No sorry Mental, ale co z tego, że to powiedział? Justified już w przeszłości pokazywało, że słowa Givensa to jedno, a czyny to drugie. Pokazują, że Givens to madafaka z gnatem, ale bez niego nie jest niezniszczalny, a nawet z glockiem przy pasie nie jest Alpha i Omegą. Te jego nieustanne sukcesy, na które tak marudzisz są raczej wypadkową połączenia jego umiejętności, reputacji jako gunslingera i aroganckiej wręcz pewności siebie. Ale twórcy już pokazywali, że ta jego kogucia bucowatość potrafi obrócić się przeciwko niemu gdy trafi kosa na kamień. Do kolesi w barze z pierwszego sezonu, którzy spuścili mu sromotny wpierdol, też fikał jak napuszony paw. Barczystego Coovera też dwukrotnie zlekceważył i prawie stracił przy tym życie, gdyby nie pomoc z zewnątrz. Takich przykładów było więcej.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
01-02-2014, 19:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-02-2014, 19:33 przez Proteus.)
"I've been accused of many things, innarticulate ain't one of them"
Jak dotąd najlepszy epizod sezonu. W ogóle zapowiada się, że w tym roku najciekawszy będzie wątek Boyda, a nie Givensa, który w ostatnich odcinkach wyglądał momentami jak postać poboczna. Gogginsa fantastycznie się ogląda, więc nie marudzę. Swoją drogą twórcy odnieśli się do momentu, na który Mental tak narzekał w zeszłym tygodniu. Jestem ciekaw jak w przyzłości potoczy się konfrontacja tego redneckowego nożownika z Raylanem.
Na minus jedynie występ Tudyka, który nie dość, że średnio przekonywujący w roli greckiego hitmana, to jeszcze nieco zmarnowany.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
06-02-2014, 02:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-02-2014, 04:47 przez Proteus.)
Kolejny dobry odcinek i świetne rozwinięcie intrygi. W dwóch poprzednich sezonach tego serialu, trochę drażniło mnie lajtowo-telewizyjne podejście do między gangowych konszachtów, gdzie różne strony konfliktu z odcinka na odcinek wbijały sobie noże w plecy i zawierały nowe sojusze jak gdyby nigdy nic, z odcinka na ocinek, w typowo telewizyjnej filozofii dramatu, według której epizod bez jakiegoś twistu to epizod stracony. Tym razem twórcy zaserwowali połączenie sił, którego w życiu bym sie nie spodziewał, ale które sprawiło, że nie mogę się doczekać by zobaczyć jak całość się rozwinie. Wątek Boyd'a, Johnnego, Avy i rodziny Crowe'ów ma spory potencjał. I jak nadal jak na razie to Boyd jest gwiazdą sezonu, a Raylan schodzi obecnie na drugi plan, w dodatku twórcy podkreślają jakby bucowatość i zarozumiałość tej postaci.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
13-02-2014, 01:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-02-2014, 01:36 przez Proteus.)
Cytat:W ogóle zapowiada się, że w tym roku najciekawszy będzie wątek Boyda, a nie Givensa, który w ostatnich odcinkach wyglądał momentami jak postać poboczna
Może w ogóle powinni zrezygnować z wątku "policyjnego"? Ci wszyscy gliniarze są tacy idealni, fajni i nudni jak w "Strażniku Teksasu". A Ryalan może i zachowuje się jak buc, ale co z tego, skoro poza tym jest chodzącym ideałem? Że maczał palce w odjebaniu mafioza, który chciał zabić mu żonę i dziecko i nie powiedział o tym przełożonym? O kurde, normalnie czyste zło, moralnie dwuznaczna postać, sam nie wiem, czy go lubić czy nie :)
Boyd pcha ten serial do przodu i dla niego warto go oglądać.
W najnowszym odcinku pojawił się Willim Forsythe, co spowodowało, że poziom tego tasiemca wzrósł niebotycznie osiągając pułap niespotykany w historii. Czasu przeszłego użyłem jednak nie bez powodu - po dosłownie 7 minutach bytności w serialu William Forsythe został aresztowany i na tym skończył się jego epizod. Ręce opadają jak mnie ten serial słabi momentami.
08-03-2014, 04:11 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-03-2014, 00:46 przez Mental.)
Cieszyłem się oczywiście. Ale z drugiej strony ten serial tak mnie ostatnio irytuje, że Eric Roberts, nawet gdyby zagrał oddanego zwolennika gun control i Obamy, byłby dodatkiem in plus ;)
19-03-2014, 00:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-03-2014, 00:58 przez Mental.)
Na finiszu 5 sezon przyśpiesza, i dobrze, bo trochę się szamotał w środkowej części. Mam jednak nadzieję, ze ewentualny 6 sezon będzie ostatnim sezonem, widać pewne wytarcie się formuły, mniejsze zaangażowanie w rolę Olyphanta, kręcenie w kółko.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.
Olyphant w piątym sezonie już na dobre przeszedł na złą stronę mocy - a końcówka tylko to przypieczętowała. Teraz to typowy funkcjonariusz państwowy, stosujący chwyty poniżej pasa i ogólnie wredne zagrywki (konfiskata przyczepy za niepłacenia podatków? straszenie nieodnowioną licencją? wtf). W dodatku szefową policji zostanie najprawdopodobniej ta Murzynka - wzorcowa biurwa, mogłaby pracować w ZUSie i ściągać haracze. Za to fajnie śledzić losy byłej laski Boyda i samego Boyda. Niewątpliwie to dwie najciekawsze i najlepiej rozpisane postacie.
(07-04-2014, 22:54)Mental napisał(a): Za to fajnie śledzić losy byłej laski Boyda i samego Boyda. Niewątpliwie to dwie najciekawsze i najlepiej rozpisane postacie.
Co racja to racja i po naprawdę dobrym i mocnym finale sezonu piątego zapowiada się, że dostaniemy właśnie te trio przez większość szóstego:) Scenka Boyda, Duffy'ego i tej wdowy w przyczepie zwiastuje niezłe akcje.
Najlepszy motyw 5 sezonu to zdecydowanie Boyd i jego fajki w hotelu... czysty majstersztyk:D
Hide, listen, watch, learn? And when the time is right, strike from the shadow...
Co się zaś tyczy największej żenady, to mam trzech mocnych kandydatów do tego tytułu:
1. Występ Williama Forsythe'a - oczywiście nie chodzi o jego grę, bo to aktor, który wystarczy, że pojawi się na ekranie, i już wartość produktu idzie w górę - chodzi o to, jak twórcy poprowadzili fabułę z nim i jak załatwił go super szeryf;
2. Givens-etatysta;
3. Płatny zabójca uzbrojony w samoczynną strzelbę AA-12 - jego starcie w magazynie z super szeryfem i poczciwym Artem Mullenem powinno zakończyć się zmasakrowaniem obydwu na krwawą pulpę.
Mam wrażenie, ze tak jedno jak i drugie gubiło wątek - trochę tu, trochę tam, brakowało czegoś wybijającego się jako wiodący wątek. Słabo zakończono temat Crowe'ów. Pozostaje nadzieja, że 5 sezon wreszcie skupi się na tym, co najlepsze- Raylan vs Boyd.
Na osłodę muzyka z końcówki:
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.
Ależ fajny serial. Obejrzałam sobie ostatnio wszystkie sezony, i o ile pierwszy rzeczywiście jawił się jako typowy procedural, pod koniec zrobiło się już lepiej; od drugiego, gdy fabuła koncentrowała się na głównej osi przewodniej, było już bardzo/superdobrze, i tak zostało przez resztę serialu. W żadnym innym nie spotkałam takiej malowniczej galerii redneckich zakapiorów tudzież -- co szczególnie mnie cieszy --świetnych portretów kobiecych. Ava, Mags Bennett, mała Loretta, Ellen Mae, panie z więzienia w piątym sezonie -- czy to twardzielki, czy suki, czy pierwsze naiwne, każda postać jest ciekawa i wiarygodna. (Oprócz Winony. Była szeryfa jest niestety kwintesencją serialowych wkurzających żon, podejmujących w każdym kolejnym odcinku decyzję sprzeczną z decyzją podjętą w odcinku poprzednim. Fajnie się ogląda, kiedy jej nie ma).
Do tego ironia, czarny humor i rozmowa o wszystkim tak, jak się rozmawia o pogodzie -- uwielbiam.
Cytat:Najlepszy motyw 5 sezonu to zdecydowanie Boyd i jego fajki w hotelu... czysty majstersztyk:D
podsłuchania komórką tych cwaniaczków, którzy chcieli go wybuchnąć i wybuchnięcie tychże (w drugim sezonie bodajże).
Cytat:Zakładam, że w końcu dostaniemy Raylana vs Boyd
Każdy sezon kończy się obietnicą You never leave Harlan alive, więc naprawdę jestem ciekawa, jak to się skończy dla moich dwóch ulubionych bohaterów (bo, paradoksalnie, kibicuję im obu, a jeszcze bardziej Avie). Może wykończą się nawzajem, a na scenie pozostanie jak zawsze niezniszczalny Wynn Duffy?
Oczywiście czekam z niecierpliwością na finałowy sezon.