Community
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
GLIB GLOB'S A SPY?!

Macie rozwinięcie mysli o Whedonie z poprzedniego odcinka. Podoba mi sie, ze pociagneli watek aktorstwa Changa tak, jak liczylem. :)

Odpowiedz
Płaczący Leonard-Dracula mnie rozwalił :)

Scena z Abedem i Jeffem w frisbee'owym pokoju montażowym, też urocza.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
Jeszcze nie skończyłem oglądać, ale dzisiejszy odcinek ma jakąś fantastycznie dziwaczną energię w dialogach. Jakby kręcili go naćpani :)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
Boże, kocham te fejkowe intra/trailery filmow i seriali w tym sezonie. :)

Odpowiedz
Odcinek miszcz.

Odpowiedz
Dzisiejszy odcinek leczy raka.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
Bez przesady, ale bardzo fajny. Jak zwykle scena przed napisami wymiata. Dean i Abed, Abed i Abed w flashbackach też dają radę.

Odpowiedz
Wczoraj miałem raka, dziś już nie mam. Kłóć się z tym ;)

A tak na serio - mi strasznie się podobało. Od ogólnego pomysłu, który pięknie wpisuje się w to Harmonowe pojebanie na punkcie sposobu opowiadania historii, aż po dialogi, aktorstwo i interakcje pomiędzy postaciami.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
Its szamalan!

Nowy odcinek leczy impotencje!

"Did you do standup? Is that how you become a custodian?"

I scena z Die Hard 3 w windzie :)

Odpowiedz
Miałem toczeń i przeszło mi po tym odcinku.

Bardzo się cieszę, że wrócili do tego motywu.

Odpowiedz
Paint...ball?

Swoją drogą, jestem ciekaw czy Keith David (który jest świetny) czuje się niekomfortowo z tym, że od jego postaci bije lekki vibe Billa Cosby'ego ;)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
:)

Cytat: Subway Paid $200,000 For Product Placement

Subway helped out the show budget wise at the end of the season, as they had to watch production costs after the expensive Hot Lava episode. Subway gave the Community writers a note saying, ‘We don’t call our bread buns,’ which became a line. The show finished underbudget.

Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
"Oh Garrett..."

I podsumowuje caly odcinek. :) Dziwny odcinek. Ale chyba mi sie podobal. Przy powtorce pewnie stwierdze ostatecznie. Za to "missing lover footage" z Annie na pewno trafi gdzies, gdzie bedzie mi sie stale wyswietlało. :D

Odpowiedz
Community ma od czasu do czasu takie dziwne odcinki, które wybijają się kompletnie tempem/stylem, nie posiadając przy tym żadnego meta-komentarza i nie będąc parodią niczego (oj, sorry Abed - hołdem, nie parodią). Są trochę jak dowcip nie mający sensu na papierze, ale śmieszący z powodu tego "czegoś" w tym jak został wypowiedziany/przekazany. Jak kawał który śmieszy, nie wiedząc do końca dlaczego. Ten odcinek był szczególnie 'inny', ktoś w komentarzach AVClub napisał, że oglądało się go trochę tak jak ogląda się pijanych znajomych na weselu, będąc jedynym trzeźwym w grupie :)

Ale podobało mi się. "Coś" zaskoczyło, a przy powtórce zwróciłem uwagę na sporo niezłych tekstów.

Tak w ogóle, to czy tylko mi się wydaje czy ten sezon mocniej od innych opiera się na takich właśnie "dziwnych" interakcjach pomiędzy aktorami, w których swoim świetnym 'delivery' sprzedają oni dowcipy niekoniecznie kopiące tyłki na papierze? Szczególnie w tym sezonie rozwala mnie pod tym względem Ellroy i Frankie. Ellroy w ogóle idealnie wpisuje się w grupę i świetnie z nimi gra. Jakby był częścią Greendale od samego początku, parkując swoje Winnebago gdzieś na terenie uczelni od pierwszego sezonu :)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
“You’re going to the ‘Hitler Well’ a bit too often lately.”

(27-05-2015, 04:42)Proteus napisał(a): Tak w ogóle, to czy tylko mi się wydaje czy ten sezon mocniej od innych opiera się na takich właśnie "dziwnych" interakcjach pomiędzy aktorami, w których swoim świetnym 'delivery' sprzedają oni dowcipy niekoniecznie kopiące tyłki na papierze?
Ale Community zawsze takie było. To nigdy nie był serial, którego sensem były żarty wywołujące ryknięcia śmiechem, tylko specyficzny klimat, serce i interakcje nietypowych bohaterów.

Jednak odcinek nie był dziwny w sensie nietypowy dla Community. Akurat pod wieloma wzgłędami wpisuje się w tradycje Community - i to nie, dlatego że był już odcinek pseudo-dokumentalny (i to w sumie nie jeden). Tylko dlatego, że jednym z ważnych motywów Community jest to czy grupa widziana obiektywnie, z zewnątrz, jest tak samo czarująca, jak z ich perspektywy. I jednak serial zdaje sie sklaniac ku tezie, ze ta ekipa jest czesto przyczyną chaosu i/lub nawet zła. Tutaj jest to o tyle zabawne, że dobrym czynnikiem w ekipie okazuje się być szalony Chang.

Ach, no i uzależnienie Elroya. Piękne :D

Odpowiedz
(27-05-2015, 05:18)Crov napisał(a): Ale Community zawsze takie było. To nigdy nie był serial, którego sensem były żarty wywołujące ryknięcia śmiechem, tylko specyficzny klimat, serce i interakcje nietypowych bohaterów.

Tak, ale wydaje mi się, że nie aż do tego stopnia. Writing joke'ów w Community, niezależnie od obsady, zawsze był mocny i błyskotliwy na papierze, niezależnie od charyzmy obsady. Natomiast w tym sezonie wydaje mi się jakby było odrobinę więcej takich mniej oczywistych żartów i interakcji, które śmieszą z powodu współgrania aktorów. Oglądanie ostatnich odcinków wydaje się trochę jak oglądanie takich nieustannych inside joke'ów, które śmieszą głównie dlatego, że jesteśmy bardzo zaznajomieni i zżyci z tą grupą, no i sami jej członkowie są zajebiści i swoją grą sprzedają wszystko. W necie pisze się, że ten sezon Community wydaje się jeszcze mniej przystępny dla przeciętnego widza i jeszcze bardziej "zamknięty w sobie". Żeby nie było - w żadnym wypadku nic z tego co napisałem nie uznaję za krytykę serialu.

Tak przy okazji wewnętrznej interakcji grupy. Uwielbiam reakcję i wyraz twarzy Britty, Annie i Frankie gdy Jeff zapytał się czy się nie spóźnią na wesele. :)

"OOOOOHHHHHHHHHHHHHHH! WE BATTED THE TIME!!!!!!!!!"

Cytat:Jednak odcinek nie był dziwny w sensie nietypowy dla Community. Akurat pod wieloma wzgłędami wpisuje się w tradycje Community - i to nie, dlatego że był już odcinek pseudo-dokumentalny (i to w sumie nie jeden). Tylko dlatego, że jednym z ważnych motywów Community jest to czy grupa widziana obiektywnie, z zewnątrz, jest tak samo czarująca, jak z ich perspektywy.

Z tym się nie kłócę, wątek grupy jako dupków widzianych z zewnątrz, był widoczny jak na dłoni. Przypomina się chociażby tekst z drugiego czy trzeciego sezonu - "we were so close to one day that wasn't all about them" :)

Btw. wiedzieliście, że żona Garreta to żona Harmona? Na swoim podcaście powiedziała jak doszło do jej obsadzenia. Gdy pisali odcinek i dobierali aktorów do ról, uznano, że żona Garreta powinna być ładna, ale jednocześnie wyglądać na typ kobiety, który zdzierżyłby towarzystwo kogoś tak nieznośnego i opryskliwego z charakteru jak Garret. W tym momencie, ktoś zapytał się Harmona "what about Your wife?" :)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
OK, a co sądzicie o ostatniej scenie z writer's roomu?

Odpowiedz
Że kazirodztwo jest spoko.


Fejkowy Dan Harmon też był spoko. Ciekawe jakie były wytyczne castingowe.

"Looking for: overweight, grungy, shaggy, permanently drunk. Must be ok with being reffered to by some unflattering descriptions in the script and while on set." :)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
Nota bene, ten scenarzysta na koncu, który napisał odcinek to był aktor. Bo szczerze mialem lekki majndfak, czy to prawdziwy scenarzysta tlumaczacy sie przed reszta :D Ale to dodaje dziwnosci calemu odcinkowi IMO.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości