Jessica Jones (Netflix)
#61
To można oglądać nawet bez znajomości MCU w sumie...

Po czterech odcinkach jestem i jest nieźle. Do komiksu rzecz jasna nie ma startu, sama Jessica jest też raczej inna niż komiksowa, ale na chwilę obecną więcej rzeczy mam ochotę chwalić niż objeżdżać. Bałem się że skupienie na Killgravie będzie nudne na dłuższą metę ale na razie zgrabnie to jest prowadzone, jako jedno kompleksowe noirowe śledztwo bez wrażenia bezsensownego zapychania jak w DD. Ritter coraz bardziej zajebista.

Oczywiście to dopiero początek i dużo może się po drodze spierdolić no ale jestem dobrej myśli.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#62
jarod nie narzeka prawie wcale to to musi być ultra-dobre. ;)

(21-11-2015, 16:44)Proteus napisał(a): Nie no pytam, bo nie oglądałem jak dotąd żadnego serialu komiksowego, a widzę tu jakieś Luki Cage'e i tyle się mówi o tym budowaniu uniwersów, że się zastanawiałem czy to taki samoistny byt który buduje każdy swój element od podstaw, czy może część franchise-buildingu przesycona odniesieniami, które przelecą mi nad głową.
Nie no, pewnie jakies tam odniesienia do DD czy MCU beda. Ale nie sadze, ze w pierwszym sezonie cos wiecej niz detale.

Odpowiedz
#63
Jestem po czterech odcinkach. Póki co każdy może się czymś pochwalić i ogólny klimat bardzo mi leży. Czasem dialogi mocno suszą, ale ogólnie jest fajnie.

1 - Podoba mi się ogólny klimat, to że nie ma nadmiaru grania mocami
2 - Sporo paskudztwa ludzkiego sąsiedzi, matka kierowcy autobusu itd
3 - Podoba mi się jak zarysowują łotra. Telefon do radia był bardzo spoko. Generalnie ciekaw jestem gdzie to pójdzie, ale póki co nieźle sobie radzą z bohaterem o tak przegiętej mocy.
4 - Policjant i blondyna, ekipa "post-killgrave'owej samopomocy"

Daredevil chyba podobał mi się bardziej, ale tam np. z postaciami poszli bardziej po standardach - ciamajdowy sidekick, damsel in distress, która poźniej okazuje się być resourceful. Tu jest siatka bardzo zróżnicowanych postaci i relacji.

Odpowiedz
#64
W przeciwieństwie do DD nie zgrywają głupa i odnoszą się konkretnie do inwazji na NYC oraz Avengers (chociaż nazwa nie pada, co jest trochę głupie), ale nie jest to też nachalne jak w "Agents of S.H.I.E.L.D.". I to tyle. Widziałeś "Avengers" to zrozumiesz kontekst niektórych dialogów. Z samego komiksu to bierze niektóre motywy, ale jest to BARDZO luźna adaptacja.

A sam jestem po 4 odcinkach... i jest ok, ale daleko mi od zachwytów. Ritter bardzo spoko, nawet szybko odcinki zlatują. Realizacyjnie słabsze to od "Daredevila", ale nie zajeżdża tak mocno zapchajdziurami. Chociaż nie podoba mi się "ciepłokluskowa" relacja Jessici z Cage'em oraz tanie zastępstwo (?) Ms. Marvel, w postaci tej przyjaciółki z Talk Show. A chyba największym WTF jest dla mnie ten cały wątek lesbo romansu/rozwodu Trinity... jak do niczego konkretnego to nie będzie prowadzić, to o ja pierdole k*rwa mać...

Dla mnie jednak szkoda że nie wykorzystano bardziej koneksji z MCU. W komiksie właśnie fajne było to przyziemne spojrzenie na ten cały superbohaterski pierdolnik. Tutaj tego nie ma, więc całość mocno straciła na charakterze.

Odpowiedz
#65
Grevious napisał(a):A chyba największym WTF jest dla mnie ten cały wątek lesbo romansu/rozwodu Trinity... jak do niczego konkretnego to nie będzie prowadzić, to o ja pierdole k*rwa mać...
Nie martw się - prowadzi. Tak jest zresztą ze wszystkimi małymi wątkami w tym serialu. Twórcy konsekwentnie zbierają je wszystkie do kupy.

Jak już wspomniałem wcześniej, jestem po całym sezonie. Dlatego wszystkie wrażenia oznaczam spoilerem, żeby Wam nie psuć zabawy. Na pewno dostałem coś zupełnie innego niż się spodziewałem. Serial bardzo różni się od Daredevila, w pewnych kwestiach go pokonuje, a gdzie indziej musi mu ustąpić.


Dodam jeszcze, że Kilgrave nie zdołał w mojej opinii pobić Kingpina. Wiele osób zapowiadało super epicką interpretację Tennanta, ale w ostateczności dostaliśmy po prostu bardzo fajnego przeciwnika. Tylko lub aż tyle. Konsekwencje jego czynów, lub jak kto woli - sugestii były straszne, ale przestałem czuć gęsią skórkę na jego widok bardzo szybko.

Odpowiedz
#66
Też jestem nieco rozczarowany Killgravem, tzn jako postać jest prowadzony bardzo dobrze, ale za bardzo jedzie Tennant na doctorowych manieryzmach, łącznie z akcentem. Podejrzewam że miało to na celu zrobienie dobrze psychofankom aktora ale Tennanta stać na więcej.

Tak w ogóle - po siódmym odcinku jestem i ciągle brak większych zastrzeżeń poza Trinity. Hajp oczywiście przesadzony jak w przypadku każdego serialu Netflixa ale dobrze jest.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#67
Jestem w trakcie 9 odcinka. Jest naprawdę super.

Odpowiedz
#68
Tak jak w Daredevilu dłużyzny zacząłem wyczuwać od 8 odcinka, tak tutaj środek ma 2 bardziej przeciągnięte motywy, a gdzieś od 9 zaczyna się znów super. Mój faworyt to odcinek 11. :)

Odpowiedz
#69
9 odcineczek istotnie klasa. A ja tam dłużyzn nie odczuwam - w DD wkurzały mnie klisze i wrażenie zapychania zbędnymi wątkami (ten cały kung-fu dziadek, dżizzz), tutaj IMO lepiej scenariuszem kręcą, serial dla mnie ma świetny rytm i mimo wszystko nawet te poboczne wątki ciekawie rozwijają postacie. W sumie szkoda tylko że z Killgravem ruszyli od razu, bo chyba lepiej by wyszło gdyby przez pierwszy odcinek - dwa były normalne sprawy, zdecydowanie za mało tu tego (podobnie jak w DD Matta - prawnika).
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#70
10 odcinek - ŁAAAAAAAAAT? To ujęcie na tle płomieni ze zwiastuna to genialny trolling :D
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#71
dlaczego trolling?

Odpowiedz
#72
Hmm... na razie łyknąłem 6 odcinków i strasznie to letnie. Ritter niby spoko, ale z tą jej wiecznie zbolałą miną, pretensjami i podejściem do wszystkiego i wszystkich jest tak cholernie emo, że aż czasem boli. Reszta ekipy zresztą nie lepsza - prawie każdy płacze lub jest zdewastowany przeszłością, jak w jakimś polskim filmie :P Dialogi strasznie średnie - już dawno nie łapałem się na tym, że jestem w stanie dokończyć co drugą kwestię za bohaterów. Do tego akcja raczej się wlecze - wciąż ktoś chodzi gdzieś i czegoś/kogoś szuka, ale do niczego to w sumie nie prowadzi. Sama Jessica jest też dość randomowo i niekonsekwentnie pokazana - raz rzuca kolesiem przez pół pokoju, innym razem nie jest sobie w stanie poradzić z paroma typkami tylko dlatego, że wtedy fabuła musiała by pójść w innym kierunku. W dodatku pół sezonu za mną, a ja ni chuja nie jestem w stanie powiedzieć, co tak naprawdę dziewczyna potrafi, prócz ostantacyjnego wyrywania kłódek z drzwi i skakania ciut wyżej niż Michael Jordan. Już ten czarny jest fajniejszy, choć też dziwi, że tak oboje bezceremonialnie sobie w miejscach publicznych poczynają i zero konsekwencji (prócz tej jednej, jakże żałośnie rozwiązanej sprawy z klientką). Nie wydaje mi się też, by w jakikolwiek sposób Jessica się zmieniała/rozwijała, jak Daredevil, który z każdym odcinkiem dostawał jakieś tam punkty do doświadczenia, uczył się na błędach, osiągał zen w walce. Tymczasem Jessica lata przez pół miasta zastanawiając się kto i z jakiego kąta zrobił fotkę, a potem i tak robią ją w trąbę, choć jak każdy szanujący się PI powinna mieć przy sobie chociażby rewolwer just in case. Postać to zresztą na tyle antypatyczna, że cała ta historia i jej niejasna (bo nie wiadomo o co dokładnie kolesiowi chodzi) relacja z Angolem są mi mocno obojętne. Ogląda się to przyjemnie całkiem, zatem spokojnie dociągnę do końca, ale hajp w internetach zdecydowanie przesadzony.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#73
No dla mnie p TWIŚCIE z 10 odcinka praktycznie wszystko poszło się... Miniboss na siłę coby zapchać czymś dwa odcinki (bo kolejnej powtórki ze "złapali go i uciekł" chyba już nikt by nie zniósł), mocno out of character i w ogóle z dupy. Zastanawia mnie tylko czy ten motyw to kolejny setup pod pięćdziesiąt innych filmów / seriali marvelowskiej telenoweli, czy scenarzystce naprawdę już pomysłów zabrakło - a mogła pociągnąć choćby zajebisty myk z team-upem...
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#74
Jak dla mnie do 11go odcinka serial szedł tylko w górę. Ostatnie dwa odcinki mocno hamują i spodziewałem się czegoś brutalniejszego w finale, ale mimo tego spowolnienia jak dla mnie pyszny serial.

Odpowiedz
#75
Za mną całość. Do 10 odcinka było jak to nazwał Mefisto, letnio. Za to dalej jest...słabo. Ewidentnie scenarzyści nie mieli materiału na 13 odcinków i na siłę rozciągali wątek główny i wypychali to zbędnymi wątkami i postaciami. Całość do pięt DD nie dorasta, nie mam ochoty wracać do żadnego z odcinków, nie polubiłem żadnej postaci i generalnie całość tego serialu czuć kobiecą menstruacją. :P
No i mój konik, powiązanie z MCU. Czy to jest jakiś podły żart czy kwestia prawna (żart prawny) że zamiast Hulk mówią "ten zielony", zamiast Kapitan Ameryka mówią "ten z gwiazdkami", o Avengerach mówią "Ci" a o agentach SHIELD wyszukujących nadludzi nie ma nawet słowa. Jedynym łącznikiem z Daredevilem za to jest wątpliwej jakości epizod Claire.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#76
Jarod:


A kung fu dziadek jest jedną z najważniejszych postaci w originie Daredevila. Jego pojawienie się w serialu to raczej na plus...

Odpowiedz
#77
Skończyłem całość. Początek podobał mi się bardziej, ale potem nadszedł twist, no i jednak powtarzanie kilka razy myku "złapała go i uciekł" zaczęło być męczące. Beka też z tego że na najbardziej pewny sposób ochrony antykillgravowej laski wpadły dopiero w finale, ktoś chyba Odysei nigdy nie czytał... Ograniczony rozpierdol w finale mi się podobał, dla mnie to pasowało do postaci - Killgrave za głupi był na jakieś konkretniejsze masterplany i w sumie cały czas dbał tylko o własną dupę, także nawet jak levelovał to i tak nie wiedział za bardzo co z tym zrobić. Wkurw za brak Murdocka, on tu powinien być zamiast Trinity która robiła głownie za deus ex machinę. Mam nadzieję że w drugim sezonie DD się juz spikną, mógłby Jess wynająć do wyśledzenia Punishera czy coś...
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#78
Wymęczyłem sukę. Orgazmu brak. O ile odcinki 7-10 to niejaki wzrost jakości, część rzeczy się wyjaśnia, a część klaruje (choć finał nr 9 to żenada - jak to było zorganizowane? autobusy jakieś popodstawiali czy co?), tak podem wszystko idzie się jebać. Finałowy odcinek to przy tym chyba world's worst finale ever, którego rozwiązanie jest tak proste i durne zarazem, że cały sens poprzednich 12 zostaje wyrzucony do kosza. No i nuda jaka wieje z ekranu - normalnie orkan Ksawery się chowa.

6 / 10 - meh, ziew i takie tam, kompletnie bez jajec
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#79
Skończyłem. Znakomity serial. W sumie jest jedna poważna wada, jaką w nim widze i to to, że w pewnym momencie za dużo elementów za bardzo się łaczy (Jessica, IGH, żona Luke'a), ale ostatecznie przymykam na to oko, bo cała reszta jest naprawde swietna. Lepsze od Daredevila, bo jednak nie czuć tutaj zmiany showrunnera po paru odcinkach i chyba dzięki temu wszystko ma lepszy rytm. Fantastycznie zarysowana paranoja i obawa przed Kilgrave'em. Tennant trochę doctoruje, ale ostatecznie nie przeszkadzało mi to - to duże rozpieszczone dziecko, które może wszystko, więc taki doctorowy luz i entuzjazm dodaje niepokoju (zresztą Doctorowi też czasem dodaje ;)).

Ritter znacznie lepsza niż się spodziewałem. Pisanie, że jej bohaterka, ofiara gwałtów i niewoli, jest emo to jakiś ponury trolling chyba. Podoba mi się, że całkiem szczerze i poważnie podeszli do tego tematu, a Jessica jest zrujnowana wieloma rzeczami - nie jest zbuntowaną nastolatką, tylko ciągnie za sobą liczne tragedie, które robią z niej taką sarkastyczną nie-do-życia osobę. W komiksie zawsze miałem wrazenie, ze Jessica jest bardziej zen i jej sarkazm przypomina humor Billa Murraya, a tutaj jest bardziej złośliwa w stylu np. Veronicki Mars, ale pasuje mi ta interpretacja ostatecznie. Na poczatku zreszta skojarzenia z Veronicą miałem m.in. przez narracje z offu.

Wlasnie. Drugim mankamentem, mniejszym, jest ta narracja z offu. Zupelnie niepotrzebna, na sile. Cale szczescie jest jej mało.

Nie ma co tu wiecej wypisywac. Bardzo podoba mi się Luke Cage (choć odnosze wrazenie, ze aktorsko, gdy musial się dramatycznie popisac nie dawał już tak rady, jak w bardziej zwyczajnych momentach). Bardzo mi się podoba, że seriale Marvela od Netflixa wciąz są wyjątkowo dojrzałe jak na tematyke (szczerze to nie spodziewałem się, że to Marvel zaserwuje jako pierwszy produkcje superhero z Rką).

A, no i ZNAKOMITA ostateczna konfrontacja. Taka jak powinna być. Bez przesadnego pierdu-pierdu, ale z dojrzałym podejściem Jessicki i bez patosu.

(21-11-2015, 18:47)Grievous napisał(a): W przeciwieństwie do DD nie zgrywają głupa i odnoszą się konkretnie do inwazji na NYC oraz Avengers (chociaż nazwa nie pada, co jest trochę głupie)
E, no w Daredevilu inwazja na NYC jest znacznie bardziej wspomniana, a przynajmniej ma znacznie większe znaczenie. Wspomnienie Avengers nie z nazwy nie jest niczym dziwnym zważywszy na fakt, że pada raczej prześmiewczo. ;) Zwłaszcza, że to, że ich SHIELD czy oni sami nazywają Avengers nie znaczy, że kazdy człowiek bez beki rzuca ich pseudonimami. Nie mowiac juz o tym, ze i w naszym swiecie np. na policjantów też się mówi nie tylko "policjanci". :)

Cytat:Dla mnie jednak szkoda że nie wykorzystano bardziej koneksji z MCU. W komiksie właśnie fajne było to przyziemne spojrzenie na ten cały superbohaterski pierdolnik. Tutaj tego nie ma, więc całość mocno straciła na charakterze.
Ale nie ma czego wykorzystywac. MCU jest za młode, żeby robić takie rzeczy jak w komiksowym Alias, gdzie nastoletnia Jessica Jones masturbowała się do Human Torcha, podkochiwała w nerdzie Peterze Parkerze, a potem przez przypadek nagrała prywatne spotkanie Steve'a Rogersa wmiesznae w polityczną kampanie, chodziła z Ant-Manem i pomagała zagubionej Spider-Girl. Gdyby to wszystko chciec wpakować to wyszłoby przegięcie - w komiksach to było naturalne, bo po tylu latach jasne jest, że każdy nowojorczyk widział Spider-Mana nie raz, itp. Zwłaszcza, że to nie jest tak, że tych elementów nie można potem zaadaptować na przyszłe sezony JJ. Tutaj skupienie wszystkiego wokół Kilgrave'a to świetny pomysł.

A z drugiej strony... ten serial robi dokładnie to, co robił komiks. Pokazuje superludzi od najbardziej ludzkiej strony. Pokazuje jak przerażający mogą być zwykli ludzie z niezwykłymi mocami. Czyli robi dokladnie to, co robila historia z Purple Manem w komiksie. To typowe "co by bylo gdyby superludzie istnieli naprawde". Tak jak komiks traktował to, jak coś powszedniego, tak serial robi to samo. Tylko mniej tu superludzi do spotykania. A sama Jessica czy Luke traktuja swoje moce bardzo naturalnie. W sumie nawet Kilgrave traktuje je naturalnie i robi z nimi calkiem logiczne rzeczy.

jarod napisał(a):
Ale o co chodzi?
Cytat:Miniboss na siłę coby zapchać czymś dwa odcinki (bo kolejnej powtórki ze "złapali go i uciekł" chyba już nikt by nie zniósł), mocno out of character i w ogóle z dupy. Zastanawia mnie tylko czy ten motyw to kolejny setup pod pięćdziesiąt innych filmów / seriali marvelowskiej telenoweli, czy scenarzystce naprawdę już pomysłów zabrakło - a mogła pociągnąć choćby zajebisty myk z team-upem...
Mocno out-of-character, bo powodowane narkotykami, ale sam powod kontaktu z narkotykami jest absolutnie wynikajacy z postaci i swietnie motywowany przez caly sezon. Out-of-character to było jak Simpson tlumaczyl Trish, ze nie da sie nic zrobic, bo Jessica jest super, a oni nie, wiec idzie z ziomkami na browca. No ale to wiadomo, o co chodzilo. :) A o jakim zajebistym myku z team-upem mowisz? Że Simpson i Jessica vs. Kilgrave? No jak dla mnie fajniejsze jest mnożenie problemów bohaterów.

Cytat:Wkurw za brak Murdocka, on tu powinien być zamiast Trinity która robiła głownie za deus ex machinę. Mam nadzieję że w drugim sezonie DD się juz spikną, mógłby Jess wynająć do wyśledzenia Punishera czy coś...
Ale Murdock nie ma hajsu, żeby placic za robote tyle, co Jeri. Nie ma powodu, by Jessica z nim pracowala. A spiknąc się w końcu spikną, przecież to oczywiste. Nie zdziwie sie jak bedzie miala cameo w DD2.

Odpowiedz
#80
(26-11-2015, 20:28)Crov napisał(a): A, no i ZNAKOMITA ostateczna konfrontacja. Taka jak powinna być. Bez przesadnego pierdu-pierdu, ale z dojrzałym podejściem Jessicki i bez patosu.

Nie wiem ale ja pamiętam idiotyczną akcję z wpuszczeniem Trish jako odwracacza uwagi a następnie niewykorzystanie tego efektu zaskoczenia, bezpardonowym pokazaniem się Jessiki w zasięgu wzroku Killgrave'a. Dalej jest akcja z udawaniem że znowu jest pod jego kontrolą i kretyńskie łyknięcie tego przez Killgrave. No dojrzałe to było niesłychanie.


(26-11-2015, 20:28)Crov napisał(a): E, no w Daredevilu inwazja na NYC jest znacznie bardziej wspomniana, a przynajmniej ma znacznie większe znaczenie. Wspomnienie Avengers nie z nazwy nie jest niczym dziwnym zważywszy na fakt, że pada raczej prześmiewczo. ;) Zwłaszcza, że to, że ich SHIELD czy oni sami nazywają Avengers nie znaczy, że kazdy człowiek bez beki rzuca ich pseudonimami. Nie mowiac juz o tym, ze i w naszym swiecie np. na policjantów też się mówi nie tylko "policjanci". :)

Nie no "ten zielony" i "ten z gwiazdkami" z czego określenie "ten zielonym" pada chyba ze 3 razy to naturalne określanie Hulka i Capa przez zwykłych mieszkańców NCY. Jak "sam wiesz kto" z Harrego Pottera. :P


(26-11-2015, 20:28)Crov napisał(a): Ale nie ma czego wykorzystywac. MCU jest za młode, żeby robić takie rzeczy jak w komiksowym Alias, gdzie nastoletnia Jessica Jones masturbowała się do Human Torcha, podkochiwała w nerdzie Peterze Parkerze, a potem przez przypadek nagrała prywatne spotkanie Steve'a Rogersa wmiesznae w polityczną kampanie, chodziła z Ant-Manem i pomagała zagubionej Spider-Girl.

11 filmów kinowych, 2 seriale i setki wykorzystanych już postaci to rzeczywiście marne źródło. No normalnie nie ma czego na siebie włożyć... :P
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  1670 (Netflix) Capt. Nascimento 187 30,382 19-08-2026, 22:38
Ostatni post: Pitero
  The Witcher (Netflix, 2019-) Gal Anonim 2,808 328,262 01-07-2026, 20:58
Ostatni post: shamar
  Daredevil [Marvel/Netflix] Mickey 758 142,932 10-05-2026, 00:07
Ostatni post: slepy51
  Adolescence (2025) - Netflix slepy51 147 12,503 27-04-2026, 19:19
Ostatni post: Bucho
  Harry Hole (2026) Netflix slepy51 7 705 17-04-2026, 16:52
Ostatni post: Bibliomisiek
  Punisher [Marvel/Netflix] SonnyCrockett 233 45,045 09-04-2026, 18:39
Ostatni post: slepy51
  Stranger Things (Netflix, 2016-) Pelivaron 978 159,450 26-03-2026, 17:07
Ostatni post: slepy51
  Noce i dnie (Netflix) Pelivaron 8 571 21-01-2026, 11:33
Ostatni post: Dr Strangelove
  Breaking Bad - serial (AMC, 2008-2013) i film El Camino (Netflix, 2019) Albertino 1,662 391,303 22-12-2025, 20:11
Ostatni post: Pelivaron
  Death by Lightning (2025) Netflix Spoilerowo 1 384 11-12-2025, 15:38
Ostatni post: raven.second



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości