12FU
Liczba postów: 576
Liczba wątków: 3
Tak jak w temacie.
Nigdy nie chciało mi się obejrzeć ponownie po seansie kinowym kilku naprawdę rewelacyjnych produkcji:
1. Incepcja
2. Prometeusz
3. Transformers 1 i 3
4. Grawitacja
Pewnie jest tego więcej, ale w tej chwili przychodzi mi do głowy tylko to.
A jak jest u Was? :)
24-02-2017, 12:55
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-10-2018, 16:57 przez simek.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,313
Liczba wątków: 128
Nie ma takich. Jeśli po obejrzeniu uważam, że film jest zajebisty to go kupuję i oglądam ponownie.
24-02-2017, 13:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-02-2017, 13:01 przez Gieferg.)
12FU
Liczba postów: 576
Liczba wątków: 3
(24-02-2017, 12:58)Phil napisał(a): Albo rozwiniesz temat albo wyląduje on na śmietniku.
Są filmy, które w kinie po prostu oglądało Ci się znakomicie i wydawało Ci się, że jak tylko wyjdzie DVD/BR czy jakiś tam DivX ;-) czy MKV to zrobisz sobie powtórkę z roz(g)rywki... ale z jakiegoś powodu do tego nie doszło. :) U mnie tymi powodami są głównie... brak czasu, ale i chęci do wracania do filmów, które już widziałem.
Pytanie z tematu dotyczy: jakie to filmy i dlaczego nie chciało Ci się do nich wrócić.
@Gieferg
Gratuluję zatem postawy. ;) Nie mniej nie wierzę, że zawsze tak było. :)
24-02-2017, 13:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-02-2017, 13:05 przez Super8.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,313
Liczba wątków: 128
Cytat:Gratuluję zatem postawy. ;) Nie mniej nie wierzę, że zawsze tak było. :)
Zawsze. Jeśli do jakiegoś filmu nigdy nie wróciłem, to znaczy, że nie był aż taki zajebisty. Każdy z jakiego wychodziłem zachwycony z kina przez ostatnie 17 lat, stoi na półce, każdy inny jakim się kiedykolwiek zachwycałem również.
Filmy na których byłem w kinie i nigdy więcej ich nie obejrzałem to:
- Frida
- The A-Team
- Elysium
- Dawn of the Plane of The Apes
- Chappie
- Terminator Genisys
- In The Heart of the Sea
Nie ma na tej liście niczego zajebistego. Oczywiście moga byc jakieś filmy, które kiedyś widziałem, podobały mi się, a potem nigdy nie obejrzałem, ale jeśli tak jest to, dlatego, że o nich nie pamiętam więc nie mam jak ich tu wymienić. No a jeśli nie pamiętam, to możliwe, że nie były aż takie zajebiste.
Ok, w sumie przypomniałem sobie jeden przykład, który w jakimś stopniu by pasował ale tyczy się filmu widzianego w dzieciństwie - mając 8-9 lat obejrzałem w telewizji film wojenny "Too late the hero" z Michaelem Cainem, wtedy mi się podobał na tyle, że stwierdziłem że to "mój ulubiony film" (jakiś czas potem tytuł przejął Batman'89) ale jakoś nie nadarzyła się nigdy okazja, żeby do niego wrócić - nie mam pojęcia jak oceniłbym go teraz. A że ma tylko marnej jakości wydanie DVD to nie chciało mi się go kupować. Jeśli kiedyś wyjdzie na Blu-ray, może się skuszę i sprawdzę. Do innych filmów z dzieciństwa raczej wracałem, poza jednym w którym był gostek z karabinem maszynowym zwanym Cucaracha (sprawdziłem teraz - "Treasure of Pancho Villa"), ale to raczej nie było specjalnie zajebiste, karabin mi się podobał :)
24-02-2017, 13:12
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-02-2017, 13:30 przez Gieferg.)
CSM-101
Liczba postów: 7,848
Liczba wątków: 0
Zakochany bez pamięci - ciężki film, a taki nawet jeśli jak ten, jest rewelacyjny to ma u mnie bardzo pod górkę jeśli chodzi o powtórki. Nawet jeśli mnie zwali z nóg, to potem mogę już nigdy nie mieć potrzeby/nastroju/klimatu/itd. do obejrzenia takiego filmu znowu.
I dokładnie z wyżej wymienionego powodu np: Black Swan, Running Scared, The People vs. Larry Flynt
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
24-02-2017, 13:17
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-02-2017, 13:23 przez Negatywny.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,286
Liczba wątków: 5
U mnie w sumie było dość dużo takich filmów, które uważam za rewelacyjne ale jakoś do dziś nie znalazłem czasu na powtórke :) (po prostu wolę ten czas przeznaczać na oglądanie tego czego jeszcze nie widziałem). Wśród takich filmów są:
-Łowca jeleni (chyba najwyższy czas na powtórke) - film absolutny majstersztyk, 9/10.
-Rogue One - bardzo mi się podobał, ale o dziwo byłem tylko raz w kinie i powtórka dopiero w grudniu przed E8
-Her
-Starred Up
-Infiltracja (obejrzałem za to później całą trylogię chińskiego pierwowzoru)
-Trylogia Dolarowa (już od dawna planuje powtórkę na DVD)
-Stracony weekend
-Pluton
-Slumdog. Milioner z ulicy
W przypadku "Starred Up" film widziałem tylko raz, ale do niektórych scen wiele razy wracałem, oglądając je na YT :)
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
24-02-2017, 15:20
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
(24-02-2017, 12:55)Super8 napisał(a): Nigdy nie chciało mi się obejrzeć ponownie po seansie kinowym kilku naprawdę rewelacyjnych produkcji:
2. Prometeusz
3. Transformers 3
Dobre. :D
(24-02-2017, 12:55)Super8 napisał(a): A jak jest u Was? :)
Tak jak u Gieferga. Jeżeli jakiś filmem jest dla mnie zajebisty to do niego prędzej czy później wracam, lub jeśli nie wróciłem, to planuje wrócić (np. Wilk z Wall Street, stoi na półce na Blu, ale ciągle go świetnie pamiętam, więc poczekam jeszcze kilka lat, bo póki co, mam co oglądać).
(24-02-2017, 15:20)szopman napisał(a): -Rogue One - bardzo mi się podobał, ale o dziwo byłem tylko raz w kinie i powtórka dopiero w grudniu przed E8
No nie mogę z ciebie. Podajesz film, który miał premierę 2 miesiące temu i poza kinem nie było jeszcze możliwości do niego wrócić? Serio, qrwa! SERIO?!
Chyba nie dam rady...
24-02-2017, 21:39
Stały bywalec
Liczba postów: 3,286
Liczba wątków: 5
Serio musisz się przypie*dalać do każdego mojego postu? Zazwyczaj chodzę na filmy SW do kina po kilka razy, np na TFA byłem 4 razy. Więc w moim przypadku jest to nietypowe, że RO widziałem tylko raz. Gdyby chodziło o jakikolwiek inny film, który swoją premiere miał w ciągu ostatnich kilku m-cy, to bym go nie umieścił na liście.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
24-02-2017, 21:44
Nowy
Liczba postów: 112
Liczba wątków: 3
Sporo u mnie takich filmów, szczególnie w ostatnich latach. Do większości nie wracam z powodu braku czasu, bo skupiam się na oglądaniu rzeczy na bieżąco. M. in.
Interstellar
Prometeusz
Black Swan
Jest też kilka takich filmów, które są bardzo dobre, lub wręcz wybitne i wywarły na mnie duże wrażenia, ale nie po drodze mi z powtórką przez jakiś ciężar i poczucie dyskomfortu, które u mnie wywołały, m.in.:
Amores Perros
Biutiful
Plac Zbawiciela
Symetria
Róża
Drabina Jakubowa
Jest też parę filmów wojennych, które mi się podobały, ale jestem prawie pewien, że nigdy już do nich nie wrócę, tak na szybko:
Bitwa o Midway
O jeden most za daleko
Pluton
Imperium słońca
Most na rzece Kwai
Sztandar chwały
Hurt Locker
Full Metal Jacket
Nigdy na pewno też nie wrócę do filmów Lyncha i Almodovara, ale z innej przyczyny - nie trawię gości.
24-02-2017, 21:50
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,911
Liczba wątków: 15
Ja generalnie rzadko kiedy oglądam jakiś film więcej niż raz. W zasadzie to nie powtarzam niczego co ma u mnie ocenę 8 lub niżej, chyba że naprawdę coś lubię (jak Highlandera), albo pokazuje komuś bliskiemu czy kumplom. Szkoda mi czasu - jeszcze tylu kultowców nie oglądałem :)
24-02-2017, 21:54
Natural Born Avtaker
Liczba postów: 8,317
Liczba wątków: 23
Nie mam filmów, które spełniałyby tytułowy warunek, a to z prostego powodu: jeśli coś uważam za "zajebiste", to prędzej czy później chcę to zobaczyć znowu, a najlepiej kupić, postawić na półce i cieszyć się z posiadania oraz dostępności w dowolnej chwili.
Dawno temu były trzy filmy: Thelma i Louise, Leon zawodowiec, Uciekający pociąg, które obejrzałem po raz pierwszy w telewizji i zrobiły na mnie tak piorunujące wrażenie, że przez lata umyślnie unikałem powtórnych seansów w tv. Wydawało mi się bowiem, że nie przeżyję po raz drugi tych samych niesamowitych emocji i że w ogóle legenda tych tytułów zostanie w moim umyśle bezpowrotnie zarżnięta, więc postanowiłem wrócić do nich dopiero gdy je zapomnę. Przeprosiłem się z nimi w 2007, kiedy zacząłem kupować filmy i odetchnąłem z ulgą – wciąż były zajebiste. :)
24-02-2017, 22:24
chuck
Liczba postów: 1,527
Liczba wątków: 0
W sumie mam tylko jeden taki film i jest nim "Batman: Mask of Phantasm" i nie wróciłem do niego do tej pory, wyłącznie z tego powodu, że uwielbiam w nim wszystko i nie chcę by mi spowszedniał, jak wiele innych filmów które lubię, więc czekam na odpowiednią porę i obejrzę go ponownie.
24-02-2017, 22:29
Banned
Liczba postów: 59
Liczba wątków: 1
Mask of the Phantasm jest dziś tak samo świetne jak było podczas premiery. Te nowe lipne animki DC się szybciej starzeją ;)
24-02-2017, 23:02
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
(24-02-2017, 21:44)szopman napisał(a): Serio musisz się przypie*dalać do każdego mojego postu?
Tylko do tych, od których wali głupotą* i tych, które przeczytam. Czyli do prawie wszystkich. :P
*Jeśli nie rozumiesz idei tego tematu i podajesz w nim R1, to jest to post od, którego wali głupotą.
24-02-2017, 23:56
Captain Skullet
Liczba postów: 20,313
Liczba wątków: 128
Cytat:Tak jak u Gieferga. Jeżeli jakiś filmem jest dla mnie zajebisty to do niego prędzej czy później wracam, lub jeśli nie wróciłem, to planuje wrócić (np. Wilk z Wall Street, stoi na półce na Blu, ale ciągle go świetnie pamiętam, więc poczekam jeszcze kilka lat, bo póki co, mam co oglądać).
Miałem tak z JFK - obejrzałem po raz pierwszy, wystawiłem 10/10 po czym dopiero po kilku ładnych latach obejrzałem po raz drugi (a w ogóle to możliwe, że pora na trzeci seans).
25-02-2017, 00:07
chuck
Liczba postów: 1,527
Liczba wątków: 0
Juby
Obrosłeś w piórka :O Ktoś kto swego czasu był orany za większość postów i w pewnym momencie spłynął z forum nie powinien tak kozaczyć ;)
25-02-2017, 00:33
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-02-2017, 00:35 przez Szpeku.)
|