Pytanie brzmi: Jakie polecacie szczególnie tytuły tego autora bo troszkę tych książek ma, więc co tak naprawdę jest godne uwagi?
07-05-2013, 22:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-05-2013, 22:36 przez Sephiroth.)
|
Książki
|
|
Ostatnio pochłaniają mnie książki Cobena Harlana, przerobiłem już tytuły "Nie mów nikomu" "Bez skrupułów" "W głębi lasu"
Pytanie brzmi: Jakie polecacie szczególnie tytuły tego autora bo troszkę tych książek ma, więc co tak naprawdę jest godne uwagi? 07-05-2013, 22:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-05-2013, 22:36 przez Sephiroth.)
Logika tłumaczy książkowych. Czytam polską edycję "John Dies at The End":
"Big mason jar" przetłumaczono na "Wielki masoński gar". JA JEBIE. W ogóle jeżeli kogoś ta książka interesowała w PL to powiem, że moje obawy zostały spełnione i tłumaczenie jest średnie. Luzacka narracja oryginału nabrała bardziej sztywnej, książkowej formy, a przekleństwa częśto są zmiękczane (tutaj "dick" to nie "kutas" tylko "wał" oczywiście). Szkoda. Chciałem by znajomi ze słabszym angielskim też mogli ją docenić... 19-05-2013, 16:34 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-05-2013, 16:34 przez Gal Anonim.)
Klub Pickwicka
Charles Dickens Pierwszy krok ku odkrywaniu Dickensa na nowo zrobiony i było to jedno z, najlepszych moich, czytelniczych posunięć tego roku. Z "Klubem Pickwicka" mierzyłem się po raz pierwszy kilkanaście lat temu, i - jak się okazuje - był to okres przedwczesny na obcowanie z tak genialną literaturą. Nie chcę tu się szczególnie rozwodzić nad licznymi walorami twórczości Dickensa, bowiem są one bezapelacyjnie uznane od wielu już lat i czegokolwiek bym nie napisał, będzie to tylko powieleniem dziesiątek innych opinii - powiem tylko, że zadziwiła mnie olbrzymia aktualność poruszanych tu (częstokroć wykpiwanych aluzjami, o niesamowitym uroku) tematów. Z czystym sumieniem można powiedzieć, że "Klub..." jest powieścią ponadczasową - która w owej "ponadczasowości" potrafi rozbawić, wzruszyć i zmusić do refleksji współczesnego czytelnika. Przyznam, że w swojej "karierze" czytelniczej nie natrafiłem jeszcze na dzieło, tak odległe (w odniesieniu do czasu, w którym powstało), a jednocześnie tak aktualne. Każde zdanie, to perełka. Każdy dialog - soczysty, postacie z krwi i kości, a przygodami wszystkich, nawet tych z dalekiego planu, spokojnie można by wypełnić niejedną jeszcze książkę. Żal z rozstawania się z nimi był przeogromny, i mimo, iż akcja "Klubu Pickwicka" meandruje w sposób raczej nieśpieszny, czas od rozpoczęcia lektury do jej zakończenia, jak z bicza strzelił. Po krótkiej przerwie mam zamiar kontynuować swoją przygodę z Dickensem - a nawet miałem pewne opory przed sięgnięciem po coś innego, po skończeniu "Klubu..." - i w dalszej kolejności przymierzem się do "Opowieści o dwóch miastach", lub "Wielkich nadziei", historii, które z innych mediów znane mi są najmniej. Chyba nie ma potrzeby polecać? Ocena 10/10
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku" https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści 19-05-2013, 20:41
Trzeci klucz
Jo Nesbø "Trzeci klucz" (albo "Nemezis" - tytuł, o wiele lepiej korespondujący z treścią książki) ma prawdopodobnie najlepsze, a w każdym razie, jedno z najbardziej pomysłowych otwarć, jakie dane mi było przeczytać. To jeden z tych początków, w którym przez kilka akapitów zachodzimy w głowę, o co tu, cholera, chodzi. I nie jest to, bynajmniej, jedyna rzecz, jaka spowodować może lekkie skołowacenie, albowiem w tej części cyklu - nie ma tu cienia zdradzania istotnych elementów fabuły, bo to okazuje się dość wcześnie - Harry boryka się ze śledztwem tak wielowątkowym, że pod koniec czułem się, delikatnie rzecz ujmując, zagubiony - a jako takie, czytelnicze doświadczenie, jeśli chodzi o kryminały, mam. Nielekko uciec się do sformułowania, że zakończenie (a raczej "zakończenia") są w "Trzecim kluczu" przekombinowane, bowiem, po zestawieniu wszystkiego "do kupy", wszystko sprawia wrażenie dobrze przemyślanego i logicznego, jakkolwiek pewne poczucie nastawienia autora na możliwie jak najczęstsze (aczkolwiek, po wielokroć, udane) zaskakiwanie czytelnika zaczyna być mocno odczuwalne. W związku z tym fabuła niebezpiecznie dryfuje w kierunkach nieprawdopodobieństwa, wciąż jednak, jak napisałem wcześniej, będąc spójną i logiczną. Ciężko to wyrazić, nie zdradzając fabuły, więc może na tym poprzestanę... Harry wciąż pozostaje Harrym - poharatanym przez życie, dręczonym przez duchy przeszłości, niestabilnym emocjonalnie alkoholikiem, człowiekiem popełniającym liczne błędy, zarówno śledcze, jak i życiowe, jakkolwiek w ostatecznym rozrachunku wciąż jest tym samym, zabójczo skutecznym detektywem - w tej materii niewiele się zmienia. To wciąż ostatni sprawiedliwy i głównie dlatego największy przegrany. Nesbø potrafi zaostrzyć apetyt - koniec "Trzeciego klucza" zapowiada oczekiwaną od, mniej więcej, połowy "Czerwonego gardła", konfrontację z prawdziwym "nemezis" Harry'ego. Dlatego niezwłocznie zabieram się za kolejny tom, czyli "Pentagram" - niektórzy powiadają, że od tej powieści zaczyna się PRAWDZIWY Nesbø. Powiem szczerze, że po tym, co przeczytałem dotychczas... aż się boję, co to może oznaczać. Wielbicielom naprawdę dobrego kryminału - polecam! Dla mnie jest Nesbø - już oficjalnie - najlepszym współczesnym twórcą tego gatunku. Ocena 7/10
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku" https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści 27-05-2013, 22:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-05-2013, 22:31 przez BezcelowyAlbatros.)
Wakacje w pełni i nikt nie czyta? Pora odświeżyć temat (może znajdziecie coś dla siebie?). Dla mnie to lato będzie pamiętne z tego powodu, że zacząłem (w pewnym sensie na nowo) odkrywać i zakochałem się w Dickensie, ale po kolei...
Joyland Stephen King Osiągnąłem już chyba ten wiek i stan ducha, że kolejne książki Kinga czytam nie po to, aby się bać, ale po to żeby się wzruszyć. I tym razem, tak zwany, Mistrz Grozy, zagrał kartą nostalgii na moim sentymentalizmie. Uczynił to w sposób perfekcyjny, jak na wirtuoza przystało. On, po prostu wie, jak trącić te struny uczuć, tak by zabrzmiały czasem bolesnym, a czasem słodkim dźwiękiem. To się ceni, po tysiąckroć, bo z czasem każdy doświadczony czytelnik dochodzi do takiego momentu, że niewiele jest go w stanie w książkach zainteresować, wciągnąć czy poruszyć. Kingowi nieodmiennie to wychodzi. Fabularnie, jednakowoż, nie jest to książka ni gorsza, ni lepsza, chciałoby się rzec, że wręcz przeciętna, na tle kingowego dorobku. Czy w tym względzie rozczarowuje? Poniekąd tak, ale historia i tak stoi na wysokim, nieosiągalnym dla większości pisarzy, poziomie. Dodam jeszcze, nie pamiętam, czy King kiedykolwiek wykreował równie bliskiego mi bohatera, jakim jest Jonesy - zarówno pod względem charakteru, upodobań, jak i - w pewnym względzie - jego przypadków. Gość czyta Tolkiena, słucha najbardziej ponurych kawałków Floydów i Morrisona i jest do cna przyzwoitym facetem... Będąc przy tym bardzo nieskromnym, muszę powiedzieć, że czuję tu cholerne duchowe pokrewieństwo. Podsumowując, mało horroru, dobra - ale tylko dobra - fabuła, za to dużo wzruszeń i bohater, któremu nieba by uchylić. King wciąż w formie, acz wtórny - ale jeśli komuś przeszkadza u Kinga wtórność, to niech poważnie zastanowi się nad eksplorowaniem jego twórczości, więc?... Polecam! Ocena: 7/10 Wielkie nadzieje Charles Dickens Tym razem zabrałem się za powieść Dickensa, której fabułę pamiętałem pobieżnie z filmowych adaptacji. Jednak, jako, że detale uleciały mi z głowy, w trakcie lektury - poza kilkoma szczegółami - czułem się, jakbym po raz pierwszy przeżywał perypetie Pipa. To kolejna ponadczasowa i piękna powieść Dickensa, z pełnokrwistymi postaciami, znakomitą, w wielu miejscach zaskakującą (nawet znających fabułę) i wzruszającą, ale i okraszoną doskonałym humorem, historią. Jedyny zarzut, który mógłbym, starając się na siłę, przyczepić, to ilość zbiegów okoliczności, czasem wręcz nieprawdopodobnych, zwłaszcza w finałowej partii książki. Zasłużony klasyk i doskonała lektura! Ocena: 8/10 Kraina Chichów Jonathan Carroll Klimat budowany przez, jakieś 3/4 powieści, zostaje kompletnie zaprzepaszczony w ostatniej partii powieści, wywołując na usta pytanie: "a więc to o to, chodziło, ech?...". Niestety, oczekiwanie na zaskakującą woltę kończy się sporym rozczarowaniem wraz z zakończeniem lepiej pasującym do krótkiego opowiadania, które, owszem, mogłoby świetnie spuentować kilkunastostronicową "opowieść z dreszczykiem", ale kompletnie nie przystającym do finału powieści. Szkoda. Narrator szybko staje się bliskim sercu czytelnika bohaterem, w pewien sposób swojskim, nawet prostolinijnym - tym większy żal, że finał jego, i jego historii, w ogóle, mocno rozczarowuje. Styl zbliżony, (choć - póki co - stanowczo słabszy) do Murakamiego, któren jednak potrafił, summa summarum, zaskoczyć. Polecam, choć z umiarkowanym entuzjazmem. Ocena: 6/10 Dziwna sprawa skaczącego Jacka Mark Hodder Lekko, przyjemnie, steampunkowo! Nie spodziewałem się, że dam się porwać tej opowieści na tyle, że przymknę oko na masę rzeczy, których zwykle pisarzom nie daruję. Jednak wszystko, co niefajne ma u Hoddera przeciwwagę w czymś, co jest fajne. I tak - styl z jednej strony sprawia wrażenie niezgrabnego, ale jest jednocześnie w jakiś przyjemny sposób lekki. Łopatologię, z jaką autor wyjaśnia nam niektóre rzeczy, równoważy kompletnym brakiem zahamowań w kwestii dokładania kolejnych, zahaczających wręcz o absurd, ale świetnie pasujących do historii pomysłów. Błędy rzeczowe, łagodzi zaskakująco dobrym poziomem humoru, i tak dalej. Przede wszystkim czuć tu ducha starej, dobrej "powieści groszowej", szalonego "pulp fiction" i "oldskulowej" przygody z wyrazistymi i jakże sympatycznymi bohaterami. No i - bez zdradzania istotnych szczegółów - powiem, że za partię poświęconą genezie "Skaczącego Jacka" Hodder otrzymuje ode mnie, "z automatu", dodatkowe dwie gwiazdki: to jest tematyka, którą uwielbiam, po prostu. Z niekłamaną przyjemnością sięgnę po kolejne tomy z cyklu. A Wam polecam, czym prędzej, zapoznanie się z przygodami panów Burtona i Swinburne'a - warto! Ocena: 7/10 Lato Helikonii Brian W. Aldiss Dbałość o detale, niesamowicie dopracowanie świata, będącego swoistą paralelą ziemskiego średniowiecza, wzbogaconego o elementy z pogranicza science-fiction i fantasy a co za tym idzie, masą nawiązań do ważkich wydarzeń historycznych, czy naszych odkryć naukowych (ze wskazaniem na swoistą odmianę teorii doboru naturalnego) - tym, niewątpliwie "Lato Helikonii" ujmuje i zachwyca. W świat ów wprowadził autor doskonale nakreślone, niejednowymiarowe postaci, których losy krzyżują się często w zaskakujących okolicznościach. W ogóle, sieć związków między bohaterami jest misternie utkana a dozowanie podawanych przez autora ich przypadków często prowadzi do nieoczekiwanych wydarzeń i zwrotów akcji. Niestety, przy tym wszystkim kuleje dynamika narracji i dość smutny fakt, że pod kątem fabularnym "Lato Helikonii" wypada raczej średnio interesująco. Poza tym przeskakiwanie od jednego bohatera do drugiego, bywa diablo irytujące, zwłaszcza kiedy nowy fragment wprowadza elementy kompletnie bez związku z - braku innych określeń, nazwijmy to - osią fabuły. Cykl nadal ma swój specyficzny klimat, ale naprawdę nie zaszkodziłoby nadać opowieści nieco lepiej przyswajalnego rytmu i trochę bardziej interesującej historii. Ocena: 5/10 Biała gorączka James Ellroy Ellroy, po raz kolejny - tym razem w wydaniu, w jakim polubiłem go za "Amerykański spisek" - w oszczędnym, szorstkim i wymagającym, od czytelnika, skupienia, stylu. To jedyny pisarz, o którym powiedzieć można, że tworzy literaturę dla "twardzieli", pełnymi garściami czerpiąc z najlepszych wzorców najczarniejszego, najbardziej mrocznego noire. Narrator i główny bohater, David Klein, to jeden z najbardziej odrażających typków, w kreacji Ellroya jednak nie sposób mu dopingować, czy stać po jego stronie. Mniejsza z tym, że ów po żadnej ze stron nie stoi, co jest w sumie najmniejszym z zarzutów, jakie można mu postawić. W książce nie ma dobrych i złych, są źli i jeszcze gorsi. Pierwszy raz miałem okazję obcować z literaturą, gdzie nie ma ani jednej pozytywnej postaci. Wszyscy uwikłani są w sieć cudzych, bądź własnych interesów. Policja - co zdaje się jest clue twórczości Ellroya - to najbardziej zepsuty, pozbawiony zahamowań gang w Los Angeles, a Klein jest tej profesji jest jednym z "najświetniejszych" okazów. Gdzieś w tle toczy się wcale niezgorsza intryga kryminalna, chociaż nie o śledztwie w sumie jest ta książka. Lata sześćdziesiąte, Los Angeles, zepsucie policji, próba przeciwdziałania temu zepsuciu - skazana z góry na niepowiedzenie - a przede wszystkim historia człowieka, kroczącego drogą ku zatraceniu. Swojemu, i kilku innych postaci, które staną na jego drodze. Polecam! Ocena: 8/10 Czarna Dalia James Ellroy Niezwykle udana próba zmierzenia się z niewyjaśnioną zagadką brutalnej zbrodni z lat czterdziestych minionego wieku. Ellroy z właściwą sobie finezją wplata fakty pomiędzy spekulacje, konfrontując postaci rzeczywiście związane z historią Czarnej Dalii z fikcyjnymi. Świadomość, iż sprawa nie znalazła do tej pory rozwiązania, od samego początku pozwala się domyślać, że jej finał znajdzie się daleko poza kulisami oficjalnego śledztwa, a jej bohaterowie staną niejednokrotnie przed trudnymi i niejednoznacznymi wyborami. I tak się właśnie dzieje. Jest to w sumie nie tylko mierzenie się pisarza z tajemnicą, ale sposób opisania tego, jak jedno tragiczne wydarzenie może pociągnąć za sobą lawinę innych, potęgując tragedię i doprowadzając do nowych dramatów. Poza tym, "Czarna Dalia" Ellroya, to soczysty, momentami brutalny i cholernie klimatyczny (lata czterdzieste ubiegłego stulecia, Hollywoodland), znakomicie zaplanowany kawał kryminału. Powiedzieć trzeba, że dziś już nikt TAK nie pisze - "Czarna Dalia" to perła noire, rzadko spotykany dziś gatunek. Polecam! Ocena: 7/10
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku" https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści 04-08-2013, 12:56
Wiesz, czytać czyta, ale rzadko się chce produkować ;)
Krainę Chichów czytałem parę lat temu, ale niedawno przyłapałem się, że... nie mogę sobie przypomnieć o czym to było. Podobnie Muzeum psów. Pamiętam wrażenie - fajnie napisane, ciekawe pomysły, ale o czym to w końcu było? Aż nie byłem pewny, czy w ogóle czytałem. Bardzo mi wyleciały z pamięci, czego nie można uznać za zaletę. Wkręciłem się w Opowieści z Meekhańskiego Pogranicza Roberta M. Wagnera. Jedno z najlepszych polskich fantasy obecnie, śmiało konkurujące z zagranicznymi. Pierwsze dwa tomy to zbiory opowiadań podzielone na dwie części - Północ to pilnujący granicy oddział Górskiej Straży, Południe to historia młodego wojownika z pustynnego plemienia Issaram, którzy nigdy nie odsłaniają twarzy obcym - a jeśli, do świtu musi zginąć ten który ją zobaczył, lub on sam. Ten akurat zatrudnia się jako ochroniarz u pewnego kupca. W drugim tomie na Wschodzie gonimy z czaardanem Laskolnyka - jest to oddział lekkiej jazdy dość luźno zatrudniany przez Imperium, a Laskolnyk 25 lat wcześniej dowodził armią Imperium odpierając najazd barbarzyńców. Na Zachodzie zaś trafia się młody złodziej w portowym Ponkee-Laa, lawirujący wśród arystokracji i kapłanów. Dopiero w 3 tomie, powieści Niebo ze stali wątki zaczynają się splatać... i jest super. Świetne postacie, "sapkowy" humor, sceny batalistyczne i potężna magia jak u Cooka. Bardzo polecam.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie. Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier 04-08-2013, 13:14
Wiem, znam - Meekham jest zajebisty, mimo, że kliszowaty. Oczywiście, jako fan pustynnych klimatów, zdecydowanie najbardziej przypadła mi do gustu południowa część. Kreacja świata bez zarzutu, jednak w powieściowej formie fabularnie trochę nadto rozciągnięte. Martin to-to nie jest, ale spokojnie można go nazwać księciem polskiego fantasy. Ba, może nawet królem, zważywszy na to, że Sapkowski nic interesującego dawno nie napisał.
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku" https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści 04-08-2013, 13:44
eee tam, wchodząc tu myślałem, że znajdę reckę "Ambasadorii" Mieville'a autorstwa Bezcelowego, a tu nic :((
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 04-08-2013, 13:47
A już wyszło? Hm. Tak, czy owak, to jest od Zysku i S-ki, więc jest szansa na eBooka, więc chyba jednak trochę poczekam... :)
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku" https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści 04-08-2013, 13:53
Wyszło, jakoś w połowie ubiegłego miesiąca. Sam już mam na półce, ale jakoś nie mogę się zmusić, żeby zacząć lekturę...
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 04-08-2013, 13:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-08-2013, 13:57 przez nawrocki.)
Kurcze, jak ja bym chciał tak po prostu móc wyjść i iść do księgarni kupić :) Angielskich wydań nie chce mi się tykać, bo choć rozumiem, to i tak się męczę trochę czytając. No nic. Czekamy na eBooka...
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku" https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści 04-08-2013, 14:09
"Miasteczko Salem" Stephena Kinga - czyta się dobrze, napięcie jest skutecznie budowane i chce się wiedzieć co nawiedza Jerusalem. Szkoda, że wyjaśnienie jest rozczarowujące, a i mamy zbieraninę kingowych typów - pisarz, alkoholicy, kluczowy dla fabuły dzieciak, parę patologicznych dupków, którzy powinni nazywać się "Dupczysław Skurwysyński". Ogólnie chciało mi się czytać to aż do samego klimatycznego końca.
28-08-2013, 19:17
H. P. Lovecraft - "W górach szaleństwa": do połowy książka trzyma w napięciu tak, że człowiek ma ochotę obgryźć wszystkie paznokcie i wciąga niczym działka najlepszej heroiny. Później następują opisy, cała masa opisów. Nie takich jak w "Nad Niemnem", które sprawiają, że człowiek ma ochotę się zabić, ale mimo wszystko powtarzanie słowa "dekadencki" po raz 10 na jednej stronie potrafi skutecznie zniszczyć klimat, który powieść budowała wcześniej. Na szczęście zakończenie go przywraca. Momentami podczas czytania przechodzi dreszcz, zwłaszcza podczas scen w obozie i lotem nad górami. Wszystkie te pradawne konstrukcje, ruiny, labirynty, anatomia - ciekawe, cholernie ciekawe. Czasami nie potrafiłem sobie wyobrazić rzeczy o których pisał autor, mimo, że robił to BARDZO dokładnie. Wszystko ma poetykę sennego koszmaru, wydaje się nierzeczywiste i odrealnione.
Pierwsze zetknięcie z Lovecraftem bardzo pozytywne i tutaj pytanie: sięgać po "Necronomicon" czy po inne dzieła Lovecrafta? Książka ma 8/10 i totalnie niefilmowy charakter, chociaż do momentu ekspedycji ratunkowej i przelotem nad pasmem gór łatwo to wszystko zobrazować. Przygotowanie do ekspedycji, sama ekspedycja, znalezienie Istot, podjęcie decyzji o ratunku drugiej grupy, retrospekcje - klimat w rękach dobrego reżysera wykręciłby sutki (del Toro WHY!?). Niestety później, kiedy narrator opowiada o "dekadenckich" rzeźbach i kiedy eksplorują we 2 ruiny, mówią o początkach cywilizacji, "gwiezdnych wojnach", o tym jak Istoty na skrzydłach pokonały granice kosmosu - ciężko było by to pokazać w filmie. To samo Shogotty - Blob? Nie potrafiłem sobie wyobrazić nawet Starych Istot i gdyby nie okładka z rysunkiem to miałbym problem, a co dopiero galareta z masą oczu, itp. Chociaż del Toro pewnie dałby radę ze swoją wyobraźnią i plastycznością. Ponawiam pytanie: "Necronomicon" czy inne opowiadania Lovecrafta? Bo klimat mnie kupił. Teraz "Robocalipsa", ale na później planów brak, a jesienne wieczory zbliżają się nieuchronnie ;) 29-08-2013, 11:19
Robocalipsa straszna padaka mimo genialnego punktu wyjścia, lepiej sobie daruj :-)
Why are you firing wallnuts at me?
29-08-2013, 12:55 Cytat:sięgać po "Necronomicon" czy po inne dzieła Lovecrafta?"Necronomicon" olej, to bardziej jest ciekawostka do rpg, niż coś sensownego do czytania. Sięgnij po "Zew Cthulhu", "Widmo nad Innsmouth", "Kolor z przestworzy", "Szepczący w ciemności", "Alchemik", "Koszmar w Dunwich", "Bestia w jaskini", "Dagon", "Grobowiec", "Reanimator", "Zimno", "Muzyka Eryka Zanna". Albo po prostu sięgnij po jeden ze zbiorów opowiadań, pełno ich jest. Pamiętaj tylko o tym, że Lovecraft nie jest łatwo przyswajalny - jego teksty mają jednak tyle gęstego klimatu, jak żaden inny horror. 29-08-2013, 13:20
Arahan, z całego serca polecam ci tę książkę: http://www.hplovecraft.pl/hplovecraft/ksiazki-lovecrafta/po-polsku/zgroza-w-dunwich-i-inne-przerazajace-opowiesci/
Zbiór najlepszych tekstów Lovecrafta, z nowym (bijącym na głowę poprzednie) przekładem - do tego przepięknie wydane. Sam ostatnio nabyłem i nie wyobrażam sobie czytania tych opowiadań w innym wydaniu. Z tym, że trzeba wziąć pod uwagę, że opowiadania ułożone są w książce chronologicznie, więc siłą rzeczy te początkowe są mniej ciekawe od tych późniejszych. 30-08-2013, 11:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-08-2013, 11:30 przez Albertino.)
"Zew Cthuhlu" i "Reanimator" - podpisuję się, klasowe rzeczy! Od siebie polecam "Coś na progu".
PS. Jestem właśnie w połowie "W górach szaleństwa", nie mogę się opędzić od skojarzeń z "Coś" Carpentera...
"It's alive!"
30-08-2013, 15:43 |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Szukam książki | military | 81 | 21,507 |
30-01-2021, 20:27 Ostatni post: Paszczak |
|
| Star Wars - książki | military | 90 | 22,094 |
25-11-2017, 21:23 Ostatni post: Kuba |
|
| Ekranizacja książki | Raul7 | 5 | 3,529 |
05-06-2017, 12:34 Ostatni post: Snuffer |
|
| Baza adaptacji na portalu książki | aniakonda | 12 | 6,988 |
22-11-2014, 17:34 Ostatni post: aniakonda |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 4 gości |