31-07-2010, 22:00
|
Inception (2010)
|
|
Zaskakujące, że ten film mógł się nazywać po prostu "Manipulacja", a zamiast wchodzenia w cudze umysły Leo mógł przystawiać do skroni ofiar pistolet
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
31-07-2010, 22:07
Fajnie jest iść do kina na film rozrywkowy i nie wyjść po seansie głupszym, ale myśleć o nim, analizować, zachwycać się i mieć wrażenie, że być może już nic lepszego (przynajmniej w tej kategorii) się w tym roku nie zobaczy. Nie mam się nawet do czego przyczepić, wszystko jest tu tak fantastycznie wyważone, nakręcone, zagrane i wyreżyserowane, że nic tylko iść do kina raz jeszcze. Co mam zamiar uczynić.
31-07-2010, 22:14 Rodia napisał(a):Ej, mam problem. Po Incepcji trudno jest mi obejrzeć jakikolwiek inny film - wszystko w porównaniu z nim wydaje się zwyczajnie płaskie i nieinteresujące, też tak macie? Nie, po powrocie z kina od razu włączyłem sobie kolejne odcinki Full Metal Alchemist
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
31-07-2010, 22:15
Zakończenie = sen jest jedynym słusznym i logicznym wyjaśnieniem, pozostaje tylko kwestia spojrzenia na wcześniejsze wydarzenia. Wszystko jest dla mnie jasne, ale jednak jeden seans to za mało żeby wszystko ogarnąć. Tak czy inaczej film zajebisty <ok>
Do poczytania: http://www.cinematical.com/2010/07/19/dissecting-inception-six-interpretations-and-five-plot-holes/ -Bodzio- napisał(a):Reakcja widowni na moim seansie w ostatniej scenie była piękna - bączek się kręci, kręci, wszyscy siedzą jak na szpilkach, pojawiają się napisy końcowe, a po sali przetacza się zbiorowy jęk zawoduU mnie wszyscy wybuchnęli radosnym śmiechem : ) -Bodzio- napisał(a):Tak się zastanawiam, jaką tematykę podejmie Nolan w swoim kolejnym filmie niebatmanowym. Wiadomo coś o jego kolejnych projektach?Nolan robi filmy na bieżąco, więc nie. 31-07-2010, 22:19 Mierzwiak napisał(a):Nolan robi filmy na bieżąco, więc nie. No nie wiem - Incepcję miał ponoć 8 lat temu zaczynać
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 01-08-2010, 00:04
Ja dziś oblukałem Reksia i faktycznie - nie ten poziom
![]()
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 01-08-2010, 00:06 Rodia napisał(a):Ej, mam problem. Po Incepcji trudno jest mi obejrzeć jakikolwiek inny film - wszystko w porównaniu z nim wydaje się zwyczajnie płaskie i nieinteresujące, też tak macie? Chyba minie z tydzień zanim włączę coś innego Po seansie w piątek wróciłem do domu i włączyłem TV, a tam "Szczęki" i cholera ... nie chciało mi się tego oglądać. Zrobiłem błąd bo na seansie byłem sam i aż mnie wyrywało, żeby się do kogoś odezwać po napisach końcowych, żeby się z kimś podzielić emocjami. Wszedłem na forum i nie wiedziałem co napisać bo było tego, aż tyle ![]() Film pozamiatał. W tym roku już nic lepszego nie zobaczymy, ba ! Myślę, że przez najbliższe kilka lat nie zobaczymy tak udanego filmu. Swoją drogą to mamy połowę roku, a w kinie byłem 2 razy więcej niż w 2009 i ani jednej wizyty nie żałuję. Na film Nolana przejdę się jeszcze przynajmniej raz, za tydzień w piątek, a zakup na BR obowiązkowy. 01-08-2010, 01:53 Rodia napisał(a):Po Incepcji trudno jest mi obejrzeć jakikolwiek inny film - wszystko w porównaniu z nim wydaje się zwyczajnie płaskie i nieinteresujące, też tak macie? Mam podobnie, od przedwczorajszego wieczornego seansu do teraz nie obejrzałem żadnego filmu, nie licząc dokumentu z TVP2 popołudniu, bo ciągle jeszcze wracają obrazu z "Incepcji". Na początku pomyślałem sobie, że 9/10, a teraz to już chyba 10/10 i pewnie utwierdzi mnie w przekonaniu o tym drugi seans, może tak w ciągu tygodnia jak tańsze bilety są. Minusy wymienione przez Mefisto przypominają mi napisanie ich na zlecenie, znaczy tak żeby jakieś wykazać, bo trudno uznać za minus fakt, że np można łatwo utracić fakty nie skupiając się w pełni na seansie. Na facebooku w małym komentarzu napisałem, że jest to zdecydowanie najlepszy film roku do tej pory i trudno, żeby do końca roku wyszło coś lepszego, no chyba, że o czymś ważnym zapomniałem, coś co może konkurować pod względem zajebistości jest "TRON: Legacy", z pewnością będzie to oszałamiające widowisko, ale pewnie i tak uznam wyższość Inception jak rok temu mimo całej swojej piękności "Avatar" przegrał u mnie rywalizację o najlepszy film roku z "Inglourious Basterds". Za wcześnie chyba już nie jest, ażeby przyznać Oscara za scenariusz Christopherowi Nolanowi? W końcu jeszcze nie otrzymał, a za "Memento" się już należało, a tak w ogóle to Inception mogłoby zakosić nawet Najlepszy Film na przyszłorocznej gali.Pamiętam, że na film czekałem z niecierpliwością jak tylko pierwsze info się o nim przeczytałem, gdzie wymieniono pełną obsadę, w której znalazło się kilku moich ulubionych aktorów (najlepiej według mnie wypadł Joseph Gordon-Levitt), z których Leo fakt, że jest trochę podobny do swoich poprzednich ról, ot choćby np Shutter Island, ale zaznaczyłem, że tylko trochę, mi to jakoś nie przeszkadza, a tak przy okazji to się nie mogę doczekać "Hoovera". I tak pamiętam jak wyszedł pierwszy zwiastun, a dokładniej teaser, który tam dużo nie pokazał, ale na końcu była scena z brakiem grawitacji w korytarzu i było to coś niesamowitego, a oglądać to przez kilka minut w kinie to rzecz piękna, jest to też zjawisko jakie chciałoby się samemu przeżyć, tak se polatać, może mi się uda w świadomym śnie Jestem ciekaw jak dokładnie całe te sekwencje z brakiem grawitacji zrobili, mam nadzieję na porządne making-of.Przed wizytą w kinie w piątek obejrzałem "Dark City", bo jak mówił Christopher Nolan, to na tym filmie i na Matrixie czerpał swoją największą inspirację, jest kilka elementów wziętych i się nawet Chris z tym za bardzo nie kryje, oczywiście zapożyczenia jak najbardziej na plus i żeby choćby je poznać więc polecam bardzo wcześniej wspomniany film (Inception uważam za lepszy, ale nie jakoś znacząco), którego o dziwo wcześniej mi nie dane było obejrzeć, a niedawno na Blu wyszedł i prezentuje się wyśmienicie. Tak sobie myślę, że tak jak The Dark Knight zajął czołowe lokaty w rankingach filmów na podstawie komiksu, tak Inception ma szansę na wysokie lokaty w zestawieniach najlepszych filmów sci-fi. A no i muzyka wypas, "Time" już z 30 razy wysłuchałem ![]() Sala o godzinie 18:00 była zapełniona gdzieś w 3/4, bardzo dużo jak na film bez żadnej podstawy fabularnej (książka, sequel, komiks...), dość dobra reklama była, i co najlepsze, to większość była oczywiście obładowana w napoje i żarcie różnego rodzaju, z tego co zauważyłem po seansie, większość wszystkiego nie zjadła, a kątem oka widziałem, że do kibla wyszła tylko jedna osoba, przy czym biegiem w obie strony ![]() Zdecydowanie na jakiś dłuższy czas na moim pulpicie zagości ta tapeta: ![]() HBO First Look w HD o Inception: [youtube]http://www.youtube.com/watch?v=plLJD9mygcg[/youtube]
Demokracja: Bóg, który zawiódł
01-08-2010, 02:24 Ronaldinho napisał(a):a kątem oka widziałem, że do kibla wyszła tylko jedna osoba, przy czym biegiem w obie stronyKoleś który siedział obok mnie wyrobił się w minutę biegiem w dwie strony do WC ...potem sapał mi przez 10 minut <ok> W sumie to faktycznie wycieczek do toalety na tym filmie było jak na lekarstwo. 01-08-2010, 04:47
No miał, ale nie zaczął więc się nie liczy. On ma po prostu taką metodę pracy - robi jeden film w danym czasie, nic więcej.
Zajebiście wielki EDIT: Mefisto napisał(a):LOLOj tam, raz na ruski rok można ![]() Mefisto napisał(a):Z tego co pamiętam, to nie dał im wyjścia za bardzo.To nadal nie wyjaśnia jak to możliwe, że biznesmen nie mający (najwyraźniej) związku z tą technologią nagle w śnie wymiata jak zawodowcy. Ok, z początku wynika, że miał kiedyś przeszkolenie, ale on podczas incepcji rozwala jak pozostali! Nadal mi to zgrzyta. Mefisto napisał(a):Cobb był wystarczająco długo poza krajem, żeby jego dzieci się zmieniły.To nadal można tłumaczyć konwencją filmową (i chyba o to Nolanowi chodziło). No bo w jakim filmie widziałeś, żeby dzieciaka 5 i 7 letniego grał inny/a aktor(ka)? Natomiast po drugim seansie stwierdzam, że scena na końcu jest faktycznie identyczna z tą, którą Cobb pamięta - z tym, że zapomniałem zwrócić uwagę na pewien szczegół, który może sytuację dobrze rozjaśnić. Ubrania dzieciaków. Pamięta ktoś czy w końcówce są takie same jak w reszcie filmu? Mefisto napisał(a):Skoro totem Cobba nie był jego (a co więcej - podstępnie go wykradł)ON GO NIE WYKRADŁ!! On go zakręcił w sejfie podkładając ideę Mal. Ale niczego nie wykradł. Po prostu po jej śmierci przejął go dla siebie. Co prowadzi mnie również do wniosku, że z uwagi na emocjonalną bliskość jaką ów totem miał dla niego to jego funkcja - przedmiotu, którego wagę zna tylko posiadacz dzięki czemu może sprawdzać czy śni czy nie - przeszła na niego. Chodzi mi o to, że totem może dla niego perfekcyjnie działać, przez to, że należał do osoby tak blisko z nim związanej. Nie twierdzę, że tak jest, ale dla mnie jest to możliwe. Mefisto napisał(a):Nieprawda. Cobb zrezygnował z niej z prostych powodów:Ja to odebrałem tak, że jego ostatnia rozmowa z nią dość jasno daje do zrozumienia, że to jest pożegnanie i on się spod jej wpływu uwalnia. Ostatecznie. Nie tylko z powodu misji, ale z powodów emocjonalnych. Dlatego - jeśli przyjąć Twoją teorię - nadal twierdzę, że w tym momencie powinien się obudzić bo wszystko co jego mózg sobie wytworzył w celu przebudzenia się "zadziałało". To, że był tak głęboko nie powinno mieć tu znaczenia, bo i reszta tego co sobie tam stworzył nie zgadza się z zasadami jakie poznaliśmy w filmie. Co do zestarzenia się Saito to już to czaję - on zwyczajnie trafił do limbo trochę wcześniej niż Cobb. Ponieważ tam sekundy zamieniają się w dekady to się zestarzał. Cobb nie zdążył aczkolwiek miałem wrażenie, że w scenie jedzenia zupy jest o wiele bardziej "pocharatany" przez życie niż wcześniej ![]() Mefisto napisał(a):Przypuszczalnie się zastrzelili, ale jak dla mnie to za mało, żeby wydostać się z limbusa.Po drugim seansie stwierdzam, że wystarczająco. Limbus nie działa na takiej samej zasadzie jak poziomy snów zaprojektowane przez Ariadne. O ile z nich śmierć prowadziła do limbusa o tyle śmierć z limbusa prowadzi do przebudzenia się. Świadczy o tym scena jak Cobb i Mal leżą na torach - pociąg ich przejeżdża, a oni zwyczajnie się budzą. Poza tym na drugim seansie zauważyłem, że gdy Ariadne zrzuca Fischera z wieżowca dając mu zryw to celuje pistoletem w kierunku Cobba chcąc go zastrzelić, żeby się przebudził, ale on krzyczy "Nie!" bo chce znaleźć Saito. Ot taki geścik, ale wiele wyjaśnia ![]() Problem limbusa polegał bardziej na tym, że jeśli trafiło się tam poprzez śmierć (a nie zejście w sen jak to robili kiedyś Cobb i Mal a w filmie Cobb i Ariadne) to traciło się kontakt z rzeczywistością i zapominało się o wszystkim. Dlatego Cobb i Saito muszą sobie na końcu wszystko przypomnieć. Zastanawiałem się też jak Cobb i Mal podczas swoich eksperymentów w ogóle tam trafili, ale teraz jest już wszystko jasne: wystarczyło, że zeszli poziom niżej od najniżej zaprojektowanego poziomu snu. Cobb i Ariadne trafiają do limbo bo Ariadne zaprojektowała tylko 3 poziomy - niżej jest już tylko limbus. Tak samo niegdyś trafili tam Cobb z Mal, a kontakt z rzeczywistością stracili bo zaczęli budować swój świat ze wspomnień, a nie nowych rzeczy. Mefisto napisał(a):Nie chodzi tyle o uśmiechy, co samo zachowanie - skoro Cobb i Saito się budzą, to powinni być cały czas podłączeni do maszyny. Tak samo pozostali - choć obudzili się wcześniej, to i tak mieli za mało czasu, aby wszystko zatuszować, a potem jeszcze czekać na powrót tamtych dwóch (jeśli w ogóle).Nie kupuję tego, zwłaszcza po drugim seansie. Tak jak powiedział Craven â Saito na początku filmu budzi się już bez aparatury więc nie ma powodu, dla którego Cobb nie miałby mieć takiej sytuacji. Najwyraźniej po prostu aparatura jest tylko potrzebna do wspólnego śnienia, a nie do utrzymania obiektu w tym stanie. Poza tym - co najważniejsze - obok nich obudził się Fischer więc nie mogli pozwolić, żeby zauważył cokolwiek dziwnego. I wcale za mało czasu nie mieli Ale to moja interpretacja.Poza tym â na drugim seansie zauważyłem, że Ariadne widząc przebudzenie Cobba JEST lekko zaskoczona â usta jej drżą i jest to wyraźna oznaka zaskoczenia. Mefisto napisał(a):no, chyba, że ten cholerny bączek się naprawdę przewraca (słychać dźwięk)Nic nie słychać. Bączek na sekundę przed fadem lekko się chwieje, zaufaj mi Ale dźwięku nie ma, tylko fajna rozmyta nutka Zimmera.Craven napisał(a):Mogło by być tak, że włożyłby więcej wysiłku w kreowanie postaci, które potem by się zmarnowały w tej historii, których tło nie znalazłoby ciągu dalszego w filmie. Po przespaniu się stwierdzam, że w ogóle mnie to nie boli.Po drugim seansie również uznaję, że wali mnie to - tym bardziej, że brak motywacji postaci wzbogaca potencjał interpretacyjny tego filmu. W każdym razie za drugim razem w ogóle mi to nie przeszkadzało. Craven napisał(a):Nie widzę najmniejszego powodu do zdziwienia, to przecież sny. Myślę, że jak ktoś miał kiedyś sen świadomy to też by się nie zdziwił.Nie no, spoko. Jak do mnie na uczelnię przyjdzie kiedyś koleś, który mi udowodni, że sny mogą być równie realne jak rzeczywistość i że mogę tworzyć tam co chcę to nie zobaczy nawet cienia zdziwienia na mojej twarzy ![]() Trochę się czepiam - ale jak dla mnie Ariadne po prostu zbyt gładko i bez oporów weszła w ten świat (jej odejście i powrót po akcji z Mal na kilometr pachnie czystym zabiegiem scenariuszowym). Craven napisał(a):BTW tu tkwi pewna wątpliwość tego filmu. Cobb, mówi, że we śnie można serwować rzeczy nierealne, bo dopiero kiedy się obudzimy zdamy sobie sprawę, że to było dziwne. Tymczasem filmowe sny idą całkowicie w realizm.Nolan mówił w wywiadach, że robiąc Incepcję przyjął zasadę, o której w pewnym momencie mówi Cobb - "dreams feel real while we're in them". Ich realizm ma podłoże fabularne, bo sny muszą sprawiać jak najrealniejsze wrażenie, żeby obiekty, od których wykrada się informacje nie połapali się, że coś jest nie tak. Wszystko pięknie tu gra i się zgadza, po prostu ta zasada nie została wystarczająco wyeksponowana w filmie. Craven napisał(a):Wiemy, że nie jest to zbyt oficjalna technologia, bo Page o tym nie wiedziała.Kłania się drugi seans i wyłapywanie szczegółów - ta technologia została opracowana przez wojsko, żeby żołnierze ćwiczyli w niej odporność na ból. No ale jak dla mnie jest to zdecydowanie za mało. Craven napisał(a):Owszem było ryzyko limbo, ale sorry taka praca a jeśli Saito stać na linie lotnicze to na bank za tą robotę płacił tyle, że warto było zaryzykować.Jak mówię - przy drugim seansie problem z motywacjami postaci znika, no ale kurna. Oni ryzykowali: a) schwytanie przez policję, bo robią nielegalną rzecz b) wykrycie przez Fischera co zaowocowałoby jakąś bijatyką w samolocie, a co za tym idzie c) w wypadku wykrycia gniew korporacji Fischer Morrow (więc Cobba ścigałoby już nie tylko Cobol, ale oni też )d) w wypadku najmniejszego potknięcia wpadnięcie w limbo co uczyniłoby z ich mózgów sieczkę. e) w wypadku śmierci Saito (która w tym momencie wydawała się BARDZO prawdopodobna) utratę wszelkich zysków jakie mogli od niego uzyskać (jego osoba, a nawet jego honor, był JEDYNYM gwarantem ich nietykalności i kasy jaką mieli dostać). Mimo całej wyrozumiałości dla Incepcji za pomysł tego filmu to mi się to wszystko wydaje po prostu wadą obrazu i tyle. Craven napisał(a):Zadanie powinno brzmieć - nowy CEO ma rozłożyć firmę na łopatki. To mogłoby przeewoluować w "chcę zniszczyć imperium ojca", ale niekoniecznie. Moim zdaniem nie jest to jedyny sposób na pchnięcie faceta tak, żeby spartaczył swoją nową rolę.Ponownie drugi seans i wyłapywanie szczególików - Cobb wyraźnie mówi, że emocje pozytywne przeważają nad negatywnymi. Cały cyrk z 3 poziomami snów i chorymi akcjami na jakie bohaterowie zdobywają się w tym filmie bierze się z tego, że oni chcą przekonać Fischera, że jego ojciec był rozczarowany nie dlatego, że Fischer nie ogarnia biznesu, ale dlatego, że OGARNIA i że chciał pójść w jego ślady. Innymi słowy, chcą go z nim pogodzić, a nie poróżnić. To ma zagwarantować przyjęcie idei. Craven napisał(a):Nie pamiętam takiej reguły w filmie.Bo jej nie ma. Jak mówię, z limbo wystarczy się wydostać strzałem w łeb. Po prostu niewielu, którzy tam trafiają zdaje sobie sprawę, że ten świat jest nierealny. Błędem Nolana jest niewystarczające pokazanie tej zasady. Predator895 napisał(a):Saito i Cobb nie żyją przecież po ucieczce z limbo musieliby obudzić się w furgonetce, która była juz praktycznie zatopiona a następnie jakimś cudem musieliby załapać się na kicka w windzie na który na 100 % sie nie załapali. No ja nadal nie czaję tej końcówki. Najwyraźniej śmierć w limbo jeśli jest się podłączonym do aparatury na którymś z wyższych poziomów snu powoduje przeniesienie na jeden poziom wyżej, a nie ogólne rozbudzenie. Dlatego, gdy limbo po reanimacji Fischera się rozpada to Cobb ginie w nim. Ale ponieważ nie zdążył na "kicki" z 3. i 2. poziomu to jedzie na pierwszy. Niestety nie zdąża już na jego "kick" bo furgonetka jest w wodzie, a nie spada więc ginie ponownie i przenosi się ponownie do limbo - które w tym czasie zostało już przemienione przez Saito, który najwyraźniej trafił tam już po rozpadnięciu się "Malowego" limbo. Nie rozumiem też czemu limbo się rozpada, gdy Fischer jest reanimowany. To w końcu świat Cobba i Mal i reanimacja Fischera nie powinna mieć z nim nic wspólnego. Pojebane... Ciuniek â MEGA! Mefisto napisał(a):Jak dla mnie to ściema - powiedziała mu to, żeby go przekonać do skoku (Leap of faith).Nie ściema bo przecież dlatego ucieka z kraju - przez jej zeznania władze myślą, że ją zabił. Snappik napisał(a):- Cobba odbiera na lotnisku w LA ojciec - nie wiedział, gdzie leci syn, więc skąd on się tam nagle znalazł?Nie zapominaj, że lot podczas, którego rozgrywa się incepcja odbywa się z Sydney do Los Angeles (drugi seans ), więc Cobb wiedział, że po zakończeniu zadania będą go sprawdzać na granicy. Toteż uzgodnił wcześniej z Saito, że jeden telefon od niego wystarczy, żeby na owej granicy nie było żadnych problemów. Sądzę, że Cobb założył, że im się uda i że Saito wywiąże się z obietnicy i po prostu zadzwonił po Caine'a, żeby na niego tam czekał. Poza tym ktoś też pisał, że Caine był w USA, żeby przywieźć prezenty dla dzieci.Snappik napisał(a):- Cobb nie ma żadnych problemów z paszportem, a przecież do lądowania mają 20 minut. W tak krótkim czasie dało się załatwić wszelkie formalności?Jak wyżej. Snappik napisał(a):- członkowie ekipy nie zwracają uwagi na Cobba wychodzącego z bagażem. Ten ich mija, ot tak.A co mieli robić, płakać, że ich zostawia? ![]() O dzieciach pisałem już wcześniej. Wawrzyniec_85 napisał(a):Jest chyba scena, w której Saito po przebudzeniu, gdzieś dzwoni, chybaJest, jest. Zaraz po opuszczeniu limbo Saito bierze za telefon i drynda. Szczerze to trochę mi ten motyw kiczem zajeżdża ![]() Mefisto napisał(a):Przecież tak czy inaczej masz szczęśliwe zakończenie - niezależnie od tego czy on śni, czy nie.To tak jakbyś powiedział, że Matrix skończyłby się szczęśliwie, gdyby maszyny stworzyły ludziom idealny świat i pozostalibyśmy pod ich kontrolą - w końcu byłoby nam w tym świecie dobrze, prawda? ![]() Mefisto napisał(a):A z tym bączkiem to Was nieźle wyobraźnia pobudzaChwieje się, chwieje ![]() Craven napisał(a):Jak dla mnie trzeba zaakceptować, że film celowo jest zrobiony tak, żeby oba warianty były dopuszczalne.Dokładnie tak. Mierzwiak napisał(a):Zakończenie = sen jest jedynym słusznym i logicznym wyjaśnieniem, pozostaje tylko kwestia spojrzenia na wcześniejsze wydarzenia. Wszystko jest dla mnie jasne, ale jednak jeden seans to za mało żeby wszystko ogarnąć. Tak czy inaczej film zajebisty <ok>A dla mnie właśnie logicznym wyjaśnieniem jest rzeczywistość. Zresztą nie wiem, ja w takich kwestiach po prostu idę z instynktem - a jak oglądałem instynkt mówił mi dokładnie, że to jednak rzeczywistość. Ale akceptuję fakt, że obydwie możliwości są jednakowo prawdziwe, to zresztą jeden z powodów, dla których Incepcja jest tak zajebista jak jest ![]() Mierzwiak napisał(a):Do poczytania: http://www.cinematical.com/2010/07/19/dissecting-inception-six-interpretations-and-five-plot-holes/W sumie pierwsza interpretacja ciekawie łączy się z tym o czym mówiłem - Incepcja należy do garstki filmów, które - jeśli wszystko jest snem - wykorzystuje sam sposób swojego nakręcenia do przekazania historii. Genialne. 01-08-2010, 08:07
Z innej beczki - u mnie też była pełniuśka sala, był trailer Expendables, a w jego trakcie aż okrzyki zachwytu jak pojawił się Arnie i teksty "o jaaaa muuuuusimy to zobaczyć". Pewnie się rozczarują jak się okaże że to występ na jedną scenkę
01-08-2010, 08:49
Ja mam to samo. W głowie tylko Incepcja. Od piątkowego seansu o niczym innym nie myślę. Kurde drugi seans dopiero 21 sierpnia, bo wtedy film zagości w moim kinie.
Coś niebywałego jak ten film mąci ludziom w głowie.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron 01-08-2010, 09:26
Ja wczoraj zaliczyłem drugi seans i myślę już o trzecim. Po kinie próbowałem obejrzeć Zodiacka na BR, ale nie dałem rady totalne rozproszenie myśli, nic już nie jest takie same po Incepcji
![]() P.S. Znowu podskoczyłem na akcji z pociągiem
01-08-2010, 10:11
Mnie od połowy seansu chciało się iść do WC, ale pod koniec w ogóle o tym zapomniałem
nie pamiętam by ktokolwiek wychodził. Obsługa multikina robiąc obchód, zatrzymała się na wysokości najwyższego rzędu i 15 minut patrzała w ekran ![]() Incepcja robi totalny mętlik w głowie. Prawdziwa magia kina, bo jak inaczej nazwać to, że nie chciało mi się oglądać Szczęk na TVP 1 po powrocie do domu !? SZCZĘK !! Jutro spotykam się ze znajomymi i dziewczyną. Mieliśmy jechać gdzieś posiedzieć, ale chyba ich namówię na kino ;p a w piątek na bank z kumplem jadę. Chcę więcej ! 01-08-2010, 10:37 Arahan napisał(a):Mnie od połowy seansu chciało się iść do WC, ale pod koniec w ogóle o tym zapomniałemCiekawe co się stało
01-08-2010, 10:40
popuściłem ;p
a na poważnie, wymusiłem na sobie zostanie bo nie darowałbym sobie straty choćby minuty 01-08-2010, 10:43
Wszelki wasze wątpliwości i pytania tylko potwierdzają, że cały film to sen a Nolan fantastycznie zabawił się ludzkimi umysłami
![]() Z tego linka z teoriami: "Now, that's not to say that the movie is ruined if everything is a dream. It doesn't negate the emotional breakthrough that Cobb goes through, which is ultimately what the film is about." Tak jak pisałem wcześniej oglądamy walkę człowieka z samym sobą o "powrót do domu". Idę w najbliższym czasie drugi raz to rozłożę to na czynniki pierwsze. Generalnie z tego co kojarzę, powtórzonych scen ( w snach często tak jest, że coś widzimy parę razy - przynajmniej tak mi się wydaje ) jest kilka - dzieci, furgonetka, stary Saito ( nie, nie traktuje tego jako zabieg montażowy tylko jak początek snu - jesteśmy od razu w akcji nie wiemy skąd, tym bardziej, że w drugiej scence Cobb wie co powie Saito ) a myślę, że w czasie seansu znajdzie się pewnie jeszcze parę mrugnięć okiem - Chociażby to o czym pisaliście "samobójstwo" Mal nie może być prawdziwe, stałaby raczej na oknie w tym samym pokoju.Cytat: nadal twierdzę, że w tym momencie powinien się obudzić bo wszystko co jego mózg sobie wytworzył w celu przebudzenia się "zadziałało" Przyjmując, że wszystko to sen trzeba dodać, że Cobb nie obudzi się nigdy!!! Po prostu będzie śnił, że jest szczęśliwy z dziećmi, dlaczego chcecie żeby on się obudził? Przecież on tego nie chce! ![]() Niesamowity film...
01-08-2010, 11:25
Chodziło mi tutaj o interpretację Mefisto (która mi się bardzo podoba) jakoby cały film był walką świadomości i podświadomości Cobba, który jednocześnie się samooszukuje i próbuje uwolnić ze snu. Wg mnie on w takim razie żegnając się z Mal powinien się wybudzić - a tak się nie dzieje
01-08-2010, 12:20
Ja się będę upierał, że Cobb żyje i widzi swoje dzieci w rzeczywistości ; ). Architekt gdy buduje sny, buduje budynki, może całe (lub ich część) miasta. Cobb w swoim limbusie miał lata i lata na budowanie i zbudował z zoną miasto.
W rzeczywistości Cobb i inni podróżują po krajach i kontynentach. W snach nie występuje cykl dobowy, cały czas jest jakby jeden czas, gdy wchodzą w pierwszy sen z samolotu, mają tydzień. Nie sądzę, żeby przez ten tydzień się zmęczyli i położyli spać. W rzeczywistości gdy robi się noc, to idą sobie odpocząć przed następnym dniem planowania. 01-08-2010, 12:39 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |