Interstellar (2014)
W sumie, coś w tym jest Uśmiech

Odpowiedz
Ej, znawcy BO. Lekko ponad 52 mln Interstellar u siebie - trochę słabo, co nie? Z drugiej strony wpadło jeszcze 80 baniek ze świata, więc prawie budżet filmu osiągnięty.

Z trzeciej strony natomiast w tym samym czasie debiutował Big Hero 6. Mogli z tydzień poczekać z premierą ci albo ci.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Jeszcze a propos zakończenia, dobrze kojarzę, że Nolan je zmienił w porównaniu z wczesną wersją scenariusza dostępną online? Ktoś kto czytał może potwierdzić i napisać, jakie zakończenie było w pierwotnej wersji skryptu?


Odpowiedz
(09-11-2014, 04:17)Crov napisał(a): Więc nie rozumiesz czym jest problem. Interstellar to JEST film miły, łatwy i przyjemny. Nie dokonuje ŻADNYCH trudnych wyborów, nie skręca nigdy w niebezpieczne terytoria, a ostatecznie cała ckliwą historię dopina ckliwym zakończeniem nie pozostawiając ŻADNYCH wątpliwości. To idealny holiłudzki blockbuster zrobiony tak niezdarnie na poziomie scenariusza, a przy tym tak mało ambitny w kwestii opowiadanej historii, że trudno go w jakiś sposób szanować.

Aha czyli szanować należy wszystkiej maści McFilmy, które produkuje się taśmowo jak buty sportowe przez dzieci w Bangladeszu?
Najmocniej przepraszam, że używam tego argumentu, gdyż raczej uważam, że aby bronić Interstellara nie muszę się opierać na miałkości współczesnych blockbusterów. Ale jeżeli wytaczana są aż takie działa. Gdyż ja rozumiem, że nie każdemu musi się ten film podoba, ani jakikolwiek film Nolana. Analizuję i przyjmuję konstruktywną (tylko taką) krytykę, którą tutaj niektórzy nieliczne podają. Ale jedyne na co bym liczył, to jak w tej słynnej piosence Arethy Franklin "Szacunku".

Zresztą sam Drogi Crovie (mam nadzieję, że tak to się odmienia?) napisałeś:
(09-11-2014, 14:54)Crov napisał(a): Tylko, ze u Emmericha zawsze było sporo humoru i sympatycznych bohaterów.

OK i ja jestem tolerancyjny i szanuję inne gusta. I OK, niektórzy wolą nieskrępowaną zabawę jak "Fast & Furious" czy w filmach Marvela, gdzie właśnie jest sporo humoru, są sympatyczni bohaterowie itd.
Tylko widzę, że przy takich produkcjach właśnie przez ten "fun" przymykacie oczy na wszelkie wady, ubogie i schematyczne scenariusze itd.
Rozumiem i pewnie dlatego, kiedy film stara się być poważniejszy i nie mruga co chwila do widza, ani jego bohaterowie nie rzucają coolskimi-sucharskimi tekstami co minutę, to wtedy traci taką taryfę?

Już nie wspominając, że w przypadku "Intestellar" i co widzę tutaj, we wszystkich filmach Nolana, bardziej przykładacie się do wyszukiwania wad i możliwości przyczepienia się czegoś, niż dostrzeżenia całej masy pozytywów.
I niestety tak wady (nie twierdzę, że to film bez wad) przykrywają Wam jakże wielki ogrom pozytywnych rzeczy, jakie ten film ma do zaoferowania.

I Drogi Arahanie pozwolę sobie zacytować część Twojej recenzji, z którą nie mogę się zgodzić. Parę osób mi tu zarzucało, z chęcią używając niezbyt wysublimowanych docinek, że nie podaję konkretów, to teraz ja postaram się odpowiedzieć na jeden z częstych zarzutów: A mianowicie:

Cytat:Niesamowite jak bardzo poszczególne elementy tej układanki gryzą się ze sobą, sprawiając, że momentami mamy wrażenie oglądania mieszanki różnych scen, które zupełnie do siebie nie pasują.

Widziałem ten film dwa razy i prawdopodobnie jutro zobaczę po raz trzeci. I z tym argumentem nie mogę się zgodzić, gdyż jest na odwrót. Jak już wspominałem, pod względem budowy i rozwiązywania zagadki to Interstellar podąża tę samą drogą co Memento, Prestiż, czy Inception.
Przecież od samego początku, od pierwszych scen, wszystko jest podporządkowane. Każde zdarzenie później znajduje wytłumaczenie.
Te sceny ze sobą grają i współgrają i tak samo z tej układanki da się ułożyć solidną konstrukcję. Tylko po prostu Wam się ta konstrukcja nie podoba. Nie podoba Wam się rozwiązanie, nie podobają Wam się odpowiedzi jakie Nolan daje. Ale nie mówcie proszę, że to wszystko jest niespójne. Gdyż jest i to nawet bardziej niż we wszystkich filmach z trylogii The Dark Knighta.

To, że Wam się nie podoba gotowa budowla, to nie oznacza, że architektonicznie nie jest ona przemyślana i ze złych budulców została stworzona.

A co do samego zakończenia, to też mogę się rozpisywać, tylko nie chcę wszystkiego na raz w tym poście pisać. Ale mnie zakończenie wzruszyło i było jednym z piękniejszych jakie od dłuższego czasu widziałem. Dwa razy w kinie i za każdym razem wzruszenie.

Dziękuję za kolejną uwagę.

/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Lawrence napisał(a):OK i ja jestem tolerancyjny i szanuję inne gusta. I OK, niektórzy wolą nieskrępowaną zabawę jak "Fast & Furious" czy w filmach Marvela, gdzie właśnie jest sporo humoru, są sympatyczni bohaterowie itd.
Tylko widzę, że przy takich produkcjach właśnie przez ten "fun" przymykacie oczy na wszelkie wady, ubogie i schematyczne scenariusze itd.
Rozumiem i pewnie dlatego, kiedy film stara się być poważniejszy i nie mruga co chwila do widza, ani jego bohaterowie nie rzucają coolskimi-sucharskimi tekstami co minutę, to wtedy traci taką taryfę?

Nie widziałem Interstellara, więc może się niepotrzebnie wpierdalam, ale wydaje mi się, że to było tu tłuczone trzysta tysięcy razy - jeśli film jest wciągający, zabawny i urokliwy, to nie trzeba od niego oczekiwać artystycznego geniuszu, bo jego wartością jest to, że jest wciągający, zabawny i urokliwy. Oczywiście może łączyć jedno z drugim, ale to się rzadko zdarza. Filmy Nolana nie są zabawne i urokliwe - są zrobione tak, jakby brzydziły się wszystkim, co jest zabawne i urokliwe. A przy tym nie oferują niczego w zamian, bo mają wszystkie te dziury i błędy, które mają też filmy Marvela czy seria FF (a czasem tych błędów jest więcej). Jak dla mnie to Nolan zawieszony jest gdzieś pomiędzy mainstreamem a szaloną ambicją, do której nigdy nie dorośnie.

A propos tych wad i schematów w innych filmach rozrywkowych i u Nolana - małpa przebrana za Liberace'a byłaby zajebiście śmieszna na dzikiej imprezie. I zajebiście nieadekwatna na pogrzebie.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
A Lawrence interesuje mnie to, czy nie czułeś jakiegokolwiek dyskomfortu gdy w trzecim akcie filmu w równoległym montażu łączone ze sobą były dosyć odlegle od siebie problemy. Podejrzewam, ze Nolan zakładał, ze to będzie podnosić napięcie, ale we mnie wzbudzało to irytację. To nie miała być tylko przeplatanka dwóch osi czasu, ale w myśl Nolana chyba one miały się zazebiac, a tak nie jest.

Mam na myśli momenty gdy Chastain pali ta kukrydze, kloci się ze swoim bratem, którego syn kaszle, a w Kosmosie, w pizdu daleko, Mafju bije się po mordach z Damonem. Przeplatanie tych dwóch sytuacji jest strasznie dla mnie koślawe, niechlujne. Dla mnie bylo nawet komiczne chwilami. W żaden jedna sytuacja nie wpływa na druga, nie podnosi stawki - uważam wiec, ze osobno obroniłyby się, ale złączone są dla mnie niesmacznie efekciarskie. Jak ty to czułeś? Nie miałeś jakichkolwiek wątpliwości, czy to się klei czy nie?

Ja rzadko kiedy przyczepiam się w filmach do ich technicznej strony, ale w tym wypadku byłem dość zdezorientowany - lekko mówiąc. Wtedy właśnie najlepiej widziałem, ze "Interstellar" składa się z wielu puzzli, które nie do końca do siebie pasują.
Maciek Niedźwiedzki, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Sep 2013.

Odpowiedz
(09-11-2014, 19:53)Pelivaron napisał(a): Mogli z tydzień poczekać z premierą ci albo ci.

Nie mogli, bo nie wytrzymaliby konkurencji (w sferze boxofficowej ofc) jaką będą hunger gejmsy.
Told you I'm never going back...
filmweb

Odpowiedz
(09-11-2014, 23:19)Lawrence napisał(a): Tylko widzę, że przy takich produkcjach właśnie przez ten "fun" przymykacie oczy na wszelkie wady, ubogie i schematyczne scenariusze itd.
Rozumiem i pewnie dlatego, kiedy film stara się być poważniejszy i nie mruga co chwila do widza, ani jego bohaterowie nie rzucają coolskimi-sucharskimi tekstami co minutę, to wtedy traci taką taryfę?
Trochę tak właśnie jest. Traci, szczególnie jeśli cool suchary zastępuje naukowo-filozoficznymi sucharami. Ale dobrze rozumiem, że przyznajesz, że scenariusz Interstellar ma poważne wady i problem masz z tym, że w tym przypadku "hejterzy" nie chcą ich wybaczyć?

Też mi się wydaje, że temat był wałkowany - problemem jest dysonans, nieumiejętność Nolana mierzenia sił na zamiary, wpisywanie naukowych teorii w pełen głupot scenariusz.


Odpowiedz
(09-11-2014, 01:36):-) napisał(a): Ja jak najbardziej zachęcam do pójścia do kina w wersji 3D.

Ten film nie ma takiej wersji.

Cytat:O dziwno nie zachwyciły mnie zdjęcia, byłem jednak w zwykłym kinie i kurde nie wiem co by tutaj dał IMAX

Wielkość. Robi różnicę mimo wszystko.

A te foty z Nightem - żal.pl
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(09-11-2014, 23:19)Lawrence napisał(a): OK i ja jestem tolerancyjny i szanuję inne gusta. I OK, niektórzy wolą nieskrępowaną zabawę jak "Fast & Furious" czy w filmach Marvela, gdzie właśnie jest sporo humoru, są sympatyczni bohaterowie itd.
Tylko widzę, że przy takich produkcjach właśnie przez ten "fun" przymykacie oczy na wszelkie wady, ubogie i schematyczne scenariusze itd.
Rozumiem i pewnie dlatego, kiedy film stara się być poważniejszy i nie mruga co chwila do widza, ani jego bohaterowie nie rzucają coolskimi-sucharskimi tekstami co minutę, to wtedy traci taką taryfę?
Manipulujesz. Bo to nie jest rozmowa o tym, ze ja wole zabawne filmy, a ty wolisz powazne ambitne filmy. To jest rozmowa o tym, w których filmach łatwiej przymknąc oczy na wady. Te, które mają urok sprawiaja, ze nie irytuje wadami tak bardzo, jak ten, który macha ręką i prawi banalne kazania. To jest jak róznica między kobietą, z którą żartujesz, imprezujesz i dobrze bawisz, a taką, ktora się mądrzy, siedzi w domu i mówi Ci jeszcze na dodatek, jak masz żyć. Podczas gdy obie są tak samo przeciętnie inteligentne.

Gdyby "Interstellar" był naprawdę mądry i mądrze napisany to nie byłoby problemu z brakiem humoru. Np. filmy Michaela Manna zwykle nie mają humoru, ale nie przeszkadza to się nimi cieszyć - zwykle nie prawią kazań w banalny sposób, a Mann umie opowiedziec historie wywazoną, wystarczająco subtelną by jakieś schematy nie razily (albo nawet zyskiwały). Zresztą humoru w "Interstellar" nieco jest i sam brak humoru nie jest tym problemem, ktory zabija ten film.

Odpowiedz
(10-11-2014, 02:17)Mefisto napisał(a):
(09-11-2014, 01:36):-) napisał(a): Ja jak najbardziej zachęcam do pójścia do kina w wersji 3D.

Ten film nie ma takiej wersji.

Cytat:O dziwno nie zachwyciły mnie zdjęcia, byłem jednak w zwykłym kinie i kurde nie wiem co by tutaj dał IMAX

Wielkość. Robi różnicę mimo wszystko.

A te foty z Nightem - żal.pl

No to jak nie ma wersji 3D to kicha. Wiele scen w wersji 3D wyglądało by lepiej. Te np fale czy ten krajobraz lodowy. Sceny końcowe w bibliotece też mogły by wyglądać fajniej. Za pomocą 3 wymiaru można było fajnie zobrazować zaburzenia w czasu-przestrzeni. No cóż zmarnowali taki fajny pomysł na film :/.
:-), proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Oct 2014.

Odpowiedz
nie, 3D to gowno, winni tego zakazac
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Ja tu jestem jednym z forumowych polerowaczy Nolanowego trzonka, więc nie powinienem tego wklejać, ale Oleszczyk (który nie przepada za Nolanem, a na Interstellar prawie usnął), napisał dziś na fejsie coś zabawnego:


Cytat:I dreamt I went out on a date with Christopher Nolan. I fell asleep in my sleep before they served the entrees. Not sure if that counts as an inception.

Uśmiech
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
Nolana po TDKR znienawidziłem, ale Interstellar bardzo mi się spodobał. Owszem, obraz miewa fragmenty kiedy ociera się o dno niczym Prometeusz, tylko w przeciwieństwie do "dzieła" Scotta ma logicznie zachowujących się bohaterów i nie gwałci znanej marki. Co jeszcze? Ostatnie 20 minut (jak dla mnie) świetne, tak odmienne od blockbusterowego gówna, którym raczy się nas w kinie co miesiąc. Doskonale sobie zdaję sprawę, że będę odosobniony w tej opinii, ale mam to serdecznie w dupie. Film ma w sobie to coś, co powoduje, że chyba wybiorę się na kolejny seans. Propsy lecą również do Zimmera, bo to jego najlepsza ścieżka od dłuższego czasu.

Aha, TARS wypadł spoko. Tak samo jak pewien pan w roli dr Manna, którego się nie spodziewałem.

8/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Wyszła całkiem niezła przygodówka, która tylko by zyskała, gdyby reżyserował ją kto inny. Np. Spielberg właśnie, albo Cameron z czasów Otchłani. Wtedy może powstałby klasyk. A jest tylko OK, z kilkoma świetnymi, emocjonującymi scenami, dobrym aktorstwem i fajnymi robotami. I totalnie dennymi, nieprawdopodobnymi dialogami, zresztą jak dla mnie najbardziej ludzko wypadły pod tym względem właśnie TARS i CASE, a to mówi całkiem dużo. Uśmiech Finał mi nie przeszkadzał, całkiem dobrze spiął całą fabułę, choć trzeba przyznać, że pozostawia pewien niedosyt i najbardziej zadziwiający element zostaje wyjaśniony na zasadzie ,,bo tak". Jak zresztą samo zawiązanie fabuły.

Technicznie świetny, muzyka fascynująca.

6+/10

PS: Po raz kolejny Michael Caine jest odporny na wizualne postarzanie. Uśmiech
PS2: To pierwszy film z młodym Affleckiem jaki widziałem, czy wszędzie jest taki beznadziejny?
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
(10-11-2014, 15:44)Snappik napisał(a): Ostatnie 20 minut (jak dla mnie) świetne, tak odmienne od blockbusterowego gówna, którym raczy się nas w kinie co miesiąc. Doskonale sobie zdaję sprawę, że będę odosobniony w tej opinii, ale mam to serdecznie w dupie.

Nie jesteś odosobniony, tylko nie wiem, czy akurat z mojego wsparcia się cieszysz? Oczko

Ja sam widzę, że ludzie jak mantrę powtarzają te zarzuty odnośnie zakończenia i ogólnie niespójności całego scenariusza, ale tak naprawdę nie są przedstawić żadnych argumentów dlaczego tak jest.
Zresztą już o tym wspomniałem i jak widzę nikt nie był w stanie mi zaprzeczyć, że z punktu widzenia czystko przyczynowo-skutkowego ma tutaj sens. I to nie jest tak, że zakończenie wzięło się nagle nie wiadomo skąd, skoro od pierwszych minut cała fabuła i wszystkie wydarzenia do tego właśnie zmierzają.

(10-11-2014, 00:22)Maciek Niedźwiedzki napisał(a): A Lawrence interesuje mnie to, czy nie czułeś jakiegokolwiek dyskomfortu gdy w trzecim akcie filmu w równoległym montażu łączone ze sobą były dosyć odlegle od siebie problemy. Podejrzewam, ze Nolan zakładał, ze to będzie podnosić napięcie, ale we mnie wzbudzało to irytację. To nie miała być tylko przeplatanka dwóch osi czasu, ale w myśl Nolana chyba one miały się zazebiac, a tak nie jest.

Mam na myśli momenty gdy Chastain pali ta kukrydze, kloci się ze swoim bratem, którego syn kaszle, a w Kosmosie, w pizdu daleko, Mafju bije się po mordach z Damonem. Przeplatanie tych dwóch sytuacji jest strasznie dla mnie koślawe, niechlujne. Dla mnie bylo nawet komiczne chwilami. W żaden jedna sytuacja nie wpływa na druga, nie podnosi stawki - uważam wiec, ze osobno obroniłyby się, ale złączone są dla mnie niesmacznie efekciarskie. Jak ty to czułeś? Nie miałeś jakichkolwiek wątpliwości, czy to się klei czy nie?

Ja rzadko kiedy przyczepiam się w filmach do ich technicznej strony, ale w tym wypadku byłem dość zdezorientowany - lekko mówiąc. Wtedy właśnie najlepiej widziałem, ze "Interstellar" składa się z wielu puzzli, które nie do końca do siebie pasują.

To jest akurat najdziwniejszy zarzut. Przecież takie zabiegi to się w kinie nie raz robi. Szczególnie kiedy ma się wielu bohaterów i widzi się ich różne zmagania. Tutaj mieliśmy akurat taką kumulację, gdzie w obu przypadkach zresztą widzimy jak ludziom zaczynają puszczać nerwy i zaczynają wariować.
Zresztą sama muzyka była przecież doskonałą klamrą. Apokaliptyczny dźwięk organów zapowiadający, że coś się dzieje.
Plus czysto technicznie trzeba zachować tempo i tak lepiej się je buduje przerywając niż gdyby po kolei najpierw puścić jedno zdarzenie, a potem drugie.

Plus ktoś kiedyś wspomniał, przy okazji "afery ze studniówką we Wrocławiu" (wiecie wtedy kiedy dziewczynie podwinęła się sukienka i wszyscy się nabijali, a ja jedyny starałem się znaleźć w skórze owej dziewczyny), że ja "generuję 95% empatii całego forum". I może też dlatego ja inaczej odbieram Interstellar, który nie zaprzeczam, że miejscami jest ckliwy. Ale właśnie mnie ta ckliwość się podoba i jak pisałem miejscami wzrusza.

I t mnie się finał właśnie bardzo podobał. I nie wstydzę się tego, że wzruszyłem się pod koniec. Było patos, było ckliwie, ale dla mnie jak najbardziej naturalnie:
Dla mnie było to przepiękne zakończenie i naturalnie też chwała Zimmerowi za to.

I już mnie korci, aby po raz kolejny wybrać się na ten film. I nawet jak nie teraz to czuję, że z czasem ten film zyska status kultowy.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Dżeremi rosklada film spojlerowo:


Odpowiedz
Strasznie wkurwia mnie ten typ, jest kilku lepszych vlogo-recenzentów niż ten śmieszek. Ale to tak na marginesie, wiadomo, że Nolan to geniusz Uśmiech

Odpowiedz
Jo, merytorycznie jest spoko, ale ma strasznie irytujący sposób bycia a jak słyszę to jego comment below, let me know to mnie skręca.

(10-11-2014, 15:59)Lawrence napisał(a): Ja sam widzę, że ludzie jak mantrę powtarzają te zarzuty odnośnie zakończenia i ogólnie niespójności całego scenariusza, ale tak naprawdę nie są przedstawić żadnych argumentów dlaczego tak jest.
No przecież chyba Crov wklejał jakiś post z głupotami w scenariuszu. Tutaj i tutaj masz tego więcej, jeśli chcesz sobie poczytać. Nie ma sensu tutaj rozpoczynać dyskusji. Ale skoro widziałeś film dwa razy, może jesteś w stanie wyjaśnić pierwszą z brzegu dużą rzecz:
i jedną małą:


Odpowiedz
(10-11-2014, 16:12)Mental napisał(a): Strasznie wkurwia mnie ten typ, jest kilku lepszych vlogo-recenzentów niż ten śmieszek. Ale to tak na marginesie, wiadomo, że Nolan to geniusz Uśmiech
Wiadomo, na przykład Urwany Film. Oczko Ale nasza recenzja dopiero w następny piątek, wiec wiesz musze linkować konkurencje.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości