Everything Everywhere All at Once (2022) reż. Dan Kwan, Daniel Scheinert
#1


Cytat:Evelyn Wang (Michelle Yeoh), borykająca się z trudami codzienności mama w średnim, natrafia na klucz do „multiwersum”: sieci przecinających się ze sobą światów, gdzie może zbadać wszystkie drogi życiowe, którymi nie poszła: począwszy od gwiazdy filmowej do uznanego szefa kuchni Teppanyaki. Kiedy pojawiają się mroczne siły, Evelyn będzie musiała wykorzystać wszystko co ma i wszystko czym kiedyś mogła być, aby ocalić to, co jest dla niej najważniejsze: jej rodzinę.

Wczoraj miałem okazję obejrzeć ten film na dużym ekranie i o rany. Czego tutaj nie ma, w zasadzie to "Wszystko wszędzie naraz". Dawno nie było tytuły, który tak trafnie opisywałby film :)

Od seansu mijają kolejne godziny, a ja coraz cieplej myślę o filmie. W "Krótkiej piłce" zgodziłem się z @f.lamer, że jest to film przehajpowany i w sumie zdanie podtrzymuję, ponieważ uważam, że wątki - nazwijmy to poważne - są dosyć błahe i wiele filmów w przeszłości robiło to lepiej, ale forma tego wszystkiego jest tak epicka.

"Wszystko wszędzie naraz" łączy wszystko naraz i robi to spektakularnie. Akcja, komedia, science-fiction, dramat rodzinny, nawet kurczę animacja. Montażyści pewnie mieli kupę roboty, ale przy tym całkiem przyjemnej, zabawa w kino pełną gębą. To właśnie taki tytuł, który tę magie kina pokazuje.

Duet od pierdzących zwłok pokazał, że kino superbohaterskie nie musi być robione od kliszy. Podtrzymuje zdanie, że "Doktor Strange 2" wypadnie przy tym filmie bladziutko, nudno i schematycznie :)

Mam ochotę na kolejny seans. I kolejny, chociaż nie uważam, że jest to arcydzieło. Daję 8/10 i jeśli w maju nadal będzie u mnie w kinach to się wybiorę ponownie (a ja dwa razy do kina na te sme tytuły nie chadzam, zdążyło mi się to raz w życiu przy okazji "Tenetu").

8/10

Odpowiedz
#2
Panowie, właśnie za taką zabawę kinem kocham filmy. Co tam się dzieje to nawet nie śmiem zdradzić. Szczerze, im mniej będziecie wiedzieli przed seansem, tym lepiej dla Was. Podpowiem jedynie, że spodziewać się należy zupełnie niespodziewanego. Po prostu kompletna jazda bez trzymanki.

IMO duet Kwan & Schegert zasłużyli na Oscara za scenariusz, bo by wymyślić to wszystko to trzeba popłynąć ostro na dopalaczach. Ci goście to mają tysiąc pomysłów na minutę. Obsada z kolei miała tutaj ewidentny fun na planie - Michelle Yeoh, Jamie Lee Curtis, James Hong, 50-letni już Shorty ze "Świątyni zagłady" (fantastyczny comeback).

9/10

Odpowiedz
#3
Sklepik ;P

Odpowiedz
#4
Co za cudowny film. Brakowało mi takich pomysłowych komedii. Na scenie z parówkami prawie popuściłem ze śmiechu.

Montaż to jest prawdziwe cacuszko.

Odpowiedz
#5
Świetna jazda bez trzymanki, pełne szaleństwo... ale przehajpowane, ostatecznie dość banalne i końcówka trochę mnie męczyła. Ale czapki z głów dla skali absurdu i karuzeli w pierwszych ~75% filmu.

Odpowiedz
#6
Dobra rzecz. Hajp mnie ominal, takze nie wplynal na ocene filmu. W odroznieniu od Cravena koncowke uwazam akurat za bardzo dobra, troche oczywiscie ckliwa, ale nie moglo byc inaczej, patrzac jaki to nihilistyczny bol meczyl wiadoma postac. Mnie akurat zaczela odrobine meczyc ta cala karuzela ciaglej bitki i downloadow, ale na szczecie pozniej wskoczylo na pelnej skakanie po multliuniversach i znow zrobilo sie ciekawie. Cholernie zakrecona i kreatywna jazda bez trzymanki, ale chyba nie jest to film do ktorego jakos szybko wroce, ani nie bede specjalnie nad nim rozmyslac. Obejrzalem, bawilem sie swietnie i chyba tyle.

8/10

PS. Obowiazkowa nominacja do Oscara dla Michelle Yeoh (Ke Huy Quan tez swietny) i nie obrazilbym sie, gdyby zgarnela statuetke za te role.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#7
Dla mnie to taki mało strawny miks marvelozy z Matrixem i w gruncie rzeczy banalnym dramatem rodzinnym, uzbrojonym dla niepoznaki w dziwaczny humor, który szybko robi się męcząco przewidywalny. Pomysł na połączenie tego w jedno zacny, ale wykonanie? Meh. Do tego garść banałów o życiu, trochę średnio zajmującej kopaniny i kilka przyjemnie dziwacznych motywów (i kilka totalnie nieśmiesznych, jak szop i parówkopalce). Całość oczywiście za długa - trzeci akt okrutnie się wlecze - i w sumie nie mająca do zaoferowania nic ciekawego w żadnym aspekcie.

Yeoh rzeczywiście zagrała super, ale czy ona kiedykolwiek zagrala źle?

Odpowiedz
#8
Skojarzenia z Matrixem rozumiem, nawet podczas seansu pomyslalem sobie, ze to wlasnie tak powinien byl wygladac ostatni Matrix, ale Marvel? Rozwin, bom ciekaw.

Parowki tez mi sie nie podobaly, raczej niesmaczny motyw, ale szop super, zwlaszcza tandeta wykonania kukly.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#9
Rozładowywanie napięcia niskich lotów humorem, cool-villain, który jest w gruncie rzeczy nieciekawy, jakiś tam portal, który trzeba zamknąć, grupa side-kicków jak z Thora, ogólny feel, jakby to robili pod batutą Feige'a, ale dostali troszkę więcej swobody (bracia Russo na stanowisku producentów nie wzięli się znikąd).

Odpowiedz
#10
Hmm, rzeczywisice cos moze byc na rzeczy. Przy czym dla mnie to ciagle zecydowana czolowka Marvela w takim razie.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#11
Jak dla mnie to był potencjalny film roku, który został zrujnowany przez fatalny pacing i masę gównianego humoru. Za dużo tutaj dreptania w miejscu i zwyczajnej zamułki. A na każdy zabawniejszy motyw, muszą przypadać parówki, wbijanie sobie statuetki w dupę dla power upa, czy w ogóle cała persona złoczyńcy. Mnie to nie bawi, mocno żenuje i sprawia że chcę to wyłączyć wpizdu.

Ale mimo wszystko jest to zrealizowane z werwą. I zgadzam się z tym że jest to lepszy Matrix 4, niż ten ostatni wysryw Wachowskiej.

Odpowiedz
#12
Mnie tam humor siadł jak dawno. Na pierwszej scenie z parówkami żona musiała mnie uspokajać. Jak to było pięknie zmontowane. Tyle, że niepotrzebnie do tego wracali, ten gag jako jednorazowy byłby dużo lepszy.

Odpowiedz
#13
No właśnie bardziej mi chodzi o ciągnięcie tego w nieskończoność. Jakby to było tylko jednorazowy gag, to bym o tym zapomniał natychmiastowo. Podobnie motyw z szopem. Na początku mnie bardzo rozbawił, zwłaszcza ze względu na wcześniejszą podbudówkę, ale też w tym umiaru zabrakło i pod koniec już masowałem czoło, gdyż nie potrafiłem uwierzyć że oni dalej w to brną.

Odpowiedz
#14
Hmm... mam wrażenie, że twórcy za bardzo wzięli sobie do serca tytuł i każdą scenę starali się w jakiś sposób przebajerzyć. Efekt tego taki, że całość jest nie tylko za długa, ale i ogólnie przedobrzona. Od pierwszej połowy się wręcz odbiłem - jeden wielki ból głowy, oczojebność i w sumie prosta fabuła podawana jednocześnie w zbyt skomplikowany sposób, jak i za pomocą łopaty. Nie siadło mi to. Szczęśliwie druga połowa jakby konkretniejsza, więc i film robi się składniejszy i jakby fajniejszy. A już kamienie mnie kupiły totalnie. Przesłanie też mnie nie raziło, choć było równie banalne, co wrzucenie lesbijskiej miłości na sam początek (i to oczywiście w tej najbardziej hard wersji, czyli jak się kochamy, to moja laska musi wyglądać jak mural i mieć fryzurę z dupy, bo tak). Generalnie więc fajna zabawa, do której z chęcią jeszcze wrócę (choćby dla wyłapania smaczków), ale za bardzo się miejscami stara o naszą uwagę.

7+/10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#15
Pięknie :)

Sukces finansowy tego niezależnego widowiska może sprawić, że chętniej przyznają mu jakieś nomki na Oscarach :)

Taka Michelle Yeoh to chyba pewniaczek, co?

https://variety.com/2022/film/box-office/everything-everywhere-all-at-once-box-office-milestone-1235325126/
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
#16
Jamie Lee Curtis również mogliby docenić. Chyba zarówno dla niej jak i dla Yeoh byłaby to pierwsza nominacja do Oscara?

Wysłane z mojego ANE-LX1 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
#17
No cóż, można się było tego spodziewać skoro dystrybucją zajmuje się BestFilm.

"Everything Everywhere All at Once" trafi na rynek tylko na DVD - premiera 24 listopada.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
#18
No to jednego z najlepszych filmów roku nie postawię jednak na półce. Przestałem kolekcjonować nowości na DVD, bo cyfrowy obraz w tej jakości to przeważnie gówno kaleczące przyjemność z seansu. Wzięło się ostatnio do ręki wydanie "Milczenia" od Gutka i się załamałem. Normalnie jakieś 240p. Po WorstFilm nie spodziewam się niczego lepszego :P

Odpowiedz
#19
Jak coś to film zameldował się na Prime Video :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
#20
Usłyszałem o tym filmie, pierwszy raz, kilka dni temu.
I chciałbym napisać o nim coś dobrego ale nie mogę...
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Elvis (2022) reż. Baz Luhrmann Kryst_007 31 5,343 16-05-2026, 19:30
Ostatni post: Westcoast
  The Northman (2022) reż. Robert Eggers nawrocki 442 59,979 06-05-2026, 14:11
Ostatni post: slepy51
  Amsterdam (2022) reż. David O. Russell Spoilerowo 50 6,606 16-02-2026, 10:58
Ostatni post: simek
  The Whale (2022) - reż. Darren Aronofsky Kryst_007 57 8,885 26-03-2025, 19:30
Ostatni post: Bucho
  The Son (2022) - reż. Florian Zeller Kryst_007 4 1,471 03-01-2025, 03:36
Ostatni post: Krismeister
  Man called Otto z 2022 roku, w reżyserii Marca Fostera Debryk 4 794 09-12-2024, 09:09
Ostatni post: Snappik
  Babylon (2022) - reż. Damien Chazelle Kryst_007 196 25,201 04-12-2024, 03:57
Ostatni post: shamar
  TÁR (2022) - reż. Todd Field Kryst_007 6 1,681 11-11-2024, 21:21
Ostatni post: Dr Strangelove
  Life (2017, reż Daniel Espinosa) Pelivaron 63 17,394 01-06-2024, 02:09
Ostatni post: Mefisto
  Ambulance (2022) reż. Michael Bay Snappik 54 9,559 03-02-2024, 14:39
Ostatni post: Spawne



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości