Oskarmeister
Liczba postów: 6,880
Liczba wątków: 18
Mam taki problem z tym filmem, że podobał mi się bardzo ale był cholernie za długi. Montaż, dźwięk, muzyka rewelacja ale od połowy filmu czekałem aż to się skończy bo zasypiałem a nie było wcale tak późno. Austin Butler klasa. Wróżę mu wszelakie nominacje, bo odwalił kawał świetnej roboty. Polecam obczaić soundtrack i wykonywane przez niego utwory, gość pozamiatał.
Po "Rocketmanie" zacząłem słuchać Eltona a teraz zacząłem słuchać Elvisa. Za to BR oceniam jeszcze niżej.
6,5/10. Gdyby go skrócić o pół godziny byłoby więcej.
12-08-2022, 20:46
Oskarmeister
Liczba postów: 6,880
Liczba wątków: 18
Jebaniutki sam to zaśpiewał
14-08-2022, 16:17
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,681
Liczba wątków: 30
Przeciętne do bólu, za długie, postać Hanksa ciągnie ten film bo sam Elvis jest płaski i nudny. No i przez CAŁY seans chyba ani razu nie widziałem w tym aktorze Elvisa.
PS: o.co niektórym chodziło ze "świetną sceną z gitarą"? O to przerzucenie przez 3 kadry? Przecież to była cienizna.
5/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
14-08-2022, 19:30
Stały bywalec
Liczba postów: 13,610
Liczba wątków: 77
Podobało mi się, i to miejscami bardzo. Faktycznie, przydałby się temu filmowi - jak i Elvisowi z kresu kariery - kurs odchudzania bo skrócenie go o 15-20 minut było realne i na pewno wpłynęłoby na lepszy odbiór. Nie jest to wielki minus, bo całościowo i tak jest to dynamiczny i szalenie efektowny obraz, skrojony na miarę talentu Luhrmanna. Nawiasem mówiąc, po Luhrmannie spodziewałem się właściwie konkretnego "musicalu", ale jednak proporcje są tutaj w miarę wyrównane między sferą muzyczną a dramatem, choć pierwszy akt zapowiada jednak efektowny teledysk biograficzny to jednak im dalej, tym więcej lepszego Hanksa i genialnego Butlera.''
Butler jest tutaj zarąbisty. Może nie jest w 100% podobny do Elvisa, ale jego sposób wyrażania się, gesty, ruch biodrami... no kurła. Dla mnie bardziej zasłużony Oskar od Maleka. Zresztą co tu dodać, warto obejrzeć ten materiał:
Chłopak wycisnął co się dało, szacunek dla niego za poświęcenie. Zresztą po wywiadach widać, że to spoko gość, mocno będę mu kibicował przy okazji roli młodego Harkonnena w kolejnej Diunie.
Hanks gra też fajnie, jest śliski i cwaniakowaty i nawet byłem nieco zdziwiony że
cała fabuła jest opowiedziana jednak z jego perspektywy i to on jest narratorem
Jest to o tyle dla mnie ciekawe, że myślałem iż zwiastun jest pewną zmyłką w tym kontekście. No ale nie był.
8/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
14-09-2022, 20:00
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Baz, leniu!
[twitter]https://twitter.com/IndieWire/status/1570114279809892369?t=tMUBLdId9cyNHiVRH8BV4Q&s=19[/twitter]
15-09-2022, 07:57
Stały bywalec
Liczba postów: 12,703
Liczba wątków: 30
Znając reputację HBO Max nie dziwota ;).
15-09-2022, 14:16
Stały bywalec
Liczba postów: 6,047
Liczba wątków: 6
Nawet jak mu się zachce, to patrząc co tam się odwala teraz w WB, to prędzej ktoś powie, że "Panie, nie opłaca się nam tego robić" i pokażą środkowy palec Luhrmannowi...
Disney sukcesywnie buduje markę D+, a co robi WB? Stwierdza, że nie będzie robić tego animowanego Batmana na HBO Max i wystawia projekt na sprzedaż. Banda frajerów.
Wysłane z mojego M2102J20SG przy użyciu Tapatalka
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
16-09-2022, 19:58
Oskarmeister
Liczba postów: 6,880
Liczba wątków: 18
Nikt nie pytał, każdy potrzebował.
14-01-2023, 18:55
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,694
Liczba wątków: 67
Ten film ma jeden olbrzymi problem - nie jest o Elvisie, tylko o jego menagerze i wykorzystywaniu talentu. Co w sumie mogło by być spoko, gdyby nie fakt, że jest to postać po prostu okropna i komiksowa aż do przesady. A mimo to obecna w większości scen, które w dodatku są pokazane głównie z jego perspektywy (w ogóle zresztą postaci poboczne nie istnieją). To boli, zważywszy, że sam Elvis jest naprawdę spoko zagrany i jest tu kilka małych scen perełek pod względem aktorskim. Tylko co z tego, skoro to wszystko ginie w kiczu - zamierzonym, bo zamierzonym, ale wyjątkowo jak na Luhrmanna nieatrakcyjnym tym razem. Gatsby potrafił wywołać opad szczeny. W Elvisie nie ma ani jednej sekwencji, która wywoływałaby wizualny orgazm, a przecież możliwości było bez liku. Tym bardziej to dziwne, bo tempo jest niezłe, a muzyka swoje robi. Tymczasem ja się wielokrotnie nudziłem, a to spory grzech takiej produkcji. Także zastanawiam się co poszło pod nóż. Bo na pewno sporo zważywszy nie tylko na montażową skrótowość tej pseudo-biografii i jednocześnie jej bezjajeczność. Bo ani nie widać tak naprawdę na ekranie boskości Elvisa - tutaj musimy uwierzyć "na słowo" dziewczęcym orgazmom (w czym wina właśnie braku realizacyjnej ikry) - ani też jego ciemnej strony (parę razy się wkurza i łyka tabletki - wow). No i najważniejsze wydarzenia z życia gwiazdy potraktowane mocno po macoszemu (armia - jedna scena, rozpad małżeństwa - jedna scena, córka - jedna scena, konflikt z rodziną - pół sceny). Przez to wszystko Elvis robi się bardzo grzeczny, wręcz blisko mu momentami do poziomu netfliksowej produkcji. I idę o zakład, że jest to wynik dzisiejszego politpopu, czyli reżyser odgórnie nie mógł tak naprawdę nic pokazać, bo ktoś by się obraził. Szkoda, że nie powstało to zatem wcześniej - dekadę temu to mogła by być petarda. Dziś to trochę takie pierdnięcie na wietrze.
6/10 - naciągam dla Butlera i tych kilku co bardziej żywiołowych scen, w których życie miesza się z fikcją, bo warto.
14-04-2023, 21:24
Captain Skullet
Liczba postów: 20,474
Liczba wątków: 128
Po obejrzeniu mocno bezpłciowego filmu o Whitney, tutaj z początku miałem wrażenie przegięcia w drugą stronę (przy tych wszystkich zabiegach stylistycznych, które robiły z niego komiks), ale z czasem film się trochę uspokoił, wciąż będąc zdecydowanie bardziej wyrazisty i ciekawszy niż IWDWS.
Wcześniej w ogóle nie wiedziałem o Parkerze, ale po filmie trochę o gościu poczytałem i w sumie wychodzi, że pomysł, by film oprzeć na relacji Presleya z menadżerem był całkiem niezły (choć jednak trochę boli przeskakiwanie po łebkach po różnych wydarzeniach z życia Presleya). Butler z początku mi nie pasował, ale z biegiem czasu się do niego przekonałem - w porównaniu do Phoenixa w Walk The Line było z tym o tyle trudniej, że Johnny'ego Casha w ogóle nie znałem przed obejrzeniem filmu o nim, a Elvisa każdy kojarzy - a swoją drogą - Bulter wyglądał lepiej jako Elvis po comebacku niż jako młody Elvis. Anyway, Walk The Line pozostaje na pierwszym stopniu podium, ale Elvis na pewno wyraźnie lepszy niż takie choćby Bohemian Rhapsody.
Solidne 7/10 z szansą na 8, a powtórka pewnie będzie prędzej czy później.
23-09-2023, 04:41
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-09-2023, 04:45 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Nawet mnie przekonałeś, żeby do tego wrócić.
Jakiś czas temu spróbowałem, ale właśnie ten opisywany przez Ciebie przestylizowany początek mnie zamęczył i olałem ciąg dalszy. W takiej formie to mogę oglądać klip do max 15 minut, ale 2.5h filmu nie zniosę już
.
23-09-2023, 09:33
Początkujący
Liczba postów: 20
Liczba wątków: 0
Luhrmann zrobił ten film w swoim typowym, teledyskowym i maksymalistycznym stylu, co idealnie pasowało do króla rock'n'rolla. Jednak chociaż tempo w pierwszej połowie jest wręcz szalone, a montaż i miks muzyki oryginalnej ze współczesnymi bitami robią piorunujące wrażenie to dosyć mocno niestety główna postać została przysłonięta przez jego agenta o którym w dużej mierze jest ten film. Nie zmienia to faktu, że Austin Butler jako Elvis wzbił się na wyżyny aktorstwa – nie tylko go naśladował, ale dosłownie stał się nim na ekranie. 8/10.
16-05-2026, 19:30
|