Ankieta: Jak oceniasz "Doctor Strange"?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Doctor Strange (2016)
Ja sobie wyobrażam, że taka inwazja obcych czy pojawienie się Thora i elfów w Londynie zmienia wszystko i nie nazwałbym tego powierzchownym podejściem. Taki przylot kosmitów to nie jest kwestia czysto fizyczna, materialna, coś czego mogliśmy się spodziewać i co nie narusza żadnego status quo. To wydarzenie, które podkopuje zaufanie w racjonalny charakter rzeczywistości, upadają fundamenty wiedzy, itd. Świadomość, że nie jesteśmy sami we wszechświecie spycha w stronę wiary. Poczucie, że nauka zawiodła, również. Ludzie szaleją, zakładają sekty, szykują się na koniec świata, wszystko staje na rękach.

Ludzie głupieli już od zdarzeń mniejszej wagi.

Ale może po prostu jestem ostatnio za bardzo zafascynowany "Leftfovers" :D

I owszem, nie uważam, że inteligentny człowiek uwierzy w takich warunkach we wszystko, ale polaryzacja "wiara kontra racjonalizm" mocno się rozmywa, a w Doktorze Strange'u przedstawiona jest bardzo topornie i schematycznie. I powierzchownie. Ja reaguję pobłażliwym śmiechem na każdą informację o cudownej terapii (zwłaszcza gdyby chodziło o klasztor w Himalajach!), a co dopiero powinien czuć hiperracjonalny neurochirurg? Już lepiej szukać pomocy u Starka :D A jednak Strange rusza w podróż. Nie tak wyobrażam sobie reakcję człowieka rozumu. A jeżeli nie był takim 100 procentowym człowiekiem rozumu, bo kosmici, elfy i nordyccy bogowie zasiali wątpliwości w jego mózgu, to chciałbym, żeby scenarzyści jakoś ciekawie to zasugerowali :)

No, ale jeżeli uszkodzone dłonie sprawiają, że racjonalista sięga po metody kojarzone z szarlatanami i New Age, to co mógłby uczynić przylot obcych z innego wymiaru? :P

Odpowiedz
(27-01-2017, 00:49)patyczak napisał(a): Świadomość, że nie jesteśmy sami we wszechświecie spycha w stronę wiary.
Wiary w co? W kogo? :) Bo wiesz, to taki ogólnik że znaczy wszystko i nic zarazem, a samych religii i ich odłamów, bóstw, bożków i czego tam jeszcze jest tyle, że brakłoby ci życia by wszystkie poznać i ich "spróbować".

Zostawmy na chwilę Strange'a i weźmy małżeństwo X, któremu dziecko zmarło na raka. Myślisz że atak Chitauri to coś dzięki czemu łatwiej będzie im się pogodzić ze stratą? :)

Cytat:Poczucie, że nauka zawiodła, również.
Zawiodła na jakim polu?

Bądźmy szczerzy: blockbuster za 200 mln dolarów to nie jest miejsce na wiarygodne ukazanie przemian ekonomicznych, społecznych itd. w świecie, w którym ludzie spotkali obcych czy też cokolwiek innego co miałoby zmienić świat. Nie widzę zresztą możliwości by film był w stanie podjąć ten temat możliwie jak najszerzej. Jeśli spojrzysz na takie kino (odsuwając na bok rozbuchane produkcje pokroju Independence Day) to okaże się, że masz intymne historie w których w centrum jest bohater / bohaterka / bohaterowie jak w zeszłorocznym Arrival chociażby (nawet Bliskie spotkania trzeciego stopnia taką są) i jeśli życie bohaterki Adams się tam pod wpływem spotkania obcych zmieniło, to dlatego, że jest to nierozerwalnym elementem fabuły, a nie próbą wiarygodnego pokazania "co by było gdyby".

PS. Nie zapominaj że on tam pojechał po spotkaniu z Benjaminem Brattem.

Odpowiedz
(27-01-2017, 00:12)Mierzwiak napisał(a): Gdyby jutro pojawiły się na ziemi statki obcych moje życie, światopogląd czy co tam jeszcze w ogóle by się nie zmieniło

4 siur :D Uwielbiam jak ktoś z przekonaniem oznajmia swoje podejście do teoretycznego gdybania. A tymczasem nie masz pojęcia, jakbyś zareagował i jak zmieniłyby Twoje życie zwykłe, "ziemskie" problemy. Nie wiesz, bo nikt tego nie wie, dopóki się nie przytrafią.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
OK, a jaką pewność ma patyczak? :)

Odpowiedz
Cytat:PS. Nie zapominaj że on tam pojechał po spotkaniu z Benjaminem Brattem.

Oczywiście, tylko Strange jakoś zbyt szybko daje mu wiarę. Jestem pewien, że istnieje mnóstwo bardziej racjonalnych wytłumaczeń faktu, że gość chodzi niż pobyt w buddyjskim klasztorze. Oszustwo, zła diagnoza (Strange sprawdzał akta, ale przecież jednak mógł czegoś nie dostrzec), a może nawet doktor rozmawia teraz z kimś innym? Ja próbowałbym zracjonalizować sytuację za wszelką cenę, byleby tylko nie uznać, że tu chodzi o jakieś czary.

Cytat:Bądźmy szczerzy: blockbuster za 200 mln dolarów to nie jest miejsce na wiarygodne ukazanie przemian ekonomicznych, społecznych itd. w świecie, w którym ludzie spotkali obcych czy też cokolwiek innego co miałoby zmienić świat. Nie widzę zresztą możliwości by film był w stanie podjąć ten temat możliwie jak najszerzej. Jeśli spojrzysz na takie kino (odsuwając na bok rozbuchane produkcje pokroju Independence Day) to okaże się, że masz intymne historie w których w centrum jest bohater / bohaterka / bohaterowie jak w zeszłorocznym Arrival chociażby (nawet Bliskie spotkania trzeciego stopnia taką są) i jeśli życie bohaterki Adams się tam pod wpływem spotkania obcych zmieniło, to dlatego, że jest to nierozerwalnym elementem fabuły, a nie próbą wiarygodnego pokazania "co by było gdyby".

No jasne, że nie oczekuję nie wiadomo czego. Chciałbym, żeby ta zmiana była jednak chociaż zasugerowana. Bo jej brak może nie raziłby mnie w pojedynczych filmach, ale jednak mamy do czynienia z całą serią. Ten świat jest świadkiem coraz dziwniejszych wydarzeń, a wydaje się całkiem obojętny, nie ewoluuje. To mogą być jakieś przegięte, umowne i zabawne zjawiska, bo filmy Marvela to nie dramaty, więc poboczna informacja o sekcie i zbiorowym samobójstwie (coś takiego zostało chyba wspomniane w "Arrival") raczej by tu nie pasowała.

To też kwestia tego, że "Doctor Strange" próbuje poruszyć temat zderzenia rozumu z czymś niepojętym, dlatego tak drażni mnie to i dostrzegam, że uniwersum Marvela zdaje się ten problem (który mnie osobiście fascynuje w filmach) ignorować. Może zbyt dużo oczekuję od kina rozrywkowego, ale niech to kino samo nie pozoruje roztrząsania takich tematów.

Liczę, że nowy film o Spidermanie zaoferuje więcej pod kątem worldbuildingu, że dostaniemy więcej scen zwyczajnego życia nastolatków w niezwyczajnych czasach, nerdów rozprawiających o kosmitach i superbohaterach albo lekcję fizyki, w czasie której nauczyciel żartobliwie tłumaczy, że ostatnie wydarzenia trochę zmieniły program nauczania.

Odpowiedz
(27-01-2017, 10:59)patyczak napisał(a):
Cytat:PS. Nie zapominaj że on tam pojechał po spotkaniu z Benjaminem Brattem.

Oczywiście, tylko Strange jakoś zbyt szybko daje mu wiarę. Jestem pewien, że istnieje mnóstwo bardziej racjonalnych wytłumaczeń faktu, że gość chodzi niż pobyt w buddyjskim klasztorze. Oszustwo, zła diagnoza (Strange sprawdzał akta, ale przecież jednak mógł czegoś nie dostrzec), a może nawet doktor rozmawia teraz z kimś innym? Ja próbowałbym zracjonalizować sytuację za wszelką cenę, byleby tylko nie uznać, że tu chodzi o jakieś czary.
Ale Strange nie uznaje, że to czary. Przeciez nawet w pierwsze rozmowie z Ancient One pyta o to, jaki ma sposob leczenia i załamuje ręce, gdy dowiaduje sie, ze chodzi o coś bardziej duchowego.

Cytat:Ten świat jest świadkiem coraz dziwniejszych wydarzeń, a wydaje się całkiem obojętny, nie ewoluuje.
Jak to nie ewoluuje? Przeciez ewoluuje z kazdym niemal filmem. Tylko delikatnie, nie drastycznie. Civil War przecież dość znaczącą ewolucją - biurokratyczna odpowiedz na superbohaterów. Tutaj tak naprawde nie ma za duzo miejsca na eksploracje tego jak reaguja zwykli ludzie na Avengers - bo raz, ze nie ma na to czasu, a dwa, że ramy blockbustera troche to ograniczają. Droga jaka obiął Marvel jest bezpieczna, ale nie wiem jak moznaby to lepiej rozwiazac bez przesadnej komplikacji świata. Seriale pokazuja to z perspektywy zwykłych ludzi, ale one dopiero doganiają filmy. Inna rzecz, ze uwazam, ze calkiem wiarygodnym jest przyzwyczajenie sie ludzi do superbohaterów. Nie mowimy tutaj o Doctorze Manhattanie, ktory byl prawie bogiem, tylko o ludziach, ktorzy np. super sie biją. Pewnie, to na pewno wielki nius i ludzie by sie tym jarali, ale jestem pewien, ze szybko wrociliby do normalnego życia. Bo niby dlaczego nie? (Nawet w Watchmen po pojawieniu się Manhattana ludzie żyli dalej normalnie.)

Odpowiedz
(27-01-2017, 08:20)Mierzwiak napisał(a): OK, a jaką pewność ma patyczak? :)

No ale patyczak mówi jednak o świecie, w którym taki myk już się wydarzył, a bohaterowie pozostają niewzruszeni. Oczywiście jasnym jest, że taki Strange to raczej całą sprawę przespał spędzając życie w salach operacyjnych, więc potrafię kupić to, że jest niewzruszony. Ale też i rozumiem "problem", bo świat przedstawiony jako taki w tym uniwersum faktycznie wydaje się niezmienny. Po świecie latają różni superbohaterowie, był atak kosmitów, ale prócz rozwiązania Avengers (because fuck you, that's why) i tradycyjnych obrazków płaczu i krzyku tłumów w trakcie różnych potyczek, świat wydaje się mieć to w dupie. Przykładowo zobacz, co się dzieje na świecie po wyborze Trumpa na prezydenta - kociokwik i szał, choć przecież nic tak naprawdę się nie zmieniło. Kosmici atakujący NY? Rozwścieczony Hulk? What else is new :)

Inna sprawa, że Strange sam w sobie jakby przeskakuje w jednym filmie-treningu to wszystko, co zostało nam już wcześniej zaoferowane wcześniej. Nagle okazuje się, że Ziemia jest superchroniona jakąś osłoną, pieczę nad którym sprawuje starożytny zakon, członkowie którego "prostymi" zaklęciami potrafią unicestwić pół kosmosu. Trywializuje to trochę zarówno sens i wagę inicjatywy Avengers, jak i umniejsza wagę tej całej walki, której byliśmy świadkami wcześniej, bo nagle okazuje się, że Tilda mogła jednym strzałem palcami powstrzymać ww atak na NY.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(27-01-2017, 16:52)Mefisto napisał(a): No ale patyczak mówi jednak o świecie, w którym taki myk już się wydarzył
No i co z tego? W tym momencie z kolei to ty wypowiadasz się ze stuprocentową pewnością, że to MUSI! mieć wpływ, a sam napisałeś, że jest to niewiadomą, czyli albo będzie mieć wpływ, albo nie :) Na Strange'a nie miało, tyle.

(27-01-2017, 16:52)Mefisto napisał(a): starożytny zakon, członkowie którego "prostymi" zaklęciami potrafią unicestwić pół kosmosu.
Mefisto - król zmyślania i wyolbrzymiania.

Odpowiedz
(27-01-2017, 16:59)Mierzwiak napisał(a): No i co z tego? W tym momencie z kolei to ty wypowiadasz się ze stuprocentową pewnością, że to MUSI! mieć wpływ, a sam napisałeś, że jest to niewiadomą, czyli albo będzie mieć wpływ, albo nie :) Na Strange'a nie miało, tyle.

No musi w kontekście całego świata, nie poszczególnych osób. Jest różnica.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
O tym już pisałem:

"Bądźmy szczerzy: blockbuster za 200 mln dolarów to nie jest miejsce na wiarygodne ukazanie przemian ekonomicznych, społecznych itd. w świecie, w którym ludzie spotkali obcych czy też cokolwiek innego co miałoby zmienić świat. Nie widzę zresztą możliwości by film był w stanie podjąć ten temat możliwie jak najszerzej. Jeśli spojrzysz na takie kino (odsuwając na bok rozbuchane produkcje pokroju Independence Day) to okaże się, że masz intymne historie w których w centrum jest bohater / bohaterka / bohaterowie jak w zeszłorocznym Arrival chociażby (nawet Bliskie spotkania trzeciego stopnia taką są) i jeśli życie bohaterki Adams się tam pod wpływem spotkania obcych zmieniło, to dlatego, że jest to nierozerwalnym elementem fabuły, a nie próbą wiarygodnego pokazania "co by było gdyby"."

Nawet jeśli chcemy iść prostszą drogą, to ile można wspominać te same wydarzenia sprzed 3, 6 albo i 12 filmów? Tak, zgadzam się że mogłoby to być wyraźniej zaznaczone, ale też nie do końca widzę po co. Patyczakowi tego brakuje, mi nie.

Padł tu wcześniej BvS i owszem, te wszystkie fragmenty wypowiedzi w TV, deGrasse Tyson itd. stworzyły bardzo fajne tło, poruszyły kilka ciekawych kwestii i zadały istotne pytania, ale ostatecznie pozostały one bez odpowiedzi a tło to pozostało tylko tłem które donikąd nie zaprowadziło, bo dostaliśmy schemat powtórzony po TDKR - najpierw go krytykowali / nienawidzili, później żegnali jako bohatera który się poświęcił.

Odpowiedz
Batman jak zwykle najlepszy :)

Odpowiedz
(01-02-2017, 08:56)Arahan napisał(a): Batman jak zwykle najlepszy :)

A wiesz czemu??

"It can't be bargained with. It can't be reasoned with. It doesn't feel pity, or remorse, or fear. And it absolutely will not stop... ever, until you are dead!" - Kyle Reese

Baretto - Filmweb

Odpowiedz
(01-02-2017, 14:55)Baretto napisał(a):



To kiedy matura z angielskiego? XD

Odpowiedz
Niedługo, a o ile chcesz się założyć, że zdam ją lepiej od ciebie i to na rozszerzeniu?? ;p
"It can't be bargained with. It can't be reasoned with. It doesn't feel pity, or remorse, or fear. And it absolutely will not stop... ever, until you are dead!" - Kyle Reese

Baretto - Filmweb

Odpowiedz
Dwa słowa ode mnie w kontekście Dr. Strange'a. Historii pod tytułem origin wszyscy mają serdecznie dość, bo ile można? W tym jednak przypadku mam wrażenie, że Marvel miał ułatwione zadanie. Niby kolejny origin, ale postaci, która jak na dotychczasowe standardy MCU, jest dość nieszablonowa. I zagrało to na prawdę fajnie. Jest kolorowo (jak w komiksowym pierwowzorze), są przyjemne dla oka efekty, scenariuszowo nie ma nudy, jest zabawnie, jest świetny Cumberbatch, który w moim odczuciu jest jedną z najlepiej obsadzonych postaci MCU - czego chcieć więcej? No może tylko ciekawszego przeciwnika, bo, przy całej mojej sympatii dla Mikkelsena, jego postać wypada blado i bezpłciowo. Bardzo dobra rozrywka!

Odpowiedz

Odpowiedz


Mmmm.... fair enough.

Odpowiedz
Miło wiedzieć, że nie tylko mi Strange kojarzył się z tym filmem. :)

Odpowiedz
Serio?

Odpowiedz
Żenujące
.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Doctor Strange in the Multiverse of Madness (2021) Mierzwiak 380 51,200 08-09-2022, 22:18
Ostatni post: Rozgdz
  Captain America: Civil War (2016) Pelivaron 1,203 190,504 07-11-2021, 18:31
Ostatni post: Rozgdz



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości