EX DRUMMER
Mój pierwszy wątek filmowy, więc nie bijcie za przydługi wstępniak. Na początek tradycyjnie plakat i trailer:
![[Obrazek: Ex-Drummer-Poster-USA_mid.jpg]](http://static.screenweek.it/2008/9/22/Ex-Drummer-Poster-USA_mid.jpg)
Fabuła filmu jest na pierwszy rzut oka prosta. Trzech upośledzonych kolesi: wokalista z wadą wymowy, basista ze sztywną ręką i głuchy gitarzysta zakłada zespół muzyczny. Problem jest jeden: nie mają perkusisty. Nie są także sławni i ani trochę medialni. Rozwiązanie problemu upatrują w Driesie, sławnym pisarzu, o którym wyczytali w jakimś artykule, że gdzieś, kiedyś, grał na garach. Dries, który początkowo odmawia, jest także głównym bohaterem i narratorem całej historii. Pewnej nocy budzi go jednak telefon od frontmana grupy, który mówi mu, że zespół zagra tylko jeden koncert?
Po seansie dochodziłem do siebie ładnych kilka dni. Ten film jest po prostu NIESAMOWITY. Czegoś tak chorego i nienormalnego, a jednocześnie tak bardzo pociągającego swoją degrengoladą nie widziałem nigdy wcześniej? i już pewnie nie zobaczę. Bo ?Były perkusista? jest dziełem kompletnym na drodze, jaką obrali sobie reżyser i scenarzysta. Sam film jest ekranizacją książki, która niestety nie ukazała się w języku polskim.
Świat filmu przeładowany jest wręcz wszelką patologią. Członkowie zespołu, według mniemania głównego bohatera, to typy które nigdy nie powinny się rozmnażać, i trudno się z tym nie zgodzić. Wokalista, Koen De Geyter, to mizoginistyczny dewiant, przy okazji seryjny morderca, kompletny wariat, którego świat zdaje się być wywrócony zupełnie do góry nogami (i jest, w dosłownym tego słowa znaczeniu!). Urzekające jest pokazanie jego hobby ? De Geyter rozwala panience głowę przy pomocy cegły na podziemnym parkingu? i tyle. Prócz krótkich wzmianek w dialogach reżyser nie pokazuje nic więcej. Film koncentruje się na jego muzycznej ?karierze?, pozostawiając wątek zabójstw ? jako właśnie hobby bohatera, sposób na spędzanie wolnego czasu, nic, do czego przywiązywałby dużą wagę. Następny w całej galerii nienormalnych postaci ? basista ze sztywną ręką, homoseksualista, który razem ze swoją apodyktyczną matką trzyma w domu ubezwłasnowolnionego, przywiązanego do łóżka ojca, i wraz ze swoją rodzicielką traktuje go jak kompletne, nic nie warte ścierwo. Głuchy gitarzysta ma natomiast żonę, która puszcza się z każdym kto tylko wejdzie do jej domu, oraz dziecko, którym nikt się nie zajmuje, i pozostawione same sobie zmuszone jest bawić się starymi ścierkami.
I nagle w tym wszystkim pojawia się Dries ? nieco zblazowany, opływający w mamonę pisarz, mający swój własny zamknięty świat, ułożone życie, do którego jak stwierdza, zawsze może wrócić. Znudzony i podjarany perspektywą napisania nowej książki wchodzi coraz głębiej w świat belgijskich nizin społecznych. W jego przemyśleniach zaczyna się jednak pojawiać coraz większy dysonans pomiędzy nim a otaczającym go zepsuciem i dewiacją.
Film ma całą masę pomniejszych wątków, pojedynczych akcji, dziwnych i dziwniejszych sytuacji których nie sposób opisać, miejscami jest naprawdę mocno niesmaczny, zahaczający niemalże o pornografię, więc na pewno nie polecałbym go każdemu. Ale jeśli ktoś lubi klimaty w stylu ?Trainspotting? (zawsze w dyskusjach słyszę porównania do Trainspotting, jednak IMHO "Ex Drummer" zjada ten film na śniadanie), czy nawet ?Człowiek pogryzł psa? (wszak Ex Drummer to także belgijski film, i czuć w nim dalekie echo dzieła z ?92 roku), lubi kino bezkompromisowe i w pewnym sensie perwersyjne ? jak najbardziej polecam. Film miejscami ma nawet ?europejsko-artystyczne? zapędy ? reżyser ukazuje je jednak w taki sposób, jakby celowo chciał je przedstawić w krzywym zwierciadle i bezczelnie wyśmiać.
Ponadto, co może niektórych zaciekawić ? ?Ex Drummer? nie jest przeznaczony dla wrażliwców uczulonych na punkcie tolerancji ? to totalny, drapieżny i celny diss na współczesne europejskie społeczeństwo, które w konsekwencji swojego działania ? w końcu dostanie to, na co zasługuje.
Trochę o warstwie technicznej filmu ? nie można się do niczego przyczepić, chociaż na pewno nie jest to film dla tradycjonalistów. Reżyser wyraźnie bawi się kadrem, kręcąc niektóre sceny do góry nogami, bokiem, kombinuje także na poziomie samych scen ? cała czołówka filmu ukazana jest na przykład od tyłu. Napisy początkowe to z kolei autonomiczna perełka i wzór dla tych, którzy chcą wyświetlać listę płac ?wewnątrz filmu?. Napisy umieszczone są przy guzikach na klatkach schodowych, naklejkach na słupach, leżących gazetach a nawet wymazane pisakiem na głowach bohaterów. Ponadto film ubarwia świetna muzyka, nadająca poszczególnym scenom dodatkowej wyrazistości, ale trudno oczekiwać kiepskiej muzyki w filmie, którego fabularnym trzonem jest historia zespołu muzycznego.
Podsumowując: obraz dziwaczny, nieszablonowy, kompletny. Aby jednak post nie był jedynie pochwalnym peanem, na minus należy zaliczyć jednak to, że po koncercie akcja filmu nieco się dłuży, ale rekompensuje to znakomity finał.
Zdziwiło mnie że tak charakterystyczny film nie ma nawet wzmianki w ?krótkich piłkach?. Zapraszam zatem do oglądania i dysputy ;)
Mój pierwszy wątek filmowy, więc nie bijcie za przydługi wstępniak. Na początek tradycyjnie plakat i trailer:
![[Obrazek: Ex-Drummer-Poster-USA_mid.jpg]](http://static.screenweek.it/2008/9/22/Ex-Drummer-Poster-USA_mid.jpg)
Fabuła filmu jest na pierwszy rzut oka prosta. Trzech upośledzonych kolesi: wokalista z wadą wymowy, basista ze sztywną ręką i głuchy gitarzysta zakłada zespół muzyczny. Problem jest jeden: nie mają perkusisty. Nie są także sławni i ani trochę medialni. Rozwiązanie problemu upatrują w Driesie, sławnym pisarzu, o którym wyczytali w jakimś artykule, że gdzieś, kiedyś, grał na garach. Dries, który początkowo odmawia, jest także głównym bohaterem i narratorem całej historii. Pewnej nocy budzi go jednak telefon od frontmana grupy, który mówi mu, że zespół zagra tylko jeden koncert?
Po seansie dochodziłem do siebie ładnych kilka dni. Ten film jest po prostu NIESAMOWITY. Czegoś tak chorego i nienormalnego, a jednocześnie tak bardzo pociągającego swoją degrengoladą nie widziałem nigdy wcześniej? i już pewnie nie zobaczę. Bo ?Były perkusista? jest dziełem kompletnym na drodze, jaką obrali sobie reżyser i scenarzysta. Sam film jest ekranizacją książki, która niestety nie ukazała się w języku polskim.
Świat filmu przeładowany jest wręcz wszelką patologią. Członkowie zespołu, według mniemania głównego bohatera, to typy które nigdy nie powinny się rozmnażać, i trudno się z tym nie zgodzić. Wokalista, Koen De Geyter, to mizoginistyczny dewiant, przy okazji seryjny morderca, kompletny wariat, którego świat zdaje się być wywrócony zupełnie do góry nogami (i jest, w dosłownym tego słowa znaczeniu!). Urzekające jest pokazanie jego hobby ? De Geyter rozwala panience głowę przy pomocy cegły na podziemnym parkingu? i tyle. Prócz krótkich wzmianek w dialogach reżyser nie pokazuje nic więcej. Film koncentruje się na jego muzycznej ?karierze?, pozostawiając wątek zabójstw ? jako właśnie hobby bohatera, sposób na spędzanie wolnego czasu, nic, do czego przywiązywałby dużą wagę. Następny w całej galerii nienormalnych postaci ? basista ze sztywną ręką, homoseksualista, który razem ze swoją apodyktyczną matką trzyma w domu ubezwłasnowolnionego, przywiązanego do łóżka ojca, i wraz ze swoją rodzicielką traktuje go jak kompletne, nic nie warte ścierwo. Głuchy gitarzysta ma natomiast żonę, która puszcza się z każdym kto tylko wejdzie do jej domu, oraz dziecko, którym nikt się nie zajmuje, i pozostawione same sobie zmuszone jest bawić się starymi ścierkami.
I nagle w tym wszystkim pojawia się Dries ? nieco zblazowany, opływający w mamonę pisarz, mający swój własny zamknięty świat, ułożone życie, do którego jak stwierdza, zawsze może wrócić. Znudzony i podjarany perspektywą napisania nowej książki wchodzi coraz głębiej w świat belgijskich nizin społecznych. W jego przemyśleniach zaczyna się jednak pojawiać coraz większy dysonans pomiędzy nim a otaczającym go zepsuciem i dewiacją.
Film ma całą masę pomniejszych wątków, pojedynczych akcji, dziwnych i dziwniejszych sytuacji których nie sposób opisać, miejscami jest naprawdę mocno niesmaczny, zahaczający niemalże o pornografię, więc na pewno nie polecałbym go każdemu. Ale jeśli ktoś lubi klimaty w stylu ?Trainspotting? (zawsze w dyskusjach słyszę porównania do Trainspotting, jednak IMHO "Ex Drummer" zjada ten film na śniadanie), czy nawet ?Człowiek pogryzł psa? (wszak Ex Drummer to także belgijski film, i czuć w nim dalekie echo dzieła z ?92 roku), lubi kino bezkompromisowe i w pewnym sensie perwersyjne ? jak najbardziej polecam. Film miejscami ma nawet ?europejsko-artystyczne? zapędy ? reżyser ukazuje je jednak w taki sposób, jakby celowo chciał je przedstawić w krzywym zwierciadle i bezczelnie wyśmiać.
Ponadto, co może niektórych zaciekawić ? ?Ex Drummer? nie jest przeznaczony dla wrażliwców uczulonych na punkcie tolerancji ? to totalny, drapieżny i celny diss na współczesne europejskie społeczeństwo, które w konsekwencji swojego działania ? w końcu dostanie to, na co zasługuje.
Trochę o warstwie technicznej filmu ? nie można się do niczego przyczepić, chociaż na pewno nie jest to film dla tradycjonalistów. Reżyser wyraźnie bawi się kadrem, kręcąc niektóre sceny do góry nogami, bokiem, kombinuje także na poziomie samych scen ? cała czołówka filmu ukazana jest na przykład od tyłu. Napisy początkowe to z kolei autonomiczna perełka i wzór dla tych, którzy chcą wyświetlać listę płac ?wewnątrz filmu?. Napisy umieszczone są przy guzikach na klatkach schodowych, naklejkach na słupach, leżących gazetach a nawet wymazane pisakiem na głowach bohaterów. Ponadto film ubarwia świetna muzyka, nadająca poszczególnym scenom dodatkowej wyrazistości, ale trudno oczekiwać kiepskiej muzyki w filmie, którego fabularnym trzonem jest historia zespołu muzycznego.
Podsumowując: obraz dziwaczny, nieszablonowy, kompletny. Aby jednak post nie był jedynie pochwalnym peanem, na minus należy zaliczyć jednak to, że po koncercie akcja filmu nieco się dłuży, ale rekompensuje to znakomity finał.
Zdziwiło mnie że tak charakterystyczny film nie ma nawet wzmianki w ?krótkich piłkach?. Zapraszam zatem do oglądania i dysputy ;)
19-08-2011, 02:05







