07-12-2015, 02:05
|
Jessica Jones (Netflix)
|
|
Podobieństwa między paniami są mocno powierzchowne i sprowadzają się głównie do supersiły IMO, pod względem charakterów to jak dla mnie kompletnie różne postacie...
Why are you firing wallnuts at me?
Ano. Mysle, ze już nawet trafniejszym porownaniem bylaby Buffy w pozniejszych sezonach niż Faith.
07-12-2015, 09:25 (06-12-2015, 18:03)phonik napisał(a): Są w serialu momenty przegenialne (np. to jak moc Kilgrave'a oddziałuje na ludzi - mistrzostwo),ja właśnie obawiam się na ile jessica straci u mnie na atrakcyjności po usunięciu tego antagonisty. poczucie zagrożenia działaniami kilgrave'a było dla mnie głównym atutem filmu. walka z jakimiś tajnymi organizacjami to już trochę nie to...
tak że o.
07-12-2015, 10:36 (06-12-2015, 18:03)phonik napisał(a): Całość przypomina mi wiele rzeczy które oglądałem w przeszłości, od Buffy (postaci Faith i dyrektora Wooda), poprzez Angela (detektyw z mocami w wielkim mieście) , Veronicę Mars (kobieta detektyw, narracja z offu), Sin City (narracja z offu, jak w pysk strzelił), Heroes (normalni ludzie - niezwykłe moce), aż po śladowe ilość Cowboya Bebopa (wędrówki Spike'a, sceny akcji okraszone muzyką jazzową). I tego jest pełno i zmienia się szybko, ale serial nie ma własnej tożsamości, udaje wiele różnych rzeczy i na tym się kończy. Bez jaj, zarzucasz serialowi noir, że korzysta z cech charakterystycznych tego nurtu, i podajesz seriale i filmy które są często siódmą wodą po kisielu i same najczęściej tylko powielają utarte schematy? :D To jakby serialowi o wielkich robotach zarzucać kopiowanie z Pacific Rim... Inna sprawa jak serial wykorzystuje te elementy i większość wypada kiepsko. Pilot mało mnie nie odrzucił tandetnym plagiatowaniem, waleniem prosto w twarz jakie to nie noir mhroczne i poważne robią, że nawet kij w dupie superhero Warnera wydał się niedopompowanym balonikiem. Narrację z offu trzeba umieć robić a Jessica rzuca na start takie suchary, że chciałem jej odebrać whiskacza i przepłukać gardło. Na szczęście praktycznie do tego nie wracano aż do finału, gdzie tekst napisano chyba przed resztą serialu, bo jeśli Jessica wraca do statusu quo "nie chcem być bohaterem", to chyba ktoś przegapił poprzednie 12 odcinków. Mam problem z oceną całości. Jest sporo świetnych elementów, głównie postacie i odtwarzający ich aktorzy - Kilgrave wiadomo (dobrze napisany villain u Marvela, trzeba zaznaczyć w kalendarzu), Jessica ma świetnie zbudowaną podstawę psychologiczną, że tak to ujmę, fajna jest Trish i relacje z nią, nawet Cage wypada spoko, choć to prosty typ w bardziej patologicznym środowisku. Także cała atmosfera paranoi w pierwszej połowie dopisuje. Fajnie są też przedstawione moce Jess, raczej rzadko się pojawiają i są bardzo naturalne, bez jakiegoś efekciarstwa. Z drugiej strony, serial się dłużył. Nie w taki sposób jak Daredevil (do którego będę jednak często JJ porównywał ze względu na producenta i wspólne uniwersum), gdzie wpakowano bezsensowne wątki, ale powtarzając do porzygu "Złapali go i uciekł". Po 10 odcinku miałem dość i potrzebowałem oddechu od wiecznego męczennictwa Jones i karkołomnych zabiegów scenarzystów, by serial nie skończył się przed czasem. Ogólnie też serial jakby się wypstrykał z lepszych rzeczy dość szybko, przez co finał był mało angażujący. Kiepsko wypadł wątek Simmonsa, który przypałętał się zupełnie przypadkiem i nie wniósł nic poza fajną szarżą Trish. Nie podobały mi się też sceny walk - jasne, rozumiem, że Jessica nie przeszła żadnego szkolenia i nie ma trzech czarnych pasów, ale wyglądało to dość nieciekawie. Może przed następnym sezonem potrenuje. Ogólnie, Netflix nie poczynił znaczącego kroku w przód, ale też nie cofnął się względem Daredevila. Dobrze nakreśla nową superbohaterkę i jej pierwszego prawdziwego supervillana, łapie dość delikatnie kontakt z pierwszym serialem, daje jakąś tam podstawę pod kolejny, tym razem z Cagem. Nie jestem pewien czy podejście stacji do sezonu jako całości się sprawdza, nie wyszło to do końca w poprzedniku, nie wyszło i teraz, chociaż paradoksalnie z odwrotnego powodu. Brakuje mi tej niesamowitej równowagi którą ma PoI, gdzie każdy niemal wątek główny jest ważny, ciekawy, rozwijany we właściwym tempie i pozwalał utrzymać uwagę widza przez cały sezon. Dodatkowy plus ponownie za znalezienie miejsca w uniwersum Marvela na znacznie mroczniejsze historie bez konfliktu z główną osią filmów kinowych przy zachowaniu własnej tożsamości. A ostatni minus przyznam za czołówkę, którą można wrzucić pod pół tuzina seriali noir, niestety.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie. Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier 09-12-2015, 18:53
Serialu jeszcze nie oglądałem, ale może kogoś zainteresuje.
http://www.cracked.com/blog/5-ways-jessica-jones-perfectly-portrays-being-stalked/
"What writer wants to make compromises with story? Story is the only reason you're in it."
David Simon 10-12-2015, 21:09 (09-12-2015, 18:53)wujo444 napisał(a):(06-12-2015, 18:03)phonik napisał(a): Całość przypomina mi wiele rzeczy które oglądałem w przeszłości, od Buffy (postaci Faith i dyrektora Wooda), poprzez Angela (detektyw z mocami w wielkim mieście) , Veronicę Mars (kobieta detektyw, narracja z offu), Sin City (narracja z offu, jak w pysk strzelił), Heroes (normalni ludzie - niezwykłe moce), aż po śladowe ilość Cowboya Bebopa (wędrówki Spike'a, sceny akcji okraszone muzyką jazzową). I tego jest pełno i zmienia się szybko, ale serial nie ma własnej tożsamości, udaje wiele różnych rzeczy i na tym się kończy. Ależ jak najbardziej z jajami :) To że wymienione tytuły czerpią garściami z innych rzeczy nie przeszkadza im posiadać własny charakter. W JJ między scenami, które wywoływały u mnie reakcję "Hej! Ja to znam!" była nijakość, taka do bólu. Twórcy nie potrafili zbudować jednolitej atmosfery, ani nie potrafili dostatecznie zaciekawić akcją. Mega przereklamowana produkcja i tyle.
P.H.O.N.I.K.: Positronic Humanoid Optimized for Nocturnal Infiltration and Killing
14-12-2015, 20:31 (14-12-2015, 20:31)phonik napisał(a): Mega przereklamowana produkcja i tyle. I Pan zszedł na ziemię i rzekł: Amen!
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 15-12-2015, 18:38
To już oficjalne, będzie drugi sezon: http://comicbook.com/2016/01/17/jessica-jones-season-two-is-a-go-at-netflix/
17-01-2016, 19:32 Luke Cage nie ma tematu (a przynajmniej go nie znalazłem), a zwiastun już jest, więc... 19-03-2016, 00:10
Bardzo dobry serial, który ucierpiał przez dobicie do x liczby odcinków. Sam fakt powtarzającego się motywu "złapali go i uciekł" mi nie przeszkadzał, bo za każdym razem było to jakoś inaczej zaaranżowane lub wiązało się ze świetnym pokazem mocy Kilgrave'a. Jego relacja z Jessicą i interakcje między nimi robią ten serial. Nie potrzebowałem destrukcji miast, żeby poczuć zagrożenie jakie dla głównej bohaterki (i innych ludzi) stanowi Kilgrave. Podobało mi się też to, że nie jest on postacią jednowymiarową - sceny jak poznajemy jego dzieciństwo, wspomnienie tego, że musiał uważać na słowa (Once I told a guy to go screw himself) i jego motywacja sprawiały, że przez chwilę nawet mu współczułem. Już sam fakt, że nie mamy do czynienia z kolejnym złym, który chce opanować miasto/świat/kosmos jest powiewem świeżości. To chyba najlepszy bad guy Marvela obok Lokiego. Po samej Jessice nie odniosłem wrażenia, żeby była emo - szczególnie biorąc pod uwagę, ile przeżyła. I Krysten Ritter idealnie to sportretowała. Do tego dochodzi masa ciekawych postaci pobocznych (w DD mamy jedną..) z Carrie Ann-Moss na czele.
Problem mam z Lukiem i z grupą wsparcia ofiar Kilgrave'a. Ten pierwszy ma interesującą relację z Jessicą, ale wątek jego bratanka (chyba?) jest totalnie zbędny, a ciągnie się przez cały odcinek. Równie zbędny jest wątek grupy wsparcia, który nie prowadzi absolutnie do niczego - nawet Carrie o nim zapomina w pewnym momencie. Ot, spotykają się i gadają TYLKO po to, żeby mieć wyjście do najgorszej sceny serialu (ostatnie uwolnienie Kilgrave'a). Przy okazji wątek rudej walniętej siostry też zmarnowano. A zapowiadał się na całkiem zgrabne pokazanie konsekwencji związku Jessica-Kilgrave. Również finał trochę rozczarowuje - co było już poruszane - Kilgrave za łatwo uwierzył Jessice. Niby chciał w to wierzyć, ale mogli to pokazać sensowniej np. Jessica mogłaby go "pocałować". Biorąc pod uwagę, że nie mogła znieść jego dotyku, rozwiałoby to wszelkie jego wątpliwości. wujo444 napisał(a):Nie podobały mi się też sceny walk - jasne, rozumiem, że Jessica nie przeszła żadnego szkolenia i nie ma trzech czarnych pasów, ale wyglądało to dość nieciekawie. Może przed następnym sezonem potrenuje. Mi wręcz przeciwnie - z kilkoma wyjątkami, podobały mi się bardziej. Jessica nie ma pojęcia o walce wręcz, więc korzysta tylko ze swojej siły, walcząc dokładnie jak ktoś bez treningu (popycha, rzuca ludźmi itd.). Wydawało mi się też, że walki threesome (JJ-Smmons-Tish) oraz Luke-JJ są trochę lepiej nakręcone niż te w "Daredevilu". Może częściowo to kwestia settingu (mieszkanie/sala koncertowa i dużej ilości ścian do rozwałki), może montażu (w DD kamera potrafiła niepotrzebnie latać, a obraz był cięty zbyt padaczkowo albo było widać markowanie ciosów).
I want to belive.
11-04-2016, 23:10
O w mordę przyszywaną matkę JJ grała Rebecca De Mornay. Kompletnie nie poznałem blond piękności przełomu lat 80. i 90. Od takie spostrzeżenie. :)
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン #Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D 01-06-2016, 23:53
Mierzwiaku,
Cytat:Mile widziany do MCU, choć unikający konotacji z nim jak ognia.Dziwi mnie ten komentarz do oceny na FW, biorąc pod uwage, że cały "twist" odc. czwartego nawiązuje do wydarzeń z "Avengers" :) Szczerze mówiąc byłem w szoku, że aż tak bardzo nawiązali do MCU, bo w DD nie było aż takiego nawiązywania do filmów. Generalnie wolę kiedy te seriale Netflixa nie nawiązują do serii filmowej, bo same w sobie tworzą coś mega fajnego i zupełnie innego od avengersowej filmowej serii ; ) Są jakieś inne synonimy "nawiązać" w tym kontekscie? Bo za dużo powtórzeń jak na jeden post ;o
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
16-06-2016, 11:12
Jessica Jones jest bardzo fajnym serialem, po pierwsze na tle MCU które często popada w ten sam rytm opowiadania historii, obok Winter Soldiera i Daredevila jest historią bardzo oryginalną i klimatyczną.
Główna bohaterka nie jest żadną bohaterką, jest kimś kto równie bardzo dba tylko siebie samą jak i o tych których może uratować. Serial się bardzo różni od Daredevila i jedyną wadą dla mnie, bo ja pokochałem ten detektywistyczny styl i świetne intro które właśnie w takie klimaty wprowadza, jest to, że serial wydłużono do tych 13 epizodów. Gdyby skrócono go do tych 8 epizodów dajmy na to, to całkiem inaczej by się serial odbierało, a tak mamy ze względu na ilość odcinków takie smaczki jak łapanie i wypuszczanie i ponownie łapanie Killgrave'a który jest na czołowej liście marvelowskich złoczyńców. Którzy w MCU wypadają strasznie blado, a dzieje się to przecież tylko i wyłącznie z winy samego marvela, sam Rourke mówił o tym ile pracy włożył w postać Whiplasha w Iron Man 2, a jak się okazało, dla twórców był on tylko pretekstwem i chłopcem do bicia dla Tony'ego, a szkoda, bo tak się marnuje dobrych villainów którzy są w większy sposób związani z głównymi bohaterami. W przypadku Jessici Jones wszystko zagrało idealnie. 04-08-2016, 18:09
Duszny, męczący serial, którego obejrzenie w całości zajęło mi rok. Jessica to postać, którą ciężko polubić i tak naprawdę przez cały sezon nie przeszła jakiejkolwiek przemiany. Od początku jest styrana, cierpiąca itd, co jest oczywiście uzasadnione, ale finał nie pozwala stwierdzić, czy to się kiedykolwiek zmieni, czy dalej będę musiał oglądać jej zmęczoną twarz, która sprawia, że sam mam ochotę się zapić na śmierć.
Poza tym pełno ciekawych motywów i postaci z Kilgrave'em na czele, całość jednak jest męcząca, pozbawiona funu i nie umywa się do reszty Netflixowych Marveli. Mimo wszystko jestem ciekaw, jak Jessica wypadnie w jednej scenie z Daredevilem. 6/10 Sonny idealnie to podsumował: SonnyCrockett napisał(a):całość tego serialu czuć kobiecą menstruacją. 09-10-2016, 17:01
http://io9.gizmodo.com/women-will-direct-every-episode-of-jessica-jones-season-1788101861
Jakie to było słowo na "S"? Wyleciało mi z głowy. 23-10-2016, 12:19
Stężenie miesiączek prawdopodobnie przekroczy znacznie tolerowany przeze mnie poziom i daruję sobie ten 2 sezon.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン #Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D 23-10-2016, 16:06
Rozpoczęły sie lub niedługo zaczną zdjecia do 2 sezonu. Więc JJ powróci wraz z DD z rok, super bo na razie to moje dwa ulubione seriale Netflixa.
05-04-2017, 22:55
W sumie to oboje powrócą już w Defendersach w sierpniu :)
Ciekawe czy Luke Cage także powróci w 2. serii JJ.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
06-04-2017, 10:44
Pierwszą połowę sezonu obejrzałem w listopadzie, a drugą wczoraj. Nierówny jest ten serial. Pierwszy odcinek i jego finał ogromnie mnie podjarały, ale potem dzieje się tyle niepotrzebnych i zbędnych rzeczy, że robi się po prostu nudno. Sceny z Lukiem Cage'm, Trish i tym policjantem, Trinity to jedna wielka nuda. Jest tu wiele wątków i tyle wkurwiających postaci (Trinity, policjant blondyny, ruda sąsiadka), że aż chce od nich odpocząć i widzieć tylko Jessice i Kilgrave'a. Ritter jest rewelacyjna jako Jessica, bo jest taka prawdziwa w tym całym swoim wyjebaniu na świat, nie da się jej nie lubić. Kilgrave nie tylko świetna postać ale i przeciwnik. Najlepsze jest to jego: "Ale ja nigdy nikogo nie zabiłem", ale innym kazał to robić w taki sposób, że czasami szczena opadała. Jego koniec za to już nie był tak satysfakcjonujący. Druga połowa sezonu jest lepsza niż pierwsza, bo odcinki 7-11 są naprawdę bardzo dobre, a przede wszystkim ciągle się coś dzieje. Dwa ostatnie odcinki to już niestety powrót do formy i oglądałem je już z telefonem w ręku. 13 odcinków to za dużo. Po epizodzie Cage'a tutaj nie mam ochoty zobaczyć jego solowego występu. 6.5/10.
10-05-2017, 13:06 |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |








