Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
(26-11-2015, 22:51)SonnyCrockett napisał(a): (26-11-2015, 20:28)Crov napisał(a): A, no i ZNAKOMITA ostateczna konfrontacja. Taka jak powinna być. Bez przesadnego pierdu-pierdu, ale z dojrzałym podejściem Jessicki i bez patosu.
Nie wiem ale ja pamiętam idiotyczną akcję z wpuszczeniem Trish jako odwracacza uwagi a następnie niewykorzystanie tego efektu zaskoczenia, bezpardonowym pokazaniem się Jessiki w zasięgu wzroku Killgrave'a. Dalej jest akcja z udawaniem że znowu jest pod jego kontrolą i kretyńskie łyknięcie tego przez Killgrave. No dojrzałe to było niesłychanie.
No ja uwazam, ze blefowanie, kombinowanie i wykorzystanie efektu zaskoczenia jest calkiem dojrzalym podejsciem - niedojrzale byloby probowanie po prostu go pobić. Jezeli uwazasz inaczej to chyba sie nie dogadamy.
Cytat:Nie no "ten zielony" i "ten z gwiazdkami" z czego określenie "ten zielonym" pada chyba ze 3 razy to naturalne określanie Hulka i Capa przez zwykłych mieszkańców NCY. Jak "sam wiesz kto" z Harrego Pottera. :P
Nie wiem, może. Ja pamietam dwa razy. Ale nie widze tutaj powodu do czepiania się. Tym bardziej, że nawet Banner nazywał Hulka go "The Other Guy".
Cytat: (26-11-2015, 20:28)Crov napisał(a): Ale nie ma czego wykorzystywac. MCU jest za młode, żeby robić takie rzeczy jak w komiksowym Alias, gdzie nastoletnia Jessica Jones masturbowała się do Human Torcha, podkochiwała w nerdzie Peterze Parkerze, a potem przez przypadek nagrała prywatne spotkanie Steve'a Rogersa wmiesznae w polityczną kampanie, chodziła z Ant-Manem i pomagała zagubionej Spider-Girl.
11 filmów kinowych, 2 seriale i setki wykorzystanych już postaci to rzeczywiście marne źródło. No normalnie nie ma czego na siebie włożyć... :P
Nie ma czego wykorzystywac w taki sposob, jak robił to komiks, bo wyszloby to nienaturalnie. Wybacz, jezeli wyrazilem sie niejasno. Przede wszystkim, gdyby Jessica nagle przypadkiem trafiałaby w całym pierwszym sezonie na Capa, Agents of SHIELD, Daredevila, Spider-Mana, i resztę Avengers (bo przecież poza Avengers nie ma prawie w Marvelu superbohaterów) to było idiotyczne i naciągane. Komiksy Marvela mają setki i tysiace znanych postaci, a MCU ile? 20? Nie wspominam juz nawet o takiej oczywistości jak chęć opowiedzenia historii tej bohaterki bez przytłaczania jej niepotrzebnymi nawiązaniami.
26-11-2015, 23:02
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-11-2015, 23:04 przez Gal Anonim.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,546
Liczba wątków: 67
(26-11-2015, 20:28)Crov napisał(a): Pisanie, że jej bohaterka, ofiara gwałtów i niewoli, jest emo to jakiś ponury trolling chyba
Ale ona jest emo. Wiecznie zbolała mina, wciąż te same ciuchy z obowiązkowym kapturkiem i generalnie podejście jakby cierpiała za cały świat. Co więcej, ona miejscami celowo chce zań cierpieć, biorąc pod uwagę jakich wyborów dokonuje, co robi, a czego nie. Z samym tym Killgravem obchodzi się jak z jajkiem przez bite 12 odcinków, bo "to zły człowiek, który kiedyś jej kuku zrobił" (po czym okazuje się, że wcale nie miał nad nią żadnej kontroli, tylko najwyraźniej ją kręcił i nawet jeśli jest zjebany, to ją kocha i potrzebuje jakiegoś kierunkowskazu, ale ona to oczywiście zlewa, wszak lepiej jest jeszcze przez parę odcinków się z nim popierdolić na odległość); ma w ogóle wyjebane na to, że posiada jakieś zdolności, choć ma je od lat kompletnie ich nie próbuje rozwinąć (i w ogóle mam wrażenie, że częściej myśli cipą niż głową, ale to tak na marginesie); pije oczywiście, ale na pokaz chyba (kolejny zresztą wątek po chuju pokazany). Kurna, ona nawet rucha się na smutno.
Aż ma się ochotę, by zawitał do niej ten dziadek z Daredevila i powiedział jej dokładnie to samo, co małemu Mattowi - przestań się nad sobą użalać i zepnij dupę. A przypominam, że Matt jest kaleką, również bez rodziny, z trudnym dzieciństwem i na dobrą sprawę bez szczególnych zdolności (i w sumie specjalnie bez kumpli również, podczas gdy Jess ma najlepsiejszą psiapsiółkę, najlepszą w całym mieście i bez większych problemów potrafi się dogadać z kilkoma innymi wpływowymi ludźmi).
Cytat:A, no i ZNAKOMITA ostateczna konfrontacja. Taka jak powinna być. Bez przesadnego pierdu-pierdu, ale z dojrzałym podejściem Jessicki i bez patosu.
Co w niej takiego znakomitego było? Bo ja waliłem facepalmy co chwila. W ogóle im więcej myślę o tym serialu, tym mniej sensu on ma po całości.
26-11-2015, 23:21
Miami Vice
Liczba postów: 8,066
Liczba wątków: 43
Mefi trafił w sedno z tym wiecznym cierpiętnictwem Jessiki.
(26-11-2015, 23:02)Crov napisał(a): No ja uwazam, ze blefowanie, kombinowanie i wykorzystanie efektu zaskoczenia jest calkiem dojrzalym podejsciem - niedojrzale byloby probowanie po prostu go pobić. Jezeli uwazasz inaczej to chyba sie nie dogadamy.
Ale samo użycie czegoś nie znaczy że jest prawidłowo użyte. A w finale owszem jest blef ale oczywisty jak diabli, a łyknięty przez Killgrava bez jakiegoś poważniejszego sprawdzenia, sorry ale fakt wymiany śliny z blondyną to mało wiarygodny sposób. Kombinowanie. OK. Ale wykorzystaniu efektu zaskoczenia? Ten efekt nie nastąpił, więc nie ma o czym gadać. :P
(26-11-2015, 23:02)Crov napisał(a): Nie wiem, może. Ja pamietam dwa razy. Ale nie widze tutaj powodu do czepiania się. Tym bardziej, że nawet Banner nazywał Hulka go "The Other Guy".
No ja bym się jednak czepiał, choć bardziej do polityki seriali Netflixowych. Niby są częścią MCU ale takimi niuansami pokazują że chyba jednak nie chcą dzielić tego samego uniwersum.
(26-11-2015, 23:02)Crov napisał(a): Nie ma czego wykorzystywac w taki sposob, jak robił to komiks, bo wyszloby to nienaturalnie. Wybacz, jezeli wyrazilem sie niejasno. Przede wszystkim, gdyby Jessica nagle przypadkiem trafiałaby w całym pierwszym sezonie na Capa, Agents of SHIELD, Daredevila, Spider-Mana, i resztę Avengers (bo przecież poza Avengers nie ma prawie w Marvelu superbohaterów) to było idiotyczne i naciągane. Komiksy Marvela mają setki i tysiace znanych postaci, a MCU ile? 20? Nie wspominam juz nawet o takiej oczywistości jak chęć opowiedzenia historii tej bohaterki bez przytłaczania jej niepotrzebnymi nawiązaniami.
Ale kto każe walić bezpretensjonalnymi nawiązywaniami co 5 minut. Dałoby się zrobić bardziej subtelne elementy, podkreślające że DD i JJ działają w świecie gdzie funkcjonuje zorganizowana grupa superhero, agencje poszukujące nadludzi oraz spora ilość tych nadludzi robiąca spory rozpierdol w bliskiej okolicy.
A tak w Jessice Jones nie ma w zasadzie żadnych odwołań do MCU. Żadnych konkretniejszych. Tylko nieszczęsne "ten zielony", "ten z gwiazdkami" i "Ci". :P
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D
26-11-2015, 23:24
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-11-2015, 23:27 przez SonnyCrockett.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Cytat:w pewnym momencie za dużo elementów za bardzo się łaczy (Jessica, IGH, żona Luke'a)
Akurat Jessica i żona Luke'a spoko, nie mam żadnych zastrzeżeń, zręcznie to powiązali. Co do Simpsona oglądałem z ang napisami i może coś pokręciłem ale zrozumiałem to tak że on do tej całej terapii WRÓCIŁ. Jeżeli się zapisał to spoko, ale jeżeli Killgrave zwinął przypadkowego gliniarza który akurat był powiązany z superprogramem prowadzonym przez to same korpo które było powiązane z Jess to już zdecydowanie nie spoko :) Ale tak poza tym to przekonałeś mnie do Simpsona.
Cytat:A o jakim zajebistym myku z team-upem mowisz?
No oczywiście
Killgrave i Jess, wolałbym by to cisnęli to przez odcinek - zamiast bawić się w tym akwarium...
Co do finału - zgodzę się że killgrave zjebał i mógł znacznie łatwiej blef sprawdzić, ale umówmy się że tytanem intelektu to on nie był ;) plus IMO tak to wyglądało że gość sam chciał się łudzić. Też się lekko na tym skrzywiłem ale po zastanowieniu powiedzmy że jestem w stanie to kupić.
Cytat:(po czym okazuje się, że wcale nie miał nad nią żadnej kontroli, tylko najwyraźniej ją kręcił
Cytat:ma w ogóle wyjebane na to, że posiada jakieś zdolności, choć ma je od lat kompletnie ich nie próbuje rozwinąć
Co ona niby miła rozwijać i w jaki sposób? I po co? Bo znowu nie ogarniam o co Ci chodzi :), Matta faktycznie trzeba było przeszkolić bo swoich umiejętności nie ogarniał ale supersiła nie wymaga pasa zen przy stosowaniu. Miała się nauczyć telemarka przy lądowaniu czy co? :) Do obijania / zastraszania ten skill co ma jej styka przecież.
Cytat:Z samym tym Killgravem obchodzi się jak z jajkiem przez bite 12 odcinków,
Bo potrzebuje go żywego. i nie wie że ma nad nim przewagę w wiadomej kwestii. Co w tym dziwnego?
Why are you firing wallnuts at me?
27-11-2015, 01:08
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,546
Liczba wątków: 67
(27-11-2015, 01:08)jarod napisał(a): Co ona niby miła rozwijać i w jaki sposób? I po co? Bo znowu nie ogarniam o co Ci chodzi :), Matta faktycznie trzeba było przeszkolić bo swoich umiejętności nie ogarniał ale supersiła nie wymaga pasa zen przy stosowaniu. Miała się nauczyć telemarka przy lądowaniu czy co? :) Do obijania / zastraszania ten skill co ma jej styka przecież.
Po 1 serial jest na tyle odgórnie wyjebany na wszystkie poruszane problemy, że właściwie to ja nie wiem co ona potrafi. Lata? A może po prostu daleko skacze? Jest supersilna. Ale jak bardzo silna? Gdzie leży próg jej siły? Co jeszcze potrafi? Bo najwyraźniej popierdalanie z połamanymi żebrami to też dla niej pikuś.
Poza tym, sorry, ale tak jej ten skill styka, że byle rudawy chudzielec jest w stanie ją rozłożyć. Pisałem zresztą o tym wcześniej - w jednej scenie nie ma problemu z rzucaniem ludźmi po pokojach, w innej już nie jest w stanie ich zneutralizować. Bo tak i chuj. To całe skakanie z powodzeniem też tylko raz stosuje, i to w taki sposób, że właściwie nie wiadomo co się stało. Więc tak, laska potrzebuje treningu, a twórcy zapanowania nad materiałem. Najpierw Jess potrzebuje jednak przede wszystkim porządnego klapsa w tyłek, bo to tego rodzaju postać, która będąc dorosłym detektywem zachowuje się dokładnie tak, jak wtedy, gdy była nastolatką, czyli jak fochnięta typiara.
Cytat:Bo potrzebuje go żywego. i nie wie że ma nad nim przewagę w wiadomej kwestii. Co w tym dziwnego?
Najpierw go potrzebuje żywego, potem jednak dochodzi do wnioski, że go nie potrzebuje żywego, choć tak naprawdę różnicy nie ma, a kolo w międzyczasie zabija jakieś 130 osób, gdzieś pomiędzy ona bawi się z nim jeszcze w dom, bo Simon Says, a jej wszelkie próby dorwania, było nie było, cherliwego chłopczyka (dodajmy, iż niezbyt rozgarniętego, który też nie do końca ma pomysł na swoje moce) ona sama rozpieprza dokumentnie, mimo super siły, super fly power i chuj wie czego jeszcze. Bez kitu, jedna dowolna scena z X-menów rozpieprza ten film na łopatki.
Cytat:what?
małe przejaskrawienie z mojej strony, ale tak w skrócie można podsumować ich "związek"
27-11-2015, 02:37
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
(26-11-2015, 23:21)Mefisto napisał(a): (26-11-2015, 20:28)Crov napisał(a): Pisanie, że jej bohaterka, ofiara gwałtów i niewoli, jest emo to jakiś ponury trolling chyba
Ale ona jest emo.
Ależ daj spokój. Nie potrafiles sie nia interesowac? Spoko, ale zachowuje sie w pelni adekwatnie do tego, co przeżyła. Masz pretensje do ofiary wypadku, w którym straciła całą swoja rodzine (do ktorego uwaza, ze sie przyczynila) oraz do ofiary gwałtu i zniewolenia, że ma depresje, ogromne poczucie winy, itp. Wiec albo nie masz pojęcia o ludzkiej psychologii, albo trollujesz. Poczytaj może w takim razie o przypadkach tego typu, bo ja nie widze sensu wyjasniac ci jak działają ludzie.
Co do rozwijania mocy - ale co ma rozwijać? Ona nie ma problemu z kontrola swojej mocy czy swoja slaboscia pod tym wzgledem. Jej moce są jasno określone i pokazywane przez cały sezon, nie ma też niekonsekwencji w przedstawieniu ich.
Cytat: (po czym okazuje się, że wcale nie miał nad nią żadnej kontroli, tylko najwyraźniej ją kręcił i nawet jeśli jest zjebany, to ją kocha i potrzebuje jakiegoś kierunkowskazu, ale ona to oczywiście zlewa, wszak lepiej jest jeszcze przez parę odcinków się z nim popierdolić na odległość)
Że co? Teraz rozumiem - ogladales serial na podglądzie po prostu. :)
Cytat:Cytat:A, no i ZNAKOMITA ostateczna konfrontacja. Taka jak powinna być. Bez przesadnego pierdu-pierdu, ale z dojrzałym podejściem Jessicki i bez patosu.
Co w niej takiego znakomitego było?
Kameralność i konkretność.
(26-11-2015, 23:24)SonnyCrockett napisał(a): Ale samo użycie czegoś nie znaczy że jest prawidłowo użyte. A w finale owszem jest blef ale oczywisty jak diabli, a łyknięty przez Killgrava bez jakiegoś poważniejszego sprawdzenia, sorry ale fakt wymiany śliny z blondyną to mało wiarygodny sposób. Kombinowanie. OK. Ale wykorzystaniu efektu zaskoczenia? Ten efekt nie nastąpił, więc nie ma o czym gadać. :P
Ale Kilgrave sprawdzał blef Jessicki kontrolujac Trish. Jak jeszcze miał sprawdzić jej blef? Jakby kazal wszystkim sie zabic zmieniloby to tylko tyle, ze Jessicka by sie na niego rzucila już nie zważając pewnie na innych, tylko żeby go zabić jak najszybciej. Jakiego efektu zaskoczenia? Jessicka probowala i jej sie nie udalo. Nie jest Daredevilem, by umiec przekrasc sie wszedzie jak ninja.
Cytat:No ja bym się jednak czepiał, choć bardziej do polityki seriali Netflixowych. Niby są częścią MCU ale takimi niuansami pokazują że chyba jednak nie chcą dzielić tego samego uniwersum.
Tworcy po prostu chca zdystansowac sie od superbohaterow, zeby moc na luzie opowiadac swoja historie, a nie dlatego że ktoś im zabrania wspominac inne postacie. Toć Agents of SHIELD i Agent Carter to robią. A to ten sam dział. Absurdem jest czepianie się, że ktoś nie używa pseudonimów Avengers itp. To przecież zupelnie normalne i ludzkie, zwlaszcza, ze ludzie swiata Marvela nie maja takiego wgladu w to wszystko jak my i nie widuja Thora czy Hulka na codzien.
Cytat:Ale kto każe walić bezpretensjonalnymi nawiązywaniami co 5 minut.
Jakimi nawiazaniami? Ja mowie o adaptowaniu histoii z komiksów.
(27-11-2015, 01:08)jarod napisał(a): Akurat Jessica i żona Luke'a spoko, nie mam żadnych zastrzeżeń, zręcznie to powiązali. Co do Simpsona oglądałem z ang napisami i może coś pokręciłem ale zrozumiałem to tak że on do tej całej terapii WRÓCIŁ. Jeżeli się zapisał to spoko, ale jeżeli Killgrave zwinął przypadkowego gliniarza który akurat był powiązany z superprogramem prowadzonym przez to same korpo które było powiązane z Jess to już zdecydowanie nie spoko :) Ale tak poza tym to przekonałeś mnie do Simpsona.
No powiaznie z Lukiem spoko, ze Jess go sledzi przez zone, ale to, że on ma moce to już bardziej zgrzyta. Tutaj chce sie powiedziec, "Serio? Akurat on ma moce?" Ja pamietam tak, ze on wrocil do swoich ziomkow z black ops team, a dopiero potem zapisal sie dalej do projektu. Bo najpierw wrocil do ziomkow, a dzwonil po Kozlova, jak dostal wpiernicz. Ale moze rzeczywiscie bylo, ze on tam wczesniej cos byl w tym eksperymencie. Tj. zgadzam sie, ze powiazanie tego wszystkiego robi sie w pewnym momencie zbyt gęste, tak jak wspominalem, ale watek samego Simpsona moim zdaniem dziala calkiem sprawnie. Problem sie robi dopiero, gdy odkrywamy, ze moce Jess maja zwiazek z tym projektem. Ale to tez nie jest tak, ze trafił "akurat na niego". Kilgrave zkilgrejwował masę ludzi, więc szansa, że trafi na kogoś specjalnego była całkiem spora.
Ja Simpsona lubie, w sumie wolalbym, zeby pozniej zrobili z niego antybohatera niż szalonego nacjonaliste z komiksów. ;)
Cytat:No oczywiście
Killgrave i Jess, wolałbym by to cisnęli to przez odcinek - zamiast bawić się w tym akwarium...
Aa. No tak. :) Ale to nie miało prawa przetrwac. Bo Kilgrave w koncu by sie znudzil na bank - to rozpieszczony dzieciak.
Cytat:(po czym okazuje się, że wcale nie miał nad nią żadnej kontroli, tylko najwyraźniej ją kręcił
![[Obrazek: giphy.gif]](https://media.giphy.com/media/glmRyiSI3v5E4/giphy.gif) [/quote]
O, wkleiles moja reakcje z czytania posta Mefisto. Nie wiedzialem, ze masz kamery w moim domu/slesz/ogrodzie :P
27-11-2015, 04:33
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-11-2015, 04:40 przez Gal Anonim.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Cytat: Ale Kilgrave sprawdzał blef Jessicki kontrolujac Trish. Jak jeszcze miał sprawdzić jej blef?
Mógł jej choćby kazać zabić czy skrzywdzić losowego łebka z tłumu i byłoby po zawodach. Albo Trish.
Cytat:No powiaznie z Lukiem spoko, ze Jess go sledzi przez zone, ale to, że on ma moce to już bardziej zgrzyta. Tutaj chce sie powiedziec, "Serio? Akurat on ma moce?"
Ale przecież wyraźnie zasugerowane jest że jego żona miała jakieś grubsze powiązania ze Złymi Wojskowymi Korpo Tworzącymi Nadludzi, właśnie dlatego Kilgrave się nią zainteresował. I Luke mówił kilkakrotnie że żona go ukrywała i chroniła, więc pewnie z nią uciekł czy coś, zapewne background pod solowy serial o Luku. Ale to MA SENS.
Why are you firing wallnuts at me?
27-11-2015, 04:39
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-11-2015, 04:46 przez jarod.)
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
No tak, ale wtedy po prostu Jess mogla sie na niego rzucic. Trzeba przy tym pamietac, ze Kilgrave to dzieciak, a Jess jest jego pierwszą miłością, więc on naprawde chce wierzyć, że ona będzie go kochać.
27-11-2015, 04:41
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
To samo pisałem wyżej :)
Why are you firing wallnuts at me?
27-11-2015, 04:47
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
No tak, bo generalnie piszesz tu calkiem sensownie. ;)
(27-11-2015, 04:39)jarod napisał(a): Cytat:No powiaznie z Lukiem spoko, ze Jess go sledzi przez zone, ale to, że on ma moce to już bardziej zgrzyta. Tutaj chce sie powiedziec, "Serio? Akurat on ma moce?"
Ale przecież wyraźnie zasugerowane jest że jego żona miała jakieś grubsze powiązania ze Złymi Wojskowymi Korpo Tworzącymi Nadludzi, właśnie dlatego Kilgrave się nią zainteresował. I Luke mówił kilkakrotnie że żona go ukrywała i chroniła, więc pewnie z nią uciekł czy coś, zapewne background pod solowy serial o Luku. Ale to MA SENS.
Nie pamietam tego. Ale jeśli tak to troche bardziej spoko. Ja pamietam tylko, ze bylo powiedziane, ze Kilgrave ja chcial, bo miala te wideo z nim, a nie że wiedzial o innych. Tj. na pewno ukrywala Luke'a, ale to ukrywanie Luke'a tez musialoby byc jakos powiazane z Kilgrave'em. Np. ekseperyment na Luke'u i na Kilgrejwie musiałyby mieć tego samego zleceniodawce czy cuś. W sumie nie zdziwie sie jak ich wszystkich powiaza z tym ING Bank Polski (które jest przykrywka - w komiksie to był jeden z programów Weapon X) - że np. rodzice Kilgrejwa byli finansowani przez nich itp.
27-11-2015, 04:56
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-11-2015, 04:56 przez Gal Anonim.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,546
Liczba wątków: 67
(27-11-2015, 04:33)Crov napisał(a): Ależ daj spokój. Nie potrafiles sie nia interesowac? Spoko, ale zachowuje sie w pelni adekwatnie do tego, co przeżyła. Masz pretensje do ofiary wypadku, w którym straciła całą swoja rodzine (do ktorego uwaza, ze sie przyczynila) oraz do ofiary gwałtu i zniewolenia, że ma depresje, ogromne poczucie winy, itp. Wiec albo nie masz pojęcia o ludzkiej psychologii, albo trollujesz. Poczytaj może w takim razie o przypadkach tego typu, bo ja nie widze sensu wyjasniac ci jak działają ludzie.
Że antypatycznie jest przedstawiona, to co innego. Poza tym piszesz to tak, jakby to wszystko spadło na nią w ciągu tygodnia i ona nie mogła się pozbierać. A problem polega na tym, że poza Angolem, który psychicznie prześladuje ją we wspomnieniach w całym jednym odcinku, ona już dosyć dawno się ogarnęła (podbudowała przecież swoją przybraną siostrę, nawtykała jej matce, w międzyczasie zaczęła bić randomowych opryszków), tylko zachowuje się jak jędza i pozuje na łajzę (i dlatego jest emo). Nie mówiąc już o tym, że nie była przecież sama w tym zniewoleniu, cierpieniu oraz, co powtarzam, nie była osamotniona w życiu. Ja nie twierdzę przy tym, że powinna być wiecznie uśmiechnięta, kurewsko życzliwa dla innych i ubierać się zgodnie z najnowszą modą, ale kurde, nie widzę tam cienia wysiłku z jej strony. Wszędzie, gdzie Jess się pojawia, sprawia wrażenie, jakby miała wyjebane, bo tak i już. Ani początkowy strach (bo ewidentnie się boi na początku), ani jej alkoholizm, ani duchy przeszłości nie są na tyle dobrze pociągnięte dalej, by można było zauważyć jakieś zmiany w jej malutkim serduszku (i nie, nie jest to kwestia złego aktorstwa, bo zagrała co miała). O wiele bardziej przekonał mnie choćby ten kolo ze śmieszną fryzurą.
Dalej, tak jak dla mnie wypadek jest jej winą, właśnie dlatego, że już wtedy - mając kochającą, szczęśliwą rodzinę - zachowywała się jak obrażona na wszystkich księżniczka, którą boli głowa. Czyli dokładnie tak, jak zachowuje się po latach/tych wszystkich traumach. Nie wiem, albo jest to zwyczajnie nieumiejętnie pokazane, albo ja tego po prostu nie kupuję. W każdym razie przestań znowu bawić się w psychologa, który zna wszystkie przypadki ludzkości i dokładnie wie, jak powinni zachowywać się ludzie wtedy i wtedy, bo każdy jest inny. A poza tym to nie jest film Kieślowskiego o radzeniu sobie z traumą, tylko ekranizacja komisku - heloł! Zatem główna bohaterka powinna mieć coś, co pozwoliło by jej kibicować. Jessica nie ma nic - jest tak skąpana w tym "emocjonalnym szicie", że pojawiająca się na 5 minut Rosario zabija ją charyzmą i wdziękiem (a już Carrie Ann to kosmos). Także coś tu nie gra.
Cytat:o do rozwijania mocy - ale co ma rozwijać? Ona nie ma problemu z kontrola swojej mocy czy swoja slaboscia pod tym wzgledem. Jej moce są jasno określone i pokazywane przez cały sezon, nie ma też niekonsekwencji w przedstawieniu ich.
Nie tyle idzie o rozwijanie stricte, co opanowywanie swoich mocy/whatever. Jak to się mówi trening czyni miszcza. A widać po wszystkich walkach w tej serii, że kobita nie wie, jak dobrze/efektywnie wykorzystać zdolności. Jej moce są niejasno pokazane przez ułamek sezonu (przez resztę głównie chodzi i gada), a niekonsekwencja jest oczywista jeśli spojrzysz na wspomniane walki. O tym, że i PI powinna potrenować nie wspominam, gdyż generalnie niemal każda jej akcja kończy się fiaskiem.
Notabene zabrakło mi też więcej smaczków pokroju tych z zapowiedzi lub rzutu butem w jednym z pierwszych odcinków. Zdolności Jess w ogóle sprawiają wrażenie, jakby scenarzyści przypominali sobie o nich wtedy, kiedy jest im to na rękę. Albo to wina małego budżetu.
Cytat:Że co? Teraz rozumiem - ogladales serial na podglądzie po prostu. :)
Nie, ale trzy ostatnie odcinki mnie niesamowicie wymęczyły, głównie nudą i głupotami, także biorę pod uwagę jakiś margines błędu w swej opinii. Osobiście liczę zresztą, że skoro mamy już to całe pierdololo za sobą, to druga seria może być tylko lepsza.
A jeszcze co do "What?", to sorry, ale mamy wyraźnie dużo momentów w serialu, w których Jess mogła coś zrobić z panem Killem (zwłaszcza biorąc pod uwagę jej skille, bo ja rozumiem, gdyby jej zdolnościami było leczenie przyrody czy strzelanie laserem z oczu, wtedy miałaby problem), ale z sobie tylko znanych powodów pozostawała albo bierna albo dawała dupy po całości. Nie lepi mi się to wszystko, sorry - wybaczcie, że Wasz ulubiony, znakomity serial uważam za udany jedynie w niewielkiej części.
27-11-2015, 05:23
Nowy
Liczba postów: 113
Liczba wątków: 0
Mefisto, mam wrażenie, że nie oglądałeś tego serialu uważnie, albo wypierasz pewne fakty. Jessica "cackała" się z Killgravem przez cały sezon tylko do momentu, gdy Hope popełniła samobójstwo. Kiedy stawką w walce nie było już jej uniewinnienie, sprawy przybrały zupełnie inny obrót i tutaj scenariuszowo wszystko jest logiczne.
Druga rzecz:
Mefisto napisał(a):Ja nie twierdzę przy tym, że powinna być wiecznie uśmiechnięta, kurewsko życzliwa dla innych i ubierać się zgodnie z najnowszą modą, ale kurde, nie widzę tam cienia wysiłku z jej strony.
Kolejny dowód na to, że oglądałeś jednym okiem: a kiedy Jessica pomagała Malcolmowi z odstawieniem narkotyków albo stanęła w jego obronie, gdy wrzeszczał na niego rowerzysta? Rozumiem, że to było bardzo samolubne z jej strony. Jej zimna i gburowata postawa wobec świata jest tak naprawdę maską - przecież kilka razy pokazywano, że gdy nikt nie widzi ukradkiem płacze po kątach z łychą w ręku lub nie.
Mefisto napisał(a):W każdym razie przestań znowu bawić się w psychologa, który zna wszystkie przypadki ludzkości i dokładnie wie, jak powinni zachowywać się ludzie wtedy i wtedy, bo każdy jest inny.
Uwaga nie do mnie, ale przejmę. Akurat jej reakcja na otaczające wydarzenia jest najbardziej realistyczna ze wszystkich do tej pory pokazanych w produkcjach superhero. Czy nie zastanawiało Cię nigdy jak zachowywałby się "normalny" człowiek w konfrontacji z tyloma dziwnymi i trudnymi sytuacjami losu? Zawsze mnie bawiło, żę serialowe postaci tak wszystko dzielnie znoszą przez powiedzmy 10 sezonów, a przeciętny Kowalski już by dawno wymiękł.
27-11-2015, 10:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-11-2015, 10:06 przez majter.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Why are you firing wallnuts at me?
27-11-2015, 13:56
Dużo pisze
Liczba postów: 328
Liczba wątków: 0
Skończyłem sezon i całość jest dobra i wciągająca, chociaż nie bez wad. Momentami za dużo było dziwnych zrządzeń losu (głównie ratujących Killgrave'a), no i w końcowych odcinkach przegięli z powiązaniami i serial zaczął tracić klimat. Finał w porządku, do przewidzenia było, że
dziecinna naiwność Kevina go zgubi. Mógł lepiej ogarnąć użycie Trish, ale często tracił chłodny umysł przy Jessice
Co do obsady, to Killgrave i Jessica jak najbardziej na plus. Nie miałem odczucia, że Ritter przegięła w stronę emo albo zbyt zimnej suki. Tennant też fajnie wpasował się w charakter, łącząc "evil mind" z chłopięcym nerwem. Luke jakoś mnie nie przekonał, bo głównie dyszał i szukał pretekstu, żeby ściągnąć koszulkę. Z Simpsonem sam nie wiem, bo tak szarpnęli go z różnych stron. Na razie go nie kupuje.
27-11-2015, 21:45
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-11-2015, 21:46 przez Salto.)
Miami Vice
Liczba postów: 8,066
Liczba wątków: 43
Crov ewidentnie chce żeby mu ten serial się podobał i brak argumentów które ten stan rzeczy mogłyby zakłócić. Dla mnie to słaby serial bo w zasadzie na żadnej płaszczyźnie nie jest interesujący, elementy dramatyczno-psychologiczne są kiepskie, fabuła nudna, żadnej z postaci nie da się lubić a umiejscowienie w uniwersum MCU żadne. Ani to serial dramatyczny ani serial superhero. Nie kupuję go.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D
28-11-2015, 00:16
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-11-2015, 00:17 przez SonnyCrockett.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,546
Liczba wątków: 67
(27-11-2015, 10:04)majter napisał(a): mam wrażenie, że nie oglądałeś tego serialu uważnie, albo wypierasz pewne fakty. Jessica "cackała" się z Killgravem przez cały sezon tylko do momentu, gdy Hope popełniła samobójstwo. Kiedy stawką w walce nie było już jej uniewinnienie, sprawy przybrały zupełnie inny obrót i tutaj scenariuszowo wszystko jest logiczne.
No tak, ale mi nie chodzi o to, że go od razu nie ubiła (choć nie oszukujmy się, mogła, biorąc pod uwagę, że stawką z jednej strony jest i tak jakieś wyniszczone dziewczę, które nie chce żyć vs. znacznie więcej niewinnych osób, których Killgrave zabija i krzywdzi w międzyczasie), tylko że tak się z nim bawiła, zamiast podejść i mu po prostu przypieprzyć (z jej zdolnościami złapanie kolesia nie powinno być większym problemem - szczególnie, że wyraźnie czuje do niej mięte).
Cytat:Kolejny dowód na to, że oglądałeś jednym okiem: a kiedy Jessica pomagała Malcolmowi z odstawieniem narkotyków albo stanęła w jego obronie, gdy wrzeszczał na niego rowerzysta? Rozumiem, że to było bardzo samolubne z jej strony. Jej zimna i gburowata postawa wobec świata jest tak naprawdę maską - przecież kilka razy pokazywano, że gdy nikt nie widzi ukradkiem płacze po kątach z łychą w ręku lub nie.
Miejscami faktycznie oglądałem jednym okiem, bo serial jest nudny i nieangażujący za mocno. Niemniej pomoc ćpunowi, który potem okazuje się i tak wtyką vs masa innych osób (chociażby z tego kółka "AA"), na które ma wyjebane to znowu jakaś dziwaczna matematyka. Wiem poza tym dobrze, że Jess nosi maskę. Ale w naprawdę wielu scenach ona wygląda tak, jakby jej ktoś kazał być tu i tu za karę. Natomiast płaczenie po nocach pokątnie, to znowu powrót do "ogarnij się kobieto". Nie ona jedna w historii kina została zmaltretowana ponad miarę, a zachowuje się najgorzej ze wszystkich.
Cytat:Czy nie zastanawiało Cię nigdy jak zachowywałby się "normalny" człowiek w konfrontacji z tyloma dziwnymi i trudnymi sytuacjami losu? Zawsze mnie bawiło, żę serialowe postaci tak wszystko dzielnie znoszą przez powiedzmy 10 sezonów, a przeciętny Kowalski już by dawno wymiękł.
Ale na tym polega problem, że Jess nie jest przeciętną postacią - jest superhero i detektywem w jednym. Dobra, jest kobietą, ma mroczną, niefajną przeszłość i tak dalej, ale ja i tak mam cały czas wrażenie, że zbyt mocno robi się z tego drama queen - szczególnie zważywszy na fakt, że nie ona jedna cierpi w tym serialu, a i wiele osób chce i może jej pomóc. Źle pokazane jest to po prostu - przede wszystkim brakuje jakiegoś wentyla, którym Jess faktycznie dała by upust swoim emocjom. Alko, pokazane w dodatku wybiórczo, i przybieranie maski "mam wyjebane na czarno, ale nie na czarnych" to trochę za mało, jak na tak dramatyczną przeszłość i wielkie emocje, jakie targają naszą heroską (a powracające w jej głowie koszmary twórcy dość szybko porzucają). Ja naprawdę nie widzę, żeby Jessice zależało, w którąkolwiek stronę. Robi zresztą wszystko na odwal się, co prowadzi z grubsza do tego, że serial nie kończy się po 6 odcinkach, bo tak. W końcu zauważ, że jej jedynym przeciwnikiem jest tak naprawdę zakochany w niej chudzielec, który nie ma większego pomysłu na swoje moce i bardzo łatwo go podejść. Strach się bać, co będzie, gdy do akcji wkroczy ktoś inny. Co wtedy Jessica zrobi? Powiesi się, bo prześladują ją duchy przeszłości? Bez jaj.
28-11-2015, 01:00
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Po 8 odcinkach mam tylko jedno do powiedzenia:
JJ to moja ulubiona postać Marvela.
28-11-2015, 01:17
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
Aaa... obejrzałem w niedzielę do końca i zapomniałem że to istnieje...
Moja opinia po całym sezonie za specjalnie się nie zmienia. Fakt, była znaczna tendencja zwyżkowa w okolicach odcinków 8-10, ale finałowe szybko sprowadziły ten serial do poziomu z początku.
Ogólnie ok, świetna główna bohaterka oraz udany, aczkolwiek szybko wyeksploatowany złoczyńca. Całościowo wypada to gorzej od Daredevila (chociaż ten łączył ze sobą elementy zajebiste i chujowe, a tutaj jest raczej jeden równy, średnio-dobry poziom), ale tak jak w jego przypadku, wolałbym zobaczyć te historie zawarte w jakichś 4 odcinkach lub filme stricte dla Nextflixa. Wtedy może bym kupił na BD i oglądał w maratonie razem z filmami MCU, a tak pewnie nigdy do tego nie wrócę.
Plus te TV-MA to jakiś żart. Niby jest seks... ale nic i tak nie pokazują,. Niby Jessica ciśnie alkohol na potęgę, ale fajki już nie zapali. Niby jest przemoc i patol, ale broń boże bluzgi! Jedynie szity i bicze...
28-11-2015, 04:25
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-11-2015, 04:30 przez Grievous.)
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
(28-11-2015, 00:16)SonnyCrockett napisał(a): Crov ewidentnie chce żeby mu ten serial się podobał i brak argumentów które ten stan rzeczy mogłyby zakłócić. Dla mnie to słaby serial bo w zasadzie na żadnej płaszczyźnie nie jest interesujący, elementy dramatyczno-psychologiczne są kiepskie, fabuła nudna, żadnej z postaci nie da się lubić a umiejscowienie w uniwersum MCU żadne. Ani to serial dramatyczny ani serial superhero. Nie kupuję go.
A dlaczego mialbym ci jakoś argumentowac, ze serial mi się podobal? Ja napisalem juz swoje wrazenia i powody, ale nie chce mi sie szczegolnie o tym rozpisywac (ale chyba zrobie o tym wideo, wiec stay tunned ;)). Jezeli chcesz ze mna dyskutowac to prosze o konkrety, z ktorymi chcialbys, zebym dyskutowal. Na teksty typu "na żadnej płaszczyźnie nie jest interesujący" moge odpisywac tylko "na wielu płaszczyznach jest interesujacy" i generalnie wychodzi z tego szturchanie się ramionkami, zamiast rozmawiania. W jaki sposob chcialbys, zebym na to odpowiadał? A jak tobie się serial nie podoba to spoko, baw się dobrze ogladajac co innego. ;) W sumie nie widze nawet za bardzo sensu dyskutowania z tego typu krytyką serialu, bo ten radzi sobie naprawde dobrze z budowaniem świata i postaci. Krytyke, że bohaterka jest emo, "nie rozwija mocy", czy nie umie się do kogoś zakraść, a do tego nikt nie mowi "Captain America" mogę tylko przyjąc skinięciem głowy i uśmiechem, które skwituje: "Szanuje Twoje zdanie i kocham Cię jako istotę ludzką." :) A z krytyką pokroju "nuda" to nawet nie wiem od ktorej strony zaczac dyskutowac. Dlatego po prostu: kocham Cię, Sonny. Kocham aspergera Mefisto. Przytulcie sie do mnie i chodzmy spac, buzi, mrau. :)
EDIT: Ale, po na mysle, stwierdzam, ze rzeczywiscie serial zyskalby, gdyby go skrocic od te 2-3 odcinki. Zamkniety w 10 odcinkach bylby jeszcze lepszy. Ale na ten moment i tak lekką ręką daje mu 8/10, choc raczej wyzej nie podskoczy. (D'mooN Dał mu 10/10, i co fagasy? :p)
(28-11-2015, 04:25)Grievous napisał(a): Plus te TV-MA to jakiś żart. Niby jest seks... ale nic i tak nie pokazują,. Niby Jessica ciśnie alkohol na potęgę, ale fajki już nie zapali. Niby jest przemoc i patol, ale broń boże bluzgi! Jedynie szity i bicze...
Nie polecam w takim razie "The Shield", "Breaking Bad" i generalnie seriali AMC albo FX. :) Tj. zgadzam sie, ze TV-MA jako kategoria to niezla beka, bo juz takie granice przekracza, ze dziwne, ze brakuje fucków i cyckow, ale nie przeszkadza mi to szczegolnie (gdyby nie istniala to pewnie dostalibysmy DD i JJ w wersji PG-13, wiec nie wide powodów do narzekan). Co do fajek to mysle, ze to nie kwestia kategorii tylko wytycznych Marvela, tak obstawiam, choc moge sie mylic. Ale prawda, to dziwne.
28-11-2015, 07:15
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-11-2015, 13:03 przez Gal Anonim.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Podpisuję się pod opinią Crova, choć może nie napisałbym, że to znakomity serial. Raczej bardzo dobry (tylko lub aż), któremu trochę zabrakło do znakomitości, bo:
- Nie wykorzystuje do końca potencjału swojej tematyki
- mógłby być nieco mocniej osadzony w MCU - nie wymagam wspominania o Iron Manie w co drugim dialogu, ale przydałoby się głębsze osadzone w realiach uniwersum, z którym to połączenie można tu autentycznie przegapić)
- czasami oferuje wątpliwej jakości zabiegi fabularne i wątki (cały motyw grupy wsparcia dla ofiar Kilgrave'a UGH!!!!!!!!!!!!!)
- jak na coś co ma tylko 13 odcinków i od początku planowane jest jako całość, która od razu ma mieć premierę mogłoby być bardziej zwarte, mięsiste
Z drugiej strony zakochałem się w:
- tytułowej bohaterce, również dzięki fantastycznej Ritter, jej tragicznej historii i dziwacznej, chorej, ale i fascynującej relacji z Kilgravem
- rewelacyjnym przeciwniku (świetny Tennant)
- prawdziwym, niekiedy mrożącym krew w żyłach zagrożeniu jakiemu musi stawić czoła JJ, przy którym rozbuchane problemy bohaterów kinowych produkcji Marvela są zwyczajnie śmieszne
Pierwszy odcinek oglądało mi się dziwnie, nie mogłem się wgryźć, ale zakończenie mnie kupiło, wiedziałem, że to nie przelewki, a Kilgrave to nie byle kto. Mimo kilku wspomnianych wątpliwych zabiegów fabularnych (jak jego nieudane porwanie) serialowi udało się wybrnąć z nich chyba za każdym razem, bo ilekroć wydarzało się coś, co mi się nie podobało, ostatecznie prowadziło do świetnych scen, pomysłów, rozwiązań.
Ode mnie 8/10, chcę więcej, ale twórcy będą musieli się bardzo postarać.
Luke Cage to słaba, słabo zagrana postać, więc o ile nie będzie milczeć przez wszystkie odcinki i cały czas chodzić bez koszulki, sensu dla serialu o nim nie widzę.
28-11-2015, 15:02
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-11-2015, 15:03 przez Mierzwiak.)
|