Queen's Gambit robi dla szachów to co Rocky dla boksu.
8/10
12-11-2020, 21:35
|
"Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach
|
|
Jak wyżej - bardzo fajnie się to ogląda. Dla mnie to jedna z lepszych rzeczy "made by Netflix". Bardzo solidna reżyseria, dobre tempo, genialna Anya Taylor-Joy która w odcinku 7 wygląda nie jak milion tylko 10 milionów dolarów, do tego dobrze ogarnięta tematyka szachów i sposób ich przedstawienia. Brakuje tu co prawda iskry geniuszu (coś co posiada na przykład Scorsese w swoich filmach), ale nie nudziłem się ani trochę. A to, że jedzie czasem na utartych schematach? Takie historie też są potrzebne. No i fajnie, że każdy odcinek opowiada o czymś innym, choć zawsze główną rolę odgrywa plansza z pionkami. Z początku jest lekko dramatycznie i pesymistycznie, płynnie przechodzi to jednak w opowieść o dojrzewaniu i usamodzielnianiu się. W kinowym metrażu wyglądałoby to bardzo źle, ale rozciągnięte na kilka godzin pozwala "wejść" w skórę bohaterki. Zwłaszcza scena z wejściem do "kaplicy" mnie kupiła, choć na papierze wydaje się raczej naiwna.
Queen's Gambit robi dla szachów to co Rocky dla boksu. 8/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
12-11-2020, 21:35 Cytat:A to, że jedzie czasem na utartych schematach? Takie historie też są potrzebne.Dokładnie, dlatego dobrze, ze skończyli w jedyny słuszny sposób i nie celowali w żadne łamanie schematu. :)
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 12-11-2020, 21:49 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-11-2020, 21:50 przez nawrocki.)
Ja w sumie rzadko na to zwracam uwagę, ale to jak wygląda w tym miniserialu Anya to jakieś mistrzostwo świata. I chodzi mi tutaj o sposób w jaki ubiera się bohaterka. Coś niesamowitego, szczególnie w ostatnim odcinku.
Samemu serialowi też daję 8/10. W książce nieco większy nacisk został położony na kwestie uzależnienia, jest to bardziej rozwinięte. No, ale wiadomo, język filmu rządzi się swoimi prawami. Tak czy siak jest to świetna adaptacja. 12-11-2020, 21:49 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-11-2020, 21:54 przez Pelivaron.)
@michax - skończyłęm 3 sezon PA. Rewelacja.
Całość jest obecnie 9/10 co najmniej a dla mnie to niezwykle dużo. 12-11-2020, 23:00
Fajnie, nie wiem co więcej dodać :)
No i skoro tak wysoka ocena to domyślam się, że trzeci sezon trzyma dla Ciebie wysoki poziom krótkich 1 i 2 serii? Seria 3 jest to, jak mnie pamięć nie myli, pierwszy z tych długich sezonów, składających się z ponad dwudziestu odcinków. 13-11-2020, 00:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-11-2020, 00:30 przez michax.)
Pierwszy sezon to takie 8.5, drugi już 9 (pamiętasz odcinek 6 drugiej serii w którym przełamali 4 ścianę?), trzeci nawet 9.5
Kilka odcinków to jest czysta zajebistość, np Holling i niedźwiedź Jesse, Maggie i niedźwiedź Arthur, odcinek o założeniu Cicely, Ruth-Ann tańcząca na swoim grobie albo Rick wracający do Meggie pod postacią psa malamuta. Taki dialog między Ruth Ann a Edem: "Ruth-Ann: Mój młodszy syn się świetnie zapowiadał ale coś poszło nie tak. Mieszka w Chicago i jest bankierem. Ed: Bardzo mi przykro..." To kwintesencja tego o co chodzi w serialu. Serial ma potencjał na 10/10 ale pewnie zakończenie mi nie podejdzie (trudno to nazwać zakończeniem). Byłby to trzeci serial któremu bym dał 10/10 (Twin Peaks, Mad Men). W 2018 były przymiarki do nakręcenia finalnego sezonu kiedy to Fleischman wraca na Alaskę, ale chyba nic z tego nie wyszło. Wielka szkoda, wszyscy są na chodzie poza Ruth Ann i Waltem. Takich seriali potrzebuje dzisiejszy świat ku pokrzepieniu serc. Coraz częściej się łapie na tym że mógłbym w takim Cicely zamieszkać. 13-11-2020, 00:33 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-11-2020, 00:37 przez Doppelganger.)
Nie kojarzę przełamania czwartej ściany. A możesz w spoilerze opisać dokładniej? Coś jednak pamiętam, bo kojarzę niedźwiedzia Arthura, założenie Cicely, Ruth Ann tańczącą na grobie i psa malamuta. Nie tak, że dokładnie, o co chodziło, ale ogólne wrażenia są bardzo pozytywne.
Zakładasz że zakończenie Ci nie podejdzie, czyli rozumiem, że wiesz jak PA się zakończył? Widziałeś wieki temu finał w TVP? W sumie nie zakończyli serialu urywając fabułę i z cliffhangerem, ale tak że można uznać za zakończenie. Choć dla mnie najlepszym finałem byłoby, gdyby ostatni odcinek z Fleischmanem (choć pamiętam, że po nim leciał jeden epizod, w którym pojawił się Joel na chwilę, ale dlatego, że stacje telewizyjne mieszały kolejność i tak wydali na dvd, a odcinek powinien polecieć przed pożegnaniem z tą postacią) połączyć z ostatnimi 5-10 minutami finału serialu, ten moment z końcówki z piosenką, które można by dodać jako epilog do ostatniego odcinka z Joelem . Kilka odcinków po odejściu Fleischmana nie są takie złe, ale widać nie tylko w tych ostatnich epizodach, ale też już wcześniej, jak bohaterowie się zmienili i stali się smutni, zwłaszcza Twój ulubiony miłośnik kina. I niektóre zachowania postaci ciężko wytłumaczyć, np. Maggie i radiowca w ostatnich odcinkach, zwłaszcza jak zna się ich przeszłość, co się między nimi działo wcześniej. Kojarzę też, że w ostatnich odcinkach sporo się działo między epizodami. Przeskakują czasami z fabułą co kilka m-cy między odcinkami i opowiadają co się wydarzyło. Nie wyszło nic z tego powrotu, ale nie pamiętam już dlaczego. Ale też news o tym, że jednak nie będzie to by mnie ominął, gdyby nie kumpel, który wie, że jestem fanem serialu i wypatrzył na reddicie tą wiadomość. Więc chyba na stronach o serialach i ogólnie o popkulturze nawet nie wiem, czy był ten news podany, że powrotu jednak nie będzie. Choć ja nie wiem czy bym chciał, żeby powrócili po latach, ciężko mi powiedzieć. 13-11-2020, 00:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-11-2020, 01:48 przez michax.) (13-11-2020, 00:59)michax napisał(a): Nie kojarzę przełamania czwartej ściany. A możesz w spoilerze opisać dokładniej? Nie wiem czy Ci się odpali, ale spróbujmy: Odpal od 37:40. A potem jeszcze zwróć uwagę na scenę w 43:43 i co robi Minnifield :D Idąc dalej: nie oglądałem i nie pamiętam zakończenia, ale chodzi mi o zniknięcie nagłe Fleischmana i te kilka odcinków bez niego. Podobno poszło o kasę, która jego agenci próbowali już wynegocjować od sezonu 4-go. A wiesz kto grał niedźwiedzia Arthura? :) "Now I have a machine gun, ho ho ho..." 13-11-2020, 01:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-11-2020, 01:38 przez Doppelganger.)
Blood of Zeus
Nowa animacja od studia odpowiedzialnego za "Castlevanię" :) Normalnie święto w domu. ale jest to drugi serial Netfliksa z rzędu, który oglądam i wchodzi mi mega dobrze. Początkowo miałem lekki problem z kreską i oprawą graficzną, ale w końcu siadło i mogłem się emocjonować losami bohaterów. Fabularnie nie jest to nic odkrywczego - walka dobra ze złem i te sprawy, tylko tym razem w scenerii greckiej mitologii. Pewnie spodobało mi się tak bardzo, ponieważ wszystko to mocno komiksowe, bogowie przedstawieni wręcz jak superbohaterowie, moce, kostiumy, i tak dalej, i tak dalej (co w sumie nie powinno dziwić). Do tego jest naprawdę brutalnie - twórcy nie boją się pokazywać przemocy i okrucieństwa, a animowana krew leje się hektolitrami. Moim faworytem Zeus i postać głównego złego - szefa demonów o imieniu Serafim. Zdecydowanie lepszy bohater niż ten dobry, główny nudziarz, czyli Heron. W sumie to on jest dla mnie chyba największym minusem, ale tak czy siak bawiłem się przednio. Dodatkowo kończy się sensownie i 2. sezon nie jest potrzebny. 8/10 - na pewno wrócę :) 14-11-2020, 03:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-11-2020, 03:18 przez Pelivaron.)
@michax
Bo w sumie wg mitologii to on nie tylko płodził bękarty na ziemi. Hermes np też jest bękartem a jednak jeden z głównych bogów. A Hera jeśli mnie pamięć nie myli była pozytywnie przedstawiona w animowanych Herkulesie Disneya. Właśnie, muzyka w Blood of Zeus kapitalna. Zapomniałem napisać o tym. Motyw przewodni Serafima to złoto. W ogóle ta postać wydawała mi się lekko podobna do Ronana. I ten jego bident - zajebisty, dużo lepszy niż ten miecz od Zeusa.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
15-11-2020, 05:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-11-2020, 05:23 przez Pelivaron.)
Cum of Zeus
Zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądałaby Castlevania bez charyzmatycznych bohaterów, błyskotliwych dialogów i jakichkolwiek emocji oprócz nieustępliwie narastającej irytacji? Najwyraźniej ktoś w Netflixie uznał, że jest to wizja godna zrealizowania. Miałem się nie wypowiadać, bo po koszmarnie złym odcinku szóstym rzuciłem serial w cholerę, ale entuzjastyczne opinie jakie tu widzę wymagają zdecydowanej przeciwwagi, bo jest to bodaj najgłupsza i najgorzej napisana rzecz, jaką widziałem w tym roku. Tak, animacja jest ładna, bo serial wygląda jak Castlevania. Tak, krwawej nawalanki jest dużo, ale prezentuje dość przeciętny poziom, też jak w Castlevanii. Tylko w serialu Ellisa dozowana była ona bardzo oszczędnie, a tu szybko zaczyna nużyć - gdzie temu do Primala na przykład. Wszystko to jest nieważne, bo scenariusz jest po prostu okropny - i to nie w zabawny sposób. BoZ jest po prostu nieudolne i męczące. Zadziwiające, bo ze świecą szukać tu jakiegokolwiek oryginalnego elementu, wszystko jest tu zerżnięte, od potężnego kawała scenariusza Immortals aż po pojedynczą kwestię dialogową z Prestiżu. Daję słowo, film Tarsema miał nieszczególnie dobry scenariusz, ale w porównaniu z serialem wypada jak wspólne dzieło Sofoklesa, Eurypidesa i tego trzeciego któremu żółw spadł na głowę. Heron nie jest wyjątkiem, prawie nikt nie ma tu osobowości, są tylko na odwal przypisane postaciom role. Dwóch cwaniaków towarzyszących głównemu herosowi pojawia się w fabule chyba tylko dlatego, że scenarzyści postanowili wrzucić leniwe odpowiedniki Solo i Chewiego, nie poświęcając na nich więcej niż (do kupy) jedną stronę scenariusza. Skoro mowa o SW, nie przestaje mnie zadziwiać, że tyle dekad po spopularyzowaniu przez Lucasa teorii Campbella wciąż powstają filmy, które tak dokumentnie zawalają drogę bohatera. To zresztą częsty problem z opowieściami o greckich herosach; kiepski to bohater, jeżeli co chwila pomaga mu siła wyższa. I znów, zupełnie jak w Aquamanie Jeśli ja też bardziej sympatyzowałem z głównym złym , to tylko dlatego, że twórcy przywalili go z 5x większą traumą niż Herona. Serafin to ewidentnie Mojrowy chłopiec do bicia. Nie jestem jednak przekonany, czy politowanie powinno być jedynym uczuciem, jakie budzi czarny charakter. Zeusa za to szczerze nienawidzę, próba uczynienia wiecznie niewiernego męża i w praktyce seryjnego gwałciciela szlachetnym i sympatycznym dała przewidywalnie pokraczny i żałosny efekt. Efekt ten osiąga apogeum we wspomnianym odcinku szóstym, gdzie Zeus w celu zadośćuczynienia Herze i przeproszenia jej Ktoś to napisał. Ktoś teoretycznie zdolny do wyższych czynności mózgowych i prawdopodobnie posiadający prawo do głosowania. Na litość boską. Szósty odcinek jest też fatalny, bo ni stąd ni zowąd próbuje nadać Heronowi jakąś cechę charakteru i pozór arcu. Ponoć Heron jest niecierpliwy. Czy coś. Niesamowite. Przez te ponad cztery godziny choć jedna rzecz w całej tej historii, choćby nieumyślnie, powinna się udać. Odcinek siódmy pod tym względem obudził moją nadzieję, ale ósemka brutalnie mnie jej pozbawiła. Cały finał jest zresztą fatalny i w pewnym momencie niemal się na nim wyłączyłem, rejestrując tylko migające obrazki i hałasy. Cały ten ciąg pseudo-zwrotów finałowej akcji (na zasadzie "on zaraz umrze... ale nie... ona umrze... jednak nie", i tak x20) jest kuriozalny. Lepszą adaptacją greckich mitów był ten film od Golana i Globusa, w którym Niesamowity Hulk wywala niedźwiedzia w kosmos. 1/10 Zamiast oglądać ten chłam radzę przeczytać trylogię o żołnierzu Gene'a Wolfe'a lub zagrać w Hades (widać, że twórcy BoZ grali). Z greckich mitów można wyciągnąć tyle dobrego. A po wymęczeniu netflixowego potworka mogę powiedzieć tylko: 15-11-2020, 12:16 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-11-2020, 12:18 przez Paszczak.)
Dziwie się, że jeszcze nie było:
To the Lake (2019), Netflix Rosyjska odpowiedź na Ślepnąc od świateł! ;) Szczerze, byłem zaskoczony jak gładko wszedł mi ten serial. Nie dość, że Netflix, to jeszcze Ruskie. A okazuje się, że otrzymujemy całkiem solidną historię o grupie rosyjskich uciekinierów z opanowanej epidemią Moskwy. Paradoksalnie bardzo tej produkcji pomaga właśnie to, że wyprodukowali ją Rosjanie. Nie ma tu takiej typowej płaskiej charakterystyki bohaterów, która często odrzuca od zachodnich produkcji. Czuć "słowiańską duszę". Aktorsko jest przynajmniej przyzwoicie, syberyjskie krajobrazy potęgują atmosferę grozy, a muzyczka ściągnięta z Interstellar i 28 dni później jakoś bardzo nie przeszkadza. Szczerze polecam i czekam na drugi sezon. 8+/10
Polski już nie ma.
15-11-2020, 20:06 (15-11-2020, 12:16)Paszczak napisał(a): Cum of Zeus Immortals i serial napisali ci sami panowie, Vlas i Charles Parlapanides. 16-11-2020, 00:50 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-11-2020, 00:51 przez michax.)
W obronie Syna -dostępny na Apple TV . Trzymający w napięciu do końca dramat w którym główne role gra Chris Evans . Świetne aktorstwo oraz klimat tak naprawdę do końca nie wiemy kto zabił .Super Zabiegiem jest brak pokazania sceny morderstwa dzięki temu zabiegowi serial non stop trzyma nas w napięciu oraz bezstronna narracja dzięki której trudno stanąć nam po jakiekolwiek stronie
16-11-2020, 20:40
Ted Lasso kolejny udany serial Apple opowiada o trenerze futbolu amerykańskiego który dostaje propozycje objęcia posady trenera drużyny z Premiership w tej roli świetny Sudeikis ,Serial nie tylko dla fanów piłki nóżnej polecam .Jak to w każdej drużynie piłki nożnej tak i w serialu mamy w drużynie gwiazdę zapatrzona w siebie oraz kapitana z doświadczeniem który jest na skraju emerytury . Jak to problem każdej takiej produkcji tak i w tej uświadczymy słabo zrealizowane momenty meczowe ale to serial przede wszystkim o dobroci człowieka do ludzi oraz wiarę w drugiego dodatkowym atutem są oryginalne ekipy z Premiership drużyna Teda gra z Watfordem czy Crystal Palace .
28-11-2020, 15:42
Na HBO wyszedł nowy serial Stewardessa z Kaley Cuoco w głównej roli jest to fajny lekki thriller komediowy . Może czasami główna bohaterka jest zbyt głośna i irytująca a poboczna historia jest mało angażująca ale serial nadrabia humorem i sposobem pokazania jak rozwiązuje zagadkę zabójstwa główna bohaterka z ofiara zabójstwa .
01-12-2020, 17:51
Na Netflixie jest hiszpański serial "La Valla/Mur" który ponoć ładnie wpsuje się w przewidywanie programowalne i pokazuje jak za parę lat może wyglądać Madryt.
Na filwebie na razie 6.9/10 Ktoś kojarzy? Ja się boję odpalać po Domu z Papieru. 01-12-2020, 21:54 (01-12-2020, 21:54)Doppelganger napisał(a): Na Netflixie jest hiszpański serial "La Valla/Mur" który ponoć ładnie wpsuje się w przewidywanie programowalne i pokazuje jak za parę lat może wyglądać Madryt.Kto k#rw tłumaczy te tytuły? La Valla to tyle co brama, siatka, ale żeby mur? Enviado desde mi Mi A1 mediante Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan
02-12-2020, 01:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-12-2020, 01:24 przez Nemo.) |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| "Mobland", czyli Tom Hardy znowu hardy | Krismeister | 21 | 2,335 |
Wczoraj, 23:14 Ostatni post: Krismeister |
|
| BARRY czyli Bill Hader jest hitmanem | Gal Anonim | 35 | 7,723 |
07-01-2025, 03:18 Ostatni post: Bucho |
|
| Jaki jest wizerunek osób z niepełnosprawnością w filmach, serialach i mediach? | AvalonOzN | 1 | 1,250 |
20-04-2020, 16:02 Ostatni post: Wyatt Earp |
|
| Cougar Town czyli 'Courtney, pokaż cycki!' | Snuffer | 6 | 4,199 |
10-05-2014, 12:29 Ostatni post: Mierzwiak |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |