.
Liczba postów: 27,713
Liczba wątków: 62
Nikt się nie skusił na wyprawę do kina? Ja byłem i nie jestem przekonany co sądzę, bo film to raczej średniawka, ale z seansu jestem bardzo zadowolony, wyszedłem z kina z poczuciem dobrze wydanych pieniędzy. Rzecz jasna warto zobaczyć dla Hardy'ego, tylko nie nastawiajcie się na jakąś epokową rolę, bo to występ bardziej fajny w oglądaniu, niż wybitny pod względem aktorstwa. Fabuła jakaś jest, ale w sumie nie wiem do czego ona dążyła, strasznie nijaka ta historia, w ogóle się nią nie emocjonowałem, tylko z uśmiechem na ustach witałem kolejne sceny i szarże Hardy'ego, to w ogóle taki film, że mógłby równie dobrze trwać z godzinkę dłużej, do fabuły nic nie dołożyć, a dalej oglądałoby się przyjemnie.
Na szczęście moje obawy, że będzie to stylistyczne dziecko Guya Ritchiego trochę na wyrost - jasne, że to te same klimaty, ale bardziej przyziemny styl i chyba bliższy realizmu. Dużą różnicę może też robić Hardy, w którego wykonaniu wszystko jest bardziej prawdopodobne i znośne.
Warto zobaczyć, chociaż to nic nowego w gangsterskich filmach, dałbym 5+ ale za tekst o preclu w wykonaniu Rona daję -6/10
PS. Naszła mnie taka dziwna myśl podczas seansu, że Hardy mógłby na dobrą sprawę pojechać po bandzie i zagrać w hipotetycznym remake'u Ojca Chrzestnego trzy najważniejsze postaci, czyli Vito, Michaela i Sonny'ego, bo jak nic pasowałby do każdej z nich ;)
13-10-2015, 15:36
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-10-2015, 15:38 przez simek.)
Don Sinatio
Liczba postów: 2,948
Liczba wątków: 11
Ja idę dzisiaj wieczorem, chociaż jestem pełen obaw, wszyscy chwalą Hardy,ego i scenografię Londynu lat 60. ale podobno kuleje fabuła i brak emocji ogólnie (choć dużo się dzieje),a to jest dla mnie największa wada w filmie.
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
13-10-2015, 17:21
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-10-2015, 17:22 przez Pitero.)
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
Byłem kilka dni temu i polecam. Film ma momentami problem z tym że nie wie czy chce być czarną gangsterską komedią, czy jednak bardziej dramatyczną produkcją. Bo o ile to pierwsze wychodzi mu bardzo dobrze, tak już niestety to drugie nieco karkołomnie.
Ale pal licho, bo o ile sam film może w klasyce gatunku się nie zapisze, to chyba nikt nie zaprzeczy temu Hardy jest w nim zajebisty. Fakt, szarżuje mocno, zwłaszcza jako Ron, ale kilka scen jest tutaj tak bezcennych, że warte to było wydania każdego grosza na bilet.
19-10-2015, 21:27
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,289
Liczba wątków: 67
Dobry film. Fabularnie faktycznie nic specjalnego, a i końcówka słabuje, ale Hardy jest znakomity. Nie powiedziałbym zresztą, że to czysta gangsterka, bo na pierwszy plan wypływają raczej relacje między braćmi - to o nich ten film, a nie o londyńskim półświatku. Podejrzewam zresztą, że sporo materiału poszło się jebać w montażu, zatem potencjał niewykorzystany, ale seans naprawdę udany.
7 / 10
21-10-2015, 18:56
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
Dobry film, ale tak na jeden raz. Film żyje głównie dzięki Hardy'ego w świetnej podwójnej roli i to wlaśnie różnorodność braci sprawia, że ogląda się to tak dobrze. Jako kino gangsterskie OK, ale też nie jakoś wielce pamiętliwe. Solidny film, ale raczej na jeden raz.
7/10
28-02-2016, 17:21
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Bezpłciowy, nieangażujący z nieciekawym scenariuszem. Cały film opiera się na roli Toma, ale to zdecydowanie za mało, żeby całościowo mówić o udanym filmie. Pozbawiony stylu, bez charakteru film, który chciał być trochę gangsterką, trochę dramatem, a wyszedł męczący seans o którym bardzo szybko zapomnę. Sam Hardy też nie zalicza nie wiadomo jak dobrej roli, w The Drop wypada o wiele lepiej.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
08-03-2016, 03:49
Nowy
Liczba postów: 78
Liczba wątków: 1
Hardy kolejny raz świetnie. Ładne zdjęcia, odtworzenie epoki i w sumie tyle. Scenariuszowo ten film jest nudny i nieangażujący, nie wspominając o tym, że wątki są traktowane po macoszemu tak jakby w pewnym momencie o nich zapominano. Szkoda talentu Toma na granie w takich przeciętniakach...
14-07-2016, 18:32
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Dobry film, ładnie nakręcony i ze świetnym Hardym, ALE.
Ale fabuła urwana w dziwnym momencie i generalnie niezmierzająca do niczego.
Ale postaci drugoplanowe są, bo muszą być. Żadna nie jest pamiętna, podobnie zresztą jak ich wątki, przez co film, choć aspiruje do bycia czymś na miarę Goodfellas, po prostu nie wkręca w podobny sposób i jest trochę "sztuczny".
Ale to jest momentami głównie komedia - i w sumie nie wie, czym chce być.
8/10, bo Hardy wybitny, a parę scen naprawdę świetnych, ale właśnie: poza Hardym nie ma niczego interesującego. Facet dźwiga film na swoich barkach. Gdzie temu do filmów Scorsese, gdzie każda z 15 istotnych postaci jest wyrazista i ma swoje miejsce w opowieści.
24-07-2016, 07:27
.
Liczba postów: 27,713
Liczba wątków: 62
Skoro Legend ma u Ciebie 8, to na ile oceniasz przywołany Goodfellas, 13/10? :)
24-07-2016, 13:17
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Dokładnie.:)
24-07-2016, 14:23
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
"Legend" potwierdza wszystko, co już od dawna wiedziałem o kinie gangsterskim - ten gatunek jest martwy. Bardziej martwy niż western, bo westerny ciągle mnie jarają i jak wyjdzie jakiś koszerny, to jestem cały w skowronkach. Tymczasem maglowane od czterech dekad "gangsterskie" schematy (dochodzenie do władzy, wyrywanie laski z sąsiedztwa, laska wariuje/bierze piguły, brat/przyjaciel głównego bohatera okazuje się narwanym oszołomem, upadek imperium, śmierć albo aresztowanie) już mi się zwyczajnie przejadły*. Najlepiej o totalnej wtórności "Legend" niech zaświadczy to: przez cały czas bardziej niż film jako taki interesowało mnie, jak posklejali ze sobą dwóch Tomaszów Hardych w jednym kadrze. Potencjalnie nowatorski motyw, czyli obecność wspomnianych bliźniaków, również wkomponowano średnio oryginalnie: jeden jest świrem i wszystko psuje, drugi stara się nie wychylać. Wiadomo, do czego to musi doprowadzić.
I angielskie klimaty przełomu lat 60. i 70. XX wieku to bardzo nie moje realia historyczne.
* "American Gangster" Scotta dostał ode mnie 10/10, a też pełno w nim klisz.
26-07-2016, 21:00
|