Ankieta: Czy chcia
Tak
Nie
Go
[Wyniki ankiety]
 
 





Hannibal (Ridley Scott, 2001)
#41
majlo napisał(a):Nie no, jednak doktorek w dużej mierze przyczynił się do pojmania szalonego krawca. Oczko

wielkiego wyboru to on nie miał Uśmiech
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#42
Mefisto napisał(a):a choćby i w jednej scenie: gdy Clarice wyrywa się funkcjonariuszom i odbiera od Lectera kopertę - proste, piękne, dyskretne, ale mocne w ciul

Wiem dokładnie, o którym momencie piszecie. Tylko dla mnie nie swiadczy, to o miłości, rodzącym się uczuciu, ani niczym podobnym, a przynajmniej nie w takim rażąco śmiesznym wydaniu, jak to miało miejsce w części drugiej (Dear Clarice...oh ah...tada!). Raczej coś na kształt rodzącego się zrozumienia dla położenia, w jakim się Hannibal znalazł (cała sytuacja z dr. Chiltonem, w którym sama sytuacja, że ma kogoś takiego pod kluczem wyzwoliła sadystyczne zapędy) i współczucia (dla psychopaty jakby nie było i jakkolwiek to brzmi) dla - mimo wszystko - człowieka w pełni sprawnego intelektualnie, a przede wszystkim kogoś, kto prawdopodobnie w dniu narodzin psychopatą nie był. Hannibl jako seryjny morderca w "MO" był nieprawdziwy, a zarazem szalenie prawdziwy, w każdym razie ugładzony na potrzeby bycia symbolem. No i z drugiej strony ten nieszczęsny "szalony krawiec", jak jebitna, rozmiarów ludzkich ćma wygladający. Ja tam nie wiem, kto w tym filmie był owcą (czy to była córka pani senator?), tak mi się wszystko wskutek tego pomieszało. Clarice była wilkiem, czy kto? :mrgreen:
Właśnie dlatego pisałem o tym, że "MO" jest filmem mocno relatywizującym pewne kwestie i w gruncie rzeczy przez to genialnym. "Hannibal" to już zupełnie inna bajka...

Odpowiedz
#43
Mefisto napisał(a):wielkiego wyboru to on nie miał
Może i nie miał, ale sam fakt, że współpracował jest chyba wystarczający, żeby nazwać ich "kolegami z pracy" (koniecznie z cudzysłowem). Oczko

JohnBerebere napisał(a):Raczej coś na kształt rodzącego się zrozumienia dla położenia, w jakim się Hannibal znalazł
Kurczę, ale zrozumienie dla położenia, w jakim znalazł się Hannibal poprzez tak subtelny kontakt fizyczny? Mnie to zupełnie nie pasuje.
22.04.2011

Odpowiedz
#44
majlo napisał(a):(koniecznie z cudzysłowem).

A dlaczego właśnie nie bez? Mam na mysli tę , która "robi" cały film (a konkretnie jej fragment gdzieś od czwartej minuty). Czy Lecter nie wygląda w niej trochę jak jej służbowy przełożony, który życzyłby sobie, aby jej praca jako agentki FBI była wykonywana dobrze i skutecznie? Rodzi to niemały problem, bo federalni wkraczają do akcji dopiero wtedy, gdy przestępstwa - także te popełniane przez psychopatycznych morderców - przekraczają granice stanu. Oczko

Cytat:Kurczę, ale zrozumienie dla położenia, w jakim znalazł się Hannibal poprzez tak subtelny kontakt fizyczny? Mnie to zupełnie nie pasuje.

Czy to musi się kojarzyć tak jednoznacznie? Dla mnie jest to zupełnie erotyzmu pozbawione i przypomina raczej fragment fresku na kopule Kaplicy Syekstyńskiej.

Wracając jeszcze do tej sceny. Hopkins jest w niej genialny. To, w jaki sposób wypowiada "Thank You Clarice. Thank You" i mina jaką robi później. Czy mógłby mi ktoś wyjaśnić za co Lecter jej tak ładnie dziękuje?

Odpowiedz
#45
Wydaje mi się, że dziękuje jej za to, że swoim zachowaniem nie zawodzi jego oczekiwań. Że jest taka, jaką ją zapamiętał ze spotkań w Baltimore.
.noisivelet naht nuf erom era srorriM

Odpowiedz
#46
Ja wolę Hannibala od Czerwonego smoka, bo Hannibal jest po prostu głupi, a Czerwony smok nabzdyczony i nijaki. Wolę przypalony placek niż śliczny tort smakujący opłatkiem.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#47
RandoMan napisał(a):Wydaje mi się, że dziękuje jej za to, że swoim zachowaniem nie zawodzi jego oczekiwań. Że jest taka, jaką ją zapamiętał ze spotkań w Baltimore.

A pamiętamy początek tejże sceny?

H: Dobry wieczór Clarice.
C: - Pomyślałam, że może chciałby Pan odzyskać rysunki zanim dostanie Pan celę z widokiem.
H: - To ładnie z Twojej strony. A może to ostatnia sztuczka Crawforda zanim wam obojgu odbiorą tą sprawę?
C: - Nie przyszłam z własnej woli.
H: - Powiedzą jeszcze, że jesteśmy zakochani. Wyspa zwierzęca. Wyjątkowo rozkoszny pomysł Clarice, twój?
C: - Tak
H: - To było dobre. Szkoda tylko małej Catherine, tik-tak, tik-tak.


Czy właśnie dosłownie na chwilę przed nie dał do zrozumienia, że go zawiodła?
No, ale wiadomo, w "Hannibalu" było wielkie love.

Odpowiedz
#48
Berebere - tym sposobem dał jej tylko do zrozumienia, że przejrzał ją i Crawforda. Jak dla mnie nie było tutaj wyrzutu.
.noisivelet naht nuf erom era srorriM

Odpowiedz
#49
freak_outXP napisał(a):Sorry Berebere, ale natury nie pokonasz :razz: :wink: .

aż mi się przypomniał dowcip. statek pasażerski rozbija się u wybrzeży jakiejś wysepki. wśród ocalałych jest grupa samców i jedna kobieta. po miesiącu przebywania na wyspie kobieta mówi: "dłużej tego nie zniosę! zabijam się!" po dwóch miesiącach odzywa się jeden z facetów: "dłużej tego nie zniosę! zakopujemy ją!". po trzech miesiącach odzywa się inny: "dłużej tego nie zniosę! odkopujemy ją!"

natury nie pokonasz:)

Odpowiedz
#50
Lecter nie miał powodów, by żywić niechęć do Clarice, tak samo, jak nie miał powodu, by ją żywić do Grahama. Nienawidził jedynie "swobodnie się pasącego, ludzkiego bydła".
.noisivelet naht nuf erom era srorriM

Odpowiedz
#51
Lecter traktuje Clarice trochę jak ukochaną uczennicę. Tam bez wątpienia jest chemia, fascynacja na różnych płaszczyznach, po każdej stronie inaczej, ale - jest. W Hannibalu zostało to perfidnie zbanalizowane.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#52
Tak naprawdę w "Hannibalu" interakcja na linii Lecter - Starling jest praktycznie jednostronna. Lecter monologuje, a Clarice powtarza tylko "dr Lecter", wypowiadając jeszcze ze trzy inne zdania w tym "I guess I need wine" i "Not in a thousand years" Uśmiech

Tego mi właśnie w "Hannibalu" najbardziej brakowało. Rozmowy Hannibala z Clarice w Milczeniu... stanowiły motor napędowy tego filmu, jego esencję. A w "Hannibalu"... Ech, jakie rozmowy? Smutny
.noisivelet naht nuf erom era srorriM

Odpowiedz
#53
Podpisuję się pod tym wszystkimi kopytami. Hannibal to czyste efekciarstwo. Tania sensacja: on je ludzkie mózgi i leci na agentkę, ona się miota i nie wie co zrobić.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#54
Nie wiem, co Wy z tą naturą... :razz: Ja już napisałem, jak widzę relacje łączące Starling z Hannibalem w "MO". RandoMan - był to wyrzut, ale nie taki, który mógłby przekreślić porozumienie, które zaczęło ich łaczyć i które ostatecznie w tej scenie znalazło swój najpełniejszy wyraz w filmie. 'Wyspa zwierzęca...' Przecież tam wszystko jest szarno na białym w tej scenie wyjasniona natura tej relacji. Myślę, że on jej podziękował za przypowieść o owieczkach (bardzo zresztą pojemną interpretacyjnie), bo znalazł w niej coś dla siebie i o sobie.

Dwójka z kolei nie powiedziałbym, że "czyste efekciarstwo". W tym porozumieniu dwóch fajferów głębokich była jakaś metoda. Oczko Ciekawe jak by wyglądały ich dzieci. Czy nie zaczęłyby po narodzinach wirować w powietrzu do tyłu, a na końcu barankiem o glebę. :razz: Głupie to takie, że aż mądre i uznałbym to za efekciarstwo, gdyby nie uporczywe wrażenie, że te płycizny były zamierzone i celowe. Ale może się mylę. Książki nie czytałem, więc co ja mogę wiedzieć na temat tego, skąd się te brednie wzięły.

Odpowiedz
#55
JohnBerebere napisał(a):Głupie to takie, że aż mądre i uznałbym to za efekciarstwo, gdyby nie uporczywe wrażenie, że te płycizny były zamierzone i celowe.
Ale: po co?
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#56
Artemis napisał(a):Ale: po co?

Nie wiem. Wydaje mi się, że dla jajec. Cięzko mi to jasno uzasadnić, ale to, że gdzieś przynajmniej od połowy film pikuje w kompletną groteskę (i ta mózgowa kolacja na końcu), to chyba wszyscy widzą, co? Trzeba by się Ridleya spytać, albo któregoś tam z tych współodpowiedzialnych. Uśmiech

Odpowiedz
#57
Pytanie: po co ta groteska? (Jeśli zamierzona)
Nie - po prostu scenariusz został źle napisany. Świadomości twórczej tu nie widzę, jedynie partactwo.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#58
Artemis napisał(a):Pytanie: po co ta groteska? (Jeśli zamierzona)

Moze było ciężko nakręcić coś równie dobrego (mając na uwadze także to, jak często słyszy się, że "Hannibal" wcale nie był dobrą książką), jak "MO". Pójscie w pastisz jest zawsze jakimś wyjściem i lepsze to niż thrillerowe zlepy calkiem na poważnie w rodzaju "Horsemen". "Czerwony Smok" to też trochę takie coś, choć nieco lepsze.

Artemis napisał(a):Świadomości twórczej tu nie widzę

A ja właśnie widzę. Rozbraja mnie na przykład myśl, że nic na to nie poradzę, że być może lubię takie partactwo. Oczko

Również pierwsza scena z maską "Hanniego" wyznaczyła mi temat całego filmu, ale - powtórzę jeszcze raz - jest to tylko moja własna interpretacja słuszności której nie chce mi się dowodzić, ani o nią spierać.

Odpowiedz
#59
Ten film jest zbyt kiepsko-kiepski, by mógł być pastiszemUśmiech. Tu są: płycizna psychologiczna, efekciarstwo ze strony Hopkinsa, sensacyjne chwyty. Niespecjalnie wyeksponowane - po prostu są i tyle.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#60
Jeśli masz rację, to film jest głupszy niż ustawa przewiduje. Uśmiech

[Obrazek: cap2g.th.jpg][Obrazek: cap3n.th.jpg]

Hanni <3

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The Dog Stars - Ridley kręci post-apo Pelivaron 11 908 17-04-2026, 01:21
Ostatni post: slepy51
  BLACK HAWK DOWN [reż. Ridley Scott] Mental 87 24,043 30-04-2025, 22:32
Ostatni post: Debryk
  The Martian (2015) reż. Ridley Scott Lawrence 317 54,737 04-05-2024, 06:44
Ostatni post: Debryk
  The Last Duel (reż. Ridley Scott, 2021) Pelivaron 160 19,362 28-01-2024, 20:02
Ostatni post: Dr Strangelove
  The Duellists (1977, Ridley Scott) Mental 18 4,755 07-05-2020, 16:36
Ostatni post: Wyatt Earp



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości