(18-01-2015, 00:23)Phil napisał(a): Powiedzcie lepiej, kiedy będzie można tego Interselera obejrzeć nielegalnie?
10 marca albo kapkę wcześniej.
18-01-2015, 02:25
|
Interstellar (2014)
|
|
Slepy, bo akurat rozmawialismy o wygladzie planet, wiec Interstellar vs Avatar idealnie spasowalo. FV wiadomo, swietne, oblednie nakrecone kino.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
18-01-2015, 03:27
Proszę, Bucho jest tutaj głosem rozsądku w tej debacie, dziękuję
![]() Wiadomo, że możemy jeszcze dać do porównania "Niekończącą się Opowieść", a może od razu "Drużynę Pierścienia", gdyż tam też mamy podróże, przez niesamowite miejsca. Tylko, że my tutaj mówimy o podróżach międzygwiezdnych i planetach. I tak, to zdjęcie Marsa, które dałem to prawdziwa panorama tej planety. Kolor fajny, ale po za tym to jednak dość monotonny krajobraz. 18-01-2015, 14:42
Jeżeli ktoś kupuje fabułę Interstellar z tą całą pretensjonalnością i ckliwością, to zaakceptuje pewnie także nudę kosmosu, która jakoś tam współgra ze scenariuszem. I myślę, że takie minimalistyczne podejście wymaga tak samo wiele wyobraźni jak stworzenie tego kadru z Lucy. Ale gdybym zawiódł się treścią filmu Nolana - tak jak większość tu na forum - to pewnie liczyłbym mocno na to, że seans zostanie uratowany poprzez zachwycającą stronę wizualną i kosmos przedstawiony tak wspaniale jak nigdy wcześniej. Umówmy się, Lawrence, po to jednak chodzi się do kina na filmy za 200 baniek
18-01-2015, 15:03 (18-01-2015, 15:03)patyczak napisał(a): Umówmy się, Lawrence, po to jednak chodzi się do kina na filmy za 200 baniek Ma się rozumieć. Ja też np. idąc na lekki blockbuster fantastyczny dziejący się w odległych galaktykach, który porównywany jest do Gwiezdnych wojen, oczekuję ciekawych statków kosmicznych, zwariowanych planet i niesamowitych kosmicznych ras. A jak otrzymuję futurystyczną planetę wyglądającą jak Business Park Kraków, a kosmici wyglądają jak ludzie z pomalowanymi twarzami, to też zarzucam brak wyobraźni. "Jupiter Ascending" prezentuje się o wiele lepiej. Dlatego też wybaczcie, ale też przez ten pryzmat, trudno mi przyjąć te zarzuty o brak wyobraźni. Szczególnie jeżeli mamy do czynienia z filmem, gdzie mamy podróże przez tunel czasoprzestrzenny do innej galaktyki. Mamy wlot do czarnej dziury i ukryty w niej tesseract stworzony przez istoty pięciowymiarowe. Nie wspominając o dwóch robotach, których design po pierwszych zwiastunach wszystkim przeszkadzał, gdyż są za mało realistyczne. Dla mnie to jednak nie jest nudne i monotonne. I w sumie jeżeli tak wygląda normalne życie, to czemu ja tego nie doświadczam? 18-01-2015, 16:36 (18-01-2015, 16:36)Lawrence napisał(a): otrzymuję futurystyczną planetę wyglądającą jak Business Park Kraków ![]() ![]() <BARDZO głośne westchnienie> A skoro już przy uszczypliwościach na linii GOTG - Interstellar jesteśmy, to gdzie nominacja do Oscara za te imponujące zdjęcia? Bo Strażnicy za charakteryzację (obejmującą również tych strasznych ludzi pomalowanych farbą) docenieni zostali
18-01-2015, 16:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-01-2015, 17:30 przez Mierzwiak.) Cytat:oczekuję ciekawych statków kosmicznych, zwariowanych planet i niesamowitych kosmicznych ras Cytat:zarzucam brak wyobraźni ![]() Ooga chaka
18-01-2015, 17:03 (18-01-2015, 16:36)Lawrence napisał(a): Ma się rozumieć. Ja też np. idąc na lekki blockbuster fantastyczny dziejący się w odległych galaktykach, który porównywany jest do Gwiezdnych wojen, oczekuję ciekawych statków kosmicznych, zwariowanych planet i niesamowitych kosmicznych ras. A jak otrzymuję futurystyczną planetę wyglądającą jak Business Park Kraków, a kosmici wyglądają jak ludzie z pomalowanymi twarzami, to też zarzucam brak wyobraźni. Lawrecen włącz myślenie, nie ma znaczenia jak ludzie ocenili stronę wizualną czy charakteryzację Strażników Galaktyki, wcale nie oznacza to, że zarzuty względem Interstellar nie są prawdziwe i uczciwe. Interstellar pod względem wizualnym to w zdecydowanej większości nędza i ocena Strażników Galatyki w niczym tego nie zmienia. 18-01-2015, 17:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-01-2015, 17:53 przez Gwahlur.)
Wiadomo tutaj żadna strona innej nie przekona. Ale jak wspomniałem zarzucanie filmowi, w którym mamy podróż przez tunel czasoprzestrzenny, wlot do czarnej dziury i ukryty w niej tesseract stworzony przez istoty pięciowymiarowe, braku wyobraźni jest dla mnie dość abstrakcyjne.
A wizualnie to przecież wszystkie ujęcia Gargantui już zasługują na uznanie. Niestety nie mam za dobrej jakości, ale to jedno z tych ujęć, kiedy powiedziałem "WOW"! I właśnie dla takich momentów warto wydawać te 200 milionów. To tylko fragment i niewyraźny, ale każdy wie o co mi chodzi. ![]() Plus wracając do wcześniejszej dyskusji:
18-01-2015, 19:21 (18-01-2015, 19:21)Lawrence napisał(a): Wiadomo tutaj żadna strona innej nie przekona Tu nie chodzi o niemożność przekonania strony przeciwnej do swoich racji, tylko o to, że ty ośmieszyłeś się starając się oddalić zarzut o słabą stronę wizualną filmu "Interstellar" tym, że ludziom podobała się strona wizualna "Strażników Galaktyki". Ku*wa nawet gdyby ludziom podobali się "Strażnicy" a ci rzeczywiście byliby brzydcy, czyli te osoby dałyby ciała oceniając stronę wizualną "Strażników", to wcale nie oznaczałoby to, że nie mają racji stronę wizualną "Interstellar" nazywając słabą... Ludzie raz moga mieć rację a raz mogą się mylić, więc pomyłka przy jednej okazji nie wyklucza posiadania racji przy innej. Myśl Lawrence! W nosie mam Lawrence czy te moje słowa cie przekonały. Ty mi powiedz czy mam rację, a jeśli nie mam racji to wyłóż dlaczego! 18-01-2015, 19:31
Tu nie chodzi tyle o stronę wizualną co o zarzut o "brak wyobraźni". I naturalnie ludzie mogą mieć różne opinie i ja nikomu przecież nie bronię takich mieć.
Tylko mnie co najwyżej razi pewien brak niekonsekwencji i trochę jest to też nie fair. Gdyż jeżeli tutaj z jednej strony osoby zarzucają przez parę stron brak wyobraźni w "Interstellar" i jaki ten kosmos jest nudny i nieciekawy. Plus podawane są przykłady jakie kosmos daje i fantastyka daje możliwości itd. OK i ja mogę te zarzuty przyjąć. Tylko właśnie widzę ten brak konsekwencji i postępowanie nie fair, że te wszystkie zarzuty jakoś nie przeszkadzają chociażby w takich "Guardians of the Galaxy", gdzie przecież ten potencjał fantastyki i kosmosu, też jest tylko muśnięty i raczej wszystko wygląda strasznie, pozwolę sobie użyć angielskiego słowa "generic". I kiedy już w zwiastunach "Jupiter Ascending" i tych art-bookach co teraz się ukazały widzę zdecydowanie ciekawiej wykreowany świat. Ale dobrze z mojej strony też nie mam tego zamiaru jakoś długo ciągnąć. Tylko jeżeli mamy architekta, który zaprojektował dom, który się zawalił. To czy bez cienia wątpliwości mam potem przyjmować jego uwagi, podczas projektowania własnego domu? Nawet jeżeli te uwagi mogą byś słuszne. 18-01-2015, 20:01
Lawrence, kilka rzeczy:
1) Rozmawiamy o Interstellar. To taki film Christophera Nolana, nie wiem, może słyszałeś. Dlaczego więc na każdy nasz zarzut wobec - powtarzam - Interstellar Christophera Nolana odpowiadasz atakiem na Strażników Galaktyki? To naprawdę słaba reakcja obronna (by nie napisać ból dupy), a może po prostu notorycznie mylisz tematy? Służę pomocą: http://forumkmf.pl/Thread-Guardians-of-the-Galaxy 2) W jaki sposób stwierdzasz, że ludzie niemający nic do zarzucenia światowi wykreowanemu w Guardiansach (tak jak ja; nie powala, nie jest rewolucyjny, ot spełnia swoją rolę i dla mnie jest więcej niż w porządku, zresztą nie to jest w tym filmie najważniejsze, a humor, przygoda, postaci, klimat, muzyka etc.), a krytykujący Interstellar są niekonsekwentni? Ty kochasz Interstellar, ale nie lubisz Strażników Galaktyki; inni kochają Strażników Galaktyki, ale nie lubią Interstellar, ale to ci drudzy nie mają racji. Bo? Wiesz, mi naprawdę nie przeszkadza że ktoś może uważać film Nolana nawet za najlepszy film sci-fi wszech czasów, ale kreowanie swojej opinii na obiektywną prawdę objawioną to już przesada. Ja też mógłbym napisać, że skoro zachwycają cię wizualia Interstellar, to jesteś niekonsekwentny w ocenie strony plastycznej Strażników, którzy według mnie wyglądają po prostu lepiej (o ile w ogóle porównywanie tak różnych filmów ma sens...) ale tego nie zrobię. Wiesz dlaczego? Zgadnij. (18-01-2015, 20:01)Lawrence napisał(a): Tylko jeżeli mamy architekta, który zaprojektował dom, który się zawalił. To czy bez cienia wątpliwości mam potem przyjmować jego uwagi, podczas projektowania własnego domu? Nawet jeżeli te uwagi mogą byś słuszne.Nikt z nas nie pracował przy Strażnikach Galaktyki, o ile więc nie odniesiesz się do wypowiedzi twórców tego filmu krytykujących Interstellar, jest to pomysłowa, acz bezsensowna metafora. 18-01-2015, 22:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-01-2015, 22:37 przez Mierzwiak.)
Czuję, że stoimy w miejscu, a nie mam za bardzo pomysłu na wymyślanie kolejnych alegorii. Nie chciałbym też brzmieć arogancko i kogoś urazić, ale też widzę, że jednak muszę dać jakąś odpowiedź. I nie wcale to nie jest tak, że chętnie używam argumenty ze "Strażnikami". Taka obrona byłaby zbyt prosta, tym bardziej porównując zbyt różne filmy.
Ale dlaczego więc ją z lubością stosuję? Tak jak napisałem, wiele razy, ale może teraz napiszę dosadniej, nie chcą nikogo przy tym urazić. Wraz z premierą, czy nawet do teraz czytając te zarzuty o "nudność" i "brak wyobraźni" w "Interstellar" od osób, które dokładnie "brak wyobraźni" i "nijakość" akceptują w innym (też gatunkowo) filmie, nie tylko nie brzmią dla mnie przekonująco, ale i śmiesznie. Ci, którzy jeszcze zajadle bronili "Strażników" w "aferze pomalowanych twarzy", teraz nagle stają się wojownikami o więcej wyobraźni w kosmosie. Proszę ![]() To tak samo jak zarzuty o "nudę" od od osób, które planują kupić trylogię "Hobbita" na Blu_Ray. Naturalnie ja wiem, że to miecz obusieczny. Ale jakby co to otrzymałem satysfakcjonującą mnie odpowiedź: (18-01-2015, 22:20)Mierzwiak napisał(a): 2) W jaki sposób stwierdzasz, że ludzie niemający nic do zarzucenia światowi wykreowanemu w Guardiansach (tak jak ja; nie powala, nie jest rewolucyjny, ot spełnia swoją rolę i dla mnie jest więcej niż w porządku, zresztą nie to jest w tym filmie najważniejsze, a humor, przygoda, postaci, klimat, muzyka etc.), a krytykujący Interstellar są niekonsekwentni? OK, sympatyczne postacie, humor, gagi, chwytliwe piosenki, maskują nijakość świata. Dobrze, mnie to wystarcza jako wytłumaczenie i poniekąd jestem w stanie to zrozumieć. I ja nigdzie nie napisałem, że przedstawiam obiektywną prawdę objawioną. Moja opinia jest subiektywna, ale to nie znaczy, że nie zamierzam jej wyrażać. I na poczekaniu chyba udało mi się znaleźć inne porównanie: Jeżeli podczas rozmowy o sztuce, ktoś mi powie, że Jan Matejko był wielkim artystą i malarzem, to później ciężej mi będzie brać na poważnie jego krytykę innych artystów i malarzy. Mam nadzieję, że nie byłem zbyt ostry w tym co napisałem. Plus na zakończenie i złagodzenie atmosfery coś z innej beczki:
19-01-2015, 02:43 (19-01-2015, 02:43)Lawrence napisał(a): nawet do teraz czytając te zarzuty o "nudność" i "brak wyobraźni" w "Interstellar" od osób, które dokładnie "brak wyobraźni" i "nijakość" akceptują w innym (też gatunkowo) filmie, nie tylko nie brzmią dla mnie przekonująco, ale i śmiesznie. Właśnie dlatego, że nie rozumiesz GotG nie jesteś też w stanie ogarnąć czemu interstellar ssie. W GotG szukasz oryginalności kompletnie nie tam gdzie ten film ją dostarcza. To nie jest film o kosmicznej eksploracji, o podróży w nieznane, o podążaniu gdzie jeszcze nikt nie dotarł. To jest zabawny filmik przygodowy o grupce różnych przyjaciół przeżywających przygody w kosmosie. Oryginalności szukasz w żartach, tonie filmu, w soundtracku. Plenerki to kolejny zabawny element tego filmu przydający się czesem do strzelenia jakiegoś wizualnego nawiązanie do czerstwej pulpy minionych dekad (scena podrywu z widoczkiem na mgławicę - how osom is that?) ![]() ![]() Nie będę tłumaczył dlaczego pomalowani na kolorowo kosmici są kolejnym elementem tej doskonale spasowanej układanki, ale są nominowani do oscara, a interstelar nie jest, so STFU ![]() (19-01-2015, 02:43)Lawrence napisał(a): Ci, którzy jeszcze zajadle bronili "Strażników" w "aferze pomalowanych twarzy", teraz nagle stają się wojownikami o więcej wyobraźni w kosmosie. Proszę Nie nie no jednak muszę: ci pomalowani kosmici, to jest właśnie taki ŻART z kosmicznego braku wyobraźni (i środków) u twórców kosmicznych opowieści. Tak, teraz to już jest również żart z nolana ![]() (19-01-2015, 02:43)Lawrence napisał(a): OK, sympatyczne postacie, humor, gagi, chwytliwe piosenki, maskują nijakość świata. Dobrze, mnie to wystarcza jako wytłumaczenie i poniekąd jestem w stanie to zrozumieć. Z kolei w interstelar nie ma ani humoru, ani nic mądrego do powiedzenia, ani fajnej akcji. I to można by było przełknąć gdyby świat tego filmu był ciekawy, bo to właśnie jego najważniejszy składnik. Ale sorry, w filmie o podróży - INTELSTELLAR! - i oglądaniu tego co jest za niewyobrażalną do pokonania granicą(through time and space!) nie ma w zasadzie nic ciekawego. Podsumowując: GotG - najważniejszy składnik filmu o drużynie kosmicznych awanturników - jest Interstellar - najważniejszy składnik w filmie o kosmicznej podróży - nie ma. I teraz odwracając pytanie: jak ktoś kto narzeka na nudny wszechświat w GotG może tak bezmyślnie jarać się nudnym interstellarem?
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
19-01-2015, 07:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-01-2015, 08:10 przez Negatywny.)
Haha, uwielbiam ten zarzut: nie rozumiesz filmu! Zwłaszcza takiego, jak GotG. Bo to jest głębokie dzieło wymagające zastanowienia, zadumy...
![]() BTW: GotG nominowane, a Interstellar nie: to tak jak "misie z Golden Compass zdobyły oskara zamiast transformerów, to dowodzi że to jedne z najlepszych efektów świata, nie to co badziewne TF-y!" ![]() Always Coca-Cola! 19-01-2015, 09:38 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-01-2015, 09:39 przez military.) (19-01-2015, 07:54)Negatywny napisał(a): Z kolei w interstelar nie ma ani humoru, ani nic mądrego do powiedzenia, ani fajnej akcji. I to można by było przełknąć gdyby świat tego filmu był ciekawy, bo to właśnie jego najważniejszy składnik. Ale sorry, w filmie o podróży - INTELSTELLAR! - i oglądaniu tego co jest za niewyobrażalną do pokonania granicą(through time and space!) nie ma w zasadzie nic ciekawego. Kto powiedział, że nie ma nic ciekawego? Kto powiedział, że nie ma fajnej akcji? Ty? Muhahaha. To, że dla Ciebie nie było nic ciekawego nie oznacza, że dla kogoś innego również. Dodatkowo wolę sobie posłuchać podniosłe teksty Anki o miłości, niż obejrzeć po raz kolejny z dupy wzięty, totalnie żenujący taniec Star Lorda. Handluj z tym. A nie sorry, w sumie to kolejny doskonały 'składnik filmu o drużynie kosmicznych awanturników'. (19-01-2015, 09:38)military napisał(a): Haha, uwielbiam ten zarzut: nie rozumiesz filmu! Teraz tylko czekać na "najwidoczniej nie jesteś wymagającym widzem"
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
19-01-2015, 10:05 (19-01-2015, 09:38)military napisał(a): Haha, uwielbiam ten zarzut: nie rozumiesz filmu! Zwłaszcza takiego, jak GotG. Bo to jest głębokie dzieło wymagające zastanowienia, zadumy...To, ze film nie jest gleboki albo opowiadający o arcy-ważnych tematach to nie znaczy, ze nie mozna go nie zrozumiec. Ostatnio pokazal to np. "The Guest". Zwlaszcza, jezeli ktos przywoluje GOTG jako kontrprzykład w rozmowie o planetach w Interstellar. W jednym filmie planety są zaledwie tłem, a w drugim są właściwie sensem filmu, bo o nie chodzi. To tak jakby zestawić GOTG i np. nie wiem, może Solaris, mówiąc, że w GOTG są tak, i tak przedstawieni obcy, wiec sa gorszym filmem / nie warto słuchac krytyki Solaris od ludzi, ktorym sie GOTG podobalo.
19-01-2015, 10:05 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-01-2015, 10:07 przez Gal Anonim.)
To już pewnie temat na iny wątek, ale zawsze chciałem zapytać, Piratów z karaibów też nie rozumiesz/nie nadążasz?
"No i mamy chaotyczną budowę postaci. JACK SPARROW to z jednej strony trochę ciapa, ale z drugiej mega wymiatacz któremu wszystko wychodzi. Nie czaję - to on ma być wymiataczem wannabe, czy prawdziwym motherfuckerem? Bo traktują go jak łajzę, on sam zachowuje się jak łajza, ale jakimś cudem ma skuteczność Legolasa." (Co się stało to ja normalnie nie... ten post powinien być niżej...) (a dobra, zamiast dodać nowy post to edytowałem stary i szlak go trafił... zanotować, nie pić przed 11...)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
19-01-2015, 11:12 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-01-2015, 11:39 przez Negatywny.) |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |