Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Jeszcze dwa babole:
- Cobb i Mal spędzili w limbo kupę czasu, jakim cudem projekcje ich nie dopadły?
- Dlaczego projekcje Saito w limbo nie zabiły Cobba, a zawlokły go do Japończyka? I jakim cudem ten mógł wydawać im rozkazy, skoro wcześniej było wyraźnie powiedziane, że podświadomości i jej projekcji kontrolować się nie da?
Tak jak pisałem: im głębiej, tym bardziej się sypie ten film :-)
Why are you firing wallnuts at me?
14-08-2010, 19:22
Stały bywalec
Liczba postów: 1,858
Liczba wątków: 48
jarod napisał(a):Może mi ktoś wyjaśnić np. to, dlaczego po ubiciu Mal i Fischera na levelu trzecim pani Cobb trafiła do limbo PRZED mężem? Przecież podobno była ona projekcją jego podświadomości, więc powinna trafić tam za nim, a Fischer przez czas zwłoki mógłby zbudować sobie własny kawałek snu.
Wydaje mi się, że limbo istnieje obiektywnie - jeśli Cobb śni to zbudowane przez niego limbo również istnieje "pod" którymkolwiek z poziomów, na których właśnie się znajduje. Więc moment, w którym on ją tam zabija nie ma większego znaczenia bo ona i tak cały czas jest w limbo. Jak Fischer ginie to trafia od razu do niej.
jarod napisał(a):jakim cudem w podświadomości Fischera siedzi limbo zabudowane przez Cobba?
Jak mówię, limbo istnieje obiektywnie. Nie ma związku między nim, a tym w czyjej podświadomości znajduje się drużyna (ani czyj to sen), istnieje za to związek między limbo, a umysłem tego, który wcześniej w nim był, czyli w tym wypadku Cobbem. Ponieważ cała drużyna śpi zespołowo to wszyscy podlegają limbo zbudowanemu kiedyś przez Cobba i Mal. Stąd, gdy schodzą na poziom pod ostatni zaprojektowany przez Ariadne level to trafiają do Cobbowego limbo. Fischer nie ma z nim nic wspólnego. I jak się nad tym zastanowisz, to ma to idealny sens
jarod napisał(a):I w jaki sposób właściwie Mel i Cobb sprawili, że ich limbo trwało, ile trwało? Czas limbo multiplikował się poprzez kolejne poziomy snów, więc na pierwszym levelu biegłby "normalnie". Wątpię, aby wchodzili wgłąb levelami - bo przecież śnili sami, a ktoś musiałby dopilnować wykonania i synchronizacji kicków.
Nie musiałby bo z limbo wychodzi się poprzez śmierć. Strzałem w łeb/przejechaniem przez pociąg/whatever. Problem z limbo polega na tym, że jak się tam trafia to nie wie się, że to miejsce nie jest prawdziwe.
jarod napisał(a):- Cobb i Mal spędzili w limbo kupę czasu, jakim cudem projekcje ich nie dopadły?
W limbo projekcje nie mają już znaczenia, bo ten kto tam przebywa spokojnie wszystko sobie tworzy na swoją modłę, ma pełną kontrolę. Natomiast jak byli na wcześniejszych levelach snu... cóż, ponieważ w filmie projekcje żadnego z członków drużyny oprócz Cobba nie dają o sobie znać można zakładać, że projekcje pojawiały się tylko, gdy:
a) podświadomość któregoś ze śniących była atakowana tak jak Fischera albo Saito na początku filmu;
b) jeśli któryś ze śniących miał jakieś wyjątkowo silne traumy do ukrycia jak Cobb.
Poza tym oboje byli w tych snach bardzo szczęśliwi więc wątpię, żeby podświadomość któregokolwiek z nich była jakoś "niezadowolona".
jarod napisał(a):- Dlaczego projekcje Saito w limbo nie zabiły Cobba, a zawlokły go do Japończyka? I jakim cudem ten mógł wydawać im rozkazy, skoro wcześniej było wyraźnie powiedziane, że podświadomości i jej projekcji kontrolować się nie da?
Jak wyżej: w limbo można już wszystko kontrolować. I tyle.
14-08-2010, 22:43
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Oj, to takie fanowskie gdybanie, którego bardzo nie lubię :-) Wszystko można sobie dopowiedzieć i snuć najrozmaitsze teorie - ale sorry, takie wyjaśnienia powinny się znaleźć w scenariuszu :-)
rozumiem że sugerujesz, że limbo to ten level, z którego wypływa wszelki syf z podświadomości? I podczas grupowego snu zagospodarowane limbo dominuje limba niezagospodarowane? Naciągane moim zdaniem, ale niech będzie. Ale:
Cytat:podświadomość któregoś ze śniących była atakowana tak jak Fischera albo Saito na początku filmu
Podświadomość Cobba nie była atakowana przez Ariadne, a tłum się na nią rzucił. W filmie nie ma nic o obronie przed atakami jako takimi - jest za to wyraźnie powiedziane, ze projekcje to system obronny uaktywniający się w momencie, kiedy podświadomość zdaje sobie sprawę z obecności obcego umysłu we śnie. Dzieje się tak, gdy ten umysł zaczyna za dużo zmieniać - nawet jeżeli podświadomości te zmiany nie zagrażają. A sorry, ale w limbo zmieniali DUŻO. Wychodząc z tego założenia uznałem, że państwo Cobb mieli spokój, gdyż w Limbo podświadomość nie zdaje sobie sprawy z obecności gościa. Ale wtedy skąd by się wzięła służba Saito? no niby mógł sobie ją wyśnić, ale ...
Cytat:Nie musiałby...
Nie to miałem na myśli. Chodziło mi o to, że przebieg czasu w snach zależy od poziomu. Gdyby weszli w limbo od razu na pierwszym levelu i spedzili ta kilka dekad... Sam sobie oblicz, ile musieliby śnić w prawdziwym świecie.
Why are you firing wallnuts at me?
14-08-2010, 23:24
Stały bywalec
Liczba postów: 1,858
Liczba wątków: 48
Ale nikt nie mówi, że weszli w limbo od razu na pierwszym poziomie, a zresztą to jest mało prawdopodobne. Przecież Cobb mówi, że pokonywali coraz to kolejne poziomy snów i dopiero potem dotarli do limbo. Więc podejrzewam, że zeszli co najmniej kilka leveli niżej jak nie kilkanaście. W takim stanie czas przestaje już mieć jakiekolwiek znaczenie.
I nie uważam, że to jest fanowskie gdybanie bo to wszystko idzie rozkminić z filmu bez większego główkowania, a tylko uważnie śledząc dialogi i akcję
jarod napisał(a):rozumiem że sugerujesz, że limbo to ten level, z którego wypływa wszelki syf z podświadomości? I podczas grupowego snu zagospodarowane limbo dominuje limba niezagospodarowane?
Powiem inaczej. Gdyby Cobb wcześniej nigdy nie zawędrował do limbo z Mal to w filmie nic by się tam nie znajdowało. Ktokolwiek by tam trafił mógłby zrobić z tego co tylko chce. Jak Fischer by zginął to zmieniłby ten świat na swoją modłę. Ale nie zmienił, gdyż jednym ze śniących był Cobb - którego obecność w śnie jednocześnie oznaczała, że limbo będzie wyglądać tak jak on to pamięta. Dlatego jak Fischer tam trafia to zostaje natychmiast przechwycony przez Mal.
15-08-2010, 00:28
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Stały bywalec
Liczba postów: 1,858
Liczba wątków: 48
Powinienem był się tego spodziewać
Ciekawe czy w świecie Incepcji można nosić broń bez pozwolenia ;>
15-08-2010, 03:03
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Why are you firing wallnuts at me?
15-08-2010, 10:38
Dużo pisze
Liczba postów: 541
Liczba wątków: 4
Maybe you'll like it
disney version of the inception:
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=jHJwgA54Gqk&p=90B159C2F19CC819&index=33&playnext=2[/youtube]
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=AY69-AgUmDQ&feature=related[/youtube]
"I think we can put our differences behind us. For science. You monster."
15-08-2010, 14:36
Dużo pisze
Liczba postów: 742
Liczba wątków: 3
Tak, wiemy, wiemy.
Czekam tylko z niecierpliwością na tekst Żiżka o "Incepcji". "Incepcja" to kolejny, po "Memento" i "Prestiżu", film świadczący o tym, że Nolan powinien realizować swoje pomysły ze snów, dzieciństwa, studiów, narkotykowych tripów. Batman ma fajne szkrzydła a Joker jest fajny i wysadza różne rzeczy, ale to nie track "Why so serious?", ale "Time" chodzi za mną od tygodnia.
Najlepsza ekranizacja książki Dicka, której Dick nigdy nie napisał, bo mu się umarło. 9/10 po trzech seansach, po których nie chcę wiedzieć, jaka jest ostateczna interpretacja, a jedynie znowu czuć ten niepokój.
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.
16-08-2010, 14:55
Nowy
Liczba postów: 90
Liczba wątków: 5
zapominanie o tym filmie trwalo dluzej niz sam film. w moich oczach, w kontekscie wspolczesnego kina, to sukces.
work 8 hours, sleep 8 hours, play 8 hours, buy, consume, submit, conform, watch tv, no thought, obey ...
18-08-2010, 19:03
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:Czekam tylko z niecierpliwością na tekst Żiżka o "Incepcji".
jeżeli Żiżek napisze natchniony tekst o Incepcji, będzie to dla mnie kolejny dowód na to, że gość powinien se pierdalnąć w łeb z dużego kalibru.
a co do Nolana, to uważam go za wyśmienitego ściemniacza. kolo robi filmy z nawiązaniami dla gimnazjalistów, a do historii przejdzie jako największy reżyser imdb.com.
no chyba ze się nawróci i wyreżyseruje remake Robocopa w 2D z opcją full gore + Connie Nielsen w roli oficerki Ann Lewis. wtedy może zmienię zdanie na jego temat.
18-08-2010, 23:12
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Mental, dobrze wiesz, że Robocop jest jednym z ostatnich filmów, które potrzebują remake'u. To po pierwsze.
Po drugie, Nolan nakręcił Following, Memento i Prestige, więc już tak po nim nie jedź. Jak przeszkadza ci kino rozrywkowe w jego wydaniu, zawsze możesz przejść do obozu Michasia Baya : )
18-08-2010, 23:22
Dużo pisze
Liczba postów: 742
Liczba wątków: 3
Mental - kolejny dowód po? Po przeczytaniu co nieco o nim na wikipedi czy po tym, co kolega mówił, stojąc w kolejce do kasy w biedronce?
Jakby się Żiżka poglądy znało, toby się wiedziało, że koleś bierze na warsztat takie "Wygrać ze śmiercią" albo "Kung-Fu Panda" i po lacanowskiemu próbuje udowodnić, że reżyser kierował swój film do onanistów :-). Więc równie dobrze koleś może powiedzieć, że "Incepcja to film z nawiązaniami dla gimnazjalistów".
Swoją drogą - uwielbiam pewną analizę lewacką "TDK" w wykonaniu Żiżka. Facet chyba nie lubi reżysera, bo wkurza go niemiłosiernie, że bohaterowie na końcu muszę kłamać społeczeństwo, aby utrzymać status quo i potem jedzie przez dwie strony po Amerykanach, że tam od pisarzy po reżyserów mnóstwo pseudoliberalnych artystów, którzy tak naprawdę w swoich filmach tylko nacjonalistyczne brednie serwuję :-P.
To co, lubimy Żiżka, Mental, jak po Nolanie jeździ?
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.
18-08-2010, 23:30
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Mierzwiak napisał(a):dobrze wiesz, że Robocop jest jednym z ostatnich filmów, które potrzebują remake'u.
gdy dowiedziałem się z mass mediów, że Aronofsky ma kręcić Robo, to się ucieszyłem nie na żarty, bo zapowiadał mocny film w starym stylu z pogłębionymi wątkami, które Verhoeven ledwie zarysował. niestety idea zwisła w próżni.
El-Kal napisał(a):To co, lubimy Żiżka, Mental, jak po Nolanie jeździ?
nie, Żiżka nie lubimy. nie obchodzi mnie, co on tam sobie pisze o filmach i Lakanie - może se pisać cokolwiek, wali mnie to. ja znam Żiżka z innych tekstów, o których ty najpewniej nie masz zielonego pojęcia.
18-08-2010, 23:31
Dużo pisze
Liczba postów: 742
Liczba wątków: 3
Każdy z nas płacze za Aronofskim "Robocopem". Ja uważam, że jednak doczekamy się remake'u. W reżyserii kolesia od "Clash of Titans", "The A-Team" bądź "Predators". I będziesz miał tak zarysowaną psychologię, że aż pojawią się roboty z kłami, latające buty i lasery.
Cytat:najpewniej
Znowu kolega z biedronki gadoł? Bezsensowną abomojenawierzchuwszczyzną pojechałeś, bo tematem było to, jak filmy analizuje pan Żiżek, a nie licytowanie się na znajomość jego eseistyczno-filozoficznej twórczości, o której rozdział magisterki napisałem, bo taki jestem fajny, że mam jego książeczki z Krytyki Politycznej, czytałem nawet. Najpewniej.
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.
18-08-2010, 23:35
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:tematem było to, jak filmy analizuje pan Żiżek
no i odpowiedziałeś, jak analizuje powołując się na TDK. inaczej zresztą nie może analizować, skoro na tematy niefilmowe wypisuje brednie, które są intelektualną pokusą ćwierćinteligenta.
Cytat:że mam jego książeczki z Krytyki Politycznej, czytałem nawet.
wątpię, byś od tego zmądrzał. już lepiej pij mleko - przynajmniej urośniesz.
18-08-2010, 23:45
Dużo pisze
Liczba postów: 742
Liczba wątków: 3
Dobrze, Mentalku, idę się napić :-*. Jesteś taki mądry, szybko piszesz i w ogóle coś tam, a ja się boję pisać "lewak" na forum, bo masz strasznie duże ręce od klepania po buziach, Twardzielu Intelektualisto Ty Mój.
Dlatego napiszę jeszcze coś o "Incepcji". Właśnie znalazłem w sieci takie cuśko, które pewnie było (). Nawet przez chwilę się nie zastanawiałem, o co chodzi z tą Marion Cotillard, jej Oskarem za rolę E. Piaf i niby dlaczego miałoby to mnie nakierować na fakt, że żona Cobba jest postacią centralną. A wiecie czemu? Bo ten ukryty track został pewnie wklejony na zasadzie "a wbijmy geekom jeszcze jednego ćwieka, że to takie głębokie, tajemnicze, och, ach". Nie lubię takich zagrań w filmie. To jak dziecinne ciągłe dorysowywanie do skończonego, miłego dla oka rysuneczku nowych elementów, tak żeby było "ładniej" i "więcej" przez co wygląda to coraz gorzej.
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.
18-08-2010, 23:59
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
EL-Kal napisał(a):Bo ten ukryty track został pewnie wklejony na zasadzie "a wbijmy geekom jeszcze jednego ćwieka, że to takie głębokie, tajemnicze, och, ach"
http://www.slashfilm.com/2010/07/28/hans-zimmer-explains-the-intersection-between-edith-piaf-and-the-inception-score/
19-08-2010, 00:03
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
EL-Kal, zaprawdę powiadam ci, Incepcja to film na poziomie lekcji polskiego w gimnazjum państwowym, a ty się podniecasz tym hitem imdb jak 4-latek nowym pluszakiem. wnioskuje więc, że do Media Marktu przepustki jeszcze nie dostałeś.
jeżeli reżyser nazywa bohaterkę Ariadna i każe jej rysować labirynty, to to jest dla mnie czytelny sygnał, że mam do czynienia z lekcją polskiego w gimnazjum. Nolan chciał pewnie zabłysnąć erudycją z mitologii albo zapragnął, by jego film rozkminiali polscy maturzyści po dwóch zagwarantowanych ustawowo kiblach - innej opcji nie ma i być nie może.
19-08-2010, 00:04
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
EL-Kal napisał(a):Najlepsza ekranizacja książki Dicka, której Dick nigdy nie napisał, bo mu się umarło. 9/10 po trzech seansach, po których nie chcę wiedzieć, jaka jest ostateczna interpretacja, a jedynie znowu czuć ten niepokój.
Najlepsza ekranizacja książki Dicka, której Dick nigdy nie napisał, to Southland Tales
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
19-08-2010, 00:09
|