Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
No i Nolan się wreszcie potknął, ale za to jak - upadł na pysk z takim impetem, że w godzinę po seansie jeszcze słyszę echo.  Incepcja popełnia szereg błędów, które fajnie obrazuje następujące streszczenie jednej ze scen:
Bohater znajduje się w śnie w śnie w śnie w śnie w śnie obcego człowieka, chcąc przekonać go do zniszczenia firmy swojego ojca, aby oczyścić się z zarzutów o zabójstwo własnej żony, która umarła myśląc że śpi, po tym jak wybudziła się z pięćdziesięcioletniego snu, w którym jej mąż zaszczepił jej przekonanie, że rzeczywistość jest snem. Krótko mówiąc: to pomysł godny Tromy i trzeba gigantycznego wyczucia, żeby go pokazać w miarę sensownie. A co robi Nolan?
- puszcza w tak niedorzecznej scenie niedorzecznie pompatyczną muzykę (serio, ostatnio srogo przesadzają z dramatyzmem soundtracków), przez co film przypomina parodię samego siebie
- montuje scenę (i cały film) jak trailer. To znaczy tak:
Bohaterowie rozmawiają, kamera wiruje, gra DRAMATYCZNA MUZYKA.
Hero 1 mówi:
- Incepcja to coś tak ważnego...
Zmiana ujęcia, jakaś strzelanina. Powrót do wirującej wokół rozmawiających kamery.
- ...że nigdy wcześniej...
Jakieś CGI eksploduje, ktoś ginie. Powrót do rozmowy.
- ...nie było ważniejszej rzeczy na świecie.
POKÓJ EKSPLODUJE! CGI ZACZYNA WYCIEKAĆ Z EKRANU! AKCJA! AAAKCJA! AAAAAAAKCJA!
Słowem - Nolan bawi się w Baya, a mnie się to nie podoba.
- Nolan ponadto próbuje uzasadnić najbardziej niedorzeczny pomysł na świecie, co wychodzi żenująco słabo, tym bardziej że mówimy o filmie rozgrywającym się w snach, które z definicji nie powinny być przewidywalne.
Do wad doliczyłbym niesamowicie nudny wątek miłosny, twist którego spodziewałem się dosłownie od pierwszej sceny, a także bardzo, ale to BARDZO słabe i pozbawione wyobraźni sekwencje snów.
U mnie w snach jest dziwne to, że kot potrafi mówić albo ma w dupie projektor. Nolan ma trzysta baniek i według niego w snach zawija się krajobraz, rzeczy wybuchają, są strzelaniny i zmienia się grawitacja. Nie, to tak nie działa. Dużo tańszy Eternal Sunshine był o wiele bardziej oniryczny niż Incepcja, która jest tylko tandetna.
I dochodzimy do sedna problemu - facet miał za duży budżet! Film byłby o wiele ciekawszy, gdyby Nolan dostał np. 15 baniek i musiał kombinować. Wtedy mielibyśmy senne sekwencje, a nie pokazy CGI, które nie mogłyby mi bardziej zwisać i powiewać.
Skrótowo: scenariusz to grafomania, którą potęguje wizualna strona filmu. Wady Incepcji pozwalają mi postawić ją obok takich niezapomnianych hitów jak Deja Vu albo Eagle Eye.
4/10
P.S.
Jak jeszcze raz zobaczę Majkela Kejna grającego Alfreda, prawdopodobnie puszczę pawia.
02-08-2010, 23:18
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
military napisał(a):mówimy o filmie rozgrywającym się w snach, które z definicji nie powinny być przewidywalne.
Bo to był architekt, żeby zbudować sen co znaczy, że sen będzie przewidywalny. Poza tym osoba, której chcą wykraść sen nie może wiedzieć, że śni. Tak więc sny musiały być realistyczne, a nie surrealistyczne.
military napisał(a):Do wad doliczyłbym niesamowicie nudny wątek miłosny,
Nudny? Wątek w którym żona najpierw się zabija, a później zatruwa życie w snach męża ciężko określić jako nudny
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
02-08-2010, 23:30
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Wątek był nudny, bo przewidywalny, od razu wiadomo co Leo zrobił na kim, kiedy nie chce tego powiedzieć. Że tak to ujmę. Poza tym to najbardziej niedobrana para świata. Zero chemii.
02-08-2010, 23:32
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
No nie wiem czy zero. W trakcie seansu według mnie dało się odczuć jak toksyczne było to małżeństwo. Ja nie przewidziałem jak się wątek potoczy widać umiesz lepiej dedukować
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
02-08-2010, 23:37
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
spojlery
ta cała żona to taki motyw, żeby co rusz krzyżować plany bohaterów i "gmatwać" fabułę.
wykradasz super tajne papiery - pojawia się żona, a ty znowu jesteś zaskoczony.
dochodzisz do sejfu - pojawia się żona i musisz przenieść się poziom niżej.
a tam znowu żona.
dobrze, że nie teściowa
02-08-2010, 23:38
Nowy
Liczba postów: 669
Liczba wątków: 2
brawo, Military! już wiem dlaczego zaczynam nie cierpieć tego filmu (:
najlepsze, co można zrobić z dobrą radą, to podać ją dalej
02-08-2010, 23:39
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Gmatwanie spraw to też męcząca sprawa. Za każdym razem, jak mieli schodzić na kolejny poziom, miałem nadzieję że ktoś powie "nie, to nie ma sensu, kończymy" - i polecą napisy końcowe. BZ (brak zaangażowania) na 100%.
02-08-2010, 23:41
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
generalnie stwierdzam, że film, w którym jeden z bohaterów musi wykupić linie lotnicze, żeby przekonać drugiego bohatera do zmiany zdania, to jakiś absurd jest
Nolan poleciał ostro i nie da się ukryć, że tym razem odbył lot wysokościowy
02-08-2010, 23:44
Stały bywalec
Liczba postów: 794
Liczba wątków: 8
military napisał(a):I dochodzimy do sedna problemu - facet miał za duży budżet! Film byłby o wiele ciekawszy, gdyby Nolan dostał np. 15 baniek i musiał kombinować. Wtedy mielibyśmy senne sekwencje, a nie pokazy CGI, które nie mogłyby mi bardziej zwisać i powiewać.
słuchając się wikipedii, to w tym filmie prawie nie ma CGI. prawie wszystko to miniatury, makiety lub prawdziwe wybuchy. itp. 150 baniek poszło na to, żeby w scenie gdy wybuchają książki, warzywa, owoce i okna, wybuchały książki, warzywa, owoce i okna, a nie CGI za 15 baniek
02-08-2010, 23:46
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,477
Liczba wątków: 67
und3r napisał(a):Poza tym, co to właściwie znaczy, że Incepcja jest arcydziełem w swojej klasie?
Des już Ci odpowiedział. Na całą resztę nawet nie mam ochoty odpowiadać, szczególnie jak widzę, że Mental i wojskowy bawią się w zakazaną planetę :roll:
02-08-2010, 23:49
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
soldamn napisał(a):słuchając się wikipedii, to w tym filmie prawie nie ma CGI.
to akurat prawda. niestety CGI pojawia się dopiero w końcówce i jest to najbardziej tandetny fragment filmu - jego kulminacją jest Ellen Page rzucająca się w przepaść z budynku.
02-08-2010, 23:52
Nowy
Liczba postów: 14
Liczba wątków: 0
Mierzwiak napisał(a):tawaret napisał(a):Dziękuję bardzo za wszelkie analizy, jeden seans to za mało by wszystko zrozumieć i zapamiętać. Dzięki Waszym wypowiedziom zrozumiałam wszystko poza jednym: kiedy Cobb ma obrączkę, a kiedy nie? Wydaje się to być kluczem do zagadki, czy koniec to jawa, czy sen. Oto odpowiedź: http://revolvingdoorproject.net/2010/07/23/inception-what-happened-at-the-end/
A co jeśli brak obrączki na końcu filmu (zakładając że to sen) jest wynikiem rozprawienia się Cobba z poczuciem winy wobec Mal?
O tych wątpliwościach właśnie pisałam wcześniej. Porzuciłam je, ale skoro temat został znów podniesiony :razz: : czy Cobb w scenie kiedy znajduje Saito w limbusie ma obrączkę? Jest już wtedy "wolny" od Mal, to wciąż ten sam poziom na którym pożegnał się ze zmarłą żoną, ale skoro możemy sobie stworzyć świat to czy nie możemy z niego też coś usunąć? To był w końcu sen Cobba, limbo jego projektu.
Chodzi mi o to, że jeżeli Mierzwiak ma rację, obrączka powinna zniknąć w momencie pożegnania Cobba z Mal, a nie dopiero na następnym (poprzednim, rzeczywistości, śnie, jak zwał...) poziomie, prawda?
W wymienionym przeze mnie artykule jest napisane, że przez całą Incepcję Leo MA obrączkę, nawet po uwolnieniu się od żony w limbo. Znika dopiero w samolocie.
02-08-2010, 23:55
Nowy
Liczba postów: 2,012
Liczba wątków: 4
desjudi napisał(a):@und3r
1. film ma klimat. Jak udowodnisz mi, że się mylę? Czy istnieje jakaś obiektywna definicja filmowego klimatu?
Odnośnie pierwszego pytania - bardzo prosto: scharakteryzuj mi w kilku zdaniach klimat Incepcji. Odnośnie drugiego - oczywiście, że "obiektywna definicja" nie istnieje, ale jeśli x ludzi zgadza się, że dany film ma np. klimat mrocznej baśni, to możemy chyba mówić o celowym zamierzeniu reżysera, czyż nie? Nolan natomiast żadnego konkretnego zamierzenia w kwestii klimatu najwyraźniej nie miał, co w przypadku filmu traktującego o snach jest po prostu błędem.
desjudi napisał(a):3. niekonsekwencja osi czasowej - nie chce mi się w zasadność tego zarzutu zagłębiać, ale naprawdę, jeśli to ma świadczyć negatywnie o filmie, to ja wymiękam, bo wg mnie to bez znaczenia.
Rozumiem więc, że olewanie konsekwencji we własnym filmie powinno być postrzegane jako coś pozytywnego, ewentualnie nieistotnego? Hm, dziwne, bo dopiero co ktoś tu pisał o tym, że Nolan szanuje widza.
desjudi napisał(a):To zupełnie nowa jakość w tzw. mainstreamie
Kpiny jakieś?  To ja chyba do tej pory oglądałem same klasyki ormiańskiego kina niezależnego, skoro w mainstreamie Incepcja jest nową jakością.
desjudi napisał(a):jednocześnie Nolan korzysta z wielu hollywoodzkich schematów uatrakcyjniających widowisko i - z poziomu rozumienia fabuły - wymaga od widza znacznie więcej niż 99% współczesnych filmów trafiających do kin.
Ale już sprawnego przeliczania sekund na minuty i dzielenia przez 20 nie wymaga, bo kto by się takimi szkopułami przejmował w mainstreamie.
Zresztą, skoro już tak Nolanowi bardzo zależało na długich sekwencjach hotelowych, to po jaką cholerę tłumaczył wcześniej ile dokładnie bohaterowie będą mieli czasu? Chyba po to, żeby przeciętny widz poczuł się doceniony intelektualnie.
desjudi napisał(a):Więc tak, pod względem intelektualnej satysfakcji z klasycznego wielkobudżetowego kina jankeskiego - "Incepcja" jest arcydziełem.
O, trafiłem.
Snappik napisał(a):wreszcie ile razy trafi Ci się hotel z zaburzoną grawitacją?
Akurat to był też czysty realizm (paradoksalnie), bo "brak grawitacji" wynikał z faktu, że furgonetka była w stanie swobodnego spadku.
military napisał(a):Skrótowo: scenariusz to grafomania, którą potęguje wizualna strona filmu. Wady Incepcji pozwalają mi postawić ją obok takich niezapomnianych hitów jak Deja Vu albo Eagle Eye.
Co prawda z oceną nieźle pojechałeś, ale Deja Vu mi również przemknęło przez myśl podczas seansu. W gruncie rzeczy bardzo podobne są te filmy, co nie najlepiej o Incepcji świadczy.
03-08-2010, 00:02
Stały bywalec
Liczba postów: 750
Liczba wątków: 13
Predator895 napisał(a):Ja wczoraj zaliczyłem drugi seans i myślę już o trzecim.
Ja dziś zaliczyłem 2 seans i też myślę już o trzecim. Film podobał mi się jeszcze bardziej niż za pierwszym. Jestem przekonany że jeszcze przynajmniej raz go zobaczę wielkim ekranie. Teraz tylko przesłucham jeszcze z 2 razy Time Zimmera i mogę śmiało iść spać
03-08-2010, 01:11
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,477
Liczba wątków: 67
Stały bywalec
Liczba postów: 13,473
Liczba wątków: 77
Mental napisał(a):soldamn napisał(a):słuchając się wikipedii, to w tym filmie prawie nie ma CGI.
to akurat prawda. niestety CGI pojawia się dopiero w końcówce i jest to najbardziej tandetny fragment filmu - jego kulminacją jest Ellen Page rzucająca się w przepaść z budynku.
A jakby ten kick nie zadziałał i by rypnęła ryjem prosto w wyśniony krawężnik, a potem obudziła się jako warzywo to przyklasnąłbyś Nolanowi ?
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
03-08-2010, 08:49
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
soldamn napisał(a):150 baniek poszło na to, żeby w scenie gdy wybuchają książki, warzywa, owoce i okna, wybuchały książki, warzywa, owoce i okna, a nie CGI za 15 baniek
Yyy akurat w tej jednej scenie CGI troszkę wali po gałach.
03-08-2010, 09:22
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Czy jest CGI czy nie jest - żadna różnica, film wali po gałach efektami, które ze snem nie mają nic wspólnego.
I jeszcze jedno. Nie wiem, jak można uważać że ten film jest głęboki, mądry itp. Przecież to jest filozofia na poziomie komiksów Marvela. Kobieta tworząca labirynty i pomagająca się z nich wydostać ma na imię Ariadna? We śnie pojawia się forteca, ponieważ tam znajdują się najbardziej strzeżone informacje? Kod do sejfu oczywiście był pokazywany wiele razy, m.in. jako numer pokoju czy telefonu? Och, jakie to głębokie! Stan Lee mógłby być dumny.
Incepcja jest głupiutkim filmikiem chcącym być czymś więcej, w wyniku czego jawi mi się jako pretensjonalna chała, której oglądanie miałem ochotę zakończyć jeszcze przed połową. Film jest tak przekombinowany, że bohaterowie w dialogach muszą objaśniać wszystko, co dzieje się na ekranie. Autor scenariusza wymysla zasady swojego świata wraz z postępem pisania, a później o nich zapomina (po co każdy miał mieć swój "totem", i dostał czas ekranowy na jego przedstawienie, skoro i tak ten motyw wykorzystał tylko DiCaprio? Skoro bohater może sobie nagle wyobrazić wyrzutnię granatów, czemu nie zmieni furgonetki w czołg albo uciekając... nie wyobrazi sobie, że strzela z wyrzutni granatów?).
W ogóle potężnie się rozczarowałem - myślałem, że wyeksponowany będzie wątek o niemożności odróżnienia snu od jawy, podsuwane będą wskazówki że to sen, jakieś absurdy niemożliwe do spełnienia w prawdziwym świecie... A gdzie tam. Nie ma tu miejsca na wątpliwości. Jest miejsce na nieustanną akcję!
Generalnie strasznie głupie było to doświadczenie. Jedna scena mi się podobała: walka w hotelowym korytarzu bez grawitacji. Ona ma 8/10. Reszta filmu, po przespanej nocy i przemyśleniu "za" i "przeciw", zasługuje na 2/10. Scenariusz jest wyjątkowo kiepski, dramatyzm cholernie wysilony, a dialogi wręcz beznadziejne, i nie pozwolę żeby bombastyczne wykonanie przesłoniło mi te wady.
03-08-2010, 09:56
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
A, jeszcze się poznęcam, a później najwyżej zbiorę to wszystko i złoże w recenzję na stronę.
Mały test: spróbujcie jakkolwiek scharakteryzować bohaterów. Zaczniemy od Ellen Page. Jaka ona jest? Yyy... hm. Ona projektuje labirynty. Ok, ale jaka ona jest? Jaki ma charakter? No dobra, a Gordon-Levitt? Hmm. A Leo? Ok, on chce wrócić do dzieci, ale jaki jest z niego człowiek? Męczy go sumienie - ok, uf, mamy jedną cechę charakteryzującą postać! To i tak o 100% więcej niż w przypadku innych bohaterów. Co możecie powiedzieć o Watanabem? Kto w tym filmie jest czarnym charakterem? Czy "misja" jest moralnie dobra czy zła? Czy Murphy jest postacią pozytywną czy negatywną? Nie da się na to odpowiedzieć. Nie dlatego, że film jest taki głęboki i niejednoznaczy. Dlatego, że jest tak płaski i nijaki! To po prostu ciąg scen akcji, wykonywanych przez pozbawionych motywacji bohaterów.
Seriously, guys, w momencie kiedy wszyscy byli przekonani, że Watanabe nie ma szans na przeżycie, zastanawiałem się, po co oni dalej ciągną tę farsę i próbują zaszczepić myśl w Murphym. Przecież NIC nie zyskają, a ich cel też do szczytnych nie należy - wyprać mózg niewinnej osobie.
EDIT:
Phil: Levitt mówił, że KAŻDY musi mieć totem, żeby odróżnić sen od rzeczywistości. Ten wątek jest wykorzystany w DWÓCH scenach przez JEDNEGO bohatera. To po co to robienie totemu i totem Levitta? Bez sensu. A to z wyobrażaniem lub nie broni możesz wyjasnić? Bo skoro oni ich sobie nie wyobrażają, to skąd mają broń? Tank im loaduje nowe programy? I czemu w takim razie koleś wyciąga granatnik, mówiąc do drugiego, pykającego z karabinu, "You have to dream bigger!"?
03-08-2010, 10:23
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Phil napisał(a):A przed chwilą zarzucałeś Marvela : ).
Film akcji bez konfliktu to nieudany film akcji. A Marvel jest na poziomie "psychologicznym".
Co do spoilera - tak czy tak to miało mieć konsekwencje na jawie. Bardzo złe konsekwencje. Nie uważałeś na filmie?
Cytat:Naprawdę bawiłbyś się lepiej, gdyby po każdym wyjściu ze snu był najazd na każdego pojedynczego bohatera bawiącego się swoim totemem? 
Nie, bawiłbym się lepiej gdyby nie było w ogóle sceny wyjaśniania totemów, gdyby nie było 10 poziomów (pod)świadomości tylko góra 2, gdyby nie wszystko co dzieje się na ekranie było dodatkowo omawiane w dialogach, gdyby niektórych rzeczy reżyser nie przypominał łopatologicznie po 40 razy. Skrótowo: bawiłbym się lepiej gdyby film był krótszy o jakieś 40 minut.
03-08-2010, 10:47
|