Filmy na święta
Pitero napisał(a):Pytanie co jest lepsze, gorzka prawda czy piękny fałsz? :)



He he ;)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Vacanze di Natale '91 - jak co roku film z włoskiej serii „Vacanze di Natale”.

W sumie te Pamiętniki z ferii zimowych to takie ichniejsze Listy do M., bo powracają ci sami aktorzy. Z tą jednak różnicą, że w każdym odcinku grają inne postacie.
Czołówka ma póki co najsłabszą piosenkę, za to jakie imponujące wyczyny kaskaderskie.

Spodziewałem się gorszego i odtwórczego sequela po poprzedniku. Trochę bardziej mi się podobał od poprzednika, z którego wątków fbaularnych pamiętam tylko jeden (o niemowie udającym kogoś z wyższych sfer). Tutaj w jednym wątku pozwolono na więcej czarnego humorku. I w tym samym odchodzi się w rejony fantastyczne, bo polega to na tym, że jakiś mafiozo ponowni się żeni po śmierci swej dziwnie zmarłej żony Connie Nielsen i owa Nielsen nawiedza ich jako duch. I odnośnie dalszej próby przeskakiwania rekina, niekiedy idzie w bardziej groteskowe rejony, jak gość dostaje tak mocno po dziobie, że przebija grubą ścianę.

Bardziej to sympatyczne niż śmiechowe. Wciąż to na tyle sympatyczne, że spokojnie można ujrzeć do rozluźnienia i na pewno późniejsze odsłony ujrzę.

6/10

Odpowiedz
The Christmas Chronicles 2 - po dniu wczorajszym dwójeczka za mną. Kurła, czemu pełnometrażówki w tym maratonie są takie długie? Szczególnie, że ten film miał swój punkt kulminacyjny 90 minucie filmu, więc zastanawiałem jakie wodolejstwo będzie w pozostałych 25 minutach.

Jest wielkie prawdopodobieństwo, że 3/4 fabuły uleci mi z pamięci jak to było z jedynką. I ta jak ona to taki sam średniaczek, który się by zająć dzieciaki. Spodziewałem, że ciasteczka, które dają odwagę drugiemu dzieciakowi były zwykłym placebo. Ponieważ to częsty motyw w kinie familijnym.Całkiem mroczny, bo wspomniany kotołak pogryzł jednego z reniferów. W tym filmie można znielubić Kate. Z naiwnej dziewuchy zmienia w Grinchównę i małpa ma wąty o to, że jej matka chce ułożyć z nowym facetem (który akurat jest tym Murzynem, kto faktycznie wychowuje dziecko, więc dobra partia), bo "zapomni, że miała poprzedniego męża". 

Mikołaj też troszku odstaje od tradycyjnego wizerunku, bo tu poluje na CGI-kotołaka (cóż, te futrzane wyroby itp. na pewno z tworzyw sztucznych nie były robione). Ale ku memu zaskoczeniu uwzględnili faktyczny origin story świętego Mikołaja, tego z Miry. I wspomina się, że moc daje mu gwiazda betlejemska (i chyba wiem, czemu elficka mowa brzmi jak narzecze tureckiego). Zwłaszcza, że głównym złym jest Belsnickel (który w folklorze europejskim był kolesiem mającym pełnomocnictwo św. Mikołaja w biciu rózgami), którego origin mocno zmienili. Zresztą najlepsza część to prezentacja miasta/warsztatu Mikołaja. Russel już lepiej się odnalazł w roli Mikiego i znowu jest to najlepszy element filmu. Podobnie Goldie Hawn jako jego żona.

I tym razem w pełni zdubbingowali dialogi, a ten zostawiony w oryginale ładnie koresponduje z oryginałem. Jest ta sama aktorka dubbingowa w roli Kate, ale tym razem zrobiła postęp i nie brzmi tak drętwo. I teraz zauważyłem, że ona i aktor grający trzeciego kajtka brzmią niewyraźnie. Z kolei Chotecka jakoś taka sztywna w roli Mikołajowej.

5/10

PS. W scenie na lotnisku zauważyłem autocytat do Kevina samego w domu. Wracając do Choteckiej, dziś obejrzałem inny bożonarodzeniowy film z jej dubbingowym udziałem...


Babcię przejechały renifery - no nareszcie cos dużo krótszego. Wcześniej widziało się z recki Nostalgia Critica. A teraz w polskim dubie (który akurat jest dobry). W międzyczasie dowiedziałem się to na podst. piosenki z ewidentnymi podtekstami seksualnymi. Ale hej, kiedyś powstawały kreskówki dla dzieci na podst. R-kowych filmów, które wcześniej otrzymywały serię zabawek kierowanych do dzieci, a na wolnym rynku wolno wszystko :).

Czego się można spodziewać po czymś, co polubią tylko dzieci, a Boże Narodzenie służyło do zwiększenia potencjału marketingowego? Ze słabą animacją, kiepskim montażem, dającymi się zapomnieć piosenkami sztucznie wydłużający czas trwania? Nie mówiąc o głupotkach fabularnych. Wszyscy przejmują się, że seniorka rodu idzie na samotny spacer, a potem gdy młody i senior rodu mówią, że coś ową babcię potrąciło, to wszyscy machają na to ręką. W prawdziwym życiu cała rodzina byłaby postawiona na równe nogi. I jak Mikołaj nie uciekł z miejsca wypadku, tylko udzielił pomocy ofierze, to czy nie mógł zgłosić tego do najbliższego szpitala/posterunku policji? Może wtedy władze go by nie aresztowały (choć Mikołaja chyba powinien obowiązywać jakiś immunitet dyplomatyczny). I tak wszyscy ot tak przyjmują istnienie Mikiego, mimo że wcześniej traktuje się wiarę w niego z przymrużeniem oka. A potem dzieciak zostaje zabrany przez elfa na Biegun Północny i ów dzieciak o tym informuje dziadka, który mówi "dobra, OK" (no dobra, dziadzio jest z czasów, gdzie z jedenaściorga dzieci dożywało tylko troje :)). I nadmuchiwana choina nie wydaje się dobrym ruchem marketingowym, główna rodzina ma u siebie psa, to już wyobrażam sobie jak owa choinka pęknie w kontakcie z jego zębami lub pazurami :).

Z drugiej strony odświeżające było to, że CEO, do którego należy miasto nie jest o dziwo krwiożerczym kapitalistą, traktuje zakupy z etyką, szanuje odmowę babci i chce kupić jej sklep... ponieważ szczerze chce wzbudzić ducha świąt. I tu głównym złym jest Kuzynka Jola z 13. Posterunku, która udowadnia, że z rodziną tylko na obrazku. I skłamałbym mówiąc, że się dobrze nie bawiłem. Sympatycznie się to oglądało, no i te wspomniane głupoty zwiększają frajdę z seansu. I hej, pewnie dla wielu dzieciaków zagościł jako mile wspomniana bajka. 

5/10

Odpowiedz
Dead End (2003) - za polecajkami shamara. Pewnie za rok bym ujrzał w październiku, ale akcja dzieje się w wigilię BN, to więc...

Sprawdził się jako horror. Główny motyw to rodzinna toksyczna jazda autem prowadzona przez głupiomądrego kierowcę :) (który jest tak do tyłu, że nadal myśli, że sprzedają Atari). A reszta nie lepsza - żona Grażyna, dupkowaty przyszły szwagier, nastolatek walący kapucyna do Playboya i słuchający jakiejś Maryli Manson i jego siostra będąca obok kierowcy jedyną normalną osobą. 

Fajne jest to, że pokazują gore, przez co te bardziej bardziej ono wpada w pamięć. W sumie domyśliłem się na czym główny twist polegał i czy jest Czarna Wołga, ale chciałem upewnić w swoich przeczuciach. I troszkę się pomyliłem. 

Muzyka niezła kojarząca się z Lśnieniem, a także dobrych aktorów dobrali, choć matka mogła nie bawić w obłęd.

6/10


Życzenie wigilijne Richiego Richa - filmu z Culkinem nie widziałem i nie zamierzam. Postać głównie znam z serialu Hanna-Barbera, co leciał na Polsacie. Sam film to niezłe odwzorowanie owego serialu animowanego (tak, wiem. Był wcześniej komiks).

Jak wypada ten familijny wariant It's a Wonderful Life? Tak jak żem się spodziewał. Robił to Saban, więc realizacja to będzie niczym w Power Rangers i momentami aktorzy stoją na najbardziej bezczelnym green screenie jaki widziałem i to w scenach, gdzie nie musiał być. Fabuła oklepana i zdecydowanie bardziej pod dzieciaki. Mnie rozwala, jak w nowej rzeczywistości miasto pod rządami Reggiego zmieniło się w totalitarną dystopię. Złe to na każdym poziomie, ale seans sprawiał frajdę i czuć, że aktorzy dobrze się bawili na planie. Świetny był aktor grający Reggiego, czyli taki jak powinien być - obrzydliwy i zepsuty bachor, który na wstępie pomiata innymi i po osiągnieciu pełnoletniości w najlepszym przypadku zabije kogoś po pijackiej jeździe autem. I mam wrażenie, że dzieciak wcielający się w Richiego lepiej wypadł w tej niż Macaulay.

Planowałem ujrzeć w oryginale, który śmiga po necie, ale okazało że Polacy zrobili dubbing i też śmiga po necie (dokładnie resetoff.pl). Cóż, nie było to najlepsze dzieło Doroty Kawęckiej. Obsada niezła, ale brzmi to bardziej jak do kreskówki niż live action. Fajnie, że dzieciaki są grane przez dzieciaki i aktor dubbingujący głównego bohatera pasuje, ale do Reggiego mogli dać kogoś przed mutacją (a taki był wspomniany aktor w oryginalnej wersji językowej).

Nostalgia Critic powinien to zrecenzować w ramach jednego ze swoich grudniowych maratonów.

3/10 ze wskazaniem na 4/10 

Odpowiedz
Czemu nie chcesz obejrzeć Richiego z Culkinem?
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
(12-12-2024, 23:37)Corn napisał(a): Czemu nie chcesz obejrzeć Richiego z Culkinem?
Nie wydaje mi się na tyle ciekawy, żeby to kiedykolwiek obejrzeć z własnej woli, jest znany jako jeden ze słabszych filmów Culkina, a streszczenie Nostalgia Critica mi wystarczy.


A dzisiaj oglądam obie najstarsze dźwiękowe wersje Opowieści wigilijnej. Raz, że każda trwa godzinę z kawałkiem. Dwa, że jutro jadę cały dzień autem do Wiednia jako pasażer i nie będę miał czasu i sposobności naoglądanie filmów.

Scrooge (1935) - mimo, że relatywnie to krótki film, to o dziwo są fillery jak w pierwszym akcie mer Londynu robi uroczystość dla bogaczy. Skąpane to w ciemnościach i jak to u Brytyjczyków więcej jest nacisku na surowszy świat. Tutaj jest pokazane martwe ciało Małego Tima. Inaczej się też ma sprawa z przedstawieniami różnych osób. Duch Marleya jest niewidzialny i słychać tylko jego głos. Podobnie duch świąt - ten z przeszłości to niesprecyzowana linia, a ten z przyszłości to cień. I przeszłośc skupiła się wyłączie na relacji z Bellą, która potem dorobiła się dwudziestoro dzieci z innym kolesiem. I tu więcej liźnięto aspektu religijnego, bo są sceny "God bless you" czy film kończy się uczestnictwem w mszy świętej. Początkowo sceptycznie podchodziłem do aktora w roli Scrooge'a (a i z wyglądu mniej archetypiczny), ale z biegiem filmu się do niego przekonałem. Bardziej ciekawostka.

6/10


A Christmas Carol (1938) - z racji bycia hollywoodzką produkcją większy jest rozmach. I podejście amerykańskie jest bardziej radosne (i momentami także ckliwe). Scrooge jest jeszcze gorszy charakterologicznie, bo w tej wersji zwalnia Cratchita. Więcej skupiono się na Cratchicie, w tym jego wigilijnych zakupach (ja na jego miejscu miałbym bardziej struty nastrój). I Scrooge zachowuje się racjonalniej widząc ducha Marleya - bierze go za jakiegoś włamywacza. Też tu parę zapychaczy. W poprzedniej wersji przeszłość zawierała tylko dorosłe życie Scrooge'a, tak ta wersja zawiera tylko jego młodzieńcze życie. Wolę podejście Brytyjczyków - bardziej subtelne. Też tu gorszy Scrooge, który momentami idzie w tryb autoparodii. Nie jest to zła produkcja, ale bardziej do kotleta.

5,5/10

Odpowiedz
Carry-on zaliczone. Solidny film. Die Hard Junior. Wiadomo, że nie jest tak solidny jak legendarny ojciec, ale w tej mordzie widać geny starego, więc wiele można wybaczyć. No i ululał mnie świątecznie, więc 7/10 :)

EDIT
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
(13-12-2024, 20:57)OGPUEE napisał(a): Nie wydaje mi się na tyle ciekawy, żeby to kiedykolwiek obejrzeć z własnej woli, jest znany jako jeden ze słabszych filmów Culkina, a streszczenie Nostalgia Critica mi wystarczy.



Po prostu wiedzialem, ze napiszesz o recencji NC, ktora Cie pewnie zniechecila :)

Powiem tak, nie jest to zaden klasyk (zmeczyl mnie i zawiodl juz w czasie premiery), ale jest to wzglednie niegrozny sredniaczek z kilkoma fajnymi pomyslami. NC w swoich reckach czesto przesadza pod skecze i ogolne wyciskanie smiechu z tematu i tak tez jest w sumie tutaj. Zdecydowanie duzo gorsze filmy niz RR opisujesz czesto w swoich mini reckach, takze mysle, ze spokojnie przezylbys seans filmu z Culkinem. Taki tam wiesz, film do niedzielnego obiadu, miekkie 6/10
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Corn napisał(a):No i ululał mnie świątecznie

No mnie też ululał, ale do snu. Film jest ewidentnie o jakieś pół godziny za długi, bo mi się przysnęło i już nawet nie pamiętam co tam się wydarzyło na koniec :)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
(13-12-2024, 20:57)OGPUEE napisał(a): jest znany jako jeden ze słabszych filmów Culkina

A czy to nie jest tak, że poza "Kevinem" cała filmografia Culkina to te jego "słabsze filmy"?

Odpowiedz
A "Synelek" gdzie grał psychola?

Odpowiedz
(16-12-2024, 00:13)Corn napisał(a): Carry-on zaliczone. Solidny film. Die Hard Junior. Wiadomo, że nie jest tak solidny jak legendarny ojciec, ale w tej mordzie widać geny starego, więc wiele można wybaczyć. No i ululał mnie świątecznie, więc 7/10 :)

EDIT
Na pewno ogladalismy ten sam film? Niesamowite wręcz gowno. Zlol przerysowany az komiksowy, ale w sposob az zalosnie komiczny. Bateman totalnie nie pasuje tutaj jako ten zly. Cala akcja i te wszystkie przypadki naciagane jak gumka w majtkach. Szkoda Egertona bo sie stara, lubie goscia tak tutaj czuc po nim ze gra w kupie. To miala byc nowe Die Hard dla pokolenia Z, tak naprawde bedzie zapomniane i to bardzo szybko.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
No przecież to ostatnie pokolenie, to kto ma to pamiętać :D
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Tak, ten sam. Jestem łaskawy z oceną bo święta i popijałem łyskacza do seansu. Nie będę przepraszał za to, że bawiłem się przednio. Z twardych minusów to brakowało mi tam eRki i zamiast Batemana dałbym jakiegoś brytola, może Marka Stronga.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
@al_jarid, Sheckley

My Girl ma dobre noty i to planuję kiedyś obejrzeć, mimo że znam twist. 


Teraz krótsze formy z jutuba czy cda w ramach oglądania z siostrzeńcem. Za dobór odpowiadałem ja. I tak dnia:

15. Bajka o pluszowych misiach, które uratowały święta - kurła, pamiętam to z Wieczorynki. Ku memu zaskoczeniu robiło to studio odpowiedzialne za pierwszego animowanego Garfielda. Rodzinka utyka na jakiejś drodze akurat w samą Wigilię, więc pluszowe misie dzieciaków postanawiają jakoś osłodzić tę niedogodność. Zarys fabuły mniej więcej pamiętałem (a nawet niektóre teksty), ale wyleciało mi z pamięci że miśkom towarzyszyły ożywione przedmioty dubbingowane przez zmarłych aktorów. Trochę inne podejście do tematyki bożonarodzeniowej, bo tu np. nie pojawia się Mikołaj. Animacja - jak na telewizyjny shorcik postacie to tym razem poruszają się jak na speedzie. Melodia numeru muzycznego brzmi podobnie do aladynowego A Whole New World. Co muszę pochwalić, to choć tytułowy jest duet męsko-damski, tym razem nie ma podwójnych standardów - męski misiek nosi spodnie. Ba, nawet bobrza matka ma wibrysy. Małym dzieciom zdecydowanie się spodoba, bo siostrzeniec był wpatrzony jak w obrazek. Starszym... cóż nie jestem targetem, ale bez boleści obejrzane.

6/10


16. Choinka - akurat chciałem zapoznać młodego z Andersenem poprzez Pan Andersen opowiada (bo to najwierniejsza adaptacja jego twórczości) i akurat jest odcinek bożonarodzeniowy (powiedzmy). No i choć to antologia, to wszystkie odcinki konsekwentnie dzieją się w czasach Andersena, czyli XIX-wiecznej Danii i trochę odzwierciedla tamte czasy, np. choinka jest ubrana w ozdoby tylko jeden dzień. Za co cenię ten serial, to brak ukrywania faktu, że baśnie Duńczyka nie kończyły się standardowym "I żyli długo i szczęśliwi" i zachowane są oryginalne zakończenia, które w najlepszym wypadku są słodko-gorzkie. Jak tytułowa choina szuka atencji, by ze smutkiem zdać sprawę, że skończy jako opał. Całkiem głębokie przesłanie mówiące jak z wiekiem zmieniają się priorytety i pewne rzeczy docenia się po latach i nawet się za nimi tęskni. A wycinka to niekoniecznie coś złego, bo życie trwa dalej i wystarczy zmiana percepcji. Dla 4-latka zbyt nudne, bo po 5 minutach się znudził. W sumie się spodziewałem, bo to jeden z tych odcinków serialu idących w obyczajówkę, a dla dziecka karmionego obecnym jutubowym badziewiem i przyzwyczajonego, że coś się na ekranie rusza, wydaje odgłosy i jest ciągła akcja, to nie będzie jego bajka (sic!).

8/10


17. Tukiki and His Search for a Merry Christmas - a tego to nie widziałem, ale podczas buszowania po cda trafiłem na polską wersję. Jest to o małym Eskimosie Tukikim, który przypadkiem znajduje kartkę świąteczną i chce poznać czym jest to całe Boże Narodzenie. Jako tako przystępny walor edukacyjny. W sumie kliszą jest w utworach o tematyce Bożego Narodzenia (zwłaszcza tych dla dzieci) jest to, że wszystkie nacje na świecie obchodzą to święto i czekają na grubasa uprawiającego rozdawnictwo. W przypadku tej produkcji to ktoś pamiętał, że Inuita (zwłaszcza z czasów przedinternetowych) nie będzie wiedział o święcie spoza jego kręgu kulturowego, więc z powodem stockowego Merlina poznaje kawałek po kawałku lore Bożego Narodzenia. I nie ogranicza się tylko do zabawek od Mikołaja i jego miniona, który bije dzieci rózgami, ponieważ dowiadujemy dlaczeog to święto nazywa się Boże NARODZENIE. Otóż, jak Tukiki i Merlin trafiają do meksyku, to poznają tradycję Las Posadas (czyli i dziecko z anglosaskich rejonów pozna inne zwyczaje) i wprost padają imiona Józef i Jezus. I w sumie nie ograniczają do północnej pólkuli, bo wcześniej Merlin zabiera młodego do jakiegoś Murzynowa, by na ich przykładzie pokazać ofiarowanie darów jakiemuś dzieciakowi (OK, Afryka w niektórych rejonach jest chrześcijańska).  

Szczerze myślałem, że to z lat 90. (kiedy powstał polski dubbing), a rok produkcji okazał się z 1979 roku, więc lepiej ocenię animację. a jest jedna ładna rysowana w całości sekwencja końcowego lotu. Co do polskiego dubbingu, to zachowano ówczesny dobry standard. I fraza "mówiąca fujarka" dzisiaj miałaby potencjał na chamskie memy i burzę moral guardians ;). Ciekawostka: głównego bohatera gra Witold Wysota (Kevin z Ed, Edd i Eddy) będący przed mutacją głosu, ale słychać że to ten aktor.

7/10


18. Jednostka przygotowawcza - to było ujrzane dzisiaj, ale to już w innym wątku.

Odpowiedz
Carry-On (2024)

Niedawno był o tym filmie tekst

https://film.org.pl/r/kontrola-bezpieczenstwa-szklana-pulapka-ma-godnego-nasladowce


..więc zachęcony, obejrzałem. Cóż, zgadzam się :) Film ma , niestety, kilka słabszych momentów ale jest naprawdę niezły . W dużej mierze dzięki Taronowi Edgertonowi który świetnie tu gra. Ten dialog Edgerton/Bateman to nie jest jednak nic nowego aczkolwiek nie wskażę teraz pierwowzoru. Ale jestem całkiem pewny że już coś takiego było, chyba właśnie w "Szklanych pułapkach".
Ode mnie może trochę naciągane, ale 7,5/10

Odpowiedz
Wczoraj 19 grudnia, czyli wedle kalendarza juliańskiego Dnia Św. Mikołaja, ujrzałem radziecką animkę z udziałem tamtejszego rozdawacza prezentów: 

Dziadek Mróz i szary wilk - Wilk z Nu Pogodi chce posłużyć przebraniem Dziadka Mroza, by dopaść zająca. Bez kitu, tytułowy wilk w tej animce ma ten sam design i aktora głosowego. Zając tym razem nieco inny, bo już po mutacji głosu i spłodzeniu młodych. I trochę lepszy rodzic, bo w przeciwieństwie do swych starych nie zastanawia dzieci na cały dzień i pastwę lokalnego gitowca.

Trochę to kid-friendly wariant Wilka i siedmiu koźlątek w świątecznej otoczce. A przez w/w projekty graficzne ogląda się to jak zaginiony epizod Nu pogodi. Jeśli chodzi o animację, to Sojuzmultfilm przyzwyczaił do wysokiej jakości. Choć to czasy, gdy partia zezwalała na bardziej różnorodne style, to tła mimo pójścia w abstrakcję, są tu prześliczne, błękity złamane bielą dodają tej grudniowej atmosfery. Przy okazji także za ówczesną Żelazną kurtynę dotarły te głupie standardy przedstawiania płci, zając ma wibrysy, ale jego żona już nie. Podobnie ich dziatki są bez wąsów*.

7/10


* Na szczęście po wielu latach animacje stały się bardziej progresywne, bo w dzisiejszej pozycji panują wibrysowe parytety, a jest to:

Zima w Wodnikowym Wzgórzu - zdecydowałem pokazać siostrzeńcowi Wodnikowe Wzgórze z lat 90., bo to najbardziej odpowiednia ekranizacja dla dziecka. Głównie jakiś filler na wprawkę. Trochę obaw miałem, bo ma rating "powyżej 7 lat" (młody podskoczył jak pies z Nuthanger zaczął szczekać znienacka) i trochę bardziej skomplikowana fabuła, jednak oglądał się z zainteresowaniem i spodobało mu się.

I przy okazji to kolejny serial animowany z obligatoryjnym bożonarodzeniowym specialem, jedynym dwuparterem. Pierwsza uwaga - serial, w którym 99% postaci to króliki i nie zrobić wielkanocnego specialu? No wiecie co :). Gdyby to była produkcja amerykańska (na szczęście nie jest), to z pewnością powstałby i wielkanocny i halloweenowy itd. No, ale przynajmniej w tym przypadku twórcy byli ambitniejsi.

Sam epizod niezły. Chyba to jeden z nielicznych bożonarodzeniowych specjałów, gdzie faktycznie religia ma nadrzędny charakter i jest opowiedziana geneza, wszak dzikie zwierząt są odporne na komercjalizację i subwersję od innych gatunków ;). 

W książce króliki miały rozwiniętą kulturę i mitologię, a nawet modlitwę pożegnalną. Więc logicznym jest, że muszą obchodzić swoje święta. I odpowiednikiem Bożego Narodzenia jest Wigilia Świętego Frysa. Na szczęście scenarzyści się wysilili i Święto Frysa to nie kalka narodzin jakiegoś Żyda, ma ono ręce i nogi i wygląda jakby coś podobnego wymyślił Richard Adams. Co do reszty nie wiem, czy fabuła jest na tyle rozwinięta, by rozciągać ją na dwa odcinki i moim zdaniem byłoby możliwe ulepić jeden odcinek. Otóż króliki idą uzupełnić zapasy jedzenia (czytaj - okraść rolnika) na wieczerzę, ale akurat w Hampshire jest zima stulecia i gubią drogę, a lisy organizują sezon łowiecki. Czuć dramatyzm, jak ptak głównie odlatujący do ciepłych krajów nie jest w stanie odnaleźć bohaterów, a wpadnięcie do zimnej rzeki jest fatalne w skutkach. Czubak, normalnie twardy koleś i drugi największy buc w królikarni skończył jako trzęsący i złamany płaczek, że aż szkoda się go robi.

Co lubię w utworach z xenofiction to perspektywa zwierząt na ludzki świat. Potem bohaterowie trafiają na jakąś rezydencję kompletnie odmienną od typowej angielskiej farmy. I zwykłe światła w środku to porównują do gwiazd. A widząc choinkę w środku, króliki się głowią po cholerę trzymać sosnę w domu, skoro można iść do lasu :). Przy okazji poznają króliczkę Jaskierkę (BTW imię też całkiem pasuje do klimatu bożonarodzeniowego) mającą sztamę z ludźmi. Tu trochę w bardziej moralizatorskie tony "nie oceniaj po okładce" i przewidywalności/naiwności, zwłaszcza że to odcinek świąteczny. Wiadomo, że króliczka nie będzie villainem, bo to kolejny serial animowany, gdzie po złych widać, że są źli (w sumie to we wszystkich ekranizacjach Wodnikowego Wzgórza każdy królik będący złoczyńcą miał to wypisane na pysku). Jednocześnie z perspektywy bohaterów ich podejrzenia są uzasadnione, bo wcześniej spotkali się z Pierwiosnkiem. I też kupuję to, że jakaś królikarnia ma dobre zdanie o człowieku, bo ten ją dokarmia z czystego serca i jest to w duchu powieści. Adams raczej by takiego rozdziału nie napisał, ale też sugerował, że nawet rolnik nie wahający strzelać do dzikich zwierząt może okazać troskę o potencjalnego szkodnika. Mimo, że materiał źródłowy jest ponadczasowy, to jednak od 1972 roku zmieniło się podejście ludzi do dzikich zwierząt.

Jak wspominałem w wątku o animacjach 80/90 realizacyjnie serial jest przyzwoicie zanimowany na te czasy, co dotyczy i tego odcinka. Nawet rozróżnili kolor postaci o różnych porach dnia. Przy okazji Jaskierka to jedna z niewielu króliczych postaci, która faktycznie przypomina królika europejskiego. Przy okazji jest trochę błędów animacyjnych i kilka rzeczy zdradza, że epizod - tu 21/22. - powstał dużo wcześniej (bo już w odcinku 9., gdzie przenetował wspominkowy stockfootage, pojawił się fragment z owego odcinka), kiedy jeszcze nie ogarniali niektórych rzeczy i tworzyli w powijakach (o czym też wspominałem).

Jeden z lepszych fillerów i dobry jak na obligatoryjny odcinek świąteczny. Choć nadal bardziej mnie interesuje, jaki by był leporydzki odpowiednik Wielkanocy (czyżby El-ahrera dał się ukrzyżować w wyniku intryg zajęcy, bo Rabsztok go wyparł się trzy razy :]?).

7,5/10

Odpowiedz
Przyłączam się do pozytywnej opinii Corna nt. Carry-on. Taaron wymiata, aż zachcialo mi się biegać. Intryga jak intryga, nie oczekiwałem nic specjalnego. Film jest przyjemny, lekki, a scena karambolu z Last Christmas w tle rozwaliła mnie na łopatki. Tak mi się spodobało, że z przyjemnością obejrzę sequele z Taaronem-gliną. 6,5/10. Na sobotnie, przedświąteczne popołudnie idealny.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
Stracilem wiare w ludzkosc. Okres przedswiateczny dziwnie dziala na ludzi.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Też mi się nieźle to oglądało. Spodziewałem się nawet czegoś głupszego i bardziej wymuszonego. Owszem głupot jest sporo (mi najbardziej przeszkadzał haker-snajper, który na wielkim lotnisku ma oczywiście w odpowiednim czasie idealne miejsce, żeby wycelować w dziewczynę, która mogła w tym momencie być w stu innych miejscach) i końcówka trochę przeciągnięta, ale tempo jest nieźle, całość trzyma nawet w napięciu. Film trochę jak wygenerowany przez AI, ale paradoksalnie odhaczanie kolejnych klisz zamiast silenia się na nie wiadomo co wyszło na dobre. Szanuję, że film nie udaje, że jest czym ambitniejszym niż jest. 5/10 może nawet słabe 6, jako czysta rozrywka.


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Filmy noir szopman 55 14,465 02-12-2025, 04:28
Ostatni post: Mefisto
  Filmy, które nigdy nie zostały zrealizowane. nawrocki 16 3,937 13-06-2025, 11:30
Ostatni post: shamar
  Dzieciaki a filmy Gieferg 236 60,870 25-02-2025, 01:48
Ostatni post: OGPUEE
  "Filmy więzienne" Bronco Bill 31 34,654 29-12-2024, 03:51
Ostatni post: Bucho
  Najbardziej oczekiwane filmy w życiu Gieferg 31 7,905 12-01-2024, 22:08
Ostatni post: zombie001
  Filmy, które ostatecznie nigdy nie powstały bądź nie doczekały się dystrybucji slepy51 16 9,974 06-09-2022, 02:35
Ostatni post: shamar
  Filmy, które były wg Ciebie zajebiste, ale nigdy nie obejrzałeś ich ponownie Super8 15 5,781 25-02-2017, 00:33
Ostatni post: Szpeku
  Filmy gdzie przychodzi po kogoś ŚMIERĆ Pai-Chi-Wo 10 5,075 12-02-2017, 00:34
Ostatni post: Pai-Chi-Wo
  Filmy prawnicze Eorath 24 15,549 07-02-2017, 19:23
Ostatni post: Pai-Chi-Wo
  Filmy, które doceniliście po latach military 36 12,111 03-02-2016, 21:32
Ostatni post: Szpeku



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości