A to nie Lśnienie było wpadką Kubricka? Nawet do Maliny było nominowane. Zapewne przez takich geniuszy jak autor powyższego artykułu.
16-01-2023, 18:33
|
Głupoty wypisywane\wygadywane przez krytyków filmowych
|
|
A to nie Lśnienie było wpadką Kubricka? Nawet do Maliny było nominowane. Zapewne przez takich geniuszy jak autor powyższego artykułu.
16-01-2023, 18:33
No ale to były niewypały swego czasu :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 16-01-2023, 18:39 (16-01-2023, 18:39)Mefisto napisał(a): No ale to były niewypały swego czasu :)I jak pamiętam, ideą Złotych Malin było nominowanie i nagradzanie przede wszystkim klap finansowych i stąd nomki dla Lśnienia, które było takowym bomb office. Generalnie jak się głębiej prześledzi, to się okazuje, że część tych obecnie poważanych klasyków (i nie dotyczy tylko filmów) w momencie premiery było uważane za gnioty i po latach zostały docenione. Taki Maratończyk (przynajmniej w polskiej prasie) był uważany za gniota, który jedzie na modnych schematach i epatuje przemocą: https://www.filmopedia.org/archiwum/1977/1292/28237/1977-film-50-005jpg.html https://www.filmopedia.org/archiwum/1977/1292/28240/1977-film-50-008jpg.html A jak jestem przy tym, to Maciej Pawlicki mocno zjechał Nieśmiertelnego (gdzie popełnił parę głupot jak to, że MacLeod pochodzi z Irlandii) i Wielką drakę w chińskiej dzielnicy uważając je za gówno dla debili: https://www.filmopedia.org/numer/1987/1761/Film-1987-28.html#14 https://www.filmopedia.org/archiwum/1987/1776/48735/1987-film-43-009jpg.html 16-01-2023, 19:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-01-2023, 19:16 przez OGPUEE.)
Film chyba zawsze troche snobkowal, a nie oszukujmy sie tez, masa filmow, ktore dzis uwazamy za absolutne klasyki, a ktore podczas premiery zbieraly naprawde ostre baty od krytykow.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
16-01-2023, 19:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-01-2023, 20:12 przez Bucho.)
Takim dobrym przykładem jest postać Pauline Kael. Legenda wśród krytyków filmowych i postrach wśród twórców. Oberwały od niej takie dzieła jak "2001: Odyseja kosmiczna", "Łowca androidów'", "Dźwięki muzyki" czy "American Beauty". Często bywało, że jej opinia była sądem ostatecznym i krytycy mniejszego kalibru się często sugerowali nią ;)
16-01-2023, 19:43
Jeszcze mi się przypomniał odbiór rodzimych krytyków Godzilli z 1954 roku, dziś chwalonego za antywojenne przesłanie i alegorię bomby atomowej. Wówczas twórców zbesztano za to, że żerują na tragedii jaką była Hiroszima i to jeszcze w tak podłym gatunku jak science fiction. Co ciekawe, ówcześni krytycy filmowi z Polski (i podejrzewam, że z każdego kraju, gdzie leciała oryginalna japońska wersja) spuszczali się nad Godzillą właśnie za antywojenne i antyatomowe przesłanie i w ogóle jaki to mądry i aktualny film, nie to co durnawy King Kong.
EDIT: I czytając wspomniane numery "Filmu" zrozumiałem dlaczego reakcją mojej matki na moje seanse wszelkich filmów płaszcza i szpady czy Tarzany zwykle było "to dla dzieci". Otóż muszkieterowie i inne Robin Hoody byli dla ówczesnych dzieciaków idolami i odpowiednikami amerykańskich superbohaterów. I jak recenzent skrytykował takowy film, podkreślał że spodoba się jedynie dwunastolatkom :). 16-01-2023, 20:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-01-2023, 22:28 przez OGPUEE.) (16-01-2023, 18:58)Paszczak napisał(a): Oczy zarobiły najwięcej z filmów Kubricka. Opinie krytyki też były raczej ciepłe. Chyba tylko dlatego, że to był jego ostatni film, którego odbioru nawet nie dożył. Ale fama oczekiwania była na tyle duża (powrót po latach, odwaga w epatowaniu seksem, historie zza kulis i rozpad Cruise'ów), że efekt końcowy większość potraktowała raczej wzruszeniem ramion. Olbrzymim sukcesem kasowym też to raczej nie było - raczej sukcesywnie zebrało z całego świata kwotę, która była zadowalająca, szczególnie biorąc pod uwagę temat i kategorię wiekową. Idąc dalej to Dzikość serca została zmieszana z błotem przez większość krytyki, a i widzowie raczej specjalnie nie dopisali - to film, który zyskał drugie życie dopiero na VHS. NY NY do dziś jest uznawany za jeden ze słabszych Scorsese, a o One from the heart chyba już nikt obecnie nie pamięta. Zatem nie widzę tu nic w tym stwierdzeniu, co by podpadało pod temat - przynajmniej po samym nagłówku, dalej w to gówno nawet klikać nie zamierzam :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 17-01-2023, 00:13
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
21-02-2023, 03:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-02-2023, 03:04 przez Bucho.)
Chyba tutaj najbardziej pasuje.
Żulczyk skrytykował podręcznik scenariopisarstwa, do którego wstęp napisał Oleszczyk: https://www.facebook.com/spoilermasterpodcast/posts/pfbid08wr8yxRoJtYKRWJBNYYVjGahfSPeX33Ud987U1JBJWSMRsTRqsGfweL9quTLDPJkl Nie mam specjalnie nic do Żulczyka. Nawet powiedziałbym, że brakuje mi w polskiej popkulturze ludzi w moim/jego wieku, którzy lubią się powymądrzać w mediach, są autentycznie zajarani czymś innym niż Tokarczuk z jednej a najnowszy serial z Netflixa z drugiej. No i zgadzam się ogólnie, że te podręczniki to często takie teoretyzowanie i zabijanie kreatywności i gdyby ich autorzy byli takimi zajebistymi storytellerami to by pisali zajebiste scenariusze a nie średnie podręczniki. Z drugiej strony, na ile sam liznąłem temat, scenariopisarstwo w dużej mierze opiera się na warsztacie, którego dobre opanowanie dopiero pozwala zaszaleć. I nie chodzi tylko o czysto techniczne rzeczy, ale też strukturę, budowanie postaci, konfliktu, zwrotów akcji, rzeźbienie dialogów itd. Żulczykowi wywala ego wraz z niewątpliwymi sukcesami komercyjnymi i popularnością i jak zaglądam czasami na jego profil to wychodzi z niego niezły buc, który pozjadał wszystkie rozumy, słabo znosi krytykę. Na pewno sporo czyta i ogląda, ale czasami zachowuje się jakby miał dostęp do dzieł nieznanych maluczkim w odniesieniu do tytułów, które tutaj na forum mają tematy na kilkanaście stron itd. I używa tego oczytania do okopania się w twierdzy, w której jego scenariusze, nawet jeśli schematyczne (co jest zabawne w kontekście tego jego nowego wpisu) i nudne to oczywiście tak miało być, bo on wielki pisarz przecież ma ten warsztat, tylko nie zawsze używa pełnego arsenału i to jest jego świadomy, bardzo dobry wybór, którego "hejterzy" nie zrozumieją. Co jest też zabawne w kontekście tego wpisu - broni swoich tekstów używając właśnie takich teoretycznych argumentów z podręczników - "Wiedziałem, że ktoś mi wyrzyga Belfra, ale trzeba się znać, żeby skumać, że tam jest taki i taki patent i on działa, bo tak miało być". Czyli gość, który napisał Belfra i porównuje Nolana do Kubricka wyśmiewa za archaiczne podejście do narracji gościa, który propsuje Legalną blondynkę. 09-08-2023, 16:58 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Pierdoły i głupoty o TV (niusy, abonament, stacje tv itp.) | military | 66 | 16,701 |
07-07-2009, 21:17 Ostatni post: jajcasz |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |