nieubłaganie zbliża się dzień premiery najnowszego filmu Króla Reżyserów, Paula Verhoevena, dzień, który w każdym kalendarzu winien być zakreślony czerwonym flamastrem. oto bowiem niedościgniony mistrz podprogowej ironii i niezrównany maestro dzikich perwersji pochyla swą czcigodną głowę nad kryminałem Borisa Akunina. arcystylowe plakaty już krążą po necie, wabiąc swym czarem śmiałków, gotowych zapuścić się w ponure, skute lodem zaułki carskiej Moskwy.
![[Obrazek: 10704179cl9pj3.jpg]](http://img353.imageshack.us/img353/5062/10704179cl9pj3.jpg)
o samym filmie nie wiadomo zbyt wiele poza tym, że występuje w nim Milla Jovovich, a skrypt spłodził facet od Black Book. ale to i tak nic nie szkodzi, gdyż biorąc pod uwagę nazwisko osoby szefującej produkcji, jedno jest pewne ponad wszelką wątpliwość: w tajemnicy przed światem, bez gromkopierdnej reklamy rodzi się film, który wymiecie konkurencje z taką silą, że jedyne, co po niej pozostanie, to posępne echo porażki. fabuła w zarysie przedstawia się następująco: jest rok 1876. od zamachu na cara Aleksandra II dzieli nas raptem kilka lat. bogaty studencik popełnia samobójstwo, pozostawiając majątek Angielce, lady Astair. Fandorin, podówczas młody moskiewski detektyw, podejmuje się rozwikłania zagadki. dzięki sławetnej metodzie dedukcji (która wtedy była dopiero w powijakach) trafia on na trop tajnej organizacji o kryptonimie Azazel. po tym świadomie lakonicznym opisie nie pozostaje mi nic innego jak tylko czekać na pierwsze pokazy przedpremierowe.
nawiasem dodam, że Verhoeven (do spółki z Robem Van Scheersem) skończył właśnie pisać biografie Chrystusa, nad którą pracował bez mała dwie dekady. rzeczeni panowie dowodzą w niej, jakoby Jezus począł się z gwałtu. gwałcicielem miał być rzymski legionista podczas zamieszek w Galilei. książka trafiła ponoć na listę lektur obowiązkowych w polskich gimnazjach. nie ukrywam, że po cichu licze na ekranizacje.
![[Obrazek: 18612299dn6.jpg]](http://img135.imageshack.us/img135/913/18612299dn6.jpg)
Powrót Króla
![[Obrazek: 10704179cl9pj3.jpg]](http://img353.imageshack.us/img353/5062/10704179cl9pj3.jpg)
o samym filmie nie wiadomo zbyt wiele poza tym, że występuje w nim Milla Jovovich, a skrypt spłodził facet od Black Book. ale to i tak nic nie szkodzi, gdyż biorąc pod uwagę nazwisko osoby szefującej produkcji, jedno jest pewne ponad wszelką wątpliwość: w tajemnicy przed światem, bez gromkopierdnej reklamy rodzi się film, który wymiecie konkurencje z taką silą, że jedyne, co po niej pozostanie, to posępne echo porażki. fabuła w zarysie przedstawia się następująco: jest rok 1876. od zamachu na cara Aleksandra II dzieli nas raptem kilka lat. bogaty studencik popełnia samobójstwo, pozostawiając majątek Angielce, lady Astair. Fandorin, podówczas młody moskiewski detektyw, podejmuje się rozwikłania zagadki. dzięki sławetnej metodzie dedukcji (która wtedy była dopiero w powijakach) trafia on na trop tajnej organizacji o kryptonimie Azazel. po tym świadomie lakonicznym opisie nie pozostaje mi nic innego jak tylko czekać na pierwsze pokazy przedpremierowe.
nawiasem dodam, że Verhoeven (do spółki z Robem Van Scheersem) skończył właśnie pisać biografie Chrystusa, nad którą pracował bez mała dwie dekady. rzeczeni panowie dowodzą w niej, jakoby Jezus począł się z gwałtu. gwałcicielem miał być rzymski legionista podczas zamieszek w Galilei. książka trafiła ponoć na listę lektur obowiązkowych w polskich gimnazjach. nie ukrywam, że po cichu licze na ekranizacje.
![[Obrazek: 18612299dn6.jpg]](http://img135.imageshack.us/img135/913/18612299dn6.jpg)
Powrót Króla
27-11-2008, 21:10







