Po mniej więcej 10 latach zobaczyłem ponownie "Heat", a to głównie dzięki waszej zaangażowanej agitce (dziwne, bo po mistrzowskim "Insider" powinienem się nań rzucić z mlaskaniem ozora dużo wcześniej!) i teraz jestem zły, bo w wolnej chwili przekopałem się przez tutejszy wątek o tym genialnym filmie. I co? Kurwa, błąd! Mogłem zaczekać, przypielęgnować proces racjonalizacji i idealizacji, ale nie, musiałem zajrzeć i psiakrew ciężka, kolejny raz czytam całkiem sensowne zarzuty: o dziwacznym czmychnięciu Weingro, strzelaninie, podczas której nie ucierpiał żaden Kowalski z torbą zakupów itd. Mimo potężnego zachwytu, mimo że podczas seansu Żona (która również jest pod olbrzymim wrażeniem) delikatnie sugerowała mi te potknięcia, potraktowałem je "na potem".
Film wciąż 10/10, ale po tych zasadnych krytycznych uwagach, z deczko zrzedła mi mina. Wyliżę się jednak
ps: Mental, naskrobałeś coś o braku sensu w chowaniu się w trakcie ostrzału za samochodem. Ok, karoseria to żadna ochrona, ale w środku są bardziej sensowne zapory, jak korpus silnika, różne części z "grubszego" metalu, żeliwo, rama itd.
Chodzi o to, że jednak fuksem można uniknąć piachu.
Jezu, a w którym filmie podczas strzelaniny pokazywano postrzelanych cywilów? I po cholerę ich pokazywać?
Niepotrzebnie odwracało by to uwagę od akcji, i prawdopodobnie wyszło by groteskowo (przesadny dramatyzm).
W ucieczce Weingro nie widziałem nic dziwnego.
Mann jest genialnym reżyserem, uwielbiam serial Miami Vice, świetny jest Ostatni Mohikanin i Zakładnik, bardzo dobry Manhunter, ale Gorączka jest zdecydowanie jego najepszym filmem.
I zgadzam się z utartą opinią, że to najlepszy film sensacyjny.
A strzelanina przy dobrym (i głośnym) udźwiękowieniu robi piorunujące wrażenie.
(27-06-2011, 11:49)klaus_kinski napisał(a): Jezu, a w którym filmie podczas strzelaniny pokazywano postrzelanych cywilów? I po cholerę ich pokazywać?
Po co w ogóle cokolwiek pokazywać? Może pozostawić wszystko na domysł, jak często w europejskim kinie? Pretensje do strzelaniny ulicznej w "Heat" wyszły paradoksalnie z doskonałości tej sceny. Jest tak pierońsko dobrze filmowana, tak realistyczna, ekspresyjna i mózgojebna, że człowiek zaczyna doszukiwać się błędu, bo chce się upewnić, że Mann zadbał o każdy detal. Wszystko bo to, by bezkarnie pisać potem peany.
(27-06-2011, 11:49)klaus_kinski napisał(a): Niepotrzebnie odwracało by to uwagę od akcji, i prawdopodobnie wyszło by groteskowo (przesadny dramatyzm).
Szanse, by wyszło groteskowo raczej przy braku ofiar. Tu była wielka rozpizdówa: wszyscy na maksa zestresowani, organizację szlag trafił, bo Hanna dostał info o napadzie, więc zaskoczeni napastnicy musieli działać natychmiast. Nie mogło obyć się bez błędów. Zauważcie jednak: zamiast cywilów, pękały szyby witryny i inne przedmioty użytku publicznego. Być może Mann świadomie pozwolił sobie na sporą nutę romantyzmu i nie pozwolił poharatać przechodnia, bo nie chciał nadać Neilowi cech skończonego bandziora? W każdym razie, epizod strzelaniny jest tak dalece mistrzowski, że ewentualne jej rozkminy to raczej kosmetyka. Gorzej z ulotnieniem się Weingro.
(27-06-2011, 11:49)klaus_kinski napisał(a): W ucieczce Weingro nie widziałem nic dziwnego.
To bardzo dziwna ucieczka, a jeszcze dziwniejsze zachowanie Neila, bo ten - póki pałki nie odjadą - mógł schylić się nad Weingro i go pilnować lub wcześniej walnąć, pozbawiając chociaż przytomności. Weingro wykorzystując sytuację, jakby się ulotnił. Gdzie uciekł? W którym kierunku? Zupełnie bezgłośnie? Doskonale kumam, że bez tego myku akcja poszłaby w innym kierunku, ale ucieczkę Weingro trza było inaczej rozpisać. Zresztą, głupi ten Weingro - po tym, jak Neil potrząchał jego psychopatycznym łbem w barze, powinien domyślać się, że forsa w aucie to podpucha, jak i samo tarmoszenie łbem - być może kasujące ewentualne podejrzenia ze strony Weingro (w sensie, ok wyżył się, ale forsę da)
(27-06-2011, 11:49)klaus_kinski napisał(a): Mann jest genialnym reżyserem, uwielbiam serial Miami Vice, świetny jest Ostatni Mohikanin i Zakładnik, bardzo dobry Manhunter, ale Gorączka jest zdecydowanie jego najepszym filmem.
I zgadzam się z utartą opinią, że to najlepszy film sensacyjny.
To, że Mann jest geniuszem dramatu sensacyjnego i jednym z najlepszych reżyserów świata, istnieje poza wszelką dyskusją. Jednak mnie "Miami Vice" (serial) nie rusza, mało tego - wnerwia i śmieszy. Wspominasz także "Manhuntera": to obok "Insidera" i "Heat" moja ścisła czołówka Mannowych pereł. Absolutny top.
4 minuta, 51 sek. Dostaje gruby murzyn-cywil. Trzeba brać pod uwagę, że pewnie większość zwykłych przechodniów, słysząc/widząc odgłosy regularnej wymiany ognia, od razu uciekła lub pochowała się w sklepach czy zaułkach. Opustoszałe w trakcie długotrwałej strzelaniny ulice, wydają mi się czymś zupełnie naturalnym.
Kiedy rozum śpi, budzą się eksperci.
28-06-2011, 18:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-06-2011, 13:20 przez Tomkiewicz.)
Dobra, wy tu pitu pitu o niuansach miejskich strzelanin, a ja tu mam ciekawszą rzecz do pokazania Tak się złożyło, że jestem aktualnie w Los Angeles i jako fan Heat nie mogłem przecież zmarnować tak oczywistej okazji do zobaczenia jakiegoś miejsca związanego z tym filmem. Wybrałem restaurację, do której Neil i Vincent idą na pogaduchę o życiu. Pamiętacie?
Knajpa jest zajebiście przyjemna i ekskluzywna, a wygląda tak:
Pokazałbym więcej fotek, ale właściciel, a przynajmniej koleś na niego wyglądający, zabronił pstrykania jakichkolwiek zdjęć wnętrza poza uchwyceniem powyższych plakatów. Ale obsługa bardzo miła, sympatyczna i zabiegana, co było o tyle dziwne, że miejsce nie było wypełnione nawet w 1/4. Jak facet usłyszał, że jestem tam przez Heat to nawet zaprowadził mnie i dziewczynę do TEGO stolika Zjadłem steka, który kosztował 38 dolarów
Miejsce zajebiście fantastyczne i gdyby nie ceny i brak czasu to na pewno bym tam wrócił. Wystrój kryształowo nowoczesny i czysty, obsługa wzorowa, jedzenie smaczne, no i ten niepowtarzalny KLIMAT Zresztą nie tylko Heat tam promują bo na jednej ze ścian wisiała cała seria plakatów z Mad Mena i jeszcze jakieś inne dziwne rzeczy, więc chyba przynajmniej ten serial też tam kręcili.
Pozdro z LA
Ten pierwszy fajny - a do tego jaki timing
Akurat sobie odświeżyłem, tym razem w końcu w HD i zostałem rozpieprzony po raz kolejny.
Najbardziej rozpierdalająca scena: Eady wysiadająca z wozu z WTF w oczach i uciekający Neil.
Jest postęp - zamiast nienadającej się do oglądania, przyciętej do 4:3 kopii wyglądającej jak VHS który ma za sobą zdecydowanie za dużo odtworzeń mamy ten sam remaster, co na Blu-ray. Wykadrowany do 16:9, ale zawsze.
Też dzisiaj zrobiłem powtórkę (który to już raz...?) i moja opinia nie ulega zmianie, to wciąż jeden z najlepszych filmów, jakie widziałem. Majstersztyk.