Titanic) i nawet ostatnie wyczyny F&F nie stoją na tak wysokim poziomie filmowego guilty pleasure.
PS: Efekty specjalne mocno się postarzały!
19-06-2014, 11:30
Nowy
Liczba postów: 2,012
Liczba wątków: 4
Cieszy mnie, że są tu prawdziwi kinomani, którzy potrafią docenić kunszt również głupich filmów:) Zgadzam się z oceną, choć nie mam za bardzo ochoty na powtórkę - znam dzieło Baya na pamięć;)
19-06-2014, 15:28
Durne, ale ma niesamowity replay value. Nie mam potrzeby oglądania tego sam z siebie, ale jak już trafię w tv to kanału nie zmienię. Masa patosu i humoru, niezle efekty, GENIALNA muzyka (piano theme to najlepsze o najpiękniejsze co w życiu słyszałem), fajni bohaterowie i szczypta wzruszenia. Ma ten film świetny feel i jak się go ogląda to morda się sama cieszy. Tak głupie, że zajebiste.
Juby idealnie to oddał.
9/10
21-02-2015, 23:56
|