Książki
Niektórzy stosują tę zasadę niekonsekwentnie w danej książce, na przykład w polskim przekładzie "Harrego Pottera" większość imion i nazwisk jest po angielsku, a tu nagle pojawia się jakiś Korneliusz Knot. Bez sensu.

Odpowiedz
Akurat Polkowski w HK o ile pamiętam stosuje tłumaczenie gdy imię lub nazwisko jest "znaczące".
Crov 2.0 napisał(a):Hmm, ja pamiętam z wykładów, że zasadę tłumaczenia imion porzucono po drugiej wojnie światowej, a w przypadku monarchów trzymano się jej do mniej więcej upadku komuny. Po latach 80tych wszystko zostaje w formie oryginalnej
No nie wiem. Na przykład księżniczka Danii to u nas Józefina, a urodziła się w 2011.

Odpowiedz
Bo prawda jest taka, że na dobrą sprawę żaden dziennikarz nie zadaje sobie pytania jak jest poprawnie, tylko po prostu używa formy, którą już gdzieś wcześniej usłyszał: nikt w Polsce nie mówi królowa Elisabeth II, tylko Elżbieta i tak będzie. Nikt też nie tłumaczy imion jej wnuków jako Wilhelm i Henryk, bo ludzie przyzwyczajeni do Williama i Harry'ego. Swoją drogą na Wikipedii są podani właśnie jako Wilhelm i Henryk, reszta wnucząt Elżbiety to Beatrycze i Eugenia, a nie Beatrice i Eugenie, chociaż tych ostatnich to nie wiem jak nazywają w telewizji.

Odpowiedz
Cytat:No nie wiem. Na przykład księżniczka Danii to u nas Józefina, a urodziła się w 2011.
Możliw, że coś pomieszałem, studia to już dla mnie są trochę za mgłą ;)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
simek napisał(a):reszta wnucząt Elżbiety to Beatrycze i Eugenia, a nie Beatrice i Eugenie, chociaż tych ostatnich to nie wiem jak nazywają w telewizji.
Pewnie jak komu wygodniej, a wygodniej jest powiedzieć Ełgenia niż, za przeproszeniem, Jużejnii.

Odpowiedz
(18-03-2022, 12:17)al_jarid napisał(a): Niektórzy stosują tę zasadę niekonsekwentnie w danej książce, na przykład w polskim przekładzie "Harrego Pottera" większość imion i nazwisk jest po angielsku, a tu nagle pojawia się jakiś Korneliusz Knot. Bez sensu.
Polkowski wspominał, że o ile konsekwentnie zachowywał wszystkie oryginalne imiona, tak przy Knocie nie mógł się powstrzymać (bo fajnie brzmiało) i świadomie złamał swą zasadę.

Odpowiedz
Czy warto brać się za "granice" winslowa, jeśli nie czytałem "the cartel"? Psie pazury lubię jakby co

Odpowiedz
Nie warto, najgorsza w serii. Winslow się nie patyczkuje - jak pisze dobrze, to wybitnie (Pazury, The Cartel). Jak źle, to wychodzi Satori, Savages albo toto.

Odpowiedz
Hmm, w takim razie chyba wezmę się za the cartel i na tym poprzestane. W każdym razie dzięki

Odpowiedz
(16-03-2022, 16:20)Norton napisał(a): W pewnym momencie następuje przełom, sytuacja zmienia się o 180 stopni i wiemy, że nic już nie będzie takie samo. Miałem obawy, że od tej chwili książka nie będzie już tak dobra.
10/10, top 3 ulubionych powieści.

Możesz napisać w spoilerze o jaki przełom chodzi? Jestem po lekturze, nie podzielam większości Twoich zachwytów, ani nie zauważyłem jakiegoś spektakularnie zmieniającego bieg wydarzeń wypadku. Dla mnie - książka od linijki, choć dobrze napisana, to przewidywalna i momentami męcząca. Ma też podnoszące tętno fragmenty - które w zasadzie są takimi miniaturkami w powieści, na przykład wyścig w którym bierze udział Karim, czy wątek walki z czarną śmiercią - ale poza tym do cyklu o Kingsbridge Kena Folletta, czy "Egipcjanina Sinuhe" Waltariego, do których bym tę książkę porównał, to Noahowi Gordonowi daleko... Finał "Medicusa" jednak wzrusza, ale to trochę przez to, że jak się towarzyszy przez prawie 600 stron bohaterowi "od kołyski po grób", to człowiek się trochę przyzwyczaja i mimo wszystko z żalem się żegna ;-)

P.S. Kontynuacja już od początku podoba mi się bardziej - wiktoriańska Anglia, potem "Dziki Zachód", czasy Wojny Secesyjnej...

P.P.S. Jest też film z 2013 z Benem Kingleyem w roli Awicenny i Stellanem Skarsgårdem, jako Balwierzem. Zamierzam sprawdzić.
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
Nie wiem, czy od linijki. Bohaterowi udaje się częściowo osiągnąć cel, ale po drodze musi sporo poświęcić, a i konkluzja jest dość gorzka - po powrocie do Londynu napotyka na mur wrogich ludzi, dla których ważniejszy od leczenia jest pieniądz, a sam, pomimo bycia świetnym lekarzem, staje się tylko małym trybikiem, który lekko popycha medycynę do przodu, nie zaś wielkim pionierem. Samo to sprawia, ze dla mnie nie ma tu mowy o szablonowym podejściu. Przewidywalna? Może i w kilku momentach, ale dla mnie to żaden zarzut, bo pewne konsekwencje zdarzeń zawsze wynikały logicznie z katalizatorów tychże. Przyznam, że skutecznie obstawiłem śmierc (i powody) dwóch ważnych postaci z Isfahanu - autor konsekwentnie ubijał bohaterów, także ta dwójka nie miała prawa przetrwać.

Daj proszę znać, jak ostatecznie spodobała się kontynuacja (pewnie za jakiś czas do niej zasiądę). To o Robie czy jego potomku?

Z tego co wiem ekranizacja jest dość uproszczona względem oryginału. Podchodzę do sprawy ostrożnie, bo przeniesienie Medicusa na wielki ekran zdaje się trudnym wyzwaniem. Moim zdaniem lepiej byłoby zrobić miniserial, no ale w sumie nie powinienem się wypowiadać przed obejrzeniem filmu.

Odpowiedz
(20-03-2022, 20:23)Norton napisał(a): Daj proszę znać, jak ostatecznie spodobała się kontynuacja (pewnie za jakiś czas do niej zasiądę). To o Robie czy jego potomku?

O potomkach Roba. Akcja dzieje się częściowo w Anglii XIX wieku a częściowo w Ameryce. A "Egipcjanina Sinuhe" Miki Waltariego czytałeś?...
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
Nie kojarzę książki (autora też), zerknę o czym to. Gdybyś dodatkowo skrobnął kilka zdań opinii, to byłoby miodnie.

---

Przypominam sobie ostatnio opowiadania Conan Doyle'a; dalej czyta się je przyjemnie, bo postarzały się z urokiem, wciąż też rozwala mnie lekko protekcjonalna, acz przyjazna maniera, z jaką Holmes tłumaczy Watsonowi proces dedukcji. Z książkami o Sherlocku mam wszakże ten problem, że nie "dają" możliwości główkowania wraz z detektywem. Najczęściej mamy opis sprawy i dwie/trzy osoby dramatu, potem następuje proces myślowy kokainisty, po czym poznajemy rozwiązanie, którego w 95% przypadków nie ma szans się domyślić, bo nie ma się niezbędnych danych. Jaskrawym przykładem tego schematu jest Studium W Szkarłacie, dodatkowo zaczynające się intrygująco, w połowie natomiast stające się kompletnie inną opowieścią i tworzące w efekcie średnio udaną hybrydę. Dla odmiany taka Christie przedstawia nam historię, prezentuje podejrzanych, podsuwa poszlaki i pomimo częstego mylenia tropów zawsze jest uczciwa w stosunku do czytelnika. U Conan Doyle'a tego wszystkiego nie uświadczymy. Nie jest to dla mnie wada, bo facet pisał po prostu inaczej, niemniej z dwóch wielkich, literackich detektywów bardziej cenię wąsatego Belga.

Jeszcze jedno, trochę poza działem - najlepszą adaptacją dzieł ACD jest ta mała, zapomniana koprodukcja angielsko-polska - https://en.wikipedia.org/wiki/Sherlock_Holmes_and_Doctor_Watson
O serialu pewnie napiszę kiedyś w "epizodzie butelkowym", bo to perełka co się zowie, a i kulisy powstawania stanowią materiał na osobny film.

Odpowiedz
Info od Vesper:

Cytat:Na ten rok zapowiedzieliśmy już dwie powieści Simmonsa - i tu się nic nic zmieniło, tłumaczenia już mamy, prace redakcyjne trwają, już wkrótce (jeśli nic nie stanie na przeszkodzie) wydamy zarówno "Dzieci nocy" jak i "Piątkę kier". Ale to nie koniec Simmonsa w Vesperze.

W ostatnim czasie intensywnie zabiegaliśmy o licencje na kolejne jego tytuły. Nie wszystkie plany udało się zrealizować, ale udało nam się dopiąć negocjacje na dwie kolejne książki. Jedna z nich jest już części z Was znana bo będzie to wznowienie. Druga powieść nigdy wcześniej w Polsce wydana nie była, jest to coś w czym Simmons czuje się jak ryba w wodzie czyli powieść historyczna z domieszką grozy.

Odpowiedz
Czyli co? Hollow Man i Black Hills?

Odpowiedz
Vesper potwierdziło - Black Hills :) Zajebiście.

A wznowienie to "Trupia otucha" :)

Odpowiedz
"Trupia otucha" zdecydowanie niedoceniona powieść Simmonsa, co prawda mam już wydanie maga, ale biere i tak.

Odpowiedz
Hejka, przychodzi wam na myśl jakaś powieść w której występuje skalowalna intryga, gdzie bohaterowie próbują odkryć konspirację/spisek, w końcu im się udaje, a okazuje się, że nad nią istnieje jeszcze większa, a potem jeszcze większa, trochę taka odwrócona matrioszka. Przyszło mi to na myśl, po powrocie do cyklu Fundacja gdzie:


Wiadomo, że łatwo z czymś taki przeszarżować, ale w pierwszym momencie nie przychodzi mi na myśl żadna pozycja z podobnym motywem.
Polski już nie ma.

Odpowiedz
Przychodzi mi na myśl "Gniazdo światów", które zryło mi banie w gimnazjum :)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Hmm, u Folletta nie było czasem czegoś w tym stylu?
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Szukam książki military 81 20,935 30-01-2021, 20:27
Ostatni post: Paszczak
  Star Wars - książki military 90 21,670 25-11-2017, 21:23
Ostatni post: Kuba
  Ekranizacja książki Raul7 5 3,470 05-06-2017, 12:34
Ostatni post: Snuffer
  Baza adaptacji na portalu książki aniakonda 12 6,901 22-11-2014, 17:34
Ostatni post: aniakonda



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
25 gości